Wypuszczono mnie na pastwisko.Zanim pobiegłam prosto galopem obejżałam starannie cały teren. Wyczuwałam zapach jakiegoś konia którego zapachu jeszcze nie czułam. Zobaczyłam karego ogiera który pastwił się przy sianie.
-Cześć, czemu jesteś na naszym paswisku?
-Bo mnie tu wpuścili geniuszko - odpowiedział
-Gdzie Karuzo? - zapytałam
-Nie wiem
Odeszłam od niego i zaczęłam jeść z drugiej strony kupy siana.
-Spadaj! - zarżał ogier
Pogonił mnie a ja uciekłam do rogu pastwiska.
Do mnie nagle podeszło dwoje ludzi. Dziewczyna i chyba jej ojciec. Pani Zofia nadeszła zprzeciwnej strony.
-To Dar Rubine? - zapytał facet
-Tak to ona. Młoda klacz. Skokowa - odpowiedziała pani Zofia
-To co Klaudia? Ją bierzemy?
-Nie! Mówiłam że chce championa a nie jakiegoś zwykłego! Takie są dziwne. Klara mi opowiadała że takie to są głupie - odpowiedziała dziewczyna
-Córeczko, przecierz tego ostatniego championa którego ci pokazałem to negowałaś zaszybkość. Musimy jakiegoś konia wreszcie ci kupić, co będzie za kilka lat? Mistrzostwa na ciebie czekają - powiedział jej ojciec
-Okej, bierzemy tego. Zawołaj Kimi. Niech mi ją osiodła - rzekła
Po kilku minutach przybiegła jakaś dziewczyna.
-Siodłaj - roskazała kapryśna dziewczyna
Kimi wykonała rozkaz szybko i mądrze. Osiodłała mnie delikatnie. To było jasne że pracuje przy drogich koniach. Była ostrożna. Mogłabym się założyć że za jedno draśnieńcie mogłaby wypaść.
Klaudia wsiadła na mnie i ruszyła mocno i bezmyślnie kopiàc mnie łydkami.
Nie siedziała na mnie pewnie. Kopała i w momentach zwolnienia szarpała za wędzidło.
-Szybciej głupi koniu! - szepnęła mi do ucha
Nie pobiegłam szybszym tempem. On za to walła mnie batem.
Po godzinie jazdy byłam bardzo zmęczona. Klaudia zaprowadziła mnie do boksu i dała do rozsiodłania Kindze. Ona za poszła zjeść do baru. Po minucie przyszła, usiadła pijąc orenżade i mówiła Kimi co ma robić.
Po wejściu do boksu myślałam o jednym. Jak przeżyje te minuty z Klaudią?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz