sobota, 10 maja 2014

od Live

Wypuszczono mnie na pastwisko.Zanim pobiegłam prosto galopem obejżałam starannie cały teren. Wyczuwałam zapach jakiegoś konia którego zapachu jeszcze nie czułam. Zobaczyłam karego ogiera który pastwił się przy sianie.
-Cześć, czemu jesteś na naszym paswisku?
-Bo mnie tu wpuścili geniuszko - odpowiedział
-Gdzie Karuzo? - zapytałam
-Nie wiem
Odeszłam od niego i zaczęłam jeść z drugiej strony kupy siana.
-Spadaj! - zarżał ogier
Pogonił mnie a ja uciekłam do rogu pastwiska.
Do mnie nagle podeszło dwoje ludzi. Dziewczyna i chyba jej ojciec. Pani Zofia nadeszła zprzeciwnej strony.
-To Dar Rubine? - zapytał facet
-Tak to ona. Młoda klacz. Skokowa - odpowiedziała pani Zofia
-To co Klaudia? Ją bierzemy?
-Nie! Mówiłam że chce championa a nie jakiegoś zwykłego! Takie są dziwne. Klara mi opowiadała że takie to są głupie - odpowiedziała dziewczyna
-Córeczko, przecierz tego ostatniego championa którego ci pokazałem to negowałaś zaszybkość. Musimy jakiegoś konia wreszcie ci kupić, co będzie za kilka lat? Mistrzostwa na ciebie czekają - powiedział jej ojciec
-Okej, bierzemy tego. Zawołaj Kimi. Niech mi ją osiodła - rzekła
Po kilku minutach przybiegła jakaś dziewczyna.
-Siodłaj - roskazała kapryśna dziewczyna
Kimi wykonała rozkaz szybko i mądrze. Osiodłała mnie delikatnie. To było jasne że pracuje przy drogich koniach. Była ostrożna. Mogłabym się założyć że za jedno draśnieńcie mogłaby wypaść.
Klaudia wsiadła na mnie i ruszyła mocno i bezmyślnie kopiàc mnie łydkami.
Nie siedziała na mnie pewnie. Kopała i w momentach zwolnienia szarpała za wędzidło.
-Szybciej głupi koniu! - szepnęła mi do ucha
Nie pobiegłam szybszym tempem. On za to walła mnie batem.

Po godzinie jazdy byłam bardzo zmęczona. Klaudia zaprowadziła mnie do boksu i dała do rozsiodłania Kindze. Ona za poszła zjeść do baru. Po minucie przyszła, usiadła pijąc orenżade i mówiła Kimi co ma robić.
Po wejściu do boksu myślałam o jednym. Jak przeżyje te minuty z Klaudią?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz