poniedziałek, 10 lutego 2014

od Richy

Pani Zofia jak zwykle podeszła do mojego boksu i pogłaskała mnie spokojnie.
-Riszka. JUtro jedziemy razem na zaowdy - powiedziała cicho
Ucieszyłam się. Ja i pani Zofia?! Nigdy nie byliśmy razem na zawodach. Zawsze jeździła na swojej dobrze ułożonej, sportowej , grzecznej i nadzwyczaj spokojnej klaczy Kanadzie. Może pani Zofia miała mało wrażeń i musiała być już tak zdesperowana że jedzie na ważne zawody na płochliwym , brykającym i energicznym arabie u którego nie ma opcji ''słuchać jeźdźca''? No cóż. Widać tak. 
Pani Zofia poszła do siodlarni po moje rzeczy. Po kilku miutach wróciła i zawoałała jakąś dziewczynę. Miała może 15 lat. Była bardzo ładna. Miała piękne kasztanowe włosy sięgające do pasa i ładną bladą twarz. Widać że była bogata. 
-Lena! Dzisaj oczywiście Pearl. Masz swoje siodło? - zapytała pani Zofia owej dziewczyny
-Tak. Mama wczoraj z mamą pojechaliśmy do sklepu i tam kupiliśmy wszystko co trzeba. 
-Aha. Dobrze. Osiodłaj ją i jedziemy dzisiaj na halę ujeżdżeniową. Dobrze? - zapytała pani Zofia
-Dobrze - odpowiedziała Lena i zabrała się do czyszczenia mojej siostry
Kiedy byliśmy czyszczone przez jeźdźców wykożystałam okazję i podeszłam do Pearl stojącej w boksie obok. 
-Fajną masz panią. Kupiła cię? -zapytałam Pearl
-Nie. Dzierżawi mnie. Ale jest super i fajna by była z nij właścicielka - odpowiedziała
-Dobrze jeździ? - zapytałam
-Tak. Szykujemy się na zawody. To już jutro! - rzekła Pearl 
-Fajnie. Ja też jadę z panią Zofią. 
-Dziwne. A pani Zofia czesem nie z Kanadą? - zdziwiła się Pearl
-Też się dziwie no ale to chyba dobrze - przyznałam
Nagle pani Zofia szarpnęła mnie za łeb. 
-Richa. Do jazdy tzreba ubrać ogłowie - powiedziała i włożyła mi na łeb ogłowie a do pyska
metalowe wędzidło. Pozapinała paski i wlożyła na grzbiet siodło i czaprak. Potem wyszłam
z boksu na jazdę razem z Pearl , Leną i panią Zofią. W końcu przecierz jutro zawody!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz