Nadeszła pora treningu ostatcznego. W końcu za niecałe 7 godzin odbędą się zawody bardzo wysokoej rangi. Pan Marek wyciągnął mnie z boksu i wyczyścił. Potem podszedł do mnie dżokej i osiodłał mnie. Wyszliśmy na tor a potem owy dżokej na mnie wsiadł. Kopyta mi się paliły do biegu. Miałem ochotę przecwałować cały tor.
Zaprowadzili mnie do bramiki startowej a kiedy drzwiczkie się otworzyły nie czekając na znak dżokeja wypaliłem do przodu. Dżsokej nie próbował nade mną panować. Dał mi luźne wodzę a ja pędziłem najszybciej jak tylko moje nogi zdołały nadążyć. Czułem silne uderzenia mojego serca. Siła moich nóg wprzedzała pracę mięśni. Moje nogi bezmyślnie i z dużą siłą wychodziły do przodu. Niemyślałem o biegu tylko wsłuchiwałem się w rytm bijącego z dużą siłą serca. Do moich uszu dopłynął jeszcze jeden ten sam rytmiczne dźwięk ale dużo słabszy od mojego.
Nagle dżokej szarpnął za wodze. Spojrzałem przed siebię wyrywając się z zamyślenia. Był ostry zakręt. Cichy dźwięk serca w mojego grzbietu zaczęło bić bardzo cicho. Moje serce za to było sparaliżowane. Skręciłem głową ale to była już za duża prędkość. Zobaczyłem konia który nas wymijał. To był pan Marek na Duchu.
-Zwolnij! Wpadniecie na siatkę! Zabijesz się! - zawołał pan Marek. Dżokej próbował nadal skręcić. Nagle Duch zrobił coś nieoczekiwanego. Zajechał mi drogę. Gwałtownie stanąłem ale i tak uderzyłem o Ducha a dżokej wypadł z siodła i uderzył w Ducha. Duch przewrócił się na ziemię.
(Duch?)
niedziela, 23 lutego 2014
środa, 12 lutego 2014
Uwaga
Zawody zostają przesunięte. I wszyskie konie które mają liczby minusowe w Slv będą musiały spłacić dług w ciągu 2 tygodni.
od Galaxy - CD Furissa
-No wiesz...Cały czas o tobie myśle - powiedział Furisso trochę zakłopotany
Popatrzyłam do niego wzrokiem domagającym się odpowiedzi.
-Chcesz gdzieś ze mną pójść? - zapytał Furisso
-No...dobrze. A gdzie? -zapytałam
-Zobaczysz. Chodź za mną - odpowiedzial i ruszyl rzed siebie
Na pastwisku nie było co oglądać. Podszedł dalej gdzie pastwisko stykało się z gęstym lecz jasnym lasem.
-Ładnie to. Nigdy tutaj nie byłam - powiedziałam zapatrując się w ogromne drzewa.
-Bo to miejsce jest niewidoczne z pastwiska. Ja przypadkowo to odkryłem - powiedział ogier i zapatrzył się we mnie.
-Czemu tutaj przyszliśmy? -zapytałam
-No bo chciałem coś powiedzieć - powiedział Furisso
(Furisso?)
Popatrzyłam do niego wzrokiem domagającym się odpowiedzi.
-Chcesz gdzieś ze mną pójść? - zapytał Furisso
-No...dobrze. A gdzie? -zapytałam
-Zobaczysz. Chodź za mną - odpowiedzial i ruszyl rzed siebie
Na pastwisku nie było co oglądać. Podszedł dalej gdzie pastwisko stykało się z gęstym lecz jasnym lasem.
-Ładnie to. Nigdy tutaj nie byłam - powiedziałam zapatrując się w ogromne drzewa.
-Bo to miejsce jest niewidoczne z pastwiska. Ja przypadkowo to odkryłem - powiedział ogier i zapatrzył się we mnie.
-Czemu tutaj przyszliśmy? -zapytałam
-No bo chciałem coś powiedzieć - powiedział Furisso
(Furisso?)
od Karuza
Trwają przygotowania do wyścigu. Dżokej który będzie się na mnie ścigał przyszedł do mnie i osiodłał.
Musiałem dzisuaj poćwiczyć ostatecznie aby mieć pewność co do siły moich nóg. Poszliśmy na tor a pani Zofia siedziała na trybunach i patrzała na mnie jakby czekała na coś ekscytującego. Dżokej wsiadł na mnie a po kilku minutach stępa przeszliśmy do szybkiego galopu. Nie cwałowałem poprostu galop był bardzo przyjemny i odprężający przed dzikim cwałem. W końcu dżokej dodał łydek i przyspieszyłem do cwału. Biegłem,biegłem aż okrążyłem cały tor. Pani Zofia która okazało się mierzyła mi czas wstała i zaczęła bić brawo.
-Bardzo dobrze! Jeśli tam pobiegniesz na wyścigu to ustalisz nowy rekord czasowy!- krzyknęła
Byłem szczęśliwy. Może mam szanse wśród tylu championów? No cóż , mam formę i silne nogi.
Może mi się udać. Nagle to toru podszedł stajenny z Live na uwązie.
-Pani Zofiu? Kto dzisiaj ma na niej trening przed zawodami? - zapytał stajenny
-Na zawodu na niej jedzie uczennica szkółki Martyna.Taka blond włosy i niebieskie oczy. 15 lat. Jest i czeka w stajni - odpowiedziała pani Zofia stajennemu
-To zaprowadzić ją do boksu? - zapytał jeszcze raz
-Tak - rzekła pani Zofia i wstała
Podeszła do mnie.
-Ja na nim pojadę do stajni. Zabierz tylko siodło. On kocha oklep - powiedziała do dżokeja
Dżokej wręczył mnie Zofii a ona jednym zwinnym ruchem dosiadła mnie i pojechaliśmy stępem na przejażdżkę do lasu.
Musiałem dzisuaj poćwiczyć ostatecznie aby mieć pewność co do siły moich nóg. Poszliśmy na tor a pani Zofia siedziała na trybunach i patrzała na mnie jakby czekała na coś ekscytującego. Dżokej wsiadł na mnie a po kilku minutach stępa przeszliśmy do szybkiego galopu. Nie cwałowałem poprostu galop był bardzo przyjemny i odprężający przed dzikim cwałem. W końcu dżokej dodał łydek i przyspieszyłem do cwału. Biegłem,biegłem aż okrążyłem cały tor. Pani Zofia która okazało się mierzyła mi czas wstała i zaczęła bić brawo.
-Bardzo dobrze! Jeśli tam pobiegniesz na wyścigu to ustalisz nowy rekord czasowy!- krzyknęła
Byłem szczęśliwy. Może mam szanse wśród tylu championów? No cóż , mam formę i silne nogi.
Może mi się udać. Nagle to toru podszedł stajenny z Live na uwązie.
-Pani Zofiu? Kto dzisiaj ma na niej trening przed zawodami? - zapytał stajenny
-Na zawodu na niej jedzie uczennica szkółki Martyna.Taka blond włosy i niebieskie oczy. 15 lat. Jest i czeka w stajni - odpowiedziała pani Zofia stajennemu
-To zaprowadzić ją do boksu? - zapytał jeszcze raz
-Tak - rzekła pani Zofia i wstała
Podeszła do mnie.
-Ja na nim pojadę do stajni. Zabierz tylko siodło. On kocha oklep - powiedziała do dżokeja
Dżokej wręczył mnie Zofii a ona jednym zwinnym ruchem dosiadła mnie i pojechaliśmy stępem na przejażdżkę do lasu.
wtorek, 11 lutego 2014
Uwaga!
Uwaga wszystkie konie! Jest dzisiaj ostateczne termin rejsetracji i przygotowywania sprzętu do zawodów!
Jupani Zofia ustaliła że zawody odbędą skokowe odbędą się tu:

A wyścigi :

Jupani Zofia ustaliła że zawody odbędą skokowe odbędą się tu:

A wyścigi :

poniedziałek, 10 lutego 2014
od Turyna
Galopowałem wesolo po pastwisku gdy nagle drogę zagrodził mi jakiś obcy koń.
-Kim jesteś ? -zapytałem owego konia
-Jestem Sonia i szukam pewnej klaczy - odpowiedziała
-Aha. Jakiej? - zapytałem bo ciekawość nie dawała mi żyć
-Ma na imię Rozalia - odpowiedziała klacz
-Hmm. Teraz będzie pewnie na lekcji z Kasią ale przekażę jej że coś od niej chciałaś okej? - zapytałem
-No dobrze. Jak by co to powiedz że szukala jej Sonia - potwierdziła klacz i lekko postępowała do ogrodzenia gdzie zaczęla się paść. Beztrosko zacząłem znowu biegać i od czasu do czasu wpadać na jakiegoś źrebaka.
-Turynku! - krzyczała Paris ktora była jak zastępcza mama
Odgalopowałem na wiekszą część łąki i czekałem spokojnie zerkając na wejście. W końcu znudzilo mi się to trochę i z nudów zacząłem się tażać. wreszcie się doczekałem! W wejściu na pastwisko stanęła kasia i Rozalia.
-No idź Rozi! - krzyknęła i popędziła ja łagodnie do przodu
Rozalia pobiegła do grupy koni stających w środku padoku. Rozejrzałem się za ową białą klaczą ale jej nie było. Pewnie wyszla kiedy nie patrzyłem. POdbiegłem do Rozalii.
-Rozalio! Sonia się o Ciebię pytała! - powiedziałem
(Rozalia?)
-Kim jesteś ? -zapytałem owego konia
-Jestem Sonia i szukam pewnej klaczy - odpowiedziała
-Aha. Jakiej? - zapytałem bo ciekawość nie dawała mi żyć
-Ma na imię Rozalia - odpowiedziała klacz
-Hmm. Teraz będzie pewnie na lekcji z Kasią ale przekażę jej że coś od niej chciałaś okej? - zapytałem
-No dobrze. Jak by co to powiedz że szukala jej Sonia - potwierdziła klacz i lekko postępowała do ogrodzenia gdzie zaczęla się paść. Beztrosko zacząłem znowu biegać i od czasu do czasu wpadać na jakiegoś źrebaka.
-Turynku! - krzyczała Paris ktora była jak zastępcza mama
Odgalopowałem na wiekszą część łąki i czekałem spokojnie zerkając na wejście. W końcu znudzilo mi się to trochę i z nudów zacząłem się tażać. wreszcie się doczekałem! W wejściu na pastwisko stanęła kasia i Rozalia.
-No idź Rozi! - krzyknęła i popędziła ja łagodnie do przodu
Rozalia pobiegła do grupy koni stających w środku padoku. Rozejrzałem się za ową białą klaczą ale jej nie było. Pewnie wyszla kiedy nie patrzyłem. POdbiegłem do Rozalii.
-Rozalio! Sonia się o Ciebię pytała! - powiedziałem
(Rozalia?)
od Furissa- CD Galaxy
Wszyscy, którzy znajdowali się na torze podbiegli do mnie i zaczęli mnie klepać po szyi i chwalić. Było mi niezmiernie miło. Pan Jarek powiedział:
-No, to jutro zaczynamy trening naszego ogiera.
Z jednej strony się cieszyłem, a z drugiej było mi smutno, że będe mieć mniej czasu dla Galaxy. Byłem cały spocony więc zaprowadzili mnie do stajni i wyczyścili, następnie zaprowadzili na pastwisko gdzie czekała na mnie klacz. Podbiegłem i zapytałem:
-I jak?
-Świetnie, Ci poszło...sunąłeś na torze ja błyskawica!
-Aż tak dobrze?
Klacz pokiwała głową.
-Chyba odnalazłem swoją dziedzinę.-powedziałem z entuzjazmem
Pasliśmy się spokojnie i miło,rozmawiając ze sobą. Kiedy się zciemniło zabrali nas do stajni. Niestety mój boks znajdował się daleko od boksu Galaxy, więc o nocnych rozmowach można było sobie pomarzyć. Nie mogłem zasnąć... wciąż myślałem o jednym...O Galaxy. Ta klacz była piękna,cudowna miła i miała same dobre cechy. Przez to, że nie spałem wypadłem rano troche gorzej na torze. Pan Jarek był na mnie wściekły!
-No dalej! wczorajCi tak świetnie szło, a dzisiaj!?
I to wszystko w dodatku widziała Galaxy. Jak się wlokę na torze.
-Na dzisiaj koniec!-zarządził mój właściciel
Zaprowadzili mnie na pastwisko gdzie stała Galaxy.
-Co Ci się dzisiaj stało?-zapytała klacz
(Galaxy?)
-No, to jutro zaczynamy trening naszego ogiera.
Z jednej strony się cieszyłem, a z drugiej było mi smutno, że będe mieć mniej czasu dla Galaxy. Byłem cały spocony więc zaprowadzili mnie do stajni i wyczyścili, następnie zaprowadzili na pastwisko gdzie czekała na mnie klacz. Podbiegłem i zapytałem:
-I jak?
-Świetnie, Ci poszło...sunąłeś na torze ja błyskawica!
-Aż tak dobrze?
Klacz pokiwała głową.
-Chyba odnalazłem swoją dziedzinę.-powedziałem z entuzjazmem
Pasliśmy się spokojnie i miło,rozmawiając ze sobą. Kiedy się zciemniło zabrali nas do stajni. Niestety mój boks znajdował się daleko od boksu Galaxy, więc o nocnych rozmowach można było sobie pomarzyć. Nie mogłem zasnąć... wciąż myślałem o jednym...O Galaxy. Ta klacz była piękna,cudowna miła i miała same dobre cechy. Przez to, że nie spałem wypadłem rano troche gorzej na torze. Pan Jarek był na mnie wściekły!
-No dalej! wczorajCi tak świetnie szło, a dzisiaj!?
I to wszystko w dodatku widziała Galaxy. Jak się wlokę na torze.
-Na dzisiaj koniec!-zarządził mój właściciel
Zaprowadzili mnie na pastwisko gdzie stała Galaxy.
-Co Ci się dzisiaj stało?-zapytała klacz
(Galaxy?)
Uwaga!
12.02.2014r odbędą się zawody skokowe. Zapisy rozpoczęte. Prosze napisać do Natalia i Grazia.
17.02.20014r odędzie się wyścig. Chętnym proszę o zapisanie się. Zapisy do Natalia i Grazia.
17.02.20014r odędzie się wyścig. Chętnym proszę o zapisanie się. Zapisy do Natalia i Grazia.
od Richy
Pani Zofia jak zwykle podeszła do mojego boksu i pogłaskała mnie spokojnie.
-Riszka. JUtro jedziemy razem na zaowdy - powiedziała cicho
Ucieszyłam się. Ja i pani Zofia?! Nigdy nie byliśmy razem na zawodach. Zawsze jeździła na swojej dobrze ułożonej, sportowej , grzecznej i nadzwyczaj spokojnej klaczy Kanadzie. Może pani Zofia miała mało wrażeń i musiała być już tak zdesperowana że jedzie na ważne zawody na płochliwym , brykającym i energicznym arabie u którego nie ma opcji ''słuchać jeźdźca''? No cóż. Widać tak.
Pani Zofia poszła do siodlarni po moje rzeczy. Po kilku miutach wróciła i zawoałała jakąś dziewczynę. Miała może 15 lat. Była bardzo ładna. Miała piękne kasztanowe włosy sięgające do pasa i ładną bladą twarz. Widać że była bogata.
-Lena! Dzisaj oczywiście Pearl. Masz swoje siodło? - zapytała pani Zofia owej dziewczyny
-Tak. Mama wczoraj z mamą pojechaliśmy do sklepu i tam kupiliśmy wszystko co trzeba.
-Aha. Dobrze. Osiodłaj ją i jedziemy dzisiaj na halę ujeżdżeniową. Dobrze? - zapytała pani Zofia
-Dobrze - odpowiedziała Lena i zabrała się do czyszczenia mojej siostry
Kiedy byliśmy czyszczone przez jeźdźców wykożystałam okazję i podeszłam do Pearl stojącej w boksie obok.
-Fajną masz panią. Kupiła cię? -zapytałam Pearl
-Nie. Dzierżawi mnie. Ale jest super i fajna by była z nij właścicielka - odpowiedziała
-Dobrze jeździ? - zapytałam
-Tak. Szykujemy się na zawody. To już jutro! - rzekła Pearl
-Fajnie. Ja też jadę z panią Zofią.
-Dziwne. A pani Zofia czesem nie z Kanadą? - zdziwiła się Pearl
-Też się dziwie no ale to chyba dobrze - przyznałam
Nagle pani Zofia szarpnęła mnie za łeb.
-Richa. Do jazdy tzreba ubrać ogłowie - powiedziała i włożyła mi na łeb ogłowie a do pyska
metalowe wędzidło. Pozapinała paski i wlożyła na grzbiet siodło i czaprak. Potem wyszłam
z boksu na jazdę razem z Pearl , Leną i panią Zofią. W końcu przecierz jutro zawody!
niedziela, 9 lutego 2014
od Blotki
Trafiłam tu tak jak większość koni.Moja stara stadnina zbankrutowała i została zamknięta.Jestem tu nowa.Przywieźli mnie dziś rano,tak wcześnie że wszystkie konie jeszcze spały.Stajenny wprowadził mnie do boksu obok srokatej klaczy.Nie wiem jak ma na imię,ale mam nadzieję że lepiej się poznamy.Rozejrzałam się jeszcze raz po stajni i położyłam się.Zamknęłam oczy i zaczęłam wspominać moje dzieciństwo,gdy bawiłam się z Zuzią...
Zasnełam.
Spałam może trzy godziny,byłam bardzo zmęczona po podróży.Gdy wstałam inne konie przyglądały mi się z zaciekawieniem.Nagle do mojego boksu wszedł stajenny.
-No,Blotka.Wyjdziesz na padok,poznasz inne konie.
Ucieszyłam się.Bardzo chciałam poznać nowych znajomych.Gdy wyszłam większość koni już tam była.Wstydziłam się trochę,czułam się nieswojo.Czekałam aż ktoś do mnie podejdzie.Nie miałam odwagi sama się przywitać.W starej stadninie nie byłam na początku przyjęta dobrze.
W końcu doczekałam się...
(dokończy ktoś?)
Zasnełam.
Spałam może trzy godziny,byłam bardzo zmęczona po podróży.Gdy wstałam inne konie przyglądały mi się z zaciekawieniem.Nagle do mojego boksu wszedł stajenny.
-No,Blotka.Wyjdziesz na padok,poznasz inne konie.
Ucieszyłam się.Bardzo chciałam poznać nowych znajomych.Gdy wyszłam większość koni już tam była.Wstydziłam się trochę,czułam się nieswojo.Czekałam aż ktoś do mnie podejdzie.Nie miałam odwagi sama się przywitać.W starej stadninie nie byłam na początku przyjęta dobrze.
W końcu doczekałam się...
(dokończy ktoś?)
od Galaxy - CD Furissa
-No...Tak - powiedziałam trochę zszokowana jego pytaniem
-A więc jaką najbardziej lubisz dyscyplinę? - zapytał Furisso
-Kocham skoki ale WKKW też mi się podoba. Jeździłam już wiele
razy na zawody. Moja właścicielka Dominika i jej siostra Sophie nauczyli mnie
naturala i teraz chodzę nawet na pokazy.
-Łał. Ty to masz pracy. Ja kocham klasyk. Ujeżdżenie i skoki to moje życie
ale moja pani chciała mnie dać na wyścig bo trener powiedział że mam do tego
predyspozycje.
-Sprobój! Ale masz male szanse wygrania. W stajni jest Various , wielki mistrz
sprowadzony z Anglii. Jest jeszcze Karuzo. Wygrał każdy wyścig w stajni championów.
Pearl i Richa nawet kopią aby wygrać. Jedna zagradza drogę druga biegnie do mety
no i potem dzielą się nagrodą. Ha ha. To taka stara historia z poprzedniej stajni z innym
właścicielem. Ale jeszcze Duch Pustyni. On to ma kopa! Wygrywał w arabi wsztskie
wyścigi. Prześcigał największe championy jakie tam były. Taki koń po super rodzicach
i mega predypozycjach to dla niego banalny wyścig bez wysiłku. Ja osobiście wybrałam
trochę łagodniejsze sporty.
-Łał. Ale macie dużo koni wyścigowych! Jak myślisz? Mam szanse?
-No...Jak by to powiedzieć....Nie obraź się..Ale szanse są marne - powiedziałam jakając
się. No cóż chciał szczerośći ale ja jeszcze przecierz nie wiedziałam jak on biegnie na torze!
-Może przejdziemy się na tor i pokażesz mi jaki jesteś szybki? Wtedy może zobaczę czy masz
szanse wygranej w prawdziwym wyścigu.
Furisso widocznie się ucieszył.
-No jasne! Chodźmy - powiedział i szybko pokłusował do toru
Pobiegłam za nim galopem. Do toru wcale nie było daleko. Tylko była jedna przeszkoda.
Płot którego nie można było przekraczać. Nagle do ogrodzenia podszedł jakiś facet.
-No Furisso! Ty jesteś odpowiedni na tor! Ej! Ty! Stajenny! Wyprowadź go. Zaprowadzę
mojego nowego konia na tor.
-To twój właściciel? - zapytałam
-Tak. Pan Jarek. Nie kocha koni. Dla niego to biznes - powiedział smutny
-Nie martw się. Nie zwracaj na niego uwagi. On zrobi z ciebię gwiazdę aty żyj jak normalny koń
z przyjaciółmi. - odpowiedziałam starając się go choć trochę pocieszyć
Furissa zabrali na tor. Mnie też wzieli bo nie mogłam sama stać na pastwisku. Kiedy doszliśmy do
toru Furissa osiadłali i zadzwonili po syna właściciela Furissa a mnie przywiązali do płotu.
Po kilku minutach przyjechał jakiś chłopak i wsiadł na Furissa,wjechał na tor i zakłusował.
-Dalej Furiss - powtarzałam w myślach
Nagle Furiss popędził galopem prosto przed siebie. Chłpak zrobił półsiad i razem cwałowali po torze.
Był naprawdę szybki. Cwałował lekko i szybko przesówając się po torze minął zakręt.
-O rany! Wystawię go do wyścigu! Niech każdy zobaczy jaką sztukę wykupiłem! - zawołał pan Jarek
Furisso dobiegł do mety. Wszyscy do niego pobiegli.
(Furisso? Dokończysz?)
-A więc jaką najbardziej lubisz dyscyplinę? - zapytał Furisso
-Kocham skoki ale WKKW też mi się podoba. Jeździłam już wiele
razy na zawody. Moja właścicielka Dominika i jej siostra Sophie nauczyli mnie
naturala i teraz chodzę nawet na pokazy.
-Łał. Ty to masz pracy. Ja kocham klasyk. Ujeżdżenie i skoki to moje życie
ale moja pani chciała mnie dać na wyścig bo trener powiedział że mam do tego
predyspozycje.
-Sprobój! Ale masz male szanse wygrania. W stajni jest Various , wielki mistrz
sprowadzony z Anglii. Jest jeszcze Karuzo. Wygrał każdy wyścig w stajni championów.
Pearl i Richa nawet kopią aby wygrać. Jedna zagradza drogę druga biegnie do mety
no i potem dzielą się nagrodą. Ha ha. To taka stara historia z poprzedniej stajni z innym
właścicielem. Ale jeszcze Duch Pustyni. On to ma kopa! Wygrywał w arabi wsztskie
wyścigi. Prześcigał największe championy jakie tam były. Taki koń po super rodzicach
i mega predypozycjach to dla niego banalny wyścig bez wysiłku. Ja osobiście wybrałam
trochę łagodniejsze sporty.
-Łał. Ale macie dużo koni wyścigowych! Jak myślisz? Mam szanse?
-No...Jak by to powiedzieć....Nie obraź się..Ale szanse są marne - powiedziałam jakając
się. No cóż chciał szczerośći ale ja jeszcze przecierz nie wiedziałam jak on biegnie na torze!
-Może przejdziemy się na tor i pokażesz mi jaki jesteś szybki? Wtedy może zobaczę czy masz
szanse wygranej w prawdziwym wyścigu.
Furisso widocznie się ucieszył.
-No jasne! Chodźmy - powiedział i szybko pokłusował do toru
Pobiegłam za nim galopem. Do toru wcale nie było daleko. Tylko była jedna przeszkoda.
Płot którego nie można było przekraczać. Nagle do ogrodzenia podszedł jakiś facet.
-No Furisso! Ty jesteś odpowiedni na tor! Ej! Ty! Stajenny! Wyprowadź go. Zaprowadzę
mojego nowego konia na tor.
-To twój właściciel? - zapytałam
-Tak. Pan Jarek. Nie kocha koni. Dla niego to biznes - powiedział smutny
-Nie martw się. Nie zwracaj na niego uwagi. On zrobi z ciebię gwiazdę aty żyj jak normalny koń
z przyjaciółmi. - odpowiedziałam starając się go choć trochę pocieszyć
Furissa zabrali na tor. Mnie też wzieli bo nie mogłam sama stać na pastwisku. Kiedy doszliśmy do
toru Furissa osiadłali i zadzwonili po syna właściciela Furissa a mnie przywiązali do płotu.
Po kilku minutach przyjechał jakiś chłopak i wsiadł na Furissa,wjechał na tor i zakłusował.
-Dalej Furiss - powtarzałam w myślach
Nagle Furiss popędził galopem prosto przed siebie. Chłpak zrobił półsiad i razem cwałowali po torze.
Był naprawdę szybki. Cwałował lekko i szybko przesówając się po torze minął zakręt.
-O rany! Wystawię go do wyścigu! Niech każdy zobaczy jaką sztukę wykupiłem! - zawołał pan Jarek
Furisso dobiegł do mety. Wszyscy do niego pobiegli.
(Furisso? Dokończysz?)
sobota, 8 lutego 2014
od Paris
Obudziłam się na świerzym sienie. Ach! Jak słońce dzisiaj mocno świeci! Podeszłam do okna. Na paswisku galopowali już Lajla i Jezzy. Czemu ja i Turynek nie możemy wychodzic wcześniej? Powoli podeszłam do drzwi boksu aby nie obudzić smacznie śpiącego Turyna. Nagle usłyszałam jakieś kroki. To stajenny przechadzał się i patrzał czy z każdym koniem jest wszystko dobrze. Musiałam stawać dęba aby zobaczyć co się dzieje na korytażu. Zza mnie dochodziły odgłosy łamanej słomy. Odwróciłam się.
-Turynek! Mogłeś jeszcze pospać. Wychodzimy za godzinę. Pani Joanna przyjdzie nas karmić tym ochydnym mlekiem w proszku!
-Ble. Czemu znowu? Chodźmy na dwór!
-Braciszku. Nie możemy. Boks zamknięty. Innego wyjścia nie ma. - odpowiedziałam
Nagle usłyszałam głos pani Joli. Szła do nas. Odwarła boks i weszła do środka trzymając w ręku
dwie pełne ochydnego mleka butelki.
-O słodziaki. Za tydzień już będziecie mieć jak Lajla i Jezz.
Turyn wesło wierzgnął a ja stanęłam bęba. Musieliśmy wypić to ochydne mleko.
Kiedy już wypiliśmy pani Jola wzięła nas na uwiązy i zaprowadziła na pastwisko dla źrebaków.
Od czasu karmienia przybyła tam też Jaśmina. Czemu nie bylo reszty źrebiąt? Podbiegłam do Lajli i Jezza jedzącego smętnie trawę.
-Lajla? Czemu nie ma reszty źrebiąt? - zapytałam
-Mówisz o Rosie,Grassu i Poezji? Zaraz przyjdą - odpowiedziała
-A Pewniak,Locky,Cherry,Clarie,Donia,Marry,Quil i Tariva? - zapytałam
-Pewniaka sprzedali , Locky poszedł na szkłókę do Jacksovill razem z Tarivą.
Marry i Quil poszli do szkółki jeździeckiej w sąsiedniej stajni. Donia
pojechała do weterynarza a Clarie i Cherry pojechali do Rumuni aby tam rozwijać ich
talent. - odpowiedziała Lajla a co drugie słowo było słuchać rozpacz
-Musieli wyjeżdżać? - zapytała czując smutek
-Widocznie tak. Na ich miejsce przyjdą nowi. Polubisz ich - odpowiedziała starając się pocieszyć i siebię
i mnie ale raczej jej to nie wychodziło. Obejżałam się wokoło. Turyn wesoło bawił się z Jezzym. A Jaśmina
skakała przez płotki i biegając po łące śmiała się.
-Pójdziemy do niej? - zapytałam
-Tak. Nie martw się. Jeszcze tu wrócą.
-Turynek! Mogłeś jeszcze pospać. Wychodzimy za godzinę. Pani Joanna przyjdzie nas karmić tym ochydnym mlekiem w proszku!
-Ble. Czemu znowu? Chodźmy na dwór!
-Braciszku. Nie możemy. Boks zamknięty. Innego wyjścia nie ma. - odpowiedziałam
Nagle usłyszałam głos pani Joli. Szła do nas. Odwarła boks i weszła do środka trzymając w ręku
dwie pełne ochydnego mleka butelki.
-O słodziaki. Za tydzień już będziecie mieć jak Lajla i Jezz.
Turyn wesło wierzgnął a ja stanęłam bęba. Musieliśmy wypić to ochydne mleko.
Kiedy już wypiliśmy pani Jola wzięła nas na uwiązy i zaprowadziła na pastwisko dla źrebaków.
Od czasu karmienia przybyła tam też Jaśmina. Czemu nie bylo reszty źrebiąt? Podbiegłam do Lajli i Jezza jedzącego smętnie trawę.
-Lajla? Czemu nie ma reszty źrebiąt? - zapytałam
-Mówisz o Rosie,Grassu i Poezji? Zaraz przyjdą - odpowiedziała
-A Pewniak,Locky,Cherry,Clarie,Donia,Marry,Quil i Tariva? - zapytałam
-Pewniaka sprzedali , Locky poszedł na szkłókę do Jacksovill razem z Tarivą.
Marry i Quil poszli do szkółki jeździeckiej w sąsiedniej stajni. Donia
pojechała do weterynarza a Clarie i Cherry pojechali do Rumuni aby tam rozwijać ich
talent. - odpowiedziała Lajla a co drugie słowo było słuchać rozpacz
-Musieli wyjeżdżać? - zapytała czując smutek
-Widocznie tak. Na ich miejsce przyjdą nowi. Polubisz ich - odpowiedziała starając się pocieszyć i siebię
i mnie ale raczej jej to nie wychodziło. Obejżałam się wokoło. Turyn wesoło bawił się z Jezzym. A Jaśmina
skakała przez płotki i biegając po łące śmiała się.
-Pójdziemy do niej? - zapytałam
-Tak. Nie martw się. Jeszcze tu wrócą.
od Seleny
Wstałam o 8:30,jak dla mnie to normalnie.Nagle za rogu wyłoniła się Sabrina z uśmiechem i z różową wstążką. Nie przeszkadzały mi ozdóbki,ponieważ od kiedy urodziłam Heliosa to Sabrina i Karina ozdabiały Heliosa i mnie ozdóbkami różnego rodzaju.Trenowałam z Sabriną,kiedy dojechały do nas Karina i chyba Malika.
-To może zawody?
-Dobra,a od kąt do kąt?-zapytała Malika
-Na torze wyścigowym, 2 okrążenia.Może być?-zapytała Karina
-Pewnie.Na tor wyścigowy dziewczyny!-krzyknęła Sabrina
Ruszyłyśmy na tor wyścigowy.Ustawiłyśmy się,miałyśmy ruszyć,ale nagle ktoś krzyknął:
-Malika!Chodź na trening!
-Dobra!Pa dziewczyny.No Czarna na trening jedziemy.
-Pa Malika!-powiedziały razem Karina i Sabrina.
-To na trzy ruszamy,raz....-zaczeła odliczać Sabrina
-Dwa...
-Trzy i start!-krzyknęły razem
Ruszyłyśmy,tak do wieczora śwcigaliśmy się.A potem ja latałam do 22 na pastwisku(nie czułam zmęczenia),a Helios poszedł spać równo ze słońcem.
-To może zawody?
-Dobra,a od kąt do kąt?-zapytała Malika
-Na torze wyścigowym, 2 okrążenia.Może być?-zapytała Karina
-Pewnie.Na tor wyścigowy dziewczyny!-krzyknęła Sabrina
Ruszyłyśmy na tor wyścigowy.Ustawiłyśmy się,miałyśmy ruszyć,ale nagle ktoś krzyknął:
-Malika!Chodź na trening!
-Dobra!Pa dziewczyny.No Czarna na trening jedziemy.
-Pa Malika!-powiedziały razem Karina i Sabrina.
-To na trzy ruszamy,raz....-zaczeła odliczać Sabrina
-Dwa...
-Trzy i start!-krzyknęły razem
Ruszyłyśmy,tak do wieczora śwcigaliśmy się.A potem ja latałam do 22 na pastwisku(nie czułam zmęczenia),a Helios poszedł spać równo ze słońcem.
piątek, 7 lutego 2014
od Rozali
Ostatnio nie mogłam znaleść spólnego języka z Kasią.Dzisiaj jej rodzice mieli ocenić moją i Kasi prace oraz postępy oswajania Spirita.Kasią mnie osiodłała,a Spirita przywiązała do słupka przy wodopoju.Patrzył na to wszystko.Kasia wsiadła na mnie,czułam jej zdenerwowanie.Ruszyłyśmy na przeszkody,prawie wszystkie dobrze,tylko ostatnią rzuciłam belkę.Wszyscy byli zadowoleni,oprócz taty Kasi.Powiedział:
-Może być,ale Spirit pewnie lepiej wyjdzie.
-Ja sądzę że Kasia i Rozalia wyszły świetnie.-powiedziała mama Kasi
Lubiałam ją,była taka miła i wesoła oraz doceniała mnie.Kasia wzięła mnie do wodopoju i powiedziała:
-Dobrze nam poszło Rozalio,tylko tak dalej a uda nam się żadnej nie zwalić.Chodź Spirit.
Więła Spirita i mnie na maneż.
(Spirit. A co dalej?)
-Może być,ale Spirit pewnie lepiej wyjdzie.
-Ja sądzę że Kasia i Rozalia wyszły świetnie.-powiedziała mama Kasi
Lubiałam ją,była taka miła i wesoła oraz doceniała mnie.Kasia wzięła mnie do wodopoju i powiedziała:
-Dobrze nam poszło Rozalio,tylko tak dalej a uda nam się żadnej nie zwalić.Chodź Spirit.
Więła Spirita i mnie na maneż.
(Spirit. A co dalej?)
od Furissa
Kiedy dołączyłem zakochałem się w pewnej pięknej klacz.... była to Galaxy. Kiedy była na łące zawsze nie mogłem się na nią napatrzeć. Była jednym słowem PIĘKNA. Musiałem zebrać się na odwagę. Więc podszedłem do pasącej się klaczy i powiedziałem:
-Heeeejjjj...jestem Furisso-powiedziałem wahająco
-Ja jestem Galaxy-odpowedziała
-Jesteś nowy?-zapytała po chwili
-Tak...-odpowedziałem
Nagle się przewróciłem Galaxy popadła w śmiech. Potem obydwoje już się śmialiśmy na całego.
-Jesteś zabawny-powiedziała
-Dzięki-odowedziałem uśmiechając się
-Może lepiej się poznamy?-zaproponowałem
(Galaxy?)
-Heeeejjjj...jestem Furisso-powiedziałem wahająco
-Ja jestem Galaxy-odpowedziała
-Jesteś nowy?-zapytała po chwili
-Tak...-odpowedziałem
Nagle się przewróciłem Galaxy popadła w śmiech. Potem obydwoje już się śmialiśmy na całego.
-Jesteś zabawny-powiedziała
-Dzięki-odowedziałem uśmiechając się
-Może lepiej się poznamy?-zaproponowałem
(Galaxy?)
od Pearl
Obudziłam się rano jak zwykle. Popatrzyłam na zegar wiszący na ścianie stajni. Juz była dziesiąta. Coś ostatnio zaczynam przesypiać długie godziny. Popatrzałam na żłób. Był pełny. Podeszłam do niego i zjadłam smakowity owies. Nagle mój boks zaczął się otwierać. Odwróciłam się. Kto to? Zdziwiłam się gdzyż zamiast pani Zofii zobaczyłam w boksie może 15-letnią dziewczynę. Podeszła do mnie i pogłaskała mnie. Wyglądała na sympatyczną.
-Ale z Ciebię piękny arab - powiedziała
Do boksu podeszła pani Zofia.
-Osiodłaj ją i przyprowadź na halę skokową. Zobaczysz jak ci się na niej jeździ bo może faktycznie
jest lepsza od Richy jeśli chodzi o materiał na zawody - powiedziała
Pani Zofia poszła do Richy a dziewczyna wzięła szczotki i zaczęła mnie czyścić.
-Lena! Uważaj przy popręgu!- dobiegł głos pani Zofii z sąsiedniego boksu Richy
Po kilku minutach Lena skońćzyła czyszczenie i siodłanie.
-Już jestem gotowa! - zawołała Lena
Pani Zofia podeszła do naszego boksu gotowa do jazdy z Richą w ręku.
-Idźmy na halę skokową - powiedziała pani Zofia i ruszyła stępem do hali
Lena wzięła mnie i poszła za Richą.
Na hali Lena wsiadła na mnię a Zofia na Richę. Po rozstępowaniu i kłusie Malika jedna dziewczyn chodząca
do szkółki jeździeckiej pani Zofii rozstawiła przeszkody o wysokości 1,20m.
-Pani Zofiu! Pearl skakała już takie przeszkody? - zapytała Lena
-Oo Lena. Pearl skakała 1,70m - odpowiedziała
Po paru odanych przeszkodach Lena pojechała na spacer do lasu. Pani Zofia i Richa miały jeszcze
godzinę treningu.
-Och Pearl! Będę cię dzierżawić! Jesteś super! Jeszcze lepszego konia nie miałam! - powiedziała cicho
Lena przytulając mi się do szyi.
Po spacerze poszłam do boksu , a Lena rozsiodłowując mnie cału czas mnie głaskała i karmiła
marchwią. Ja też ją bardzo polubilam. Była taka kochana! Cały czas tyrpałam ją nosem i dla
żartu parskałam i chodziłam w miejscu. Poprostu jesteśmy dla siebie stworzeni!
-Ale z Ciebię piękny arab - powiedziała
Do boksu podeszła pani Zofia.
-Osiodłaj ją i przyprowadź na halę skokową. Zobaczysz jak ci się na niej jeździ bo może faktycznie
jest lepsza od Richy jeśli chodzi o materiał na zawody - powiedziała
Pani Zofia poszła do Richy a dziewczyna wzięła szczotki i zaczęła mnie czyścić.
-Lena! Uważaj przy popręgu!- dobiegł głos pani Zofii z sąsiedniego boksu Richy
Po kilku minutach Lena skońćzyła czyszczenie i siodłanie.
-Już jestem gotowa! - zawołała Lena
Pani Zofia podeszła do naszego boksu gotowa do jazdy z Richą w ręku.
-Idźmy na halę skokową - powiedziała pani Zofia i ruszyła stępem do hali
Lena wzięła mnie i poszła za Richą.
Na hali Lena wsiadła na mnię a Zofia na Richę. Po rozstępowaniu i kłusie Malika jedna dziewczyn chodząca
do szkółki jeździeckiej pani Zofii rozstawiła przeszkody o wysokości 1,20m.
-Pani Zofiu! Pearl skakała już takie przeszkody? - zapytała Lena
-Oo Lena. Pearl skakała 1,70m - odpowiedziała
Po paru odanych przeszkodach Lena pojechała na spacer do lasu. Pani Zofia i Richa miały jeszcze
godzinę treningu.
-Och Pearl! Będę cię dzierżawić! Jesteś super! Jeszcze lepszego konia nie miałam! - powiedziała cicho
Lena przytulając mi się do szyi.
Po spacerze poszłam do boksu , a Lena rozsiodłowując mnie cału czas mnie głaskała i karmiła
marchwią. Ja też ją bardzo polubilam. Była taka kochana! Cały czas tyrpałam ją nosem i dla
żartu parskałam i chodziłam w miejscu. Poprostu jesteśmy dla siebie stworzeni!
czwartek, 6 lutego 2014
od Alana
Byłem jak zawsze w boksie lub na pastwisku albo na treningu z panią Agatą.Pewnej przejaszczki pojechaliśmy dalej niż zwykle,pani Agata zatrzymała mnie pod starą wiśnią,dała mi marchew i przywiązała mnie do tej starej wiśni.Po chwili powiedziała smutno:
-Posłuchaj mnie Alan.Wiem że masz tu rodzinę;partnerkę i dwie córki Maję i Czarną oraz twoją siostrę Rozalię,że chcesz być z nimi do końca i dłużej,ale wkrótce rozłączycie się na.....
"Chwila co?Ale jak niby się rozłączymy? Na ile? Kto nas rozdzieli i dlaczego? Czemu Agata mi to mówi?Czyżby chciała mnie z rodzinną rozdzieli na zawsze?"-tak rozmyślałem bojąc się dalszych słów pani Agaty.
-Na....zawsze.Wiem,że pewnie ciebie to strasznie boli Alan,ale jestem chora na pewną chorobę,która nie pozwala mi na opiekę nad tobą.Jesteś sprzedany rodzinie w Rosji,za miesiąc wezmą ciebie na zawsze do swojego kraju.Rozalia tu zostanie,bo jest Kasi.
Byłem szokowany i przez 5 godzin nie mogłem wyjść z szoku.Na pastwisku spotkałem Maję i Czarną,zapytały mnie zaniepokojone:
-Tato co jest?
-Wyjeżdżam za miesiąc do Rosji,kupili mnie. Nie chce was zostawić na zawsze,ale nie mam wyjścia.Na razie nie mówcie cioci i mamie.Sam im powiem córeczki.
-Jeśli chcesz to ja mogę powiedzieć mamie tato.-powiedziała Czarna
-A ja cioci.-powiedziała Maja
-Nie córeczki,sam im powiem.
-Dobrze tato.-powiedziały razem
Malika zawołała Czarną,a Maja poszła na swój trening.Ja szukałem siostry i Amali,ale tak na prawdę nie chciałem ich znaleść.
-Posłuchaj mnie Alan.Wiem że masz tu rodzinę;partnerkę i dwie córki Maję i Czarną oraz twoją siostrę Rozalię,że chcesz być z nimi do końca i dłużej,ale wkrótce rozłączycie się na.....
"Chwila co?Ale jak niby się rozłączymy? Na ile? Kto nas rozdzieli i dlaczego? Czemu Agata mi to mówi?Czyżby chciała mnie z rodzinną rozdzieli na zawsze?"-tak rozmyślałem bojąc się dalszych słów pani Agaty.
-Na....zawsze.Wiem,że pewnie ciebie to strasznie boli Alan,ale jestem chora na pewną chorobę,która nie pozwala mi na opiekę nad tobą.Jesteś sprzedany rodzinie w Rosji,za miesiąc wezmą ciebie na zawsze do swojego kraju.Rozalia tu zostanie,bo jest Kasi.
Byłem szokowany i przez 5 godzin nie mogłem wyjść z szoku.Na pastwisku spotkałem Maję i Czarną,zapytały mnie zaniepokojone:
-Tato co jest?
-Wyjeżdżam za miesiąc do Rosji,kupili mnie. Nie chce was zostawić na zawsze,ale nie mam wyjścia.Na razie nie mówcie cioci i mamie.Sam im powiem córeczki.
-Jeśli chcesz to ja mogę powiedzieć mamie tato.-powiedziała Czarna
-A ja cioci.-powiedziała Maja
-Nie córeczki,sam im powiem.
-Dobrze tato.-powiedziały razem
Malika zawołała Czarną,a Maja poszła na swój trening.Ja szukałem siostry i Amali,ale tak na prawdę nie chciałem ich znaleść.
od Amali
Byłam w boksie. O 6 przyszedł stajenny i dał mnie na pastwisko,wszystko było jakoś ostatnio nudne,takie same.Trochę było trochę dla mnie za normalnie,chciałabym żeby coś się stało ciekawego w stajni.Podobno Praga miała jechać do Niemczech.Biedny Various,nie wiadomo za ile Praga wróci i co będzie się z nią działo.Rozejrzałam się,nie widziałam Alana.Dziwiło mnie to trochę,bo on zawsze był rano na pastwisko lub wyjeżdżał w teren kiedy byłam rano na pastwisku.Tak czekałam 2 godzinny na niego, niestety się nie pojawił,martwiłam się o Alana.Zobaczyłam Rozalię przygaszoną,zarżałam.Rozi spojrzała na mnie,ale zanim zdążyła mi odpowiedzieć stajenny pociągnął za sznur."Gdzie jest Kasia?Co jest z tą Kasią?Chyba nie zapomniała o Rozi?"-pomyślałam.
Nagle Kasia wróciła z Spiritem,to było dziwne.Czemu Kasia szła z samym Spiritem a nie z Rozi.Rozalia tylko smutno spojrzała na Kasię,Kasia na Rozi,a Spirit był nie zorientowany w tej sytuacji.Co było grane pomiędzy Kasią a Rozi? Na pastwisku nikogo nie było i nie doszedł aż do wieczora,a wieczorem wróciłam do boksu i poszłam spać.
Nagle Kasia wróciła z Spiritem,to było dziwne.Czemu Kasia szła z samym Spiritem a nie z Rozi.Rozalia tylko smutno spojrzała na Kasię,Kasia na Rozi,a Spirit był nie zorientowany w tej sytuacji.Co było grane pomiędzy Kasią a Rozi? Na pastwisku nikogo nie było i nie doszedł aż do wieczora,a wieczorem wróciłam do boksu i poszłam spać.
od Various'a
Obudziłem się. Było rano. Nie zauważyłem która godzina. Przszedł do mnie stajenny.
-No Various. Mistrzu. Praga jest w ciąży!
Nadstawiłem uszy bo może stajenny się pomylił ale nie. On mówił serio. Wziął mnie na uwiąz i wyprowadził w boksu. Nagle zobaczyłem Pragę. Wchodziła do przyczepy. W ostatniej chwili wyrwala się i podbiegła do mnie.
-Praga! Nieznośny koniu! Zawsze gdzieś uciekasz! - Wrzasnęła jej żałosna właścicielka
Praga bojąc się bata posłusznie wróciła ale stajenny podszedł do przyczepy i zapytałem Pragi:
-Ty wyjeżdżasz?
-Tak. Jadę do stajni w Niemczech. Tam będę rok a kiedy tu przyjadę to źrebak będzie już na świecie.
Weronika jednak ma na głowie swoje arabki i nie nie chce źrebaka. Nie wiem czemu. Mówiła że go
nie kocha i będzie tylko obciążeniem - powiedziała zrospaczona
-Nie martw się. Przyjedziesz. Wychowam źrebaka na champona. Musi być championem bo inaczej też nie będzie mógł tutaj zostać. Wiesz jacy wszyscy tutaj są. Nawet Rose i Grassa sprzedają. Poezja tylko zostaje bo jest piękna i ma talent. - powiedziałem
-Cześć Various. Będę tęsknić.
-Ja też. Pa. -powiedziałem i odszedłem szubkim krokiem jakby mnie ktoś chcial w stepie dogonić.
Stajenny jednak pociągnoł za sznur.
-Var! Gdzie się wybierasz! To jest stajnia a nie padok! - wrzasnął
Poszłem posłusznie w stronę w którą zmieżał stajenny. Na padok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)