Chodziłam smętnie po pastwisku gdy nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
Miała około 16 lat. Piękne szatynowe włosy związane w kłosa. Wydawać się mogło że jej brązowe oczy odbijają wszystko co jest na świecie. Była średniego wzrostu. Wyglądała raczej na wesołą. Miała kraciaste brydżesy i wesołą,kwaciastą koszulkę.
Wskazała na mnię i zawołała:
-Mamo! Tato! Ten jest ładny!
Nieznajomy pan podszedł do niej.
-Oj,dość ładny. Mama rozmawia z panią Zofią. Ona pomoże nam coś wybrać -rzekł ojciec dziewczyny
Zarżałam i zaczęłam brykać. Stanęłam dęba i nie wiedzieć czemu pogalopowałam do okoła pastwiska. Zobaczyłam że idzie stajenny z batem. Nie mogłam uciec. Położyłam płasko uszy. To tylko mogłam zrobić. Stajenny zapiął mnie i poszedł do stajni.
Stała tam już pani Zofia z rodzicami dziewczynki. Nastolatka przybiegła chwilę później.
-Więc chcieli państwo kupić jakiegoś konia tak? - zapytała pani Zofia
-Tak,szukamy dobrej szkółki dla naszej córki no i chyba dorosła do posiadania konia - powiedziała kobieta
-To nasza córka Kasandra - przedstawił ją tata
-Koń dla Ciebie? Jakie masz umiejętności? - zapytała Zofia
-Kocham skoki, mam srebrną odznakę. Skaczę już na zawodach - odpowiedziała
-Mam tutaj swoje 12 koni. Mogę zaproponować tobie 3 klacze dobrze?
-Jasne
Pani Zofia podeszła do Boksu Richy i Pearl.
-To Richa. Arab. Skacze podemną na zawodach - rzekła pani Zofia
-Raczej wolelibyśmy większego i spokojniejszego konia - odezwał się oj iej Kasandry
-Ach tak , oczywiście. Jest jeszcze Dark Rubine i Harvey - O tutaj stoją
Wskazała na mnię i Live która stała obok mnie.
-To Dark Rubine. Spokojna i łagodne. Dzieci ze szkółki jeżdżą n niej na zawody. Jeździła już rangę światową. Wszechstronna. Młodzitka.
-A to Harvey. Mam ją od źrebaka. Zrywna ale pod dobrym jeźdźcem osiągnie dobre wyniki. Nie jest jeszcze doświadczona ale chętna do pracy. Skacze wysoko. Ma nawyk do kopania innych koni.
-Mi się wydaje że Dark Rubine jest lepsza. A ty jak myślisz Ania? - rzekł mężczyzna
-Ta klaczjest bardzo dobra. Masz racje. Weźmiemy ją - stwierdziła mama dziewczyny
-Mamo! Tato! Ja wolę Harvey! Widziałam ją na pastwisku dzisiaj! - zawołała Kasandra
Zarżałam.
-Kasandra. Musisz zrozumieć że ważniejsze jest wygrywanie a nie jakiego konia bardziej lubisz. To nie jest człowiek. To tylko koń. I tak sprzedamy go kiedy będziesz na większym poziomie- tata próbował jej wytłumaczyć.
-Weźmiemy Harvey- powiedziała z zaskoczenia mama
niedziela, 27 kwietnia 2014
sobota, 26 kwietnia 2014
od Blotki - CD Karuza
Siedziałam właśnie spokojnie w boksie,gdy podbiegły do mnie Rose i Poezja.
-Blotka !- klaczki podbiegły do mnie
-O,cześć dziewczyny.W jakiej sprawie przybiegłyście?-
-Nie wiem,może ty poprawisz nam humor ?-Spytała Poezja.
-Ale czemu?Coś się stało ?-
-To ty nic nie wiesz ?!-Krzyknęła Rosa.
-No...nie.Wczoraj cały dzień siedziałam w boksie.Tak mi się wydawało że coś się stało bo codziennie mnie wypuszczali.To coś poważnego ?- zapytałam
-Tak,ktoś złamał nogę Grassowi !- zawołała Poezja a jej mina wskazywała że zaraz się rozpłacze
-Ale,ale jak to ?Czemu ? Przecież on jest jeszcze mały ! Ktoś to zrobił specjalnie ???-
-Nie wiemy.Nikt nie wie.Grass jest u weterynarza.-Powiedziała Poezja i w tej samej chwili usłyszałyśmy dźwięk klaksonu.
-Och,to chyba on !- zawołały klaczki którym humor od razu się poprawił
-No to co ? Biegniemy tam !- krzyknęłam
(Grass?)
-Blotka !- klaczki podbiegły do mnie
-O,cześć dziewczyny.W jakiej sprawie przybiegłyście?-
-Nie wiem,może ty poprawisz nam humor ?-Spytała Poezja.
-Ale czemu?Coś się stało ?-
-To ty nic nie wiesz ?!-Krzyknęła Rosa.
-No...nie.Wczoraj cały dzień siedziałam w boksie.Tak mi się wydawało że coś się stało bo codziennie mnie wypuszczali.To coś poważnego ?- zapytałam
-Tak,ktoś złamał nogę Grassowi !- zawołała Poezja a jej mina wskazywała że zaraz się rozpłacze
-Ale,ale jak to ?Czemu ? Przecież on jest jeszcze mały ! Ktoś to zrobił specjalnie ???-
-Nie wiemy.Nikt nie wie.Grass jest u weterynarza.-Powiedziała Poezja i w tej samej chwili usłyszałyśmy dźwięk klaksonu.
-Och,to chyba on !- zawołały klaczki którym humor od razu się poprawił
-No to co ? Biegniemy tam !- krzyknęłam
(Grass?)
czwartek, 24 kwietnia 2014
od Karuza
-Dzieci! Mówiłem! Nie zaczepiać Sonato!
Rosa lekkim krokiem poruszała się po dużym boksie. Jej prawa , tylnia noga drżała cały czas ,a ból nie dawał spokoju.
-Nie wierć się tak. Lepiej się połóż - doradziła Live
-A gdzie Grassy? - zapytała Poezja
Ten temat był smutny. Jak tylko ktoś mi o niego pytał łzy napływały mi do oczu.
-Grassy jest w boksie obok - powiedziałem
Jak można tak zrobił młodemu ogierkowi?
Musi odpoczywać. Złamana noga nie zagoi się tak prędko.
-Kto mu to zrobił? - zapytał Rosa
-Lepiej o tym nie mówmy okej? - lekko się zdenerwowałem
-Moźemy iść do Blotki? - zapytała Poezja
- Idźcie
(Blotka?)
Rosa lekkim krokiem poruszała się po dużym boksie. Jej prawa , tylnia noga drżała cały czas ,a ból nie dawał spokoju.
-Nie wierć się tak. Lepiej się połóż - doradziła Live
-A gdzie Grassy? - zapytała Poezja
Ten temat był smutny. Jak tylko ktoś mi o niego pytał łzy napływały mi do oczu.
-Grassy jest w boksie obok - powiedziałem
Jak można tak zrobił młodemu ogierkowi?
Musi odpoczywać. Złamana noga nie zagoi się tak prędko.
-Kto mu to zrobił? - zapytał Rosa
-Lepiej o tym nie mówmy okej? - lekko się zdenerwowałem
-Moźemy iść do Blotki? - zapytała Poezja
- Idźcie
(Blotka?)
od Rozalii - DC Various'a
Zobaczyłam nagle Variousa,zapytałam go:
-Various czy coś się stało??
-Nie,wszystko jest dobrze.
-To czemu nie idziesz powitać Pearl?-zapytałam go
-A jest?-zapytał mnie
Chyba wiedział o jej powrocie,odpowiedziałam mu:
-Tak.Przed chwilą przyjechała...
Chciałam dalej mówić,ale Kasia mnie wzięła.Lekko mnie to zdenerwowało.Powiedziałam tylko:
-Pa Various,o hej Mohylew. Nie zauważyłam cię. Co się dzieje z Various'em?
-Cześć Rozalka.-powiedziała Mohylew zastanawiając się co dalej powiedzieć jak by ukrywała jakąś sporą tajemnicę
-Yy. Nic. Varous poprostu trochę się zagapił- dokończyła
-Pa. Spotkamy się jutro na treningu
Ja już poszłam,bo Kasia nie dała mi zostać. A Various gdzieś sobie pognał.Ciekawe gdzie.
(Mohylew?Various?)
-Various czy coś się stało??
-Nie,wszystko jest dobrze.
-To czemu nie idziesz powitać Pearl?-zapytałam go
-A jest?-zapytał mnie
Chyba wiedział o jej powrocie,odpowiedziałam mu:
-Tak.Przed chwilą przyjechała...
Chciałam dalej mówić,ale Kasia mnie wzięła.Lekko mnie to zdenerwowało.Powiedziałam tylko:
-Pa Various,o hej Mohylew. Nie zauważyłam cię. Co się dzieje z Various'em?
-Cześć Rozalka.-powiedziała Mohylew zastanawiając się co dalej powiedzieć jak by ukrywała jakąś sporą tajemnicę
-Yy. Nic. Varous poprostu trochę się zagapił- dokończyła
-Pa. Spotkamy się jutro na treningu
Ja już poszłam,bo Kasia nie dała mi zostać. A Various gdzieś sobie pognał.Ciekawe gdzie.
(Mohylew?Various?)
od Amalii - CD Alana
Powiedziałem:
-Słuchajcie.Maja i Czarna wiedzą już o tym.Ale wy też kiedyś byście się dowiedziały.
-Ale o czym braciszku?-zapytała mnie przejęta Rozi
-O tym,że...wyjężdżam stąd na zawsze.
-Co?!-zapytały mnie ruwno Amalia i Rozi
-Ale dlaczego?Gdzie?-teraz pytała wyłącznie Amalia
-Wykupili mnie i do Niemczech.Pani Agata zabiera mnie dziś.-mówiłem z smutkiem
Rozalia milczała.Wiedziałem ,że najbardfziej ją to zaboli.Chyba Maja to zauważyła,bo powiedziała:
-Rozia patrz! Twoja Kasia!
-A tak. Ale czy musisz Alan?-wreszcie przemówiła Rozi
-Tak,muszę.
-ALAN! Chodź do mnie! I ty też Rozalio!-krzyczała do nas Pani Agata
-To na mnmie czas,żegnajcie moi drodzy na zawsze.
Poszedłem z Rozalią.Ja do przyczepy ona w las.Tylko pożegnaliśmy się. Przyczepa ruszyła.
(Ktoś dokończy?Może tak Rozi lub Amalia?)
-Słuchajcie.Maja i Czarna wiedzą już o tym.Ale wy też kiedyś byście się dowiedziały.
-Ale o czym braciszku?-zapytała mnie przejęta Rozi
-O tym,że...wyjężdżam stąd na zawsze.
-Co?!-zapytały mnie ruwno Amalia i Rozi
-Ale dlaczego?Gdzie?-teraz pytała wyłącznie Amalia
-Wykupili mnie i do Niemczech.Pani Agata zabiera mnie dziś.-mówiłem z smutkiem
Rozalia milczała.Wiedziałem ,że najbardfziej ją to zaboli.Chyba Maja to zauważyła,bo powiedziała:
-Rozia patrz! Twoja Kasia!
-A tak. Ale czy musisz Alan?-wreszcie przemówiła Rozi
-Tak,muszę.
-ALAN! Chodź do mnie! I ty też Rozalio!-krzyczała do nas Pani Agata
-To na mnmie czas,żegnajcie moi drodzy na zawsze.
Poszedłem z Rozalią.Ja do przyczepy ona w las.Tylko pożegnaliśmy się. Przyczepa ruszyła.
(Ktoś dokończy?Może tak Rozi lub Amalia?)
środa, 23 kwietnia 2014
od Various'a
Galopowałem szybko po pastwisku. Nagle zobaczyłem przyczepę. Nie otwierała się.
Na pastwisku stała ze mną Mohylew.
-Moh! Mamy kogoś nowego? - zapytałam
-Nie, to Pearl pewnie - odpowiedziała zaciekawiając się sprawą
-Po co jechała? - chciałem się dowiedzieć
-Była w szpitalu dla koni. Weterynarz musiał zrobić jej kilka zabiegów - powiedziała Mohylew
-Co jej się stało?! - przerwaziłem się
-Spłoszyła się i doszło do wypadku - rzekła klacz
Ona przecierz była jak anioł! Niezniszczalna , cudowna klacz! Ona nie mogła się spłoszyć! Ona nie mogła mieć wypadku!
Dopiero po minucie zorientowałam się że myślę i żyję.
-Various! - zawołała Moh
-Yy co? .. - zapytałem oszołomiony , wyrwany z przemyśleń
-Słyszałeś co powiedziałeś? - zawołała
-Yy, co? Ja coś mówiłem? - przeraziłem się
-Tak! Właśnie powiedziałeś że kochasz Pearl! - krzyknęła klacz
Musiałem iść. Pearl nie mogła się dowiedzieć. Zza barierki wyszła Rozalia.
(Rozalia?)
Na pastwisku stała ze mną Mohylew.
-Moh! Mamy kogoś nowego? - zapytałam
-Nie, to Pearl pewnie - odpowiedziała zaciekawiając się sprawą
-Po co jechała? - chciałem się dowiedzieć
-Była w szpitalu dla koni. Weterynarz musiał zrobić jej kilka zabiegów - powiedziała Mohylew
-Co jej się stało?! - przerwaziłem się
-Spłoszyła się i doszło do wypadku - rzekła klacz
Ona przecierz była jak anioł! Niezniszczalna , cudowna klacz! Ona nie mogła się spłoszyć! Ona nie mogła mieć wypadku!
Dopiero po minucie zorientowałam się że myślę i żyję.
-Various! - zawołała Moh
-Yy co? .. - zapytałem oszołomiony , wyrwany z przemyśleń
-Słyszałeś co powiedziałeś? - zawołała
-Yy, co? Ja coś mówiłem? - przeraziłem się
-Tak! Właśnie powiedziałeś że kochasz Pearl! - krzyknęła klacz
Musiałem iść. Pearl nie mogła się dowiedzieć. Zza barierki wyszła Rozalia.
(Rozalia?)
od Ani (nowa uczennica szkółki jeździeckiej)
-Tato,jedź szybciej ! Chcę w końcu zobaczyć konie z nowej stadniny !-
-Nie poganiaj mnie,konie nie uciekną.- upomniał mnie
-Skąd wiesz ? Może akurat !- powiedziałam
Sprzeczałam się właśnie z tatą.Co ja poradzę że ten tydzień bez koni był jak miesiąc bez jedzenia ?
-Jest ! Wreszcie ! "Stajnia chempionów" .To tu !- zawołałam
Szybko wyskoczyłam z samochodu.Od razu poczułam znajomy,koński zapach.
-Chodź,musimy pogadać z właścicielem.-
-To ty idź rozmawiaj a ja już wejdę do stajni.Proszę...-Zrobiłam jedną ze swoich błagajacych minek.
-Ehhh...no dobrze...- zgodził się
-Dziękuje !-ucałowałam tatę w policzek i co tchu pobiegłam do środka.Głaskałam i przytulałam wszystkie konie po kolei,czytając ich imiona z tabliczek.Nagle doszłam do tabliczki na którym widniało bardzo dziwne imię.
-"Blotka"-Przeczytałam je na głos i podniosłam oczy do góry.Przedemną stała piękna,kasztanowato-srokata klacz z rybimi oczami.Wygladała cudownie.Zawsze podobały mi się konie tej maści,a rybie oczy pasowały do niej wręcz idealne.
-Cześć piękna...-Powiedziałam i pogłaskałam ją delikatnie po chrapach.Ona zarżała cicho i wlepiła we mnie swoje błękitne oczy.
-Ania !-zawołał tata.
-Już idę !-odkrzyknęłam-Zobaczymy się jeszcze,obiecuje !-Klacz zarżała za mną głośno,jakby rozpaczając z powodu tego że odbiegłam.To było...zadziwiające.Już 7 lat jeżdżę,a nigdy nie widziałam żeby koń tak emocjonalnie zareagował już po pierwszym spotkaniu.Zamyślona wpadłam na tatę.Ups...
-Uważaj !-Zaśmiał się.Dopiero teraz zauważyłam,że obok niego stoi jakaś kobieta.Podała mi rękę.
-Witam,nazywam się Zofia,jestem właścicielką tej stadniny.-Uśmiechnęła się,a ja uścisnęłam jej dłoń.
-Dzień dobry-odwzajemniłam uśmiech.
-Twój tata już mi cię przedstawił,Aniu.Dobrze,ile już jeździsz ?- zapytała
-7 lat.Mam srebrną odznakę.-
-Och,gratuluję ! Widzę że jesteś już doświadczona.Hmm...Mogę ci więc przydzielić specjalne zadanie ?- zapytała mnie licząc na pozytywną odpowiedź
-Oczywiście !- zgodziłam się
-Ostatnio kupiliśmy nowego konia.Jeszcze nikt na nim nie jeździł.Chciałabyś dosiąść go jako pierwsza ?- zapytała po raz drugi
-Tak ! Bardzo chętnie.- ucieszyłam się
-Dobrze.Weź więc szczotki i chodź za mną,zaprowadzę cię do boksu klaczy.-
-Już lecę- krzyknęłam
Podeszłam posłusznie po szczotki a potem podążyłam za panią Zofią.Gdy doszłyśmy do boksu,nie mogłam uwierzyć własnym oczom.Przecież to Blotka !
-Nie poganiaj mnie,konie nie uciekną.- upomniał mnie
-Skąd wiesz ? Może akurat !- powiedziałam
Sprzeczałam się właśnie z tatą.Co ja poradzę że ten tydzień bez koni był jak miesiąc bez jedzenia ?
-Jest ! Wreszcie ! "Stajnia chempionów" .To tu !- zawołałam
Szybko wyskoczyłam z samochodu.Od razu poczułam znajomy,koński zapach.
-Chodź,musimy pogadać z właścicielem.-
-To ty idź rozmawiaj a ja już wejdę do stajni.Proszę...-Zrobiłam jedną ze swoich błagajacych minek.
-Ehhh...no dobrze...- zgodził się
-Dziękuje !-ucałowałam tatę w policzek i co tchu pobiegłam do środka.Głaskałam i przytulałam wszystkie konie po kolei,czytając ich imiona z tabliczek.Nagle doszłam do tabliczki na którym widniało bardzo dziwne imię.
-"Blotka"-Przeczytałam je na głos i podniosłam oczy do góry.Przedemną stała piękna,kasztanowato-srokata klacz z rybimi oczami.Wygladała cudownie.Zawsze podobały mi się konie tej maści,a rybie oczy pasowały do niej wręcz idealne.
-Cześć piękna...-Powiedziałam i pogłaskałam ją delikatnie po chrapach.Ona zarżała cicho i wlepiła we mnie swoje błękitne oczy.
-Ania !-zawołał tata.
-Już idę !-odkrzyknęłam-Zobaczymy się jeszcze,obiecuje !-Klacz zarżała za mną głośno,jakby rozpaczając z powodu tego że odbiegłam.To było...zadziwiające.Już 7 lat jeżdżę,a nigdy nie widziałam żeby koń tak emocjonalnie zareagował już po pierwszym spotkaniu.Zamyślona wpadłam na tatę.Ups...
-Uważaj !-Zaśmiał się.Dopiero teraz zauważyłam,że obok niego stoi jakaś kobieta.Podała mi rękę.
-Witam,nazywam się Zofia,jestem właścicielką tej stadniny.-Uśmiechnęła się,a ja uścisnęłam jej dłoń.
-Dzień dobry-odwzajemniłam uśmiech.
-Twój tata już mi cię przedstawił,Aniu.Dobrze,ile już jeździsz ?- zapytała
-7 lat.Mam srebrną odznakę.-
-Och,gratuluję ! Widzę że jesteś już doświadczona.Hmm...Mogę ci więc przydzielić specjalne zadanie ?- zapytała mnie licząc na pozytywną odpowiedź
-Oczywiście !- zgodziłam się
-Ostatnio kupiliśmy nowego konia.Jeszcze nikt na nim nie jeździł.Chciałabyś dosiąść go jako pierwsza ?- zapytała po raz drugi
-Tak ! Bardzo chętnie.- ucieszyłam się
-Dobrze.Weź więc szczotki i chodź za mną,zaprowadzę cię do boksu klaczy.-
-Już lecę- krzyknęłam
Podeszłam posłusznie po szczotki a potem podążyłam za panią Zofią.Gdy doszłyśmy do boksu,nie mogłam uwierzyć własnym oczom.Przecież to Blotka !
wtorek, 22 kwietnia 2014
od Amalii
Jak zawsze wstałam,poszłam na pastwisko,jadłam trawę,ale miałam dziwne wrażenie,że to będzie dzeń niezwykły.Po godzinie dopiero doszła do mnie Maja z Czarną,podeszłam do nich i zapytałam je:
-Witajcie córeczki,jak wam się spało?
-Cześć mamo,dobrze.-powiedziała Maja
-Tak,dobrze,a ty?-dodała Czarna
-Ja tak samo..-powiedziałam
-Mamo a tata ci powiedział?-zapytała mnie Czarna
-Niby co?-zapytałam
-Nic ważnego.-odpowiedziała Maja
-Na pewno?-zapytałam
-Tak nic ważnego.-powiedziała Czarna
Nagle na pastwisko weszedł Alan,podeszedł do nas i powiedział:
-Musze wam o tym powiedze.
-O czym?-zapytałam się go
-Pujdę po Rozi.-powiedziała Czarna
Po kilku minutach wróciły,Alan znowu powiedział:
(Alan.O co tu chodzi?)
-Witajcie córeczki,jak wam się spało?
-Cześć mamo,dobrze.-powiedziała Maja
-Tak,dobrze,a ty?-dodała Czarna
-Ja tak samo..-powiedziałam
-Mamo a tata ci powiedział?-zapytała mnie Czarna
-Niby co?-zapytałam
-Nic ważnego.-odpowiedziała Maja
-Na pewno?-zapytałam
-Tak nic ważnego.-powiedziała Czarna
Nagle na pastwisko weszedł Alan,podeszedł do nas i powiedział:
-Musze wam o tym powiedze.
-O czym?-zapytałam się go
-Pujdę po Rozi.-powiedziała Czarna
Po kilku minutach wróciły,Alan znowu powiedział:
(Alan.O co tu chodzi?)
od Artemidy
Wstałam,była 4! Znowu usnęłam.Obudziłam się znowu,ale była 7.Stajeny mnie wyprowadził na pastwisko,stamtąd wzięła mnie pani Paulina na trening.Pojechałam z nią do lasu. To była krótka wędrówka. Moja właścicielka zawsze wybiera trudne trasy. Najczęściej przeszkodami są stawy, strumienie,zwalone drzewa i strome skałki. Po tym wyjeździe dostałam nareszcie mały odpoczynek. .Nawet nie byam tak zmęczona.Wróciłam na pastwisko. Nie spodziewałam się na nim za wielu koni. Miałam rację. Tam zobaczyłam Harvey i Galaxy . Zaczęłam skubać trawę. Czasem spoglądałam na nie. Nagle na pastwisko wszedł stajenny z balikiem siana. Zagwizdał. Odruchowo zaczęłam iść do danego jedzenia. Klacze też podchodziły. Stanęłam blisko nich i zagadałam.
-Hej. Co porobimy? Jeszce chyba nigdy nie byłam z wami na pastwisku.
(Harvey? Galaxy?)
-Hej. Co porobimy? Jeszce chyba nigdy nie byłam z wami na pastwisku.
(Harvey? Galaxy?)
od Hawkeye'a
Mieliśmy się przeprowadzać do nowej stajni. Byliśmy już kilka godzin w drodze. Samochód się zatrzymał.Parsknąłem.
-Jesteśmy-powiedział Jeremy
-"W końcu"-chciałem powiedzieć, ale wyszło "Ihahaha"
Drzwi przyczepy się otworzyły. Jeremy mnie wyprowadził. Przywitała nas jakaś pani.
-Witaj Jeremy-powiedziała
-Witaj Zofio-odpowiedział jej mój dżokej
-To pewnie Hawkeye- stwierdziła Zofia uważnie się mi przyglądając
Zarżałem.
-Zaprowadź go na pastwisko- zarządziła
-Dobrze- rzekł mój właściciel
Założył mi uzdę i zaprowadził na pastwisko.
-Możesz iść- powiedział i zciągnął mi uzdę
Wszedłem na pastwisko. Jeremy poszedł do pani Zofii.
-Cześć jak się nazywasz-usłyszałem głos za sobą
Odwróciłem się.
-Jestem Hawkeye-powiedziałem-a ty?-
-Jestem Faint...
(Faint?)
-Jesteśmy-powiedział Jeremy
-"W końcu"-chciałem powiedzieć, ale wyszło "Ihahaha"
Drzwi przyczepy się otworzyły. Jeremy mnie wyprowadził. Przywitała nas jakaś pani.
-Witaj Jeremy-powiedziała
-Witaj Zofio-odpowiedział jej mój dżokej
-To pewnie Hawkeye- stwierdziła Zofia uważnie się mi przyglądając
Zarżałem.
-Zaprowadź go na pastwisko- zarządziła
-Dobrze- rzekł mój właściciel
Założył mi uzdę i zaprowadził na pastwisko.
-Możesz iść- powiedział i zciągnął mi uzdę
Wszedłem na pastwisko. Jeremy poszedł do pani Zofii.
-Cześć jak się nazywasz-usłyszałem głos za sobą
Odwróciłem się.
-Jestem Hawkeye-powiedziałem-a ty?-
-Jestem Faint...
(Faint?)
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
od Pearl - CD
Obudziłam się w dziwnym pomieszczeniu. Wszędzie było widać kolor biały. Nie wiem gdzie dokładnie ale byłam na sali po operacyjnej. Kiedyś Richa mi mówiła jak tu jest. Podobno czekają mnie jakieś bolesne zabiegi. Nagle do pomieszczenia weszła jakaś kobieta trzymając w ręku uwiąz i bandaż.
-O! Doktorze! Klacz Pearl się wybudziła! - zawołała
Do pomieszczenia wszedł mężczyzna w białym stroju i popatrzał się na mnie z entuzjazmem.
-Ten koń ma prawdziwe szczęście. Mogła się w ogóle nie wybudzić - powiedział lekarz zamyślony
-Zadzwonić po właścicielkę? - zapytała kobieta
-Tak. Powiedz że operacja się udała - odpowiedział weterynarz
Operacja?! Co proszę?!
Zarżałam i próbowałam wstać. Biała kobieta podleciała do mnie szybko zawiadomiona o moim złym zachowaniu.
-Pearl! Nie wstawaj! - zawołała
Widać że coś było nie tak. Odkryła zakrywającą moje ciało chustę. W jednym miejscu miałam bandaż a na nodze szyny i usztywnienie.
-Skręcony staw,naciągnięty mięsień,pogruchotane 2 kości - wymieniał lekarz wypisując coś na kartce
-I jeszcze do tego liczne siniaki, zadrapania....Oo jeszcze rana na boku! - przypomniał sobie
-Co zrobić proszę pana? - zapytała kobieta
-Spróbuj z nią wstać i odprowadź to jej boksu. Boks nr 24. O! I powiedz pani Zofii że jutro jak wszystko dobrze pójdzie wraca do swojej stajni - powiedział lekarz w zamyśleniu znowu bazgrząc coś na kartce.
Kobieta zgodnie z zaleceniem pomogła mi wstać i zaprowadziła do boksu. Był o wiele mniejszy niż w stajni championów ale dało się po nim chodzić. Owa kobieta poszła po telefon i zadzwoniła. Usłyszałam głos pani Zofii. Już jutro mogłam wrócić do domu! Lecz przez kilka miesięcy nie pokażę się na torze i parkurze.
-O! Doktorze! Klacz Pearl się wybudziła! - zawołała
Do pomieszczenia wszedł mężczyzna w białym stroju i popatrzał się na mnie z entuzjazmem.
-Ten koń ma prawdziwe szczęście. Mogła się w ogóle nie wybudzić - powiedział lekarz zamyślony
-Zadzwonić po właścicielkę? - zapytała kobieta
-Tak. Powiedz że operacja się udała - odpowiedział weterynarz
Operacja?! Co proszę?!
Zarżałam i próbowałam wstać. Biała kobieta podleciała do mnie szybko zawiadomiona o moim złym zachowaniu.
-Pearl! Nie wstawaj! - zawołała
Widać że coś było nie tak. Odkryła zakrywającą moje ciało chustę. W jednym miejscu miałam bandaż a na nodze szyny i usztywnienie.
-Skręcony staw,naciągnięty mięsień,pogruchotane 2 kości - wymieniał lekarz wypisując coś na kartce
-I jeszcze do tego liczne siniaki, zadrapania....Oo jeszcze rana na boku! - przypomniał sobie
-Co zrobić proszę pana? - zapytała kobieta
-Spróbuj z nią wstać i odprowadź to jej boksu. Boks nr 24. O! I powiedz pani Zofii że jutro jak wszystko dobrze pójdzie wraca do swojej stajni - powiedział lekarz w zamyśleniu znowu bazgrząc coś na kartce.
Kobieta zgodnie z zaleceniem pomogła mi wstać i zaprowadziła do boksu. Był o wiele mniejszy niż w stajni championów ale dało się po nim chodzić. Owa kobieta poszła po telefon i zadzwoniła. Usłyszałam głos pani Zofii. Już jutro mogłam wrócić do domu! Lecz przez kilka miesięcy nie pokażę się na torze i parkurze.
od Sarry
Obudziłam się rano Blacka już nie było w boksie. Nagle boks otworzyła Julia. Wyprowadziła i postawiła tak żebym widziała co się dzieje na maneżu. Michał ubrał Blackowi śliczne siodło i ogłowie z białej skóry i czaprak obszyty złotą nitką. Wyglądał jak na pokaz. Jego ochraniacze też były obszyte złotą nicią. Prezentował się ach… pięknie . Julka pogłaskała go i zapięła lążę. Weszli na maneż. Po chwili…
Julia –Ma dobre wygięcie może spokojnie jeździć
Michał –No to siadaj. A i niemów do mnie Michał tylko Maik .
Julia –Czemu?
Michał –Bo to moje normalne imię .a Michał to tłumaczenie.
Julia –Dobra od dziś Maik.
Założyła toczek i wsiadła. Wydawała się spokojna do póki Black się nie spłoszył. Podjechała do mnie.
Sara –Co się stało? Czego się spłoszyłeś?
Black –Nie spłoszyłem się tylko potknąłem ,nie umiem chodzić w tych ochraniaczach.
Sara –Dobrze uważaj na siebie i spokojnie, pamiętaj.
Wtedy Julka odjechała. Puściła mu luźno wodze i kazała zagalopować i się zaczęło przez pół godziny prób brykał ale ona nie dała się zrzucić. W końcu kiedy się zmęczył posłuchał. Przegalopowali pół koła i już myślałam że skończą kiedy Julka krzyknęła do Maika.
Julia –Masz tu siodło ja jadę na spacer.
Maik –Na oklep?!
Julia –Tak na oklep, mam do niego zaufanie.
Pojechała ciekawe gdzie pojadą.
Julia –Ma dobre wygięcie może spokojnie jeździć
Michał –No to siadaj. A i niemów do mnie Michał tylko Maik .
Julia –Czemu?
Michał –Bo to moje normalne imię .a Michał to tłumaczenie.
Julia –Dobra od dziś Maik.
Założyła toczek i wsiadła. Wydawała się spokojna do póki Black się nie spłoszył. Podjechała do mnie.
Sara –Co się stało? Czego się spłoszyłeś?
Black –Nie spłoszyłem się tylko potknąłem ,nie umiem chodzić w tych ochraniaczach.
Sara –Dobrze uważaj na siebie i spokojnie, pamiętaj.
Wtedy Julka odjechała. Puściła mu luźno wodze i kazała zagalopować i się zaczęło przez pół godziny prób brykał ale ona nie dała się zrzucić. W końcu kiedy się zmęczył posłuchał. Przegalopowali pół koła i już myślałam że skończą kiedy Julka krzyknęła do Maika.
Julia –Masz tu siodło ja jadę na spacer.
Maik –Na oklep?!
Julia –Tak na oklep, mam do niego zaufanie.
Pojechała ciekawe gdzie pojadą.
niedziela, 20 kwietnia 2014
od Pearl
Gnałam galopem przez całą długość pastwiska. Nagle zobaczyłam Lenę. Chyba po mnie szła. Z tego co pamiętam dzisiaj trening. I rzeczywiście. Skręciłam do wejścia,odsłoniła linkę wejściową i weszła na pastwisko. Na początku miałam wątpliwości. Podejść? Nie podejść?
-Pearl! No chodź! - zawołała i ruszyła szybkim krokiem do mnie
Ja też zaczęłam do niej iść. Zapięła mi uwiąz i poszliśmy we dwójkę do barierki.
-Hej Julia! - przywitała się Lena mijając Julkę
Po wyczyszczeniu i osiodłaniu poszliśmy na trening. Nie było skoków ale całkiem coś nowego. Natural.
Widać że dla Leny to było coś normalnego ale ja nie tak bardzo wiedziałam o co chodzi. W końcu pani Zofia ściągła mi ogłowie a pod szyją zapięła uwiąz. Lena na początku sobie dobrze radziła. Nie byłam przyzwyczajona do ucisku pod szyją i wolnym pysku. Nagle zza drzwi wychyliła się mała dziewczynka i biegiem wpadła na halę. Serce podeszło mi do gardła i przez jej krzyk nie wiedziałam co się dzieje. Zdecydowałam się szybko na ucieczkę i pognałam galopem do drzwi. Wyskoczyłam ponad barierą i przeszłam do jeszcze szybszego chodu.
-Pearl! Prrr! - słyszałam tylko te krzyki
Instynkt kazał mi uciekać. Nogi zamiast słuchać mnie biegły same do przodu. Wiedziałam że przebiegałam koło stajni. Nagle z stajni wyszedł koń. Biegłam prosto na niego. Nie potrafiłam się zatrzymać. Teraz rozpoznałam. To był Grass.
-Grassy! - zawołałam
Z grzbietu usłyszałam płacz.
Lenie wypadł bacik. To wzmożyło mój strach. Grass stanął dęba i skoczył przez barierę ale nie zauważył wodzy które zaczepiły się po płot.
Grass przewrócił się a dziewczyna prowadząca go uciekła z wrzaskiem. Nie wiedziałam co się nadlej stało.
Ostatnie słowa które usłyszałam to ''One nie żyją! Pomocy!''
(CD nastąpi)
-Pearl! No chodź! - zawołała i ruszyła szybkim krokiem do mnie
Ja też zaczęłam do niej iść. Zapięła mi uwiąz i poszliśmy we dwójkę do barierki.
-Hej Julia! - przywitała się Lena mijając Julkę
Po wyczyszczeniu i osiodłaniu poszliśmy na trening. Nie było skoków ale całkiem coś nowego. Natural.
Widać że dla Leny to było coś normalnego ale ja nie tak bardzo wiedziałam o co chodzi. W końcu pani Zofia ściągła mi ogłowie a pod szyją zapięła uwiąz. Lena na początku sobie dobrze radziła. Nie byłam przyzwyczajona do ucisku pod szyją i wolnym pysku. Nagle zza drzwi wychyliła się mała dziewczynka i biegiem wpadła na halę. Serce podeszło mi do gardła i przez jej krzyk nie wiedziałam co się dzieje. Zdecydowałam się szybko na ucieczkę i pognałam galopem do drzwi. Wyskoczyłam ponad barierą i przeszłam do jeszcze szybszego chodu.
-Pearl! Prrr! - słyszałam tylko te krzyki
Instynkt kazał mi uciekać. Nogi zamiast słuchać mnie biegły same do przodu. Wiedziałam że przebiegałam koło stajni. Nagle z stajni wyszedł koń. Biegłam prosto na niego. Nie potrafiłam się zatrzymać. Teraz rozpoznałam. To był Grass.
-Grassy! - zawołałam
Z grzbietu usłyszałam płacz.
Lenie wypadł bacik. To wzmożyło mój strach. Grass stanął dęba i skoczył przez barierę ale nie zauważył wodzy które zaczepiły się po płot.
Grass przewrócił się a dziewczyna prowadząca go uciekła z wrzaskiem. Nie wiedziałam co się nadlej stało.
Ostatnie słowa które usłyszałam to ''One nie żyją! Pomocy!''
(CD nastąpi)
piątek, 18 kwietnia 2014
Zawody ukończone!
1 miejsce Dark Rubine ! Nagroda 500 Slv
2 miejsce Pearl ! Nagroda 200 Slv
3 miejsce Selene ! Nagroda 100 Slv
Serdecznie gratulacje!
2 miejsce Pearl ! Nagroda 200 Slv
3 miejsce Selene ! Nagroda 100 Slv
Serdecznie gratulacje!
Uwaga!
Przypominam o pisaniu opowiadań na bloga. W razie nie napisania przynajmniej 1 opowiadania właściciel dostaje upomnienie. Jeśli po upomnieniu sytuacja się nie poprawi będę musiała wyrzycić danego członka ze Stajni Championów.
Czas do 24 kwietnia.
Czas do 24 kwietnia.
od Julii (uczencica szkółki jeździeckiej)
Jechałam za mamą do stajni. Kiedy już dojechaliśmy , wysiadłam i pobiegłam na halę gdzie pani Zofia zawsze uczyła młodych jeźdźców. Przeszłam przez drewnianą brame i już byłam na hali. Pani Zofia siedziałam na ksieśle i uczyła Delfinę na Riszce.
-Pani Zofiu! Dzień dobry! - zawołałam powoli podchodząc do niej
-O Julka! Idź siodłaj Live - powiedziała pani Zofia
Od razu pobiegłam do boksu. Nagle zza stajni wyszła Kasia.
-Cześć! Jeździsz teraz? - zapytałam pierwsza
-Hej Julia. Tak. Na Rozalce - odpowiedziała
-Fajnie. Ja teraz jeżdżę na Live - rzekłam
-Pomożesz mi potem wylonżować Spirita? - zapytała błagalnie
-No, może....Okej - zgodziłam się w końcu
Poszliśmy razem do stajni a ja szybko wzięłam Live na uwiąz i przywiązałam do barierki. Najpierw zgrzebłem , potem szczotką z miękkim włosiem , jeszczy tylko grzywa i ogon, miękką szczotką jeszcze łep, wilgotną gąbką całą sierść, i na koniec kopyta kopystką.
-Skończyłam! - zawołałam po kilku męczących minutach czyszczenia
Kasia obruciła się w moją stronę dumna.
-Ja już siodłam - powiedziała nie co zadowolona ze swojej szybkiej pracy
Od razu rzuciłam się na siodło i położyłam je na czapraku na grzbiecie Live.
Potem na przednie nogi założyłam ochraniacze a na końcu wzięłam ogłowie i włożyłam na łep mojej ukochanej klaczy. Po dopięciu popręgu wzięłam Live i szybkim krokiem zaczęłam iść w kierunku hali. Po minucie koło mojego boku znalazła się Kasia z Rozalią.
Po wejściu na halę wsiadłam na klacz i ruszyłam rzwawo do przodu. Rozalia zrobiła to samo. Pani Zofia już stała na środku hali.
Po kłusie i galopie pani Zofia ustawiła nam przeszkody. Wszystkie wychodziły nam bardzo dobrze tylko od czasu do czasu jakiś koń zachaczył o drąg.
Dałam na koniec po występowaniu Live kostkę cukru i dałam także jedną Kasi aby również nagrodziła Rozalię.
To była bardzo fajna jazda. Konie nareszcie wygrają zawody.
-Pani Zofiu! Dzień dobry! - zawołałam powoli podchodząc do niej
-O Julka! Idź siodłaj Live - powiedziała pani Zofia
Od razu pobiegłam do boksu. Nagle zza stajni wyszła Kasia.
-Cześć! Jeździsz teraz? - zapytałam pierwsza
-Hej Julia. Tak. Na Rozalce - odpowiedziała
-Fajnie. Ja teraz jeżdżę na Live - rzekłam
-Pomożesz mi potem wylonżować Spirita? - zapytała błagalnie
-No, może....Okej - zgodziłam się w końcu
Poszliśmy razem do stajni a ja szybko wzięłam Live na uwiąz i przywiązałam do barierki. Najpierw zgrzebłem , potem szczotką z miękkim włosiem , jeszczy tylko grzywa i ogon, miękką szczotką jeszcze łep, wilgotną gąbką całą sierść, i na koniec kopyta kopystką.
-Skończyłam! - zawołałam po kilku męczących minutach czyszczenia
Kasia obruciła się w moją stronę dumna.
-Ja już siodłam - powiedziała nie co zadowolona ze swojej szybkiej pracy
Od razu rzuciłam się na siodło i położyłam je na czapraku na grzbiecie Live.
Potem na przednie nogi założyłam ochraniacze a na końcu wzięłam ogłowie i włożyłam na łep mojej ukochanej klaczy. Po dopięciu popręgu wzięłam Live i szybkim krokiem zaczęłam iść w kierunku hali. Po minucie koło mojego boku znalazła się Kasia z Rozalią.
Po wejściu na halę wsiadłam na klacz i ruszyłam rzwawo do przodu. Rozalia zrobiła to samo. Pani Zofia już stała na środku hali.
Po kłusie i galopie pani Zofia ustawiła nam przeszkody. Wszystkie wychodziły nam bardzo dobrze tylko od czasu do czasu jakiś koń zachaczył o drąg.
Dałam na koniec po występowaniu Live kostkę cukru i dałam także jedną Kasi aby również nagrodziła Rozalię.
To była bardzo fajna jazda. Konie nareszcie wygrają zawody.
Subskrybuj:
Posty (Atom)