-No Various. Mistrzu. Praga jest w ciąży!
Nadstawiłem uszy bo może stajenny się pomylił ale nie. On mówił serio. Wziął mnie na uwiąz i wyprowadził w boksu. Nagle zobaczyłem Pragę. Wchodziła do przyczepy. W ostatniej chwili wyrwala się i podbiegła do mnie.
-Praga! Nieznośny koniu! Zawsze gdzieś uciekasz! - Wrzasnęła jej żałosna właścicielka
Praga bojąc się bata posłusznie wróciła ale stajenny podszedł do przyczepy i zapytałem Pragi:
-Ty wyjeżdżasz?
-Tak. Jadę do stajni w Niemczech. Tam będę rok a kiedy tu przyjadę to źrebak będzie już na świecie.
Weronika jednak ma na głowie swoje arabki i nie nie chce źrebaka. Nie wiem czemu. Mówiła że go
nie kocha i będzie tylko obciążeniem - powiedziała zrospaczona
-Nie martw się. Przyjedziesz. Wychowam źrebaka na champona. Musi być championem bo inaczej też nie będzie mógł tutaj zostać. Wiesz jacy wszyscy tutaj są. Nawet Rose i Grassa sprzedają. Poezja tylko zostaje bo jest piękna i ma talent. - powiedziałem
-Cześć Various. Będę tęsknić.
-Ja też. Pa. -powiedziałem i odszedłem szubkim krokiem jakby mnie ktoś chcial w stepie dogonić.
Stajenny jednak pociągnoł za sznur.
-Var! Gdzie się wybierasz! To jest stajnia a nie padok! - wrzasnął
Poszłem posłusznie w stronę w którą zmieżał stajenny. Na padok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz