Dzisiaj miałam dowiedzieć czy ja i Kasia miałyśmy być razem czy na już nigdy się nie spotkamy.Stajeny wyprowadził mnie na łąke,czekałam przy ogrodzeniu na Samochód Kasi,ale nic.Nagle do mnie podeszła Kiara z Lili,zapytałam je:
-Hej dziewczyny,co tu robicie?
-Hej Rozi,chodziłyśmy i ciebie zobaczylyśmy,-odpowiedziała Lili
-Hej,na kogo czekasz?-zapytała Kiara
-Na Kasię,dziś się wszystko okaże.-odpowiedziałam
Nagle podjechał samochód,drzwi otwarły się i wyleciał jakiś piesek.Wysiadł tata Kasi,jakaś kobieta i Kasia.Zarżałam na widok Kasi,pomachała mi.Powoli szła w moim kierunku z piekiem przy boku.Kiara powiedziała:
-Zostawimy was sam na sam Rozi.
-Dobra,ale jak chcecie to zostańcie.-powiedziałam
-Nie,pogadajcie w cztery oczy.-powiedziała Lili
Poleciały,a Kasia weszła z pieskiem.Przytuliła mnie,a piesek szczekał.Trochę przestraszyłam się i cofnełam.Doszli do nas ta kobieta i tata Kasi,kobieta powiedziała:
-To ta Rozalia Kasiu?
-Tak mamo,to jak tato,może być nadal moja?
Nastała cisza i dowiedziałam się kim jest ta kobieta.Podeszłam do taty Kasi i pochyliłam łeb,może to coś poprawi.Tata Kasi powiedział:
-Nie ubłagasz mnie koniu...-przerwała mu mama kasi
-Kochanie.,Kasia kocha tego konia,a koń ją.Czy chcesz zranić własną córkę?
-To zły koń dla niej.-powiedział od chodząc ode mnie,a ja poszłam do Kasi i pieska
-Ja tego tak nie widzę,ma dobry wpływ na nią.
-Koń powinien być dziki i trudny do kontroli,jak mustang.-powiedział Tata Kasi z złością
-To wolisz ryzykować życie naszej jedynej córki niż być pewnym że koń którego ma jest bezpieczny i słucha ją?
-Tak wolę!-krzyknął,tak głośno że wstałam na równe nogi i cofnełam się dobre kilka cm od Kasi
Wszyscy na mnie spojrzeli,Kasia do mnie podeszła i powiedziała:
-Spokojnie Rozi,nie słuchaj go.
-Boi się krzyków ten koń,ha ale mi odważny.
-Chodź kochanie,pokaż mi jak jeździsz na Rozali.-powiedziała mama Kasi spokojnym tonem głosu
-Dobrze mamo.-powiedziała Kasia
Poszłyśmy na maneż.Zaczełyśmy skakać i biegać.Widać było że mama Kasi była zadowolona z Kasi postępów,ale jej tata,nawet nie warto mówić.Skończyłyśmy i podjechałam do płotku,Kasia siadła i zapytała:
-To Rozi jest moja tato i mamo?
-Moim zdaniem tak kochanie,widać waszą miłość do siebie,nie mam serca was rodzielić i zasmucić,a ty kochanie?
Milczał,zarżałam Kasia zapytała:
-Rozi co jest?
Spojrzałam na tatę Kasi i narysowałam pytajnik.
-Aaaa,tato Rozi pyta czy będziemy razem?
-Będziecie,ale...-przerwałammu Kasia
-Ale?-zapytała nerwowo
-Ale kupię ci dzikiego konia i będziesz musiała nim zajmowac się.
-To jak przyjmę tego dzikusa to bedę z Rozi,a jak nie to już nie zobaczę ją?
-Tak,to jak córeczko?-zapytał tata Kasi
Spojrzała na mnie i pytała:
-To chcesz mieć dzikiego kolegę Rozi?
Zarżałam i obiegłam cały mareż.
-Tak tato,zgadzam się.-powiedziała Kasia tuląc mnie
-Jutro pojedziemy i zobaczymy dzikie konie.Sama wybierzesz sobie konika.-powiedział tata Kasi
-Dobrze tato.
-No jedź skarbie.-powiedziała mama Kasi
Przez reszte dnia jeździłam z kasią,zapomniałam o całym świecie i problemach.O stajni i o nowym koniu Kasi.O tym jaki może być i czy będziemy się dogadywać.W nocy wróciłyśmy,poszłam do boksu,nagle przechodziła obok Jurata,powiedziałam:
-Hej Jurata.
(Jurata?)
wtorek, 26 listopada 2013
od Laurent - CD Ducha
Pobiegłam z Duchem na gòrkę żeby mieć lepszy widok.
-Zobacz ! Tam są - zawołał nagle Duch
- Widzę je ! - potwierdziłam
Zarżałam. Źrebaki spojrzała w moją stronę.
-Laurent!! Pomocy! - zawołała jakaś klaczka
-Duch, wchodzimy do ognia, nie ma innej opcji - krzyknęłam
Pogalopowaliśmy prosto w ogień. Przeskoczyliśmy największe płomienie.
Cwał dawał się we znaki. Byłam trochę zmęczona. W końcu dotarliśmy do źrebaków.
(Duch?)
-Zobacz ! Tam są - zawołał nagle Duch
- Widzę je ! - potwierdziłam
Zarżałam. Źrebaki spojrzała w moją stronę.
-Laurent!! Pomocy! - zawołała jakaś klaczka
-Duch, wchodzimy do ognia, nie ma innej opcji - krzyknęłam
Pogalopowaliśmy prosto w ogień. Przeskoczyliśmy największe płomienie.
Cwał dawał się we znaki. Byłam trochę zmęczona. W końcu dotarliśmy do źrebaków.
(Duch?)
poniedziałek, 25 listopada 2013
od Rozalii
Mineło kilka tygodni i jeszcze nie ogłoszono winuków konkursu na oklep w WKKW.To mnie denerwowało,a Kasię nie jak ją nie może nie denerwować,jak?!Nagle przyszła i wzieła mnie na trening,który mnie trochę oderwał od myśli.Kasia wyprowadziła mnie na pastwisko o bardzo dobrej trawie,ale o wysokim płotku,nagle doszła jakaś klacz i ogier wariący na pastwisku,po chwili skapłam się że to Helios,był znany z swej dzienej energi.Podeszłam do nich i powiedziałam:
-Witajcie,chyba jesteś Helios,tak?
-Tak,nowy z mamą,skąd wiesz i kim jesteś?
-Słyszałam o tobie i jestem Rozalia,ale mówcie mi Rozi.A ty jesteś?
-Selena,też nowa.
-Oprowadzić was?
(Helios?Selene?Oprowadzić was?)
-Witajcie,chyba jesteś Helios,tak?
-Tak,nowy z mamą,skąd wiesz i kim jesteś?
-Słyszałam o tobie i jestem Rozalia,ale mówcie mi Rozi.A ty jesteś?
-Selena,też nowa.
-Oprowadzić was?
(Helios?Selene?Oprowadzić was?)
od Ducha - CD historii
-Nigdzie nie widać źrebaków!!-powiedziałekm kasząc z dymu.
-Co!-krzyknęła Lauren.
Pani Zofia szukała w trawie telefonu, położenie było dość cięzkie. Jeszcze raz pobiegłem ich szukać...
(Lauren ?)
-Co!-krzyknęła Lauren.
Pani Zofia szukała w trawie telefonu, położenie było dość cięzkie. Jeszcze raz pobiegłem ich szukać...
(Lauren ?)
Zawody !
Zawody w WKKW wygrali Rozalia i Priam
Gratulacje !!!!!
CAŁKOWITY WYNIK
Pierwsze miejsce w zawodach na oklep wygrał Duch Pustyni
Drugie miejsce Rozalia
Trzecie miejsce Mohylew
Gratulacje !
Gratulacje !!!!!
CAŁKOWITY WYNIK
Pierwsze miejsce w zawodach na oklep wygrał Duch Pustyni
Drugie miejsce Rozalia
Trzecie miejsce Mohylew
Gratulacje !
od Heliosa - CD Pearl
Zjadłem jeszcze trochę trawy i ruszyliśmy z Pearl poznawać tereny stajni.Pokazała mi ciekawe miejsca,których jeszcze nie widziałem,ale tylko słyszałem.Tak do po południa poznałem wszystkie miejsca i jej partnera Ducha Pustyni.Powiedziałem:
-Nie musisz mnie poznawać z innymi.
-Czemu?-zapytała zdziwiona Pearl
-Najpewniej sam ich poznam w najbliszym czasie.
-Aha.
-Helios chodź!-krzykneła Karina
-To ja spadam.-powiedziałem biegnąc w stronę Kariny
Resztę dnia spędziłem na treningu.
-Nie musisz mnie poznawać z innymi.
-Czemu?-zapytała zdziwiona Pearl
-Najpewniej sam ich poznam w najbliszym czasie.
-Aha.
-Helios chodź!-krzykneła Karina
-To ja spadam.-powiedziałem biegnąc w stronę Kariny
Resztę dnia spędziłem na treningu.
sobota, 16 listopada 2013
od Karuza
Wyszedłem z Dark Rubine na pastwisko. Nagle Live zobaczyła że nad drzewami unosi się dym!
-Karuzo! Tam siępali!- zawołała
-O nie! Tam są źrebaki! - stwierdziłem
-Nie możemy nic zrobić! ogrodzenie jest za wysokie!
-Live! Umiesz skakać! Poradzisz sobie! - zachęcałem ją
-Nie jestem przekonana czy naprawdę umiem. Jestem ujeżdżeniowcem. - powiedziała trochę niepewnie
-Wiem ale to jest jedyny ratunek....Pomyśl....Poezja....Rosa.....Grass...Paris....Turyn...Lajla.....Jazz...i inne źrebaki A Jaśmina? Co zrobią Duch i Pearl? A co z naszymi źrebakami?
Live najpierw sprawiała wrażenie nie przekonanej ale wkrótce się zgodziła.
-No okej skaczę! - zawołała i wzięła rozbieg
Biegła na ogrodzenie bardzo szybko.....I .....
-O nie! - zawołałem
Live po rozbiegu przeskoczyła płot ale zaczepiła tylnymi nogami i upadła na ziemię. Leży nieruchomo....
-Dark Rubine! - Pobiegłem do niej ale nie umiałem przeskoczyć płotu...
Leżała i się nie odzywała....
-Live!!!!! - zawołałem
Nabrałem rozbiegu ale nie zamierzałem płotu przeskoczyć lecz staranować....I udało mi się!
-Karuzo! Tam siępali!- zawołała
-O nie! Tam są źrebaki! - stwierdziłem
-Nie możemy nic zrobić! ogrodzenie jest za wysokie!
-Live! Umiesz skakać! Poradzisz sobie! - zachęcałem ją
-Nie jestem przekonana czy naprawdę umiem. Jestem ujeżdżeniowcem. - powiedziała trochę niepewnie
-Wiem ale to jest jedyny ratunek....Pomyśl....Poezja....Rosa.....Grass...Paris....Turyn...Lajla.....Jazz...i inne źrebaki A Jaśmina? Co zrobią Duch i Pearl? A co z naszymi źrebakami?
Live najpierw sprawiała wrażenie nie przekonanej ale wkrótce się zgodziła.
-No okej skaczę! - zawołała i wzięła rozbieg
Biegła na ogrodzenie bardzo szybko.....I .....
-O nie! - zawołałem
Live po rozbiegu przeskoczyła płot ale zaczepiła tylnymi nogami i upadła na ziemię. Leży nieruchomo....
-Dark Rubine! - Pobiegłem do niej ale nie umiałem przeskoczyć płotu...
Leżała i się nie odzywała....
-Live!!!!! - zawołałem
Nabrałem rozbiegu ale nie zamierzałem płotu przeskoczyć lecz staranować....I udało mi się!
od Selene
Byliśmy na małym pastwisku za domem Kariny i Sabriny.Chodź był nie największy to mi i Heliosowi starczył.Nagle przyszedł tata Sabriny i powiedział wchodząc do nas:
-Tu jest wam za ciasno,zamieszkacie gdzieś indziej.
Od cofnęłam się,a Helios spojrzał na nas,był zdziwiony bo ja si nie cofałam przed tym człowiekiem.Zarżałam ostrzegawczo.Znowu powiedział:
-W nowym miejscu będzie wam lepiej,nadal bedziecie nasze,tylko w innym miejscu.
Nadal cofałam się,gdyż już nie raz słyszałam gadkę że nowe miejsce będzie lepsze niż teraz.Nagle przybiegły Sabrina i Karina i zapytały równocześnie:
-Tato czemu ich przenosisz?
-Okazało się że za godzinę muszą jechać i nie chciałem was budzić.
-To nie tłumaczenie tato.-powiedziała oburzona Sabrina
-To są nasze konie i my je weśnie my do przyczepy.-tym razem była Karina
-Dobrze,ale wołajcie jakby coś.
-Dobrze!-krzykneły równocześnie
Założyły nam uzdy i zaprowadziły pod przyczepy.Karina wpowadziła Heliosa łatwo i została z nim w przyczepie,pojechali.Ja nielubiłam przyczep ,więc Sabrina mnie przekonywala przez długi czas.Wreszcie wsiadłyśmy.Helios już latał po łąkach,a ja poszłam do boksu,żebym przyzwyczaiła się do zmian.
-Tu jest wam za ciasno,zamieszkacie gdzieś indziej.
Od cofnęłam się,a Helios spojrzał na nas,był zdziwiony bo ja si nie cofałam przed tym człowiekiem.Zarżałam ostrzegawczo.Znowu powiedział:
-W nowym miejscu będzie wam lepiej,nadal bedziecie nasze,tylko w innym miejscu.
Nadal cofałam się,gdyż już nie raz słyszałam gadkę że nowe miejsce będzie lepsze niż teraz.Nagle przybiegły Sabrina i Karina i zapytały równocześnie:
-Tato czemu ich przenosisz?
-Okazało się że za godzinę muszą jechać i nie chciałem was budzić.
-To nie tłumaczenie tato.-powiedziała oburzona Sabrina
-To są nasze konie i my je weśnie my do przyczepy.-tym razem była Karina
-Dobrze,ale wołajcie jakby coś.
-Dobrze!-krzykneły równocześnie
Założyły nam uzdy i zaprowadziły pod przyczepy.Karina wpowadziła Heliosa łatwo i została z nim w przyczepie,pojechali.Ja nielubiłam przyczep ,więc Sabrina mnie przekonywala przez długi czas.Wreszcie wsiadłyśmy.Helios już latał po łąkach,a ja poszłam do boksu,żebym przyzwyczaiła się do zmian.
od Lauren - CD Ducha - UWAGA POŻAR
-Duch! - zawołałam
-Co? - zapytał dość zdziwiony tym chaosem
-Najdalsze pastwisko się pali!! Tam są źrebaki! - zarżałam
Duch nic nie odpowiedział tylko ruszył w kierunku pastwiska.
-Duch! Nie pomożemy im! Trzeba zadzwonić po straż pożarną! - zawołałam
-Ja postaram się je wyprowadzić za nim się im coś stanie a ty zawiadom ludzi! - zawołał i pobiegł
Na początku nie wiedziałam co mam robić. Dopiero teraz sobie uświadomiłam że tracę czas.
Pobiegłam do biura pani Zofii. Jedno kopnięcie i drzwi wyleciały z hukiem.
-Lauren! Co ty zrobiłaś!- wrzasnęła pani Zofia widząc co się dzieje
Zarżałam kilkakrotnie cofając się z progu drzwi. Pani Zofia wiedziała że chcę jej coś pokazać i podeszła bliżej. Zobaczyła chmurę dymu unoszącą się około 1 km stąd.
-O rany! Szybko Lauren! Zawiadamiam Marka i straż - zawołała i już na mnie wskoczyła i pobiegliśmy do miejsca ognia. Zofia zdążyła zadzwonić do pana Marka. Nagle zobaczyłam przed sobą zwalone drzewo. Przeskoczyłam je.
-Lauren! Upuściłam telefon! Jeszcze nie zadzwoniłam po straż! - zawołała
Zatrzymałam się. Już ogłupiałam! Co robić?! Tam się łąka chajczy w dodatku ze źrebakami!
Telefon gdzieś w wilgotnej trawie a mu TU! Jakieś 400 metrów od pożarku!!!!
Nagle zobaczyłam Ducha!
(Duch?)
-Co? - zapytał dość zdziwiony tym chaosem
-Najdalsze pastwisko się pali!! Tam są źrebaki! - zarżałam
Duch nic nie odpowiedział tylko ruszył w kierunku pastwiska.
-Duch! Nie pomożemy im! Trzeba zadzwonić po straż pożarną! - zawołałam
-Ja postaram się je wyprowadzić za nim się im coś stanie a ty zawiadom ludzi! - zawołał i pobiegł
Na początku nie wiedziałam co mam robić. Dopiero teraz sobie uświadomiłam że tracę czas.
Pobiegłam do biura pani Zofii. Jedno kopnięcie i drzwi wyleciały z hukiem.
-Lauren! Co ty zrobiłaś!- wrzasnęła pani Zofia widząc co się dzieje
Zarżałam kilkakrotnie cofając się z progu drzwi. Pani Zofia wiedziała że chcę jej coś pokazać i podeszła bliżej. Zobaczyła chmurę dymu unoszącą się około 1 km stąd.
-O rany! Szybko Lauren! Zawiadamiam Marka i straż - zawołała i już na mnie wskoczyła i pobiegliśmy do miejsca ognia. Zofia zdążyła zadzwonić do pana Marka. Nagle zobaczyłam przed sobą zwalone drzewo. Przeskoczyłam je.
-Lauren! Upuściłam telefon! Jeszcze nie zadzwoniłam po straż! - zawołała
Zatrzymałam się. Już ogłupiałam! Co robić?! Tam się łąka chajczy w dodatku ze źrebakami!
Telefon gdzieś w wilgotnej trawie a mu TU! Jakieś 400 metrów od pożarku!!!!
Nagle zobaczyłam Ducha!
(Duch?)
od Pearl
Stajenny jak zawsze wyprowadził mnie na pastwisko. Galopowałam i galopowałam i tak bez końca. Później zaczęłam jeść trawę kiedy na moje pastwisko wbiegł jakiś ogier. Przez chwilę patrzyliśmy na siebie. Miałam nadzieję że nie był agresywny. Nie załam go.
-Cześ..ć - powiedziałam niepewnie patrząc na reakcję obcego
-Hejka. Jestem Helios. Nowy. Będziemy razem na pstwisku. - powiedział przyjacielsko
-Taa..k - jąkałam się
Nie byłam pewna co robić. W końcu po 10 minutach ciszy zaczęła m rozmowę.
-Jesteś Helios? - zapytałam chociaż w tym pytaniu nie była największego sensu
-Tak. A ty? - zapytał
-Pearl. Jestem koniem który pojawił się tu w stajni pierwszy. Mogę ci pokazać parę rzeczy - zaproponowałam o dziwo nie jąkając się
-Dziękuje. Z chęcią. - odpowiedział pewnie ale spokojnie i z powrotem zaczął jeść trawę
(Helios? Dokończysz?)
-Cześ..ć - powiedziałam niepewnie patrząc na reakcję obcego
-Hejka. Jestem Helios. Nowy. Będziemy razem na pstwisku. - powiedział przyjacielsko
-Taa..k - jąkałam się
Nie byłam pewna co robić. W końcu po 10 minutach ciszy zaczęła m rozmowę.
-Jesteś Helios? - zapytałam chociaż w tym pytaniu nie była największego sensu
-Tak. A ty? - zapytał
-Pearl. Jestem koniem który pojawił się tu w stajni pierwszy. Mogę ci pokazać parę rzeczy - zaproponowałam o dziwo nie jąkając się
-Dziękuje. Z chęcią. - odpowiedział pewnie ale spokojnie i z powrotem zaczął jeść trawę
(Helios? Dokończysz?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)