Piosenka ''Ja uwielbiam konie'' to rytmu ''Ona tańczy dla mnie''
Ja uwielbiam konie , one tu są i patrzą na mnie
bo dobrze to wiem , że wezmę je i galopować będę.....
x 4
Ja kocham konie one tu są i cwałują dla mnie
Bo dobrze to wiedzą że wezmę je i dosiądę szybko.....
środa, 31 lipca 2013
od Locky'ego - CD Harvey
Kiedy wyszłem z boksu jednocześnie z tatą, zaczęliśmy się gonić, biegnąc na pastwisko. Jednak przekraczając próg stadniny przyłączyły się do nas inne konie, więc zabawa była jeszcze lepsza. Zatrzymaliśmy się, przy trzech klaczach. Rozpoznałem tylko dwie. Jedna to była Mohylew, a druga Azjanna.
-Cześć!-przywitała nas Mohylew.
-Hej.-odpowiedział tata.
-Widać, że się nie nudzicie.
-Jak widać.
-Znacie już Harvey?-spytała nas.
-Tylko ją raz widziałem-odpowiedział. Więc nas jej przedstawiła.
I tak Harvey poznała już połowę członków stadniny. Ja wróciłem do zabawy z innymi źrebakami, Rosą, Grass, Poezją, Quilem, Marry, Paris, Turynem, Lajlą oraz Jezzem. Tak, dłużo tu nas jest. Biegaliśmy z jednego końca pastwiska na drugie i tak w kółko. Aż się w końcu wszyscy zmęczyliśmy i wróciliśmy do swych rodziców.
-Cześć!-przywitała nas Mohylew.
-Hej.-odpowiedział tata.
-Widać, że się nie nudzicie.
-Jak widać.
-Znacie już Harvey?-spytała nas.
-Tylko ją raz widziałem-odpowiedział. Więc nas jej przedstawiła.
I tak Harvey poznała już połowę członków stadniny. Ja wróciłem do zabawy z innymi źrebakami, Rosą, Grass, Poezją, Quilem, Marry, Paris, Turynem, Lajlą oraz Jezzem. Tak, dłużo tu nas jest. Biegaliśmy z jednego końca pastwiska na drugie i tak w kółko. Aż się w końcu wszyscy zmęczyliśmy i wróciliśmy do swych rodziców.
wtorek, 30 lipca 2013
od Harvey
Dzisiaj wstałam dość późno. Była 10. Przyszedł stajenny i wypuścił mnie na pastwisko. Nie byłam na nim sama. Zauważyłam dwa inne konie. Jeden był jakiejś dziwne maści , jakiejś szarej zmieszanej z białym. A drugi koń to jakiś myszaty. Pobiegłam do nich. Zawsze siedziałam w boksie lub byłam na zawodach , treningu dla tego nikt tu mnie nie znał oprócz Mirable i Aviatora. Podeszłam do nich.
-Cześć - przywitałam się
-Hejka , jesteś nowa? - zapytała ta myszata
-Nie , jestem tu on kilku miesięcy. Ale nie miałam okazji was poznać - powiedziałam
-Ja jestem Mohylew ale możesz mi mówić Moh a to jest Azjanna w skrócie Azja - powiedziała Moh
-Mi...Miło was pozna...ć - wyjąkałam
-A ty jesteś? - powiedziała Azja
-Jestem Harvey , bez skrótu - odpowiedziałam
-Nam też miło cię poznać - powiedziały
Nagle na pastwisko wbiegło kilka koni. Moh i Azja wyjaśniły że to Paris , Turyn , Lajla , Jezz , Locky i Appal.
(Dokończy ktoś? Może Locky?)
-Cześć - przywitałam się
-Hejka , jesteś nowa? - zapytała ta myszata
-Nie , jestem tu on kilku miesięcy. Ale nie miałam okazji was poznać - powiedziałam
-Ja jestem Mohylew ale możesz mi mówić Moh a to jest Azjanna w skrócie Azja - powiedziała Moh
-Mi...Miło was pozna...ć - wyjąkałam
-A ty jesteś? - powiedziała Azja
-Jestem Harvey , bez skrótu - odpowiedziałam
-Nam też miło cię poznać - powiedziały
Nagle na pastwisko wbiegło kilka koni. Moh i Azja wyjaśniły że to Paris , Turyn , Lajla , Jezz , Locky i Appal.
(Dokończy ktoś? Może Locky?)
od Czarnej - CD Ducha
...wejście do drzewa,zapytałam:
-Wchodzimy?
-Nie wiem?Może nie?-odpowiedziała Maja
-Boisz się?-zapytałam Maję
-Nie!-powiedziała Maja
-Chyba tak?
-Nie boje się!
Maja weszła,potem ja z Duchem.Szliśmy 2 godziny,zobaczyłam zniknięcie Maji,zapytałam przestraszona Ducha:
-Gdzie jest Maja?
-Nie wiem.-odpowiedział Duch
-Jestem tu!-usłyszeliśmy głos Maji
Pobiegłam nie myśląc o tym,że mogę spaść z schodków,po godzinie zobaczyłam Maję,ruszyłam za nią cwałem,nagle o coś walnęłam i to mocno,zemdlałam.
(Duch dokończ)
-Wchodzimy?
-Nie wiem?Może nie?-odpowiedziała Maja
-Boisz się?-zapytałam Maję
-Nie!-powiedziała Maja
-Chyba tak?
-Nie boje się!
Maja weszła,potem ja z Duchem.Szliśmy 2 godziny,zobaczyłam zniknięcie Maji,zapytałam przestraszona Ducha:
-Gdzie jest Maja?
-Nie wiem.-odpowiedział Duch
-Jestem tu!-usłyszeliśmy głos Maji
Pobiegłam nie myśląc o tym,że mogę spaść z schodków,po godzinie zobaczyłam Maję,ruszyłam za nią cwałem,nagle o coś walnęłam i to mocno,zemdlałam.
(Duch dokończ)
poniedziałek, 29 lipca 2013
od Ducha - CD Maji
-Możemy.. -urwał mi głośny szelest liści.
- Co to? -zapytała Czarna.
- Nie wiem- odpowiedziała Maja.
- Pewnie to tylko wiatr.
- Abo może jakiś ptak.
- Albo wiewiórka.
- Okej to możemy.. - znowu ten szelest liści tylko o wiele głośniejszy.
- Może lepiej to sprawdzimy?- zaproponowała Maja.
- Okej.
Poszliśmy trochę bliżej drzewa ale nic na nim nie było, przynajmniej my nie widzieliśmy ale Czarna oparła się o drzewo i zobaczyliśmy...
(Czarna? Maja? Któraś z was)
- Co to? -zapytała Czarna.
- Nie wiem- odpowiedziała Maja.
- Pewnie to tylko wiatr.
- Abo może jakiś ptak.
- Albo wiewiórka.
- Okej to możemy.. - znowu ten szelest liści tylko o wiele głośniejszy.
- Może lepiej to sprawdzimy?- zaproponowała Maja.
- Okej.
Poszliśmy trochę bliżej drzewa ale nic na nim nie było, przynajmniej my nie widzieliśmy ale Czarna oparła się o drzewo i zobaczyliśmy...
(Czarna? Maja? Któraś z was)
od Juraty - CD Wezja
- Mi też a tobie Miarable? - zapytałam.
- Mi też więc jak policzę do 3 to będzie start. Więc 3!
Wszyscy pobiegliśmy. Świetnie się bawiłam ale niestety zrobiło się już późno i zaprowadzono nas do boksów.
- Mi też więc jak policzę do 3 to będzie start. Więc 3!
Wszyscy pobiegliśmy. Świetnie się bawiłam ale niestety zrobiło się już późno i zaprowadzono nas do boksów.
od Ducha - CD Pearl
- Yyy.. to zobaczmy tą hale skokową!
- Oki chodźmy.
- Pogalopowaliśmy w kierunku właśnie tej hali. Gdy ją ujrzałem aż chciało się skakać.
- Wow ale super!
- Wiem. A gdzie teraz chcesz iść?
- Ty zaproponuj coś
(Pearl?)
- Oki chodźmy.
- Pogalopowaliśmy w kierunku właśnie tej hali. Gdy ją ujrzałem aż chciało się skakać.
- Wow ale super!
- Wiem. A gdzie teraz chcesz iść?
- Ty zaproponuj coś
(Pearl?)
od Appal'a - Złamane serce
Byłem ciągle zmęczony. Nadzieja się wciąż do mnie nie odzywa. Zastanawiałem się, czy ona wie, że już jej nie kocham. Leżałem na łące na boku. Cały spocony. Ale mi nie było gorąco, gdyż byłem w cieniu. Nagle zauważyłem podbiegającą do mnie Angel.
(Angel??)
(Angel??)
od Odessy - CD Pearl
-Okej. Tylko nie za długo, bo będę mieć później treningi.-rzekłam.
-Spoko, wyrobimy się. Więc gdzie?
-Po kolei.
-Dobra. Pokażę Ci najpierw łąkę, która jest naszym wybiegiem.
-Super.-więc poszłyśmy. I tak pokazała mi po kolei tereny stadniny. Aż w końcu zabrano mnie na treningi. Pożegnałam się z Pearl i jej podziękowałam, za mile spędzony czas. Zastanawiam się kto będzie moim właścicielem. Bo jak na razie to pani Zofia.
-Spoko, wyrobimy się. Więc gdzie?
-Po kolei.
-Dobra. Pokażę Ci najpierw łąkę, która jest naszym wybiegiem.
-Super.-więc poszłyśmy. I tak pokazała mi po kolei tereny stadniny. Aż w końcu zabrano mnie na treningi. Pożegnałam się z Pearl i jej podziękowałam, za mile spędzony czas. Zastanawiam się kto będzie moim właścicielem. Bo jak na razie to pani Zofia.
od Karej - CD Cassablanki
-Hej! Jesteś nowa? Nie widziałam Cię wcześniej.
-Tak. Nazywam się Cassablanka.
-A ja Kara.
-Wiem. Masz fajne imię. Takie proste i związane z twoją maścią.
-Tak, ale pewnie jak mnie kiedyś ujeżdżą to je zmienią.
-A dlaczego?-spytała oburzona.
-No bo, co to za imię. Kara.
-Nie przejmuj się. A co do ujeżdżenia, to zapewne nie bierzesz udział w zawodach?
-Nie.-odpowiedziałam smutna, lecz nie chciałam tego okazywać.
-To może się przejdziemy?-poprosiła.
-A gdzie byś chciała?
(Cassablanka??)
-Tak. Nazywam się Cassablanka.
-A ja Kara.
-Wiem. Masz fajne imię. Takie proste i związane z twoją maścią.
-Tak, ale pewnie jak mnie kiedyś ujeżdżą to je zmienią.
-A dlaczego?-spytała oburzona.
-No bo, co to za imię. Kara.
-Nie przejmuj się. A co do ujeżdżenia, to zapewne nie bierzesz udział w zawodach?
-Nie.-odpowiedziałam smutna, lecz nie chciałam tego okazywać.
-To może się przejdziemy?-poprosiła.
-A gdzie byś chciała?
(Cassablanka??)
niedziela, 28 lipca 2013
od Charliego
Selma urodziła źreboka! Byłem taki szczęśliwy że poszedłem zarżeć wszystkim do stajni.
-Mam źreba! - zawołałem
Wszyscy na mnie popatrzyli.
-To super. Jesteś najfajnieszym szczęściażem ! - powiedziała Kiara dumnie na mnie patrząc
-Możesz być moim wójkiem! - zawołała po rosyjsku Havana
-Ale jesteś wałahcem ! - zawołała bardzo, bardzo głośno Para koni
To była ta Hatalia z Elem - Visem .
-Nie! Sio! - zawołałem
Nie jestem wałachem tylko ogierem. To było tak:
Byłem spokojny i pomyliły im się paszporty ni i jestem tu!
Kocham Selmę kocham Rozie ale jetsem tu! (Rozi popatrzała na mnie)
Bu bu bu ale jestem tu!
Byłem spokojny lu lu lu l!
Wyśpiewałem i się zaśmiałem.
-Selma! - zawołałem ją
Wyszła moja kochana ze źrebkiem .
-To jest Skandynawia!
od Rozi - CD Artemidy
-Jestem Rozalia,ale możesz mi mówić Rozi.Jesteś nowa?-odpowiedziałam
-Nie,jestem od dawna.-powiedziała Artemida
-To czemu ciebie nie znam?-zapytałam się
-Nie chciałam mieć na razie przyjaciół,poznasz mnie z innymi?-zapytała Artemida
-Jasne,chodź.-powiedziałam wstając
Poszłyśmy do Maji i Czarnej,zobaczyłyśmy je,podbiegłyśmy ,Czarna zapytała:
-Kto to?
-Maja,Czarna to Artemida i Artemida to Maja i Czarna.-powiedziałam
-Miło nam.-powiedziała Maja
-Ja musze iść,pa.-powiedziała Czarna
-Pa.-powiedziałyśmy razem
-To kto teraz?-zapytała Artemida
-Nie wiem,kogo pierwszego spotkamy.-powiedziała Maja
Artemida poznała resztę koni,kiedy skończyłyśmy był wieczór.Ja poszłam do boksu z Artemidą.
od Cherry
Czas zawodów się zbliżał a ja nie byłam przygotowana. Poszłam do Carlie do boksu. Była tam mama.
-Cześć mamo , hejks Carlie - powiedziałam
-Cześć- przywitała mnie siostra
-Jedziecie na zawody? - zapytałam
-Zobaczymy. Carlie jeszcze nie ma stroju a ty nie miałaś treningu od kilku dni - powiedziała mama
-Mamo.....Plis. - poprosiłam ją
-Teraz to ludzie decydują cz pojedziemy czy nie - wtrąciła Carlie
Mama zrobiła urażoną minę.
-No tak....wiem
(Praga , Carlie? - Dokończy któraś?)
-Cześć mamo , hejks Carlie - powiedziałam
-Cześć- przywitała mnie siostra
-Jedziecie na zawody? - zapytałam
-Zobaczymy. Carlie jeszcze nie ma stroju a ty nie miałaś treningu od kilku dni - powiedziała mama
-Mamo.....Plis. - poprosiłam ją
-Teraz to ludzie decydują cz pojedziemy czy nie - wtrąciła Carlie
Mama zrobiła urażoną minę.
-No tak....wiem
(Praga , Carlie? - Dokończy któraś?)
od Cassablanki
Poszłam z Pearl zwiedzać stajnię.Nie była taka zła. Kilka hali i mnóstwo pastwisk. Stajnia chyba się nigdzie nie kończyła a ja musiałam chodzić bardzo często na treningi. Lonżowali mnie i chodzili na spacery. Nie byłam ujeżdżona. Usłyszałam głosy. Podeszłam do okna boksu i zobaczyłam moją panią Karolinę rozmawiającą z panią Zofią i panem Markiem.
-Ale to chyba nie jest odpowiedni czas! - powiedziała Kari
Niestety nie wiedziałam o co chodziło bo nie usłyszałam początku rozmowy.
-Tak , na pewno - powiedziała pani Zofia
-Chce pani aby była championką? - zapytał pan Marek
Wszystko zaczynało do siebie pasować.
-Tak , oczywiście - potwierdziła Karolinka
-A więc....zaczynamy od jutra - powiedział pan Marek
Ale co?! Nie no. Jak znowu zaczną mnie kąpać w samym środku nocy albo
lonżować kilka godzin dziennie w szczerym słońcu to chyba pobiegnę kłusikiem
swobodnym do rzeźni albo zaczynam poszukiwać linki i jakiegoś drewnianego pala.
Podeszła do mnie Karo.
-Tak , tak kochana. jutro cię zajeżdżamy - powiedziała
Poczułam mdłości. Ja?! O nie! Nie zezwalam na tą rzecz!
Lonże jeszcze jako tako przeżyje ale galopowanie z 50 kilo na grzbiecie to co innego.
Ciekawe czy najpierw mnie dadzą na tor i każą biegać czy też mam przeskoczyć z człowiekiem na
grzbiecie 1m 50 cm? Niech nawet się nie starają . Na wyścigu nie ruszę się z miejsca albo po prostu będę stepować a co d przeszkód to niech przygotują metalowe drągi. Ale jeszcze ujeżdżenie. Chody boczne. Ble....Niech nawet się ładnie nie ubiera. Pierwsza lepsza kałuża się przyda. Po raz pierwszy w życiu
dziękowałam że był wczoraj deszcz. No cóż.....Zapytam Karej o radę. Poszłam do Karej.
-Cześć - powiedziała
-Hejka
-Słuchaj Kara. Mam problem.....Ludzie mnie chcą ujeździć - powiedziała z niesmakiem
(Kara? Dokończysz?)
-Ale to chyba nie jest odpowiedni czas! - powiedziała Kari
Niestety nie wiedziałam o co chodziło bo nie usłyszałam początku rozmowy.
-Tak , na pewno - powiedziała pani Zofia
-Chce pani aby była championką? - zapytał pan Marek
Wszystko zaczynało do siebie pasować.
-Tak , oczywiście - potwierdziła Karolinka
-A więc....zaczynamy od jutra - powiedział pan Marek
Ale co?! Nie no. Jak znowu zaczną mnie kąpać w samym środku nocy albo
lonżować kilka godzin dziennie w szczerym słońcu to chyba pobiegnę kłusikiem
swobodnym do rzeźni albo zaczynam poszukiwać linki i jakiegoś drewnianego pala.
Podeszła do mnie Karo.
-Tak , tak kochana. jutro cię zajeżdżamy - powiedziała
Poczułam mdłości. Ja?! O nie! Nie zezwalam na tą rzecz!
Lonże jeszcze jako tako przeżyje ale galopowanie z 50 kilo na grzbiecie to co innego.
Ciekawe czy najpierw mnie dadzą na tor i każą biegać czy też mam przeskoczyć z człowiekiem na
grzbiecie 1m 50 cm? Niech nawet się nie starają . Na wyścigu nie ruszę się z miejsca albo po prostu będę stepować a co d przeszkód to niech przygotują metalowe drągi. Ale jeszcze ujeżdżenie. Chody boczne. Ble....Niech nawet się ładnie nie ubiera. Pierwsza lepsza kałuża się przyda. Po raz pierwszy w życiu
dziękowałam że był wczoraj deszcz. No cóż.....Zapytam Karej o radę. Poszłam do Karej.
-Cześć - powiedziała
-Hejka
-Słuchaj Kara. Mam problem.....Ludzie mnie chcą ujeździć - powiedziała z niesmakiem
(Kara? Dokończysz?)
od Maji - CD Czarnej
-Cześć Czarna,wyścigi?-powiedziałam
-Cześć,tak.-powiedział Duch
Zaczęliśmy ścigać się,po pierwszych 5 wyścigach Duch wygrywał,Czarna 2,a ja 3,ale po kolejnych 5 Czarna była 1, Duch 2 i ja 3,zapytałam:
-Co teraz?
(Duch lub Czarna dokończy któreś z was)
-Cześć,tak.-powiedział Duch
Zaczęliśmy ścigać się,po pierwszych 5 wyścigach Duch wygrywał,Czarna 2,a ja 3,ale po kolejnych 5 Czarna była 1, Duch 2 i ja 3,zapytałam:
-Co teraz?
(Duch lub Czarna dokończy któreś z was)
Uwaga!
1.Za niedługo zawody! Proszę chętnych o napisanie do Natalia i Grazia lub Arab2 jaki sprzęt chcecie kupić dla koni. Można poprosić o dodatkowe 20 Slw na zakupy ( można tak zrobić tylko raz w ciągu jednych zawodów). Zapraszam!
2. Weszła nowa opcja (Pomysłodawcą jest Eve2) aby w rubryce w formularzu '' właściciel '' napisać imię osoby np
imię: Lolo mixx
wiek: 10 lat
płeć: wałach
specjalizacja: nie ma
partner: nie ma
historia: jest tu i nie powie
rodzina: nie ma
właściciel: lola101245 (pani Basia i jej córka Dagmara)
Chętnych proszę o wypełnienie formularza:
koń:
login na howrse:
właściciele w stajni championów:
2. Weszła nowa opcja (Pomysłodawcą jest Eve2) aby w rubryce w formularzu '' właściciel '' napisać imię osoby np
imię: Lolo mixx
wiek: 10 lat
płeć: wałach
specjalizacja: nie ma
partner: nie ma
historia: jest tu i nie powie
rodzina: nie ma
właściciel: lola101245 (pani Basia i jej córka Dagmara)
Chętnych proszę o wypełnienie formularza:
koń:
login na howrse:
właściciele w stajni championów:
sobota, 27 lipca 2013
od Rozi
Minoł tydzień od kiedy Kasia mnie zostawiła,ale czułam jeszcze smutek,a mój ból nóg i szyji nie mjiał,poszłam na pastwisko,położyłam się na trawie czójąc ulge,nagle zobaczyłam sylwetke mi znajomą,jakieś dziewczynki,wstałam nie myśląc o bólu,przyjżałam jej się,zobaczyłam Kasię,moją Kasię,podbiegłam do płotka,zarżałam,Kasia podbiegła z uśmiechem i łzami radości,powiedziała:
-Na reszcie zobaczyłam ciebie moja Rozalio.
zarżałam,Kasia dalej mówiła:
-Masz go jeszcze.Myślałam,że go zgubisz,ale nie miałam racji,Czemu nie jescesz na treningu z babcią?
Zarżałam z bólu,a potem przewruciłam się na trawę,wstałam z bólem i zmęczeniem,Kasia zapytała zdenerwowana:
-Nic nie jest?Polece po babcię.-złapałam Kasię i pomachałam na "nie"
-Musimy uciekać jeśli mamy być razem Rozalio i jak?
Stanełam przed bramką,a Kasia otworzyła,próbowała siąść,ale ja wierzgałam z bólu i mogłam zrobić coś Kasi,więc rżałam z bulu i wieszgałam jak najmniej.Jak doszłyśmy do naszego tajemnego obozu to była noc więc poszłyśmy spać z wielkimi uśmiechami,ja na pysku,a Kasia na buzi.Boczułam linę na szyji,popatrzyłam na Kasię,która spała w najlepsze,wstałam bez szarpaniny,ktoś powiedział:
-Dobry konik,dobry,a teraz do wozu i na sprzedasz!
Na sprzedasz o nie!Zaczełam rżeć i wierzgać,Kasia obudziła się,złapała gruby patyk i uderzyła jednego,a mi został drugi,ale po kilku minutach skapłam się,że nie dam rady,jeśli ęde sobą.Stanełam,zaczoł ciągnąc,ale nic,wyciagnął bat i zaczął mnie lać,zapomniałam,że jestem miłym koniem,tylko zaczełam atakować bez myślnie,ale dobrze.Po 10 minutach zwiał,usłyszałam krzyk Kasi,ruszyłam w tą strone,potem to nie pamiętam,chyba odleciałam i stałam się dzikim i nie bezpiecznym mustangiem.Zobaczyłam Kasi ręce w krwi,wstałam i zarżałam pytająco,Kasia powiedziała:
-Dziękuje Rozalia i to twoja krew z rany na kopycie i szyji.I co robimy?Wracamy czy uciekamy?
Spojrzałam na rany,potem na Kasię i spojrzałam na druszke do stajni oraz drużke do nieznanego,wybur był łatwy,ale nie chciałam ryzykować życia Kasi,więc udałam się w stronę stajni z Kasią na oklep,Kasia była cicho,a ja smutna naszym ostatnim spotkaniem i chwilami.Po południu doszłyśmy,weszłam do boksu z łzami smutku,wbiegł tata Kasi,wsciekły i zdenerwowany,nie dał się pożegnać,ani nic tylko wzioł Kasie.Poszłam spać.
-Na reszcie zobaczyłam ciebie moja Rozalio.
zarżałam,Kasia dalej mówiła:
-Masz go jeszcze.Myślałam,że go zgubisz,ale nie miałam racji,Czemu nie jescesz na treningu z babcią?
Zarżałam z bólu,a potem przewruciłam się na trawę,wstałam z bólem i zmęczeniem,Kasia zapytała zdenerwowana:
-Nic nie jest?Polece po babcię.-złapałam Kasię i pomachałam na "nie"
-Musimy uciekać jeśli mamy być razem Rozalio i jak?
Stanełam przed bramką,a Kasia otworzyła,próbowała siąść,ale ja wierzgałam z bólu i mogłam zrobić coś Kasi,więc rżałam z bulu i wieszgałam jak najmniej.Jak doszłyśmy do naszego tajemnego obozu to była noc więc poszłyśmy spać z wielkimi uśmiechami,ja na pysku,a Kasia na buzi.Boczułam linę na szyji,popatrzyłam na Kasię,która spała w najlepsze,wstałam bez szarpaniny,ktoś powiedział:
-Dobry konik,dobry,a teraz do wozu i na sprzedasz!
Na sprzedasz o nie!Zaczełam rżeć i wierzgać,Kasia obudziła się,złapała gruby patyk i uderzyła jednego,a mi został drugi,ale po kilku minutach skapłam się,że nie dam rady,jeśli ęde sobą.Stanełam,zaczoł ciągnąc,ale nic,wyciagnął bat i zaczął mnie lać,zapomniałam,że jestem miłym koniem,tylko zaczełam atakować bez myślnie,ale dobrze.Po 10 minutach zwiał,usłyszałam krzyk Kasi,ruszyłam w tą strone,potem to nie pamiętam,chyba odleciałam i stałam się dzikim i nie bezpiecznym mustangiem.Zobaczyłam Kasi ręce w krwi,wstałam i zarżałam pytająco,Kasia powiedziała:
-Dziękuje Rozalia i to twoja krew z rany na kopycie i szyji.I co robimy?Wracamy czy uciekamy?
Spojrzałam na rany,potem na Kasię i spojrzałam na druszke do stajni oraz drużke do nieznanego,wybur był łatwy,ale nie chciałam ryzykować życia Kasi,więc udałam się w stronę stajni z Kasią na oklep,Kasia była cicho,a ja smutna naszym ostatnim spotkaniem i chwilami.Po południu doszłyśmy,weszłam do boksu z łzami smutku,wbiegł tata Kasi,wsciekły i zdenerwowany,nie dał się pożegnać,ani nic tylko wzioł Kasie.Poszłam spać.
od Artemidy
Wyprowadzili mnie na pastwisko,było puste,tylko następnym pastwisku była jakaś klacz,zaczęłam jeść trawę.Poszłam na trening,a potem na to samo pastwisko,a ona dalej tam była,jadłam trawę,ale po kilku minutach ciszy przeskoczyłam płotek,podeszłam powoli i zapytałam:
-Jestem Artemida,nic ci nie jest?
(Rozalia dokończ)
-Jestem Artemida,nic ci nie jest?
(Rozalia dokończ)
od Pearl - CD Odessy
-Hejka! - zawołałam do nowej klaczy
-Cześć , jestem Odessa - odpowiedziała
-Jak ładnie kłusujesz. Startujesz w ujeżdżeniu? - zapytałam
-Tak - odpowiedziała dumnie
-Pani Zofia powiedziała że wiele osób zdawało na tobie złotą odznakę w tym
Pablo Krystek i Mateo Matejo, dwaj najlepsi dżokeje i zawodnicy - powiedziałam
-Tak, to prawda. Ale jeden nie zdał bo teoria go zniszczyła - zaśmiała się
-Kiedy przyjechałaś? - zapytałam
-Kilka minut temu. A co?
-Może pójdziemy na łąkę? - zaproponowałam
(Odessa?)
-Cześć , jestem Odessa - odpowiedziała
-Jak ładnie kłusujesz. Startujesz w ujeżdżeniu? - zapytałam
-Tak - odpowiedziała dumnie
-Pani Zofia powiedziała że wiele osób zdawało na tobie złotą odznakę w tym
Pablo Krystek i Mateo Matejo, dwaj najlepsi dżokeje i zawodnicy - powiedziałam
-Tak, to prawda. Ale jeden nie zdał bo teoria go zniszczyła - zaśmiała się
-Kiedy przyjechałaś? - zapytałam
-Kilka minut temu. A co?
-Może pójdziemy na łąkę? - zaproponowałam
(Odessa?)
od Odessy
I kolejna stadnina, do której jadę. Czuję się jak rękawiczka, którą zmieniają.
Jechałam w przyczepie 4 godziny. Nie mogłam znieść tej całej nudy. Ale po tych godzinach przyczepa stanęła, a ja usłyszałam odgłosy. Mężczyzny i kobiety.
-Ma pani tutaj nową championkę.-rzekł mężczyzna.
-Proszę mi ją pokazać.-usłyszałam. Zobaczyłam światłość, która mnie raziła w oczy.
-Choć Odesso.-usłyszałam i zostałam wyprowadzona z przyczepy. Zobaczyłam wielki budynek, przed sobą. Zapewne był stadniną. Duże pastwiska go otaczały, oraz konie które na nich przebywały. Wyglądały na szczęśliwe, więc może ja też będę.
-To twój nowy dom.-rzekła kobieta, która mnie prowadziła. Mam nadzieję, że będzie on też stały. Zostałam przeniesiona na pastwisko z innymi końmi. Zaczęłam poruszać się po nim kłusem zebranym. Robiłam tak, aż przyciągnęłam tym kilka koni.
(Pearl, Karuzo, Havana, Kryształ? Któreś z was?)
Jechałam w przyczepie 4 godziny. Nie mogłam znieść tej całej nudy. Ale po tych godzinach przyczepa stanęła, a ja usłyszałam odgłosy. Mężczyzny i kobiety.
-Ma pani tutaj nową championkę.-rzekł mężczyzna.
-Proszę mi ją pokazać.-usłyszałam. Zobaczyłam światłość, która mnie raziła w oczy.
-Choć Odesso.-usłyszałam i zostałam wyprowadzona z przyczepy. Zobaczyłam wielki budynek, przed sobą. Zapewne był stadniną. Duże pastwiska go otaczały, oraz konie które na nich przebywały. Wyglądały na szczęśliwe, więc może ja też będę.
-To twój nowy dom.-rzekła kobieta, która mnie prowadziła. Mam nadzieję, że będzie on też stały. Zostałam przeniesiona na pastwisko z innymi końmi. Zaczęłam poruszać się po nim kłusem zebranym. Robiłam tak, aż przyciągnęłam tym kilka koni.
(Pearl, Karuzo, Havana, Kryształ? Któreś z was?)
od Richy - CD Karej
-Zawody będą chyba.....za...
Kara wyglądała na zniecierpliwioną.
-O rany! - zawołałam zaskoczona
-Co?! - dopytywała ciekawa Kara
-Policzyłam i wyszło mi że następne wyścigi będą na dwa tygodnie! - zawołałam radosna
-O nie! Nie zdążę poćwiczyć! - zawołała zrezygnowana Kara
-Zdążysz! - pocieszałam ją ale to chyba było bez sensu
-Może masz talent do szybkości i wtedy wygrasz ten wyścig bez trenowania - pocieszałam ją ale szanse
były jak 1/10.
-Zdolne konie się zdarzają - potwierdziła
-Tak, ale lepiej sprawdź....- powiedziałam i pobiegłam do toru
(Kara?)
Kara wyglądała na zniecierpliwioną.
-O rany! - zawołałam zaskoczona
-Co?! - dopytywała ciekawa Kara
-Policzyłam i wyszło mi że następne wyścigi będą na dwa tygodnie! - zawołałam radosna
-O nie! Nie zdążę poćwiczyć! - zawołała zrezygnowana Kara
-Zdążysz! - pocieszałam ją ale to chyba było bez sensu
-Może masz talent do szybkości i wtedy wygrasz ten wyścig bez trenowania - pocieszałam ją ale szanse
były jak 1/10.
-Zdolne konie się zdarzają - potwierdziła
-Tak, ale lepiej sprawdź....- powiedziałam i pobiegłam do toru
(Kara?)
od Kiary
Byłam na pastwisku,kiedy wprowadzili Rozalię,zaczeła jeść trawę,zapytałam zdziwiona:
-Czemu nie masz treningu?
Rozalia tylko odeszła dalej,podbiegłam do niej i zapytałam:
-Czy Kasi coś jest?
Nie odpowiedziała tylko odeszła dalej,podbiegłam do niej ,zapytałam i krzyknęłam:
-Czy odpowiesz mi!?
-Nie mam ochoty rozmawiać na temat Kasi,rozumiesz?-powiedziała smutna Rozalia
-Co się stało?
-Kasia...mnie...-nie dokończyła,puściła tylko łzę
-Pobiła?Batem ci coś zrobiła?Dosypała trucizny?Skrzywdziła?
-Nie!-krzyknęła Rozalia-Zostawiła!-krzyknęła smutna i zła
Siedziałam cicho,bo wiedziałam co czuje,jak wzięli mnie od rodziny to czułam dziurę w sercu i smutek,powiedziałam:
-Nie płacz,Kasia wróci.
-Nie wróci.-odpowiedziała Rozi opuszczając głowe
-Co masz na szyi?
-Naszyjnik od Kasi,to jedyna rzecz która mi została po Kasi.
-Coś tam pisze lub jest zdięcie?
-Pisze,"Na zawsze razem koń i człowiek"-zadedykowała Rozalia
-Aha i to prawda w wiekszości przypadków.-powiedziałam z uśmiechem
Rozi zaczęła jeść trawę to ja też,potem rozmawiałyśmy.Poszłyśmy spać na noc,ja z uśmiechem,a Rozi nie była już smutna,ani wesoła,pośrednio.
-Czemu nie masz treningu?
Rozalia tylko odeszła dalej,podbiegłam do niej i zapytałam:
-Czy Kasi coś jest?
Nie odpowiedziała tylko odeszła dalej,podbiegłam do niej ,zapytałam i krzyknęłam:
-Czy odpowiesz mi!?
-Nie mam ochoty rozmawiać na temat Kasi,rozumiesz?-powiedziała smutna Rozalia
-Co się stało?
-Kasia...mnie...-nie dokończyła,puściła tylko łzę
-Pobiła?Batem ci coś zrobiła?Dosypała trucizny?Skrzywdziła?
-Nie!-krzyknęła Rozalia-Zostawiła!-krzyknęła smutna i zła
Siedziałam cicho,bo wiedziałam co czuje,jak wzięli mnie od rodziny to czułam dziurę w sercu i smutek,powiedziałam:
-Nie płacz,Kasia wróci.
-Nie wróci.-odpowiedziała Rozi opuszczając głowe
-Co masz na szyi?
-Naszyjnik od Kasi,to jedyna rzecz która mi została po Kasi.
-Coś tam pisze lub jest zdięcie?
-Pisze,"Na zawsze razem koń i człowiek"-zadedykowała Rozalia
-Aha i to prawda w wiekszości przypadków.-powiedziałam z uśmiechem
Rozi zaczęła jeść trawę to ja też,potem rozmawiałyśmy.Poszłyśmy spać na noc,ja z uśmiechem,a Rozi nie była już smutna,ani wesoła,pośrednio.
od Karej - CD Richy
-A kiedy są te wyścigi?-spytałam zaciekawiona i jednocześnie przestraszona. Jeżeli chcę teraz wystartować w jakiś zawodach to muszę się sprężyć. Są zapewne za niedługo, a ja nawet nie zostałam oswojona.
(Richa??)
(Richa??)
od Czarnej
Poszłam na trening z moją właścicielką,który trwał krótko ,bo miała dużo nauki i zadań domowych,które robiła codzienie,a jak zrobiła wcześniej to był trochę dłuszy trening miała m.in pomagania mamie przy obiedzie i innych pracach domowych,zajęcie się 3 psami,1 kotem i królikiem oraz 5 różnymi rybkami siostry,pomóc siostrze w lekcjach,posprzątaniu pokoju itd.Oporządziła mnie,wyprowadziła,gdzieś poszła.Zobaczyłam mamę,podbiegłam i powiedziałam:
-Cześć mamo,jak u ciebie?
-Cześć Czarna,dobrze,a u ciebie?
-Też,moja właścicielka jest dobra.-powiedziałam wesoło-Gdzie tata?-dodałam pytając mamę
-Chyba na treningu lub na wyjeździe w las.-powiedziała
Rozmawiałyśmy przez 3 godziny kiedy wpadłam na Maję i Ducha,mama powiedziała:
-To ja pójdę,a wy sobie coś porubcie
Mama odeszła,powiedziałam wesoło:
-Cześć Maja i Duch,to co robimy?
(Maja lub Duch dokończy któreś z was)
-Cześć mamo,jak u ciebie?
-Cześć Czarna,dobrze,a u ciebie?
-Też,moja właścicielka jest dobra.-powiedziałam wesoło-Gdzie tata?-dodałam pytając mamę
-Chyba na treningu lub na wyjeździe w las.-powiedziała
Rozmawiałyśmy przez 3 godziny kiedy wpadłam na Maję i Ducha,mama powiedziała:
-To ja pójdę,a wy sobie coś porubcie
Mama odeszła,powiedziałam wesoło:
-Cześć Maja i Duch,to co robimy?
(Maja lub Duch dokończy któreś z was)
od Rozli - CD Dark Rubine
-Dobra,to może pokażemy tereny stajni?-zapytałam weselszym tonem,ale czułam jeszcze smutek
-Tak.-powiedziała Blanca
Pokazałyśmy Blance wszystkie tereny i poznała resztę koni,potem rozmawiałyśmy przez 5 godzin,powiedziałam:
-Mam coś do zrobienia,więc pa.
-Co takiego?-zapytała Blanca
-Nic ważnego,ale chciałabym zrobić dzisiaj.-odpowiedziałam
-Pa.-powiedziały klacze idą dalej
-Pa.-powiedziałam
Przeskoczyłam płotek,który odgradzał las od pastwiska,sprubowałam biegnąć,ale czułam ból jakby miało mnie rozerwać lub mnie cieli.Doszłam po 2 godzinach w zarośniątą ścieszke,potem prosto szłam,aż zobaczyłam wygniecioną trawę(przeze mnie i Kasię) a dokoła kolorowe kwiaty,położyłam na wygniecionej trawie i pomyślałam smutna i lekko płacząc"Nikt mi nie zastąpi Kasi,nawet jej klon czy idealny robot,moja Kasia jest wyjątkowa,Kasiu nikt ciebie nie zastąpi"
-Kasiu wruć do mnie,wruć!-krzyknełam płacząc
Nagle poczułam coś na piersi,popatrzyłam na pierś,a tam zobaczyłam naszyjnik z sercem od Kasi,otworzyłam,tam zobaczyłam napis i przeczytałam "Na zawsze razem koń i człowiek",wruciłam do stajni w nocy,kiedy mieli mnie szukać,weszłam do boksu,zamknełam oczy,ale nie zasnełam,tylko patrzyłam na gwiazdę,którą lubiałam i myślałam o napisie w sercu,po kilku minutach zasnełam smutna.
-Tak.-powiedziała Blanca
Pokazałyśmy Blance wszystkie tereny i poznała resztę koni,potem rozmawiałyśmy przez 5 godzin,powiedziałam:
-Mam coś do zrobienia,więc pa.
-Co takiego?-zapytała Blanca
-Nic ważnego,ale chciałabym zrobić dzisiaj.-odpowiedziałam
-Pa.-powiedziały klacze idą dalej
-Pa.-powiedziałam
Przeskoczyłam płotek,który odgradzał las od pastwiska,sprubowałam biegnąć,ale czułam ból jakby miało mnie rozerwać lub mnie cieli.Doszłam po 2 godzinach w zarośniątą ścieszke,potem prosto szłam,aż zobaczyłam wygniecioną trawę(przeze mnie i Kasię) a dokoła kolorowe kwiaty,położyłam na wygniecionej trawie i pomyślałam smutna i lekko płacząc"Nikt mi nie zastąpi Kasi,nawet jej klon czy idealny robot,moja Kasia jest wyjątkowa,Kasiu nikt ciebie nie zastąpi"
-Kasiu wruć do mnie,wruć!-krzyknełam płacząc
Nagle poczułam coś na piersi,popatrzyłam na pierś,a tam zobaczyłam naszyjnik z sercem od Kasi,otworzyłam,tam zobaczyłam napis i przeczytałam "Na zawsze razem koń i człowiek",wruciłam do stajni w nocy,kiedy mieli mnie szukać,weszłam do boksu,zamknełam oczy,ale nie zasnełam,tylko patrzyłam na gwiazdę,którą lubiałam i myślałam o napisie w sercu,po kilku minutach zasnełam smutna.
piątek, 26 lipca 2013
od Lauren
Koło mojego boksu coś dużo ludzi się zebrało. W tym pani Zofia. Siedziała tam też jakaś pani chyba Barbara.
-Dzień dobry pani Barbaro - przywitała się pani Zofia
-Dzień dobry - odpowiedziała
Stał tam jeszcze jakiś facet z dziewczynką Hanią.
-Cicho Haniu zaraz pogłaskasz konika - powiedziała Barbara
Ta dziewczynka miała chyba pięć lat.
A więc mnie kupywali! Nareszcie właściciel!
-Jaka cena?- zapytał facet panią Zofię
- 10 000 i jest wasz - odpowiedziała
-Bierzemy - odpowiedzieli wszyscy
-Dzień dobry pani Barbaro - przywitała się pani Zofia
-Dzień dobry - odpowiedziała
Stał tam jeszcze jakiś facet z dziewczynką Hanią.
-Cicho Haniu zaraz pogłaskasz konika - powiedziała Barbara
Ta dziewczynka miała chyba pięć lat.
A więc mnie kupywali! Nareszcie właściciel!
-Jaka cena?- zapytał facet panią Zofię
- 10 000 i jest wasz - odpowiedziała
-Bierzemy - odpowiedzieli wszyscy
od Dark Rubine - CD Rozali
-Czemu płaczesz? - zapytałam Rozalię
Rozalia była cała we łzach.
-M..oja ...pani .o..o..o..o deszła - powiedziała jąkając się
-Jak to?! - zapytałam
-Kasia , moja pani to tata jej kazał mnie opuścić ! - zapłakała
-Ta Kasia? Córka pana Marka? - zapytałam
-Nie..Taka inna - powiedziała
-Nie martw się....- powiedziałam
-Chodź.....-powiedziałam do niej
Poszliśmy do drugiej stajni.
-O! Nowa klacz! - zawołałam
-Cześć - powiedziała piękna , siwa w hreczce klacz
-Jesteś nowa? - zapytała Rozi
-Tak, jak widać.....Jestem Cassablanca -powiedziała
-Ja Rozalia ale mów mi Rozi a to Dark Rubine....W skrócie Live
-Miło was poznać mówcie mi po prostu Blanca - powiedziała
(Rozi dokończysz?)
Rozalia była cała we łzach.
-M..oja ...pani .o..o..o..o deszła - powiedziała jąkając się
-Jak to?! - zapytałam
-Kasia , moja pani to tata jej kazał mnie opuścić ! - zapłakała
-Ta Kasia? Córka pana Marka? - zapytałam
-Nie..Taka inna - powiedziała
-Nie martw się....- powiedziałam
-Chodź.....-powiedziałam do niej
Poszliśmy do drugiej stajni.
-O! Nowa klacz! - zawołałam
-Cześć - powiedziała piękna , siwa w hreczce klacz
-Jesteś nowa? - zapytała Rozi
-Tak, jak widać.....Jestem Cassablanca -powiedziała
-Ja Rozalia ale mów mi Rozi a to Dark Rubine....W skrócie Live
-Miło was poznać mówcie mi po prostu Blanca - powiedziała
(Rozi dokończysz?)
od Pearl - CD Ducha
-Jaka duża! - zdziwił się Duch
-Ile ona ma? - zapytał
-90 na 100 - odpowiedziałam
-Wow , u nas takich nie było - odpowiedział
-A mówiłaś że niedaleko jest piękna łąka. Nazywacie ją ''Mak'' - powiedział
-Tak. Mak to piękna łąka. Rośnie tam dużo maków. Możemy tam pójść - zaproponowałam
-Okej - potwierdziłam
Poszliśmy na ''Mak''.
-O! Casper! - zawołałam
-Cześć Duch , cześć Pearl
-Jak tam u was? - zapytał
-Pokazuję Duchowi naszą stajnię - odpowiedziałam
-Byliście już na hali skokowej? - zapytał Casper
-Nie. Zaraz tam pójdziemy - powiedziałam
-Oki to idę , bo za kilka minut będą sypać owies - powiedział Casper i pobiegł w kierunku stajni
-Już wieczór - westchnął Duch
-No...Mamy mało czasu. Jakie miejsce chcesz jeszcze zobaczyć? - zapytałam
(Duch? Dokończysz?)
-Ile ona ma? - zapytał
-90 na 100 - odpowiedziałam
-Wow , u nas takich nie było - odpowiedział
-A mówiłaś że niedaleko jest piękna łąka. Nazywacie ją ''Mak'' - powiedział
-Tak. Mak to piękna łąka. Rośnie tam dużo maków. Możemy tam pójść - zaproponowałam
-Okej - potwierdziłam
Poszliśmy na ''Mak''.
-O! Casper! - zawołałam
-Cześć Duch , cześć Pearl
-Jak tam u was? - zapytał
-Pokazuję Duchowi naszą stajnię - odpowiedziałam
-Byliście już na hali skokowej? - zapytał Casper
-Nie. Zaraz tam pójdziemy - powiedziałam
-Oki to idę , bo za kilka minut będą sypać owies - powiedział Casper i pobiegł w kierunku stajni
-Już wieczór - westchnął Duch
-No...Mamy mało czasu. Jakie miejsce chcesz jeszcze zobaczyć? - zapytałam
(Duch? Dokończysz?)
czwartek, 25 lipca 2013
od Ducha - CD Pearl
- Może od łąki?- zapytałem.
- Okej, chodźmy
Pogalopowaliśmy na łąkę była śliczna u mnie nie było takich łąk, były tylko pastwiska z nie całkiem ładną trawą. Byliśmy tam trochę gdy Pearl zapytała:
- To gdzie teraz chcesz iść?
- Na hale ujeżdżeniową.
Potem poszliśmy tam.
(Pearl?)
- Okej, chodźmy
Pogalopowaliśmy na łąkę była śliczna u mnie nie było takich łąk, były tylko pastwiska z nie całkiem ładną trawą. Byliśmy tam trochę gdy Pearl zapytała:
- To gdzie teraz chcesz iść?
- Na hale ujeżdżeniową.
Potem poszliśmy tam.
(Pearl?)
od Rozali
Poszłam na trening,czas leciał dla mnie szybko.Po treningu miałam iść na pastwisko,ale Kasia wolała jechać na przejaszczke,która zajeła nam 2 godziny.Wruciłyśmy Kasia zajeła się mną i Czarną przy okazji,wreszcie wyszłam na pastwisko,rożejżałm się za Alanem lub Amalią,ale zobaczyłam samą Maje,przeskoczyłam płotek podbiegłam do Maji i zapytałam:
-Cześć Maja,czemu jesteś sama?
-Cześć ciociu,mamie zmieniają podkowy,tata ma trening,a Czarna to nie wiem.
-Na Czarnej jeździ ta dziewczynka.-powiedziałam z uśmiechem
-Ja tylko nie mam właściciela.
-Nie musisz mieć,Amalia nie ma i jest dobrze.
-Ale jest mustangiem z dziczy,a ja z stajni!
-Mustang to mustang,nie ważne czy dziki czy nie.
Maja zaczeła jeść trawę,nagle usłyszałam gwizdanie Kasi,podeszłyśmy i usłyszałyśmy rozmowę Kasi z jej tatą:
-Kasiu wracamy do domu i koniec jazdy konej.
-Tato,ja chce się uczyć,ja kocham Rozalię i nie sporzedasz jej,to mój koń!
-Jazda kona jest nie bezpieczna,możesz sobie złamać ręke lub koń ci coś zrobić.
-Rozalia mi nic nie zrobi tato,ona jest spokojnym koniem.
-Koń to koń,a koniom nie można ufać.-powiedział tata Kasi,a ja byłamzła za ten tekst o kon iach,ale nie za bardzo
-No to zobaczymy!-krzykneła zła Kasia
Wzieła mnie z pastwiska,wsiała na oklep i powiedziała:
-I co?
-Siedzisz na koniu,do ałta!
-Nie!Nie wsiąde!Nie zostawie Rozali i babci Agaty!-krzyknęła Kasia-Wio Rozalia!-ruszyłyśmy cwałem,chciałam zwolnić,ale miała ostrogi,więc każda próba kończyła się tak samo
Po 3 godzinach cwału,przewruciłam się,a Kasia siadła w ostatniej chwili,próbowałam wstać,ale nic tylko leżałam wyczęczona cwałem,zamknełam oczy.
~~Następny poranek~~
Obudziłam się w boksie,wstałam z drutem,usłyszałam końcuwke rozmowy Kasi z tatą,ona brzmiała tak:
-I widzisz?
-To moja wina!Nie Rozali!
-Konie są za słabe,psy i dzikie konie to prawdziwe wyzwanie skarbie,a koń to śmiech.
-Koń to pękne stworzenie,ale może powinam odać konia babci?
- Powinaś dla jego dobra.
-Dobrze,tylko pożegnam się.
Kasia weszła,otworzyła boks i prztytuliła mnie z łzami,powiedziała:
-To dowidzenia na zawsze Rozalio.Nie zapomni mnie.
Odchodziła,ale ja złapałam ją za kaptur i pociągnełam czując ból w nogach i szyji,Kasia dała mi na szyje naszyjnik z sercem,popatrzyłyśmy sobie w oczy,Kasia powiedziała płacząc:
-Kocham ciebie,a ty mnie,ja ciebie nie zapomne,a ty mnie,a zastąpisz mnie?Ja ciebie nie,puki mam do powiedzienia coś.
Przytuliłam Kasię.Kasia mi pomachała,a ja jej zarżałam,stajenny wyprowadził mnie na pastwisko,tam leżałam smutna z łzami,nagle do mnie podeszła Live z Karuzem.
(Karuzo lub Live dokończy któreś z was)
-Cześć Maja,czemu jesteś sama?
-Cześć ciociu,mamie zmieniają podkowy,tata ma trening,a Czarna to nie wiem.
-Na Czarnej jeździ ta dziewczynka.-powiedziałam z uśmiechem
-Ja tylko nie mam właściciela.
-Nie musisz mieć,Amalia nie ma i jest dobrze.
-Ale jest mustangiem z dziczy,a ja z stajni!
-Mustang to mustang,nie ważne czy dziki czy nie.
Maja zaczeła jeść trawę,nagle usłyszałam gwizdanie Kasi,podeszłyśmy i usłyszałyśmy rozmowę Kasi z jej tatą:
-Kasiu wracamy do domu i koniec jazdy konej.
-Tato,ja chce się uczyć,ja kocham Rozalię i nie sporzedasz jej,to mój koń!
-Jazda kona jest nie bezpieczna,możesz sobie złamać ręke lub koń ci coś zrobić.
-Rozalia mi nic nie zrobi tato,ona jest spokojnym koniem.
-Koń to koń,a koniom nie można ufać.-powiedział tata Kasi,a ja byłamzła za ten tekst o kon iach,ale nie za bardzo
-No to zobaczymy!-krzykneła zła Kasia
Wzieła mnie z pastwiska,wsiała na oklep i powiedziała:
-I co?
-Siedzisz na koniu,do ałta!
-Nie!Nie wsiąde!Nie zostawie Rozali i babci Agaty!-krzyknęła Kasia-Wio Rozalia!-ruszyłyśmy cwałem,chciałam zwolnić,ale miała ostrogi,więc każda próba kończyła się tak samo
Po 3 godzinach cwału,przewruciłam się,a Kasia siadła w ostatniej chwili,próbowałam wstać,ale nic tylko leżałam wyczęczona cwałem,zamknełam oczy.
~~Następny poranek~~
Obudziłam się w boksie,wstałam z drutem,usłyszałam końcuwke rozmowy Kasi z tatą,ona brzmiała tak:
-I widzisz?
-To moja wina!Nie Rozali!
-Konie są za słabe,psy i dzikie konie to prawdziwe wyzwanie skarbie,a koń to śmiech.
-Koń to pękne stworzenie,ale może powinam odać konia babci?
- Powinaś dla jego dobra.
-Dobrze,tylko pożegnam się.
Kasia weszła,otworzyła boks i prztytuliła mnie z łzami,powiedziała:
-To dowidzenia na zawsze Rozalio.Nie zapomni mnie.
Odchodziła,ale ja złapałam ją za kaptur i pociągnełam czując ból w nogach i szyji,Kasia dała mi na szyje naszyjnik z sercem,popatrzyłyśmy sobie w oczy,Kasia powiedziała płacząc:
-Kocham ciebie,a ty mnie,ja ciebie nie zapomne,a ty mnie,a zastąpisz mnie?Ja ciebie nie,puki mam do powiedzienia coś.
Przytuliłam Kasię.Kasia mi pomachała,a ja jej zarżałam,stajenny wyprowadził mnie na pastwisko,tam leżałam smutna z łzami,nagle do mnie podeszła Live z Karuzem.
(Karuzo lub Live dokończy któreś z was)
wtorek, 23 lipca 2013
od Wezja - CD Juraty
-Może odpoczniemy ? -zaproponowałem niepewnie
-Leżeć na trawie i patrzeć w niebo ? NUDA - powiedziała Miarable
-Po ścigajmy się! - zawołała Moh
-Ta.....Mi pasuje - rzekłem
(Jurata? Mohylew? Mirable? Któraś dokończy?)
-Leżeć na trawie i patrzeć w niebo ? NUDA - powiedziała Miarable
-Po ścigajmy się! - zawołała Moh
-Ta.....Mi pasuje - rzekłem
(Jurata? Mohylew? Mirable? Któraś dokończy?)
od Richy - CD Karej
-No...Mogłabym ale jak? - zapytałam
-Może...nie głupi pomysł....
-Jaki? - zapytałam z zaciekawiona
-Może mogłabym wykraść się z boksu w trakcie wyścigu i pokazać swoją szybkość a potem tak samo
zrobić z ujeżdżeniem i skokami. WKKW też się da załatwić. - rzekła
-No..Nie jestem pewna. W tym roku na zawody wyścigowe jedziemy do Warszawy - powiedziałam
-To znaczy nie jestem pewna. Ne chcę cię wprowadzać w błąd - powiedziałam szybko
(Kara?)
-Może...nie głupi pomysł....
-Jaki? - zapytałam z zaciekawiona
-Może mogłabym wykraść się z boksu w trakcie wyścigu i pokazać swoją szybkość a potem tak samo
zrobić z ujeżdżeniem i skokami. WKKW też się da załatwić. - rzekła
-No..Nie jestem pewna. W tym roku na zawody wyścigowe jedziemy do Warszawy - powiedziałam
-To znaczy nie jestem pewna. Ne chcę cię wprowadzać w błąd - powiedziałam szybko
(Kara?)
od Juraty - CD Wezja
Potem poszliśmy w stronę ogrodu. Tam w oddali ujrzałam już Mirable i Mohylew. Gdy byliśmy na miejscu przywitałam się:
- Hej!
- Hej !- odpowiedziały klacze.
- Co będziemy tutaj robić? - zwróciłam się do Wezja.
( Wezjo?)
- Hej!
- Hej !- odpowiedziały klacze.
- Co będziemy tutaj robić? - zwróciłam się do Wezja.
( Wezjo?)
poniedziałek, 22 lipca 2013
od Pearl
Galopowałam przez łąki. Nagle usłyszałam rżenie. To był piękny , błyszczący , kary ogier. Chyba achał-tekin.
-Cześć, jesteś nowy? -zapytałam
-Przywieźli mnie do tej stajni i tyle.Nic o niej nie wiem - odpowiedział
-A jak masz na imię? - zapytałam
-Duch Pustyni - odpowiedział
-Ja Pearl - przedstawiłam się
-Okej teraz chodźmy. Pokarzę ci całą stajnię.
Najpierw poszliśmy do ogrodów. Akurat była pora kwiatowa. Kwiaty rozwijały się na drzewach a na trawie jeszcze była poranna rosa.
-To są ogrody. Tu zawsze odpoczywam po treningu - wyjaśniłam
-Są piękne i ładnie tu pachnie - potwierdził
-Teraz chodźmy na tor wyścigowy. Tam za niedługo będziesz startował - powiedziałam
-Okej
Poszliśmy na tor. Słońce bardzo mocno przygrzewało. W taką pogodę nie chce się biegać.
-Ale duży - podziwiał Duch
-No....
-A jakie są jeszcze ciekawe miejsca? - zapytał
-Pastwiska , łąka , polana kwiatowa, hala ujeżdżeniowa , miejsce zdawania odznak , stajnia i wiele innych - powiedziałam
-Nie zdążymy w rok - zaśmiał się
-No to od czego zaczynamy? - zapytałam
(Duch? Dokończysz?)
-Cześć, jesteś nowy? -zapytałam
-Przywieźli mnie do tej stajni i tyle.Nic o niej nie wiem - odpowiedział
-A jak masz na imię? - zapytałam
-Duch Pustyni - odpowiedział
-Ja Pearl - przedstawiłam się
-Okej teraz chodźmy. Pokarzę ci całą stajnię.
Najpierw poszliśmy do ogrodów. Akurat była pora kwiatowa. Kwiaty rozwijały się na drzewach a na trawie jeszcze była poranna rosa.
-To są ogrody. Tu zawsze odpoczywam po treningu - wyjaśniłam
-Są piękne i ładnie tu pachnie - potwierdził
-Teraz chodźmy na tor wyścigowy. Tam za niedługo będziesz startował - powiedziałam
-Okej
Poszliśmy na tor. Słońce bardzo mocno przygrzewało. W taką pogodę nie chce się biegać.
-Ale duży - podziwiał Duch
-No....
-A jakie są jeszcze ciekawe miejsca? - zapytał
-Pastwiska , łąka , polana kwiatowa, hala ujeżdżeniowa , miejsce zdawania odznak , stajnia i wiele innych - powiedziałam
-Nie zdążymy w rok - zaśmiał się
-No to od czego zaczynamy? - zapytałam
(Duch? Dokończysz?)
od Ducha
Pewnego dnia gdy trenowałem usłyszałem głos właściciela stadniny w której mieszkałem. Powiedział:
- Tego karego achała ktoś kupił przygotujcie ciężarówkę.
Byłem sprzedany! W sumie to zawsze chciałem poznać inne konie nie koniecznie mojego gatunku. Wzięli mnie do przyczepy w której na szczęście było małe okienko. Wyglądnąłem za nie i zobaczyłem las. Po jakiś trzech godzinach znudziło mi się przesiadywanie tu więc rżałem. Ale za nie całą godzinę ciężarówka zatrzymała się. Szybko stanąłem u wyjścia żeby szybko wybiec ale nikt nie otworzył. Wyglądnąłem i nie przypominało stajni to coś ludzie mówili coś o paliwie, czy coś w tym stylu. Dowiedziałem się że to stacja benzynowa. Byłem tym oburzony! Ile jeszcze drogi!! Znowu odpaliliśmy i jechaliśmy dalej. Po 15 godzinach nudnego przesiadywania tu wreszcie ktoś otworzył wyjście. Wybiegłem jak szalony ale ktoś złapał za uprząż i pociągnęło mnie do tyłu.
- To ten koń którego pani kupiła.- powiedział jeden z ludzi którzy mnie wieźli.
- Dobrze zaprowadźcie go do stajni.
Gdy byłem już w stajni usnąłem.
- Tego karego achała ktoś kupił przygotujcie ciężarówkę.
Byłem sprzedany! W sumie to zawsze chciałem poznać inne konie nie koniecznie mojego gatunku. Wzięli mnie do przyczepy w której na szczęście było małe okienko. Wyglądnąłem za nie i zobaczyłem las. Po jakiś trzech godzinach znudziło mi się przesiadywanie tu więc rżałem. Ale za nie całą godzinę ciężarówka zatrzymała się. Szybko stanąłem u wyjścia żeby szybko wybiec ale nikt nie otworzył. Wyglądnąłem i nie przypominało stajni to coś ludzie mówili coś o paliwie, czy coś w tym stylu. Dowiedziałem się że to stacja benzynowa. Byłem tym oburzony! Ile jeszcze drogi!! Znowu odpaliliśmy i jechaliśmy dalej. Po 15 godzinach nudnego przesiadywania tu wreszcie ktoś otworzył wyjście. Wybiegłem jak szalony ale ktoś złapał za uprząż i pociągnęło mnie do tyłu.
- To ten koń którego pani kupiła.- powiedział jeden z ludzi którzy mnie wieźli.
- Dobrze zaprowadźcie go do stajni.
Gdy byłem już w stajni usnąłem.
niedziela, 21 lipca 2013
od Amali - CD Zefiry
-Słyszałaś i widziałaś co robiłam?
-Tak i ślicznie śpiewasz,a galop to masz opanowane.
-Dzięki i wiem,a co tam u ciebie słychać?
-Wszystko dobrze i po staremu,a u ciebie?
-Też dobrze.
-Jak ci idzie z krosem?-zapytałam
-Dobrze.Co u Mai i Czarnej?
-Czarna ma właścicielke,a u Mai nic nowego.
-Aha,pochodzimy?
-Jasne.-powiedziałam wesoło,bo ostatnio Rozalia ma treningi dłusze i nie mam z kim porozmawiać
Rozmawiałyśmy do wieczoru,a wieczur spędziłam z dziećmi i Rozalią.
-Tak i ślicznie śpiewasz,a galop to masz opanowane.
-Dzięki i wiem,a co tam u ciebie słychać?
-Wszystko dobrze i po staremu,a u ciebie?
-Też dobrze.
-Jak ci idzie z krosem?-zapytałam
-Dobrze.Co u Mai i Czarnej?
-Czarna ma właścicielke,a u Mai nic nowego.
-Aha,pochodzimy?
-Jasne.-powiedziałam wesoło,bo ostatnio Rozalia ma treningi dłusze i nie mam z kim porozmawiać
Rozmawiałyśmy do wieczoru,a wieczur spędziłam z dziećmi i Rozalią.
od Alana - CD Karuza
-Cześć wszystkim,macie imię dla trzeciego źrebaka?
-Poezja,ale w skrócie Lola.-powiedziała Rosa
-Piękne imię.-powiedziałem
-Ja już muszę iść,pa.-powiedziałem idąc na trening
-Pa.-odpowiedział Karuzo
Po treningu poszedłem na pastwisko,tam zobaczyłem Live,Karuzo i ich dzieci jak się bawią,podeszłem i powiedziałem wesoło:
-Macie cudne i piękne dzieci.
-Dziękuje.-powiedziała Live
-Jak pomiędzy wami?-zapytał Karuzo
-Dobrze,a was nie muszę pytać,to widać.-odpowiedziałem
-Alan!-usłyszałem krzyknięcie Amali
-To ja pójdę do Amali.-powiedziałem przeskakując płotek
Resztę dnia spędziłem na rozmowie z Amalią.
-Poezja,ale w skrócie Lola.-powiedziała Rosa
-Piękne imię.-powiedziałem
-Ja już muszę iść,pa.-powiedziałem idąc na trening
-Pa.-odpowiedział Karuzo
Po treningu poszedłem na pastwisko,tam zobaczyłem Live,Karuzo i ich dzieci jak się bawią,podeszłem i powiedziałem wesoło:
-Macie cudne i piękne dzieci.
-Dziękuje.-powiedziała Live
-Jak pomiędzy wami?-zapytał Karuzo
-Dobrze,a was nie muszę pytać,to widać.-odpowiedziałem
-Alan!-usłyszałem krzyknięcie Amali
-To ja pójdę do Amali.-powiedziałem przeskakując płotek
Resztę dnia spędziłem na rozmowie z Amalią.
od Zefiry
Trening minął bardzo szybko. Galop miałam opanowany a skoki to jeszcze kilka lekcji i też. Kros mi się chyba najbardziej udał.
-GALOP !- wołałam z radości
Śpiewałam i skakałam przez drągi. Nagle zza krzaków wyszła Amalia.
(Amalia?)
-GALOP !- wołałam z radości
Śpiewałam i skakałam przez drągi. Nagle zza krzaków wyszła Amalia.
(Amalia?)
od Karuzo - CD Rozalii
-Nie wiem....
-Kiedyś gdy moja pani która mnie tu sprzedała kiedy miła chwile wolnego to siadała i czytała na głos
wiersze. Zapamiętałem jeden cytat ''Życie jest cudem który sprzyja najlepszemu, potrzeby zostaw i idź
za potrzebami , młodości i piękno to Poezja.....'' Albo jeszcze ciąg dalszy ''Poezja....może być twarda jak kamień lub kojąca jak płatki róży ale wszyscy wiemy że róża ma zdradliwe kolce''. -zacytowałem
-Ładnie - pochwaliła mnie
-Pomyślałem o tym pierwszym cytacie ''Młodość i piękno to Poezja'' no i przypomniała mi się moja córka.
Moje zdanie zakłóciła nadjeżdżająca przyczepa. Kiedy się otworzyła wyszła z niej biała klacz którą poznałem od razu.
-Live! Dark Rubine! -zawołałem i pobiegłem do niej
-Och Karuzo! - zarżała Dark radośnie
-Cześć tato! - zawołały trzy źrebaki wybiegające z przyczepy
-Grass, Rosa! -zawołałem
-Dzień dobry- powiedziała najmniejsza klaczka i odeszła smutna.
Była biała i piękna.
-Cześć córeczko - zawołałem za nią
-Nie wymieniłeś mnie kiedy mnie wołałeś. Nie kochasz mnie. - powiedziała
-Kocham córeczko! Tylko nie wiem jak masz na imię. - wyjaśniłem
-Mama woła mi Lola - powiedziała
Podeszła wtedy Live.
-Piękna i młoda. Nazwiemy ją Poezja. - powiedziałem
-Podoba mi się - potwierdziła Live
-Ale w skrócie Lola? - zapytał Grass
-Tak, nawet dobry pomysł - powiedziałem
Live się uśmiechnęła.
-O cześć Alan - powiedziała
(Alan? Dokończysz?)
-Kiedyś gdy moja pani która mnie tu sprzedała kiedy miła chwile wolnego to siadała i czytała na głos
wiersze. Zapamiętałem jeden cytat ''Życie jest cudem który sprzyja najlepszemu, potrzeby zostaw i idź
za potrzebami , młodości i piękno to Poezja.....'' Albo jeszcze ciąg dalszy ''Poezja....może być twarda jak kamień lub kojąca jak płatki róży ale wszyscy wiemy że róża ma zdradliwe kolce''. -zacytowałem
-Ładnie - pochwaliła mnie
-Pomyślałem o tym pierwszym cytacie ''Młodość i piękno to Poezja'' no i przypomniała mi się moja córka.
Moje zdanie zakłóciła nadjeżdżająca przyczepa. Kiedy się otworzyła wyszła z niej biała klacz którą poznałem od razu.
-Live! Dark Rubine! -zawołałem i pobiegłem do niej
-Och Karuzo! - zarżała Dark radośnie
-Cześć tato! - zawołały trzy źrebaki wybiegające z przyczepy
-Grass, Rosa! -zawołałem
-Dzień dobry- powiedziała najmniejsza klaczka i odeszła smutna.
Była biała i piękna.
-Cześć córeczko - zawołałem za nią
-Nie wymieniłeś mnie kiedy mnie wołałeś. Nie kochasz mnie. - powiedziała
-Kocham córeczko! Tylko nie wiem jak masz na imię. - wyjaśniłem
-Mama woła mi Lola - powiedziała
Podeszła wtedy Live.
-Piękna i młoda. Nazwiemy ją Poezja. - powiedziałem
-Podoba mi się - potwierdziła Live
-Ale w skrócie Lola? - zapytał Grass
-Tak, nawet dobry pomysł - powiedziałem
Live się uśmiechnęła.
-O cześć Alan - powiedziała
(Alan? Dokończysz?)
Uwaga!
Zamknęli bardzo drogą hodowlę ''Atlantico Mustang''. Zapraszam do adopcji. Ci którzy mają już 4 konie nie mogą adoptować więcej koni. Można mieć:
-Max 4 konie
-Max 2 źrebaki
Nie dotyczy osób wyznaczonych przez założyciela.
I jeszcze jedna sprawa. Arabek2222 bardzo chciał abyście weszli na TĄ stronę.
od Rozali - CD Karuza
-Kazuro Rubine i twoje dzieci wrócą dzisiaj o 15.00.-powiedziałam wesoło
-To wspaniale,a skąd wiesz?-zapytał Karuzo
-Słyszałam telefoniczną rozmowa pani Zofii z weterynarzem,ale może wrócić wcześniej.Wszystko zależy od tego ile zejdzie na ostatnie badania.
-Na pewno Dark Rubine przeżyje i wasze dzieci są zdrowe,nie martw się Karuzo wszystko będzie dobrze.-powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Może masz racje Rozalia.-powiedział Karuzo
Poszliśmy na pastwisko,jedliśmy trawę,a Kazuro był gdzieś myślami,ja też.Po długiej ciszy zapytałam mając nadzieje,że Karuzo przestanie być smutny:
-Jakbyś dał imię temu trzeciemu źrebakowi?
(Karuzo dokończ)
-To wspaniale,a skąd wiesz?-zapytał Karuzo
-Słyszałam telefoniczną rozmowa pani Zofii z weterynarzem,ale może wrócić wcześniej.Wszystko zależy od tego ile zejdzie na ostatnie badania.
-Na pewno Dark Rubine przeżyje i wasze dzieci są zdrowe,nie martw się Karuzo wszystko będzie dobrze.-powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Może masz racje Rozalia.-powiedział Karuzo
Poszliśmy na pastwisko,jedliśmy trawę,a Kazuro był gdzieś myślami,ja też.Po długiej ciszy zapytałam mając nadzieje,że Karuzo przestanie być smutny:
-Jakbyś dał imię temu trzeciemu źrebakowi?
(Karuzo dokończ)
od Charliego
-A wiesz że jestem ogierem? - zapytał
-Nie
-A więc....
-Tak - pokończyłam
I tak zostaliśmy partnerami......
-Nie
-A więc....
-Tak - pokończyłam
I tak zostaliśmy partnerami......
od Selmy
Biegłam po łące. Spotkałam tam Havanę.
-Cześć. Czemu jesteś taka smutna? - zapytałam
-Sprzedają mnie , Kryształa i Pewniaka. - odpowiedziała
-A dlaczego?
-Po prostu chce innego konia. Przywiezie tu Paris i Turyna - powiedziała
-Aha. Ja muszę lecieć bo czeka na mnie Charlie - powiedziałam
Pobiegłam nad rzekę.
-Cześć -przywitałam się
-Hej
-Co chciałeś?
-Chciałem zapytać czy chciałabyś być moją partnerką - powiedział
(Charlie?)
-Cześć. Czemu jesteś taka smutna? - zapytałam
-Sprzedają mnie , Kryształa i Pewniaka. - odpowiedziała
-A dlaczego?
-Po prostu chce innego konia. Przywiezie tu Paris i Turyna - powiedziała
-Aha. Ja muszę lecieć bo czeka na mnie Charlie - powiedziałam
Pobiegłam nad rzekę.
-Cześć -przywitałam się
-Hej
-Co chciałeś?
-Chciałem zapytać czy chciałabyś być moją partnerką - powiedział
(Charlie?)
od Karuzo - CD Live
-Rosa to piękne imię ale mam jedno pytanie - powiedziałem
-Jakie? - zapytała Live
-Weterynarz powiedział że będą 2 źrebaki - powiedziałem podejrzliwie
-Grass! - zawołała
-Wołasz kamienie? - zażartowałem
Zamurowało mnie. Zza Live wyszedł mały, kasztanowy źrebaczek.
-Too...tt...o jest ten Grass?- zapytałem jąkając się
-Tak , drugi źrebak . Urodził się przed chwilą.
Wtedy spojrzałem na moją leżącą ukochaną. Rzeczywiście, siano pod nią pokrywała świeża krew.
-Oj Live. Spróbuj wstać - powiedziałem rozczulony
Klacz bez problemu wstała i zaczęła czyścić Grassa z krwi.
Teraz zobaczyłem pięknego ogierka stojącego i bardzo silnego. Widać było że to koń wyścigowy.
-Grass! Grass! - wołałem
Ale synek wolał pogalopować poza boksem.
-Tato! Kolejny źrebak! - zawołała Kasia
-Ale ładny! - potwierdziła Aga
-Źrebaki będą miały rodowód? - zapytała Kasia
-Tak - potwierdził pan Marek
Pani Zofia weszła do boksu.
Live zarżała i położyła się na ziemi.
-Live! Live! Dark Rubine! Co się dzieje?! - zawołałem przestraszony
-Spokojnie Karuzo. Live będzie chyba miała trojaczki - pani Zofia się uśmiechnęła
-Co?! - zarżałem
Nie wiem ale chyba poza boksem było wrażenie że ktoś tu umiera. Tylko śmiech Zofii tu nie pasował.
Dark Rubine straciła przytomność a na ziemi pojawił się mały trzeci źrebaczek.
-Live! - rozpłakałem się
Live leżała nieruchomo i chyba nie oddychała.
Zofia przestała się śmiać i zawołała:
-Zadzwońcie do weterynarza!
-Klacz umiera!
Po tych słowach wyleciałem z boksu i pobiegłem do naszego kochanego miejsca gdzie po raz ostatni rozmawiałem z Live normalnie i spokojnie. To była polana pełna maków.
-Och Live! - zawołałem i zapłakałem
Teraz wiedziałem.....Nie żyję dla torów, wygranych , sławy i wieńców kwiatowych , luksusów i innych takich rzeczy. Żyję dla .....Dark Rubine. Dla mojego ciemnego rubina no i dla dzieci......
No właśnie.....źrebaki....Myślę tylko o Live- o moim kochanym życiu.A dzieci? Skoro Dark już nie żyje to co powiem źrebakom? Tata was opuścił bo przypominaliście mamę? NIE! Idę tam i zaopiekuje się nimi. Dla Live. I ruszyłem przez łąkę i las wprost bo nieżyjącej ukochanej i smutnych, przestraszonych źrebaków.
Kiedy dotarłem zobaczyłem w ciemnościach auto weterynarza. Była chyba już 20.00. Pomyślałem o Live i dzieciach. Co mnie spotka jeśli tam wejdę? Obiecałem sobie że przyjdę i odważnie zaopiekuje się dziećmi. Skoro Live nie żyję to dzieci mają tylko mnie a ja boje się co będzie ze mną. Teraz żyje tylko dla dzieci.
Wszedłem.
-Grass , Rosa -szepnąłem
Nikogo nie było. W stajni było pusto a światło się nie paliło. Nagle zobaczyłem słaby cień.
-Rozalia? - zapytałem
-Tak - odpowiedziała
-Rubine nie wiadomo czy przeżyje. Lekarz zabrał ją do szpitala dla koni.
-Ale jego auto stoi. - zauważyłem
-Tak. Zadzwonił po koniowóz. Źrebaki też zabrał bo chciał je zbadać. Zostaną tam na noc. - oznajmiła
-A jak wygląda ten trzeci ?
-Zmniejszona kopia Live - powiedziała
-A to klacz? - zapytałem
-Nie wiem
Poszedłem spać. Kiedy rano się obudziłem nade mną stała Rozalia.
(Rozalia? Dokończysz?)
-Jakie? - zapytała Live
-Weterynarz powiedział że będą 2 źrebaki - powiedziałem podejrzliwie
-Grass! - zawołała
-Wołasz kamienie? - zażartowałem
Zamurowało mnie. Zza Live wyszedł mały, kasztanowy źrebaczek.
-Too...tt...o jest ten Grass?- zapytałem jąkając się
-Tak , drugi źrebak . Urodził się przed chwilą.
Wtedy spojrzałem na moją leżącą ukochaną. Rzeczywiście, siano pod nią pokrywała świeża krew.
-Oj Live. Spróbuj wstać - powiedziałem rozczulony
Klacz bez problemu wstała i zaczęła czyścić Grassa z krwi.
Teraz zobaczyłem pięknego ogierka stojącego i bardzo silnego. Widać było że to koń wyścigowy.
-Grass! Grass! - wołałem
Ale synek wolał pogalopować poza boksem.
-Tato! Kolejny źrebak! - zawołała Kasia
-Ale ładny! - potwierdziła Aga
-Źrebaki będą miały rodowód? - zapytała Kasia
-Tak - potwierdził pan Marek
Pani Zofia weszła do boksu.
Live zarżała i położyła się na ziemi.
-Live! Live! Dark Rubine! Co się dzieje?! - zawołałem przestraszony
-Spokojnie Karuzo. Live będzie chyba miała trojaczki - pani Zofia się uśmiechnęła
-Co?! - zarżałem
Nie wiem ale chyba poza boksem było wrażenie że ktoś tu umiera. Tylko śmiech Zofii tu nie pasował.
Dark Rubine straciła przytomność a na ziemi pojawił się mały trzeci źrebaczek.
-Live! - rozpłakałem się
Live leżała nieruchomo i chyba nie oddychała.
Zofia przestała się śmiać i zawołała:
-Zadzwońcie do weterynarza!
-Klacz umiera!
Po tych słowach wyleciałem z boksu i pobiegłem do naszego kochanego miejsca gdzie po raz ostatni rozmawiałem z Live normalnie i spokojnie. To była polana pełna maków.
-Och Live! - zawołałem i zapłakałem
Teraz wiedziałem.....Nie żyję dla torów, wygranych , sławy i wieńców kwiatowych , luksusów i innych takich rzeczy. Żyję dla .....Dark Rubine. Dla mojego ciemnego rubina no i dla dzieci......
No właśnie.....źrebaki....Myślę tylko o Live- o moim kochanym życiu.A dzieci? Skoro Dark już nie żyje to co powiem źrebakom? Tata was opuścił bo przypominaliście mamę? NIE! Idę tam i zaopiekuje się nimi. Dla Live. I ruszyłem przez łąkę i las wprost bo nieżyjącej ukochanej i smutnych, przestraszonych źrebaków.
Kiedy dotarłem zobaczyłem w ciemnościach auto weterynarza. Była chyba już 20.00. Pomyślałem o Live i dzieciach. Co mnie spotka jeśli tam wejdę? Obiecałem sobie że przyjdę i odważnie zaopiekuje się dziećmi. Skoro Live nie żyję to dzieci mają tylko mnie a ja boje się co będzie ze mną. Teraz żyje tylko dla dzieci.
Wszedłem.
-Grass , Rosa -szepnąłem
Nikogo nie było. W stajni było pusto a światło się nie paliło. Nagle zobaczyłem słaby cień.
-Rozalia? - zapytałem
-Tak - odpowiedziała
-Rubine nie wiadomo czy przeżyje. Lekarz zabrał ją do szpitala dla koni.
-Ale jego auto stoi. - zauważyłem
-Tak. Zadzwonił po koniowóz. Źrebaki też zabrał bo chciał je zbadać. Zostaną tam na noc. - oznajmiła
-A jak wygląda ten trzeci ?
-Zmniejszona kopia Live - powiedziała
-A to klacz? - zapytałem
-Nie wiem
Poszedłem spać. Kiedy rano się obudziłem nade mną stała Rozalia.
(Rozalia? Dokończysz?)
sobota, 20 lipca 2013
od Dark Rubine - CD Mirable
Po chyba pół godziny wyszłam z boksu. Weterynarz pooglądał źrebaka i uznał za zdrowego. Pani Zofia i pan Marek nie mogli od niego oderwać oczu a Aga i Kasia głaskali małą. To klaczka.
-Nazwiemy ją .....Nazwiemy ....może Rosa. - zaproponowałam
-Tak,tak - potwierdził Karuzo
(Karuzo?)
-Nazwiemy ją .....Nazwiemy ....może Rosa. - zaproponowałam
-Tak,tak - potwierdził Karuzo
(Karuzo?)
od Alana
Jadłem trawe,kiedy weszła Amalia z naszymi dziećmi,dzieci zaczeły bawić się,a ja powiedziałem:
-Cześć Amalia,jak spałaś?
-Cześć Alan,dobrze,a ty?
-Nie za dobrze.
-Dlaczego?
-Przez pół nocy coś hałasowało przy moim oknie.
-A domyślasz się co?
-Chyba jakaś budowla.
-W nocy?
-Nie wiem co,ale coś głośnego.-powiedziałem jedząc trawę,a potem poszedłem w inne miejsce,a za mną Amalia.Nagle usłyszeliśmy rżenie jakiegoś konia,popatrzałem do o koła,ale nic nie zobaczyłem,zapytałem:
-Widzisz gdzieś źródło rżenia?
-Nie,ale wiem skąd pochodzi.
-Skąd?
-Stajni.
Potem rżenie ucichło,a ja poszedłem na trening a Amalia do Rozali.
-Cześć Amalia,jak spałaś?
-Cześć Alan,dobrze,a ty?
-Nie za dobrze.
-Dlaczego?
-Przez pół nocy coś hałasowało przy moim oknie.
-A domyślasz się co?
-Chyba jakaś budowla.
-W nocy?
-Nie wiem co,ale coś głośnego.-powiedziałem jedząc trawę,a potem poszedłem w inne miejsce,a za mną Amalia.Nagle usłyszeliśmy rżenie jakiegoś konia,popatrzałem do o koła,ale nic nie zobaczyłem,zapytałem:
-Widzisz gdzieś źródło rżenia?
-Nie,ale wiem skąd pochodzi.
-Skąd?
-Stajni.
Potem rżenie ucichło,a ja poszedłem na trening a Amalia do Rozali.
od Justusa - CD Jully Bell
- Tak ładna dzisiaj pogoda - odpowiedziałem. - A co u ciebie?
- Dobrze a u ciebie?
- Też.
Pogadaliśmy jeszcze gdy z ładnej pogody zrobiła się masakra. Zaczął padać deszcz pierw nie winie ale potem lało jak z cebra. Lubiłem deszcz ale nie z gradem który potem zaczął padać. Gdy razem z Jully pogalopowaliśmy do stajni usłyszałem jeszcze trzask pioruna.. Pogoda była fatalna..
- Co robimy ? - zapytała Jully.
- Nie wiem ..
(Jully?)
- Dobrze a u ciebie?
- Też.
Pogadaliśmy jeszcze gdy z ładnej pogody zrobiła się masakra. Zaczął padać deszcz pierw nie winie ale potem lało jak z cebra. Lubiłem deszcz ale nie z gradem który potem zaczął padać. Gdy razem z Jully pogalopowaliśmy do stajni usłyszałem jeszcze trzask pioruna.. Pogoda była fatalna..
- Co robimy ? - zapytała Jully.
- Nie wiem ..
(Jully?)
od Waszynktona - CD Juraty
-A ty jaką masz specjalizację? - zapytałem z ciekawości
-Ujeżdżenie , przynajmniej tak mi się wydaje. Nie próbowałam niczego innego - odpowiedziała
-Możemy dziś spróbować skoków a jutro cię zabiorę na tor wyścigowy. Co ty na to? - zapytałem
-Chmm. Super! Ale zostały jeszcze pokazy......-zamyśliła się
-Pani Paulina i jej córka Ania za tydzień jadą na pokazy i międzynarodowe wystawy koni - odpowiedziałem myśląc o Ani
Ania to zły człowieczek. Ma 8 lat ale zachowuję się na 4. Zadaje pytania typu: Dlaczego koń ma cztery nogi? Czemu źrebaki są małe? A dlaczego koń kopie i gryzie? Jak to się dzieje że konik jedzie?
Takie pytania muszę słuchać codziennie.
-Nad czym tak się zastanawiasz? - zapytała mnie klacz
-Nad monstrum Anną - odpowiedziałem
-Aha. Chodźmy do ogrodu. Chyba tam jest Mirable i Mohylew - zaproponowałem
-No dobrze
(Jurata?)
-Ujeżdżenie , przynajmniej tak mi się wydaje. Nie próbowałam niczego innego - odpowiedziała
-Możemy dziś spróbować skoków a jutro cię zabiorę na tor wyścigowy. Co ty na to? - zapytałem
-Chmm. Super! Ale zostały jeszcze pokazy......-zamyśliła się
-Pani Paulina i jej córka Ania za tydzień jadą na pokazy i międzynarodowe wystawy koni - odpowiedziałem myśląc o Ani
Ania to zły człowieczek. Ma 8 lat ale zachowuję się na 4. Zadaje pytania typu: Dlaczego koń ma cztery nogi? Czemu źrebaki są małe? A dlaczego koń kopie i gryzie? Jak to się dzieje że konik jedzie?
Takie pytania muszę słuchać codziennie.
-Nad czym tak się zastanawiasz? - zapytała mnie klacz
-Nad monstrum Anną - odpowiedziałem
-Aha. Chodźmy do ogrodu. Chyba tam jest Mirable i Mohylew - zaproponowałem
-No dobrze
(Jurata?)
od Juraty - CD Wezja
Nie wiedziałam co powiedzieć ale zawsze coś do niego czułam. Uśmiechnęłam się:
- Tak
Potem rozmawialiśmy jeszcze gdy nagle...
(Wezjo?)
- Tak
Potem rozmawialiśmy jeszcze gdy nagle...
(Wezjo?)
od Justusa - CD Nivess
- Dziś muszę poćwiczyć więc id ę pa! - powiedziałem nie zauważając stajennego więc prawie w niego wpadłem na szczęście się odsunął. Wybiegłem na tor i biegałem sobie. Potem napoiłem się i poszedłem na pastwisko tam znowu spotkałem Nivess..
(Nivess?)
(Nivess?)
od Kiary
Wstałam,stajenny przyszedł po mnie,ale z liną i chyba strzałkami uspakającymi,wyszłam z boksu,kiedy miałam wchodzić na pastwisko to Kasia wprowadziła Rozalię,potem weszłam ja,podleciałam do Rozali i powiedziałam:
-Cześć,co u ciebie?
-Cześć,dobrze,a u ciebie?
-Też dobrze,a nie powinnaś być na treningu?
-Powinnam,ale Kasia dostała telefon od mamy w ważnej spawie.
-Wiesz jakiej?
-Nie,przejdziemy się?
-Tak.-powiedziałam wesoło
Po godzinie ijścia zapytałam:
-Jesteś mustangiem?
-Tak,ty też.Zgadza się?
-Tak,jak trafiłaś do rzeźni?Nie musisz odpowiadadać.
-Byłam za młoda do zawodówa mój stary właściciel dał mnie do rzeźni i ostatniej chwili kupiła nas pani Agata.
-Was?
-Mnie jako źrebaka i starszego brata,dorosłego.
Jeszcze rozmawiałyśmy,a potem zrobiłyśmy małe zawody w wyścigach.
-Cześć,co u ciebie?
-Cześć,dobrze,a u ciebie?
-Też dobrze,a nie powinnaś być na treningu?
-Powinnam,ale Kasia dostała telefon od mamy w ważnej spawie.
-Wiesz jakiej?
-Nie,przejdziemy się?
-Tak.-powiedziałam wesoło
Po godzinie ijścia zapytałam:
-Jesteś mustangiem?
-Tak,ty też.Zgadza się?
-Tak,jak trafiłaś do rzeźni?Nie musisz odpowiadadać.
-Byłam za młoda do zawodówa mój stary właściciel dał mnie do rzeźni i ostatniej chwili kupiła nas pani Agata.
-Was?
-Mnie jako źrebaka i starszego brata,dorosłego.
Jeszcze rozmawiałyśmy,a potem zrobiłyśmy małe zawody w wyścigach.
czwartek, 18 lipca 2013
od Mohylew
Od jakiegoś czasu podoba mi się Level... Nie umiem mu tego powiedzieć.. Po tym jak Primanuss odszedł i zostałam sama, postanowiłam nigdy się nie zakochać.. Level to zmienił.. Zakochałam się w nim na zabój, robię wszystko żeby to dostrzegł, ale on chyba nie czuje tego samego..
- O! Cześć Mirable!
- Hejka! Coś nie tak? Masz jakąś taką ponurą minę..
- Bo ja... Ja... Ja się zakochałam..
- W kim?
- Ten koń, chyba nie odwzajemnia moich uczuć..
- Kto to?
- L.. Le... Level..
- Pogadaj z nim wprost. Lepie będzie jeżeli on pozna twoje uczucia, a ty jego..
- Masz rację... Idę z nim pogadać!
- Leć!
Pogalopowałam na drugą stronę pastwiska, gdzie zawsze jest Level.. Tym razem też tam był..
- Level?
- Tak Mohylew?
- Możemy pogadać?
- Jasne! A o czym?
- Muszę ci powiedzieć... Bo ja... Bardzo mi się podobasz...
Spuściłam głowę bojąc się jego odpowiedzi.. On powiedział:
<Level, co powiedziałeś?>
- O! Cześć Mirable!
- Hejka! Coś nie tak? Masz jakąś taką ponurą minę..
- Bo ja... Ja... Ja się zakochałam..
- W kim?
- Ten koń, chyba nie odwzajemnia moich uczuć..
- Kto to?
- L.. Le... Level..
- Pogadaj z nim wprost. Lepie będzie jeżeli on pozna twoje uczucia, a ty jego..
- Masz rację... Idę z nim pogadać!
- Leć!
Pogalopowałam na drugą stronę pastwiska, gdzie zawsze jest Level.. Tym razem też tam był..
- Level?
- Tak Mohylew?
- Możemy pogadać?
- Jasne! A o czym?
- Muszę ci powiedzieć... Bo ja... Bardzo mi się podobasz...
Spuściłam głowę bojąc się jego odpowiedzi.. On powiedział:
<Level, co powiedziałeś?>
od Mirable
W boksie było koszmarnie nudno. Wreszcie przyszedł stajenny i wypuścił mnie na pastwisko. Ach ta wolność ! Nie mogłam się doczekać spotkania z najlepszą koleżanką Mohylew. Ale jej nie było już od godziny. Wytarzałam się , poskubałam trawy , pogalopowałam , pogadałam z Richą i Pearl. Ale zdziwiłam mnie jedna rzecz. Na pastwisku nie było Karuza i Live. Co z nimi się stało?
Wreszcie podbiegła Mohylew.
-O cześć. Już myślałam że uciekłaś z tej stajni - zażartowałam
-Och . Szybko chodź ! Dark Rubine rodzi! - zawołała i ruszyła galopem do stajni
Cóż miałam robić. Pobiegłam za nią.
-Dark Rubine - powiedziałam cicho
-Live , Live - wołałam w skrócie
-Nie przeszkadzaj jej - uciszyła mnie Havana
-Czarna , Maja, bądźcie cicho - wyszeptała Amalia
-Pewniak ciebie też to dotyczy! - skarcił go Kryształ
W końcu z boksu wyszedł Karuzo a za nim Live z pięknym źrebaczkiem!
(Live, Karuzo? Niech któreś dokończy)
środa, 17 lipca 2013
od Artemidy
Opowiem wam jak tu trafiłam... Po wczorajszych wyścigach zostałam zabrana od mojego byłego pana , kupił mnie bardzo bogaty koleś , jakiś książe , dał za mnie grubo ponad milion złotych . Tak więc dziś musieli mnie gdzieś zakwaterować , przywieźli mnie tu... Gdy przyczepa stanęła , jeszcze mnie nie wypuścili , gadali... Słyszałam ich rozmowę...
-Kolejny konik
-Tak tym razem to prawdziwy champion , książe dał za niego grubo po nad milion.
-Wow... Tak drogo ? To musi być niebywale champion...
-Tak , bo jest...
-A tak w ogóle...champion czy championka ?
-Championka...
-No no no... Pokazuj!
Nagle drzwi się otworzyły , podszedł do mnie ten facet co mnie przywiózł , a pani z ośrodka... gapiła się jakby nigdy nie widziała takiej klaczy... Chyba była to jakaś pani Zofia
-Piękna ! Jaki to chód... Taka dostojna
Właścicielka ośrodka wychwalała mnie ponad chmury... Normalnie zamurowało mnie , tak na chwilę. Gdy już skończyła , wzięła mnie za uzdę i zaprowadziła do pięknego boksu , nie do tej przegrody co były inne konie , do innej... Było na wejściu napisane : Nowo narodzone Cuda .
Na wejściu do boksu , było nawet moje imię - Artemida... Później zostałam oporządzona , nie przez głupiego stajennego , ale przez właścicielkę. Przy tym , znów zaczęła mnie wychwalać...
Następnego dnia spotkałam na pastwisku inne konie. Nie rozmawiałam z nimi. Po prostu jadłam trawę. Po powrocie moja nowa właścicielka pani Paulina zaczęła mnie trenować.....
-Kolejny konik
-Tak tym razem to prawdziwy champion , książe dał za niego grubo po nad milion.
-Wow... Tak drogo ? To musi być niebywale champion...
-Tak , bo jest...
-A tak w ogóle...champion czy championka ?
-Championka...
-No no no... Pokazuj!
Nagle drzwi się otworzyły , podszedł do mnie ten facet co mnie przywiózł , a pani z ośrodka... gapiła się jakby nigdy nie widziała takiej klaczy... Chyba była to jakaś pani Zofia
-Piękna ! Jaki to chód... Taka dostojna
Właścicielka ośrodka wychwalała mnie ponad chmury... Normalnie zamurowało mnie , tak na chwilę. Gdy już skończyła , wzięła mnie za uzdę i zaprowadziła do pięknego boksu , nie do tej przegrody co były inne konie , do innej... Było na wejściu napisane : Nowo narodzone Cuda .
Na wejściu do boksu , było nawet moje imię - Artemida... Później zostałam oporządzona , nie przez głupiego stajennego , ale przez właścicielkę. Przy tym , znów zaczęła mnie wychwalać...
Następnego dnia spotkałam na pastwisku inne konie. Nie rozmawiałam z nimi. Po prostu jadłam trawę. Po powrocie moja nowa właścicielka pani Paulina zaczęła mnie trenować.....
poniedziałek, 15 lipca 2013
od Karej - CD Richy
-Helloo?? Jestem mustangiem. To nie jest takie proste na jakie się wydaje. Nie jeden próbował mnie dosiąść i zawsze kończył ze śniakami. Jeszcze przed przebyciem.
-Co masz na myśli?-spytała.
-A nic.-rzekłam.
-To chociaż spróbuj.
-No mogłabym. A pomogłabyś jakoś zachęcić do tego panią Zofię?
(Richa??)
-Co masz na myśli?-spytała.
-A nic.-rzekłam.
-To chociaż spróbuj.
-No mogłabym. A pomogłabyś jakoś zachęcić do tego panią Zofię?
(Richa??)
od Richy - CD Karej
-Nic takiego - odpowiedziałam
-Za niedługo zawody - oznajmiłam
-A.....czy ja też mogę? - zapytała
-Ścigać się? Skakać? - spytałam zdziwiona
-Musisz mieć co najmniej kilka tysięcy treningów za sobą żeby je wygrać a przynajmniej sto żeby w nich wziąć w nich udział.- odpowiedziałam
-A czy mogę zacząć treningi?- zapytała
-Ta..k . Pani Zofia się tym zajmie ale musisz....dać się dosiąść - powiedziałam
(Kara?)
-Za niedługo zawody - oznajmiłam
-A.....czy ja też mogę? - zapytała
-Ścigać się? Skakać? - spytałam zdziwiona
-Musisz mieć co najmniej kilka tysięcy treningów za sobą żeby je wygrać a przynajmniej sto żeby w nich wziąć w nich udział.- odpowiedziałam
-A czy mogę zacząć treningi?- zapytała
-Ta..k . Pani Zofia się tym zajmie ale musisz....dać się dosiąść - powiedziałam
(Kara?)
od Karej - Czy ja słabnę?
Tradycyjnie siedzę w boksie, bo się boją mnie wziąść na pastwisko. Od kilku dni nie zostałam wypuszczona. Patrzę się, przez okno na tor wyścigowy który jest za drzewami. Czasami mi się wydaje, czy nie powinnam ulec i pozwolić usiąść na sobie jakiemuś człowiekowi, by gnać po tym... jak go nazywają, torem wyścigowym. Sprawdzić swoje umiejętności. Kto wie...może będę zdobywać nagrody, albo pobjać rekord. Albo będę zwykłą klaczą która będzie wydawać na świat źrebaki, jeżeli się okaże że wyścigi to nie mój żywioł. Jednak moje myślenie przerwała przechodząca Richa.
-Hej! Co tam? - spytałam z nudów.
(Richa??)
-Hej! Co tam? - spytałam z nudów.
(Richa??)
Uwaga!
Mam ogłoszenie. Pani Zofia postała ogłoszenie o zamykanej stadninie konnej. Chcę oddać konie do naszej. Te konie potrzebują właścicieli. Chwilowo będzie właścicielem państwo Marelta.
Wystarczy napisać do gracza Natalia i Grazia lub Arab2 na howrse z formularzem:
imię konia:
ilość koni: (max 2)
jakieś dodatkowe dane:
gracz adoptujący: (Twój login na howrse)
Wystarczy napisać do gracza Natalia i Grazia lub Arab2 na howrse z formularzem:
imię konia:
ilość koni: (max 2)
jakieś dodatkowe dane:
gracz adoptujący: (Twój login na howrse)
od Kiary - CD Rozali
-Tak,podoba mi się,a kiedy będziecie trenować?
-Po odpoczynku.
Kasia podeszła do nas,wyciągnęła z kieszeni dwie marchewki,dała mi i Rozali,popatrzyłam na Rozalię,wzięła to ja też wzięłam.Kasia powiedziała:
-Pora na trening Rozalia.
Trenowały nie daleko mnie,a ja pomyślałam"Kasia jest miłą dziewczynką.Chyba tu zostane,ale nie znam wszystkich koni i człowieków stajni,a właścicielki tym bardziej nie znam."Po 30 minutach skończył się trening,a my wracałyśmy.Po 2 wróciliśmy do stajni,poszłam z Rozalią na pastwisko,zapytałam:
-Oprowadzisz mnie po terenach stajni?
-Tak,ale nie będziesz uciekać.
-Nie będę.To od czego zaczynamy?
-Sadów.
Pokazała mi wszystkie tereny,kiedy skończyła mi pokazywać był wieczór,więc poszliśmy do boksów spać.
-Po odpoczynku.
Kasia podeszła do nas,wyciągnęła z kieszeni dwie marchewki,dała mi i Rozali,popatrzyłam na Rozalię,wzięła to ja też wzięłam.Kasia powiedziała:
-Pora na trening Rozalia.
Trenowały nie daleko mnie,a ja pomyślałam"Kasia jest miłą dziewczynką.Chyba tu zostane,ale nie znam wszystkich koni i człowieków stajni,a właścicielki tym bardziej nie znam."Po 30 minutach skończył się trening,a my wracałyśmy.Po 2 wróciliśmy do stajni,poszłam z Rozalią na pastwisko,zapytałam:
-Oprowadzisz mnie po terenach stajni?
-Tak,ale nie będziesz uciekać.
-Nie będę.To od czego zaczynamy?
-Sadów.
Pokazała mi wszystkie tereny,kiedy skończyła mi pokazywać był wieczór,więc poszliśmy do boksów spać.
niedziela, 14 lipca 2013
od Rozali - CD Kiary
-Zobaczysz.-powiedziałam wyciągając Kasi z kieszeni telefon z breloczkiem
-Rozalia oddaj.-powiedziała Kasia rozbawiona
Zarżałam,a potem wsadziłam do boksu Kiary w marchewki,Kasia weszła,zarżałam,Kiara wyszła,a ja zamknęłam Kasię w boksie,Kiara chyba była zdziwiona,że Kasia jest spokojna,powiedziała z uśmiechem:
-To co chcesz tym razem?
Pokazałam na linę,a potem na Kiarę,Kasia zapytała:
-Czyli mam wziąć Kiarę na linę z nami,tak?
Zarżałam i wypuściłam Kasię,poszła do babci,ja z Kiarą podsłuchiwaliśmy:
-Babciu mogę wziąć Kiarę z nami?
-Nie dasz sobie rady!
-Dam,dałam z Rozalią to z Kiarą dam,to mogę?
-Nie.
-To pani Zofia pozwoli.
-Ona jest dzikim koniem,nie dasz sobie rady!
-Dam mogę ciągnąć do nocy.-powiedziała zła i uparta Kasia
-Dobrze,ale jeśli będziesz miała problem to dzwoń do mnie.
-Dobrze.
Kasia wśiadła na mnie,a Kiara szła za nami na linie,po 2 godzinach jazdy stanełyśmy przy małym źródełku,zapytałam:
-Jak Kiara? Podoba ci się?
(Kiara dokończ)
-Rozalia oddaj.-powiedziała Kasia rozbawiona
Zarżałam,a potem wsadziłam do boksu Kiary w marchewki,Kasia weszła,zarżałam,Kiara wyszła,a ja zamknęłam Kasię w boksie,Kiara chyba była zdziwiona,że Kasia jest spokojna,powiedziała z uśmiechem:
-To co chcesz tym razem?
Pokazałam na linę,a potem na Kiarę,Kasia zapytała:
-Czyli mam wziąć Kiarę na linę z nami,tak?
Zarżałam i wypuściłam Kasię,poszła do babci,ja z Kiarą podsłuchiwaliśmy:
-Babciu mogę wziąć Kiarę z nami?
-Nie dasz sobie rady!
-Dam,dałam z Rozalią to z Kiarą dam,to mogę?
-Nie.
-To pani Zofia pozwoli.
-Ona jest dzikim koniem,nie dasz sobie rady!
-Dam mogę ciągnąć do nocy.-powiedziała zła i uparta Kasia
-Dobrze,ale jeśli będziesz miała problem to dzwoń do mnie.
-Dobrze.
Kasia wśiadła na mnie,a Kiara szła za nami na linie,po 2 godzinach jazdy stanełyśmy przy małym źródełku,zapytałam:
-Jak Kiara? Podoba ci się?
(Kiara dokończ)
od Kiary
Byłam w boksie jedząc marchewki,kiedy zobaczyłam Rozalię,chyba szła na ternin czy na jakiś wyjazd,zapytałam:
-Cześć Rozalia,gdie idziesz?
-Cześć Kiara,na przejaszczke z Kasią,czemu jesteś w boksie?
-Od mojej próby ucieczki jak otwierano mi boks,nie chcą ryzykować,że im uciekne to jestem głównie w boksie.A co to przejaszczka?-zapytałam bo nie wiedziałam co to znaczy
-To trening w terenie,ale nie z Kasią,my jedziemy powoli,stajemy na odpoczynek i trochę trenujemy,a ja sądzę,że to jest mój czas z Kasią i nas odpoczynek od stajenych obowiązków Kasi,a mój czas wolny od stajni i innych koni oraz problemów.
-To brzmi fajnie,szkoda,że nie mogę z wami.-powiedziałam smutna
-Możesz,tylko Kasia musi ciebie wziąć z nami.
-Może?Będę dla was problemem.
-Nie będziesz.
Weszła Kasia,Rozalia zaczęła coś robić nie wiem co,zapytałam:
-Co robisz?
(Rozalia dokończ)
-Cześć Rozalia,gdie idziesz?
-Cześć Kiara,na przejaszczke z Kasią,czemu jesteś w boksie?
-Od mojej próby ucieczki jak otwierano mi boks,nie chcą ryzykować,że im uciekne to jestem głównie w boksie.A co to przejaszczka?-zapytałam bo nie wiedziałam co to znaczy
-To trening w terenie,ale nie z Kasią,my jedziemy powoli,stajemy na odpoczynek i trochę trenujemy,a ja sądzę,że to jest mój czas z Kasią i nas odpoczynek od stajenych obowiązków Kasi,a mój czas wolny od stajni i innych koni oraz problemów.
-To brzmi fajnie,szkoda,że nie mogę z wami.-powiedziałam smutna
-Możesz,tylko Kasia musi ciebie wziąć z nami.
-Może?Będę dla was problemem.
-Nie będziesz.
Weszła Kasia,Rozalia zaczęła coś robić nie wiem co,zapytałam:
-Co robisz?
(Rozalia dokończ)
od Azjanny
Stałam w boksie i podziwiałam świat z okna. Niestety pojechałam do lasu i skaleczyłam się w nogę. Teraz nie mogę chodzić. Usłyszałam dziwną rozmowę jakiejś pani z panią Zofią.
-Tak pani Karolino- zgodziła się na coś pani Zofia
A więc to była jakaś pani Karolina,moja właścicielka.
-Ta klacz jest na sprzedaż?-zapytała pani Zofia
-Ale dlaczego? - dodała
-Bo po prosu przywieziemy tu innego konia a za dwa będzie cena wynosić 4000zł
-Aha. Czyli chodzi o płacenie?- upewniła się Zofia
-Tak - potwierdziła
-Kupuje ją tylko nie wiem ile pani z nią proponuje - odpowiedziała pewnie pani Zofia
-Coś około .....Ma rzadką maść i duże predyspozycje.....hm.....50 000zł - padła cena
-Oo no nawet fajna klacz bierzemy. Jutro o 14.00 w kawiarni ''Atlantico'' podpisujemy papiery
-Tak , mi pasuje
I tak sprzedali mnie ale na szczęście pani Zofii.
-Tak pani Karolino- zgodziła się na coś pani Zofia
A więc to była jakaś pani Karolina,moja właścicielka.
-Ta klacz jest na sprzedaż?-zapytała pani Zofia
-Ale dlaczego? - dodała
-Bo po prosu przywieziemy tu innego konia a za dwa będzie cena wynosić 4000zł
-Aha. Czyli chodzi o płacenie?- upewniła się Zofia
-Tak - potwierdziła
-Kupuje ją tylko nie wiem ile pani z nią proponuje - odpowiedziała pewnie pani Zofia
-Coś około .....Ma rzadką maść i duże predyspozycje.....hm.....50 000zł - padła cena
-Oo no nawet fajna klacz bierzemy. Jutro o 14.00 w kawiarni ''Atlantico'' podpisujemy papiery
-Tak , mi pasuje
I tak sprzedali mnie ale na szczęście pani Zofii.
Uwaga!
Wymyślona piosenka od członków stajni. Do melodii ''Stokrotka''.
Gdzie konie galopują tam miło płynie czas.
Kuce podskakują no i gryzą nas.
Kuce podskakują no i gryzą nas cały czas.
Pani Zofia nasza nowe konie chce.
Przygarnia wszystkie razem ale nie jest źle.
Przygarnia wszystkie razem ale nie jest źle o nie o nie o nie.
Aga na Cyrylu po przez łąkę mknie.
A Cyryl jak to Cyryl zrzucać tylko chce.
A Cyryl jak to Cyryl zrzucać tylko chce fajnie że.
Kocham cię koniku choć zły losik był.
Ale ja Kasiunia zadbam by się zmył.
Ale ja Kasiunia zadbam by się zmył rozpadł się jak pył.
Kocham cię Championie choć kulawą nogę masz.
My ją opatrzymy i na torze gnasz.
My ją opatrzymy i na torze gnasz na wieczny czas.
Tutaj jest najlepiej nie okłamujcie nas.
Tutaj będzie super przez najdłuższy czas.
Tutaj będzie super przez najdłuższy czas lubię was.
od Selmy
Dzisiaj pan Marek postanowił mnie dać na lekcje ze swoimi córkami. Agnieszka wsiadła na mnie a Kasia nie mogła się zdecydować.
-Na kogo chcesz wsiąść? - zapytał pan Marek
-Na Rockiego !- zaprotestowała
- Rocki ma przerwę. Cały czas na nim jeździsz. Teraz musisz wsiąść na trudniejszego
do opanowania konia - wyjaśniła pani Zofia
-No dobrze. To chcę tą piękną klaczkę z pierwszego boksu. - zdecydowała się
- Tego araba Pearl ? - zapytała pani Zofia
- Tak - odpowiedziała dziewczynka
Kasia poszła z panią Zofią siodłać Pearl a pan Marek prowadził lekcję Agnieszce która wybrała mnie.
-No dobrze. Rusz kłusem - wydał polecenie
Aga ścisnęła łydki a ja ruszyłam żwawym kłusem. Nie podobało mi się to. Miała gumowe wędzidło a Adze założyli ostrogi. Byłam z natury dzikim koniem.
-Anglezuj na dobrą nogę - skarcił dziewczynkę pan Marek
-Najedź z kłusa tą kawaletkę - powiedział instruktor
Aga uderzyła mnie ostrogami a bacik przyłożyła do mojej łopatki. Ruszyłam w stronę przeszkody.
Hop. Skoczyłam dziesięć centymetrów nad przeszkodą. Kawaletka miała może z pół metra.
-Bardzo dobrze. - pochwalił ją Marek
-Zmiana kierunku przez ujeżdżalnie marsz - zawołał nauczyciel
Agnieszka szarpnęła prawą wodzą i już jechaliśmy w drugą stronę.
-Galop - padło polecenie
Ostrogi wbiły mi się w boki.Auć. Zagalopowałam.
Galopowaliśmy może tak przez pięć minut a potem na rozstępowanie poszliśmy do lasu.
-Na kogo chcesz wsiąść? - zapytał pan Marek
-Na Rockiego !- zaprotestowała
- Rocki ma przerwę. Cały czas na nim jeździsz. Teraz musisz wsiąść na trudniejszego
do opanowania konia - wyjaśniła pani Zofia
-No dobrze. To chcę tą piękną klaczkę z pierwszego boksu. - zdecydowała się
- Tego araba Pearl ? - zapytała pani Zofia
- Tak - odpowiedziała dziewczynka
Kasia poszła z panią Zofią siodłać Pearl a pan Marek prowadził lekcję Agnieszce która wybrała mnie.
-No dobrze. Rusz kłusem - wydał polecenie
Aga ścisnęła łydki a ja ruszyłam żwawym kłusem. Nie podobało mi się to. Miała gumowe wędzidło a Adze założyli ostrogi. Byłam z natury dzikim koniem.
-Anglezuj na dobrą nogę - skarcił dziewczynkę pan Marek
-Najedź z kłusa tą kawaletkę - powiedział instruktor
Aga uderzyła mnie ostrogami a bacik przyłożyła do mojej łopatki. Ruszyłam w stronę przeszkody.
Hop. Skoczyłam dziesięć centymetrów nad przeszkodą. Kawaletka miała może z pół metra.
-Bardzo dobrze. - pochwalił ją Marek
-Zmiana kierunku przez ujeżdżalnie marsz - zawołał nauczyciel
Agnieszka szarpnęła prawą wodzą i już jechaliśmy w drugą stronę.
-Galop - padło polecenie
Ostrogi wbiły mi się w boki.Auć. Zagalopowałam.
Galopowaliśmy może tak przez pięć minut a potem na rozstępowanie poszliśmy do lasu.
od Amali - CD Alana
-Nic mi nie jest.-powiedziałam wkurzona
-Czemu jesteś zła?-zapytał zdziwiony Alan
-Nie powiedziałeś mi o tym.
-Nie chciałem ciebie denerwować i smucić oraz dzieci!
-Uważam,że powinieneś mi powiedzieć,nie ważne jak by mnie zabolało,sądzę,że w związku powinno mówić się wszystko.
-To następnym razem ci powiem.
-Ja muszę ci coś powiedzieć Alan.
-Co?
-Chyba chcą mnie sprzedać.
-A skąd masz takie podejrzenia?-zapytał Alan
-Z wczorajszej nocy,usłyszałam rozmowę jakiegoś kupca z panią Zofią o kupnie dzikiej klaczy mustanga.
-Może chodziło o Kiarę?
-Może?
Poszliśmy do Rozali i dzieci,resztę dnia spędziłam na rozmowie z Rozalią i Alanem oraz z dziećmi.
-Czemu jesteś zła?-zapytał zdziwiony Alan
-Nie powiedziałeś mi o tym.
-Nie chciałem ciebie denerwować i smucić oraz dzieci!
-Uważam,że powinieneś mi powiedzieć,nie ważne jak by mnie zabolało,sądzę,że w związku powinno mówić się wszystko.
-To następnym razem ci powiem.
-Ja muszę ci coś powiedzieć Alan.
-Co?
-Chyba chcą mnie sprzedać.
-A skąd masz takie podejrzenia?-zapytał Alan
-Z wczorajszej nocy,usłyszałam rozmowę jakiegoś kupca z panią Zofią o kupnie dzikiej klaczy mustanga.
-Może chodziło o Kiarę?
-Może?
Poszliśmy do Rozali i dzieci,resztę dnia spędziłam na rozmowie z Rozalią i Alanem oraz z dziećmi.
od Various'a
Zaczynały się treningi a ja musiałem coraz mniej czasu poświęcać Pradze, Cherry i Carlie.
Pewnego razu kiedy stałem sobie beztrosko w boksie , podeszła do mnie pani Zofia.
-Och Variousku. Dzisiaj masz trening przesunięty o godzinę do przodu. - powiedziała i pogłaskała mnie po nosie
-Cherry i Carlie pojadą na zawody jutro ! - zawołała z radości
Ucieszyłem się. Córki nic mi nie wspomniały o zawodach. Ale czy im się uda? Są jeszcze takie młode.
Uderzyłem kopytem w boks.
-Co jest? - zdziwiła się
Koło boksu przeszła piękna klacz o izabelowatej maści. To był chyba jakiś haflinger.
- Cześć Kanada - zawołała Zofia i wystawiła rękę do przodu.
Kanada beztrosko podeszła i dała się pogłaskać.
- Cześć Kanada - powiedziałem z grzeczności
- Hej - podpowiedziała mi obojętnie
Ta klacz z charakteru podobno nie jest taka fajna. Miss Wild podobno. Z resztą nie wiem. tak mówiła mi Praga i Fuzja.
-Ty to pewnie ten kary Various - powiedziała obojętnie
- Tak a co? - zapytałem bo zaczynała mnie już wkurzać
- A bo słyszałam od Cyryla i Miss że jesteś najszybszym koniem w stajni - powiedziała
- A bo ja wiem czy najszybszym . Jeszcze jest Karuzo. - odpowiedziałem jej
- Pan Marek powiedział że da cię na wyścig dwóch koni - powiedziała kpiąco
- To super !- zawołałem
-A z kim?
- Z ogierem Wild Champion Night - powiedziała
Zamurowało mnie .To był super fajny ogier który z pewnością prześcignął by Secretariata.
-Ha a ty to pewnie ta w ujeżdżeniu tak? - zapytałem
-Tak -odpowiedziała z dumą
Nie wiedziałem z czego była taka dumna. Przecież ujeżdżenie jest głupie. Tylko robisz jakieś tricki jak chody boczne i jakieś inne dziwne rzeczy. Zero emocji. Koń zrobił inochód! Co za emocje ! Ta chciało by się.
- Załatwię ci zawody z klaczą Dakar. Ciekawe czy wygrasz- powiedziałem
Dakar to najlepsza klacz ujeżdżeniowa.
O idzie ktoś godny uwagi - pomyślałem
Szła Praga z Fuzją.
(Praga , Fuzja? Dokończy któraś?)
Pewnego razu kiedy stałem sobie beztrosko w boksie , podeszła do mnie pani Zofia.
-Och Variousku. Dzisiaj masz trening przesunięty o godzinę do przodu. - powiedziała i pogłaskała mnie po nosie
-Cherry i Carlie pojadą na zawody jutro ! - zawołała z radości
Ucieszyłem się. Córki nic mi nie wspomniały o zawodach. Ale czy im się uda? Są jeszcze takie młode.
Uderzyłem kopytem w boks.
-Co jest? - zdziwiła się
Koło boksu przeszła piękna klacz o izabelowatej maści. To był chyba jakiś haflinger.
- Cześć Kanada - zawołała Zofia i wystawiła rękę do przodu.
Kanada beztrosko podeszła i dała się pogłaskać.
- Cześć Kanada - powiedziałem z grzeczności
- Hej - podpowiedziała mi obojętnie
Ta klacz z charakteru podobno nie jest taka fajna. Miss Wild podobno. Z resztą nie wiem. tak mówiła mi Praga i Fuzja.
-Ty to pewnie ten kary Various - powiedziała obojętnie
- Tak a co? - zapytałem bo zaczynała mnie już wkurzać
- A bo słyszałam od Cyryla i Miss że jesteś najszybszym koniem w stajni - powiedziała
- A bo ja wiem czy najszybszym . Jeszcze jest Karuzo. - odpowiedziałem jej
- Pan Marek powiedział że da cię na wyścig dwóch koni - powiedziała kpiąco
- To super !- zawołałem
-A z kim?
- Z ogierem Wild Champion Night - powiedziała
Zamurowało mnie .To był super fajny ogier który z pewnością prześcignął by Secretariata.
-Ha a ty to pewnie ta w ujeżdżeniu tak? - zapytałem
-Tak -odpowiedziała z dumą
Nie wiedziałem z czego była taka dumna. Przecież ujeżdżenie jest głupie. Tylko robisz jakieś tricki jak chody boczne i jakieś inne dziwne rzeczy. Zero emocji. Koń zrobił inochód! Co za emocje ! Ta chciało by się.
- Załatwię ci zawody z klaczą Dakar. Ciekawe czy wygrasz- powiedziałem
Dakar to najlepsza klacz ujeżdżeniowa.
O idzie ktoś godny uwagi - pomyślałem
Szła Praga z Fuzją.
(Praga , Fuzja? Dokończy któraś?)
od Alana - CD Amali
Powiedziałem smutno:
-To tak wie,chcą mnie przenieść.
Amalię zamurowało,zapytała smutna:
-Wiedziałeś o tym?
-Tak.
-Od kiedy?
-2 tygodni.
-Czemu mi nie powiedziałeś?
-Nie chciałem ciebie smucić i dzieci.
-A Rozalia wiedziała?
-Tak,ona mi powiedziała.
Amalia zaczęła atakować człowieków,nagle jeden wyciągną bat i zaczął lać Amalię,podbiegłem i wziąłem mu ten bat,zniszczyłem,krzykneła pani Agata:
-Zostawcie konie!
-Mieliśmy brać ogiera,a klacz nam przeszkadza.
-Jednak nie bieżecie ogiera,zostaje tu.
-Jak pani chce.
Zaprowadziła nas na pastwisko,zapytałem:
-Nic ci nie jest?
(Amalia dokończ)
-To tak wie,chcą mnie przenieść.
Amalię zamurowało,zapytała smutna:
-Wiedziałeś o tym?
-Tak.
-Od kiedy?
-2 tygodni.
-Czemu mi nie powiedziałeś?
-Nie chciałem ciebie smucić i dzieci.
-A Rozalia wiedziała?
-Tak,ona mi powiedziała.
Amalia zaczęła atakować człowieków,nagle jeden wyciągną bat i zaczął lać Amalię,podbiegłem i wziąłem mu ten bat,zniszczyłem,krzykneła pani Agata:
-Zostawcie konie!
-Mieliśmy brać ogiera,a klacz nam przeszkadza.
-Jednak nie bieżecie ogiera,zostaje tu.
-Jak pani chce.
Zaprowadziła nas na pastwisko,zapytałem:
-Nic ci nie jest?
(Amalia dokończ)
sobota, 13 lipca 2013
od Czarnej
Obudziłam się,poszłam na pastwiskl,ale nie bawiłam się z innymi źrebakami,tylko czekałam na tą dziewczynke z wczorajsza.Nagle podeszła do mnie mama i zapytała:
-Na kogo czekasz?
-Na tą dziewczynke z wczorajsza.
Przyjechał jakiś zamochud,wysiadła dziewczynka,podeszła i powiedziała:
-Pojeździmy!
Wsiadła na mnie i jeździłam powoli ,żeby ją nie żucić.Po godzinie siadła i pojechała,a ja wruciłam na pastwisko do mamy,zapytałam:
-Mamo czemu nie masz jeźdzca?
-Ja jestem koniem co jest i będzie bez jeźdzca skarbie,jak Sonato czy Kiara.
-Aha,a jeźdzcy są dobrzy?
-Raczej tak,ale są wyjątki.
-A muj to wyjątek?
-Zobaczymy.
-Mamo?
-Tak?
-Czy znajde sobie partnera?
-Na pewno,a teraz idź do inych źrebiąt.
Reszte dnia spędziłam na zabawie z Mają i Lakim.
-Na kogo czekasz?
-Na tą dziewczynke z wczorajsza.
Przyjechał jakiś zamochud,wysiadła dziewczynka,podeszła i powiedziała:
-Pojeździmy!
Wsiadła na mnie i jeździłam powoli ,żeby ją nie żucić.Po godzinie siadła i pojechała,a ja wruciłam na pastwisko do mamy,zapytałam:
-Mamo czemu nie masz jeźdzca?
-Ja jestem koniem co jest i będzie bez jeźdzca skarbie,jak Sonato czy Kiara.
-Aha,a jeźdzcy są dobrzy?
-Raczej tak,ale są wyjątki.
-A muj to wyjątek?
-Zobaczymy.
-Mamo?
-Tak?
-Czy znajde sobie partnera?
-Na pewno,a teraz idź do inych źrebiąt.
Reszte dnia spędziłam na zabawie z Mają i Lakim.
od Alana
Byłem na treningu,kiedy pani Agate ktoś zawołał,siadła ze mnie i podeszliśmy,powiedział męższyzna:
-To gdzie są?
-A dla curek czy dla pana?
-Curki,jest w ałcie zawołać?
-Tak jak dlaniej to zawołać.
-Chodź cureczko!
-Już ide tato.-odpowiedziała 10-letnia dziewczynka z uśmiechem na buzi.
Weszliśmy do stajni,weszłem do boksu,siostra zapytała:
-Po co oni?
-Chyba bo konia,dla tej małej,a co?
-Tylko po nie wasze bo Amalia,będzie zła.
-Nie przesadziaj.
-Nie przeszadzam,wchodzi.
Wtedy weszedła Amalia,wesza do swojego boksu,który był obok czarnej,pani Agata zapytała:
-To który konik?
-Ten czarny.-pokazała na Amalię
-Nie,to nie muj nie moge go sprzedać,a po za tym nie jest do jazdy konej,mugłby zrobić coś pana curce!-poiwiedziała Agata szybko i odciągając curke pana
-Ale chce tamtego konika tato.
-Sama słyszałaś ,on nie jest do jazdy,może mniejszego takiego samego.
-To klacz Czarna,to ją chcecie?
Amalia popatrzyła na Czarną,a potem na kupców,zaczeła rrzeć,a mała dziewczynka zaczeła płakać i powiedziała:
-Ja tylko chce konika.
Amalia się uspokoiła i dotkneła małej,zarżała,a kupcy kupili Czarną.Została w Stajni Championów bo nie chcieli jej rozdzielać z matką oraz nie mieli gdzie jej trzymać.
-To gdzie są?
-A dla curek czy dla pana?
-Curki,jest w ałcie zawołać?
-Tak jak dlaniej to zawołać.
-Chodź cureczko!
-Już ide tato.-odpowiedziała 10-letnia dziewczynka z uśmiechem na buzi.
Weszliśmy do stajni,weszłem do boksu,siostra zapytała:
-Po co oni?
-Chyba bo konia,dla tej małej,a co?
-Tylko po nie wasze bo Amalia,będzie zła.
-Nie przesadziaj.
-Nie przeszadzam,wchodzi.
Wtedy weszedła Amalia,wesza do swojego boksu,który był obok czarnej,pani Agata zapytała:
-To który konik?
-Ten czarny.-pokazała na Amalię
-Nie,to nie muj nie moge go sprzedać,a po za tym nie jest do jazdy konej,mugłby zrobić coś pana curce!-poiwiedziała Agata szybko i odciągając curke pana
-Ale chce tamtego konika tato.
-Sama słyszałaś ,on nie jest do jazdy,może mniejszego takiego samego.
-To klacz Czarna,to ją chcecie?
Amalia popatrzyła na Czarną,a potem na kupców,zaczeła rrzeć,a mała dziewczynka zaczeła płakać i powiedziała:
-Ja tylko chce konika.
Amalia się uspokoiła i dotkneła małej,zarżała,a kupcy kupili Czarną.Została w Stajni Championów bo nie chcieli jej rozdzielać z matką oraz nie mieli gdzie jej trzymać.
od Amali
Jadłam trawę z dziećmi,kiedy usłyszałam głos Rozali,powiedziałam:
-Zostańcie ,zaraz wruce.
-Dobrze mamo.-powiedziała Czarna
Pobiegłam do Rozali,kiedy dobiegłam zapytałam:
-Co się stało?
-Popatrz na przyczepę i kogo ciągną do niej!-krzyknęła przerażona Rozalia
Popatrzyłam w tamtym kierunku i zobaczyłam jak ciągnął Alana,nie mogłam nic powiedzieć,tak byłam przestraszona tym i myślałam co stanie się z Alanem i co powiem naszym dzieciom,zarżałam jak najgłośniej umiałam:
-Alan nie!!!
Alan chyba usłyszał,bo zaczął się szarpać i rżeć,zauważyłam właścicielkę Alana,powiedziałam do Rozali:
-Ja ściągnę pani Agatę,a ty zostań z dziećmi Rozalio.
-Jasne.
Przeszkoczyłam przez płotek,zaczęłam atakować ludzi ,którzy ciągnęli liny,Alan uwolnił się,a ja czułam jakiś smutek w środku,podbiegłam do Alana i zapytałam:
-Co oni chcą Alan?Czy pani Agata,o tym wie?
Alan milczał,wiedziałam co to może znaczyć,ale jeszcze raz zapytałam:
-Co oni chcą Alan?Czy pani Agata,o tym wie?
(Alan dokończ)
-Zostańcie ,zaraz wruce.
-Dobrze mamo.-powiedziała Czarna
Pobiegłam do Rozali,kiedy dobiegłam zapytałam:
-Co się stało?
-Popatrz na przyczepę i kogo ciągną do niej!-krzyknęła przerażona Rozalia
Popatrzyłam w tamtym kierunku i zobaczyłam jak ciągnął Alana,nie mogłam nic powiedzieć,tak byłam przestraszona tym i myślałam co stanie się z Alanem i co powiem naszym dzieciom,zarżałam jak najgłośniej umiałam:
-Alan nie!!!
Alan chyba usłyszał,bo zaczął się szarpać i rżeć,zauważyłam właścicielkę Alana,powiedziałam do Rozali:
-Ja ściągnę pani Agatę,a ty zostań z dziećmi Rozalio.
-Jasne.
Przeszkoczyłam przez płotek,zaczęłam atakować ludzi ,którzy ciągnęli liny,Alan uwolnił się,a ja czułam jakiś smutek w środku,podbiegłam do Alana i zapytałam:
-Co oni chcą Alan?Czy pani Agata,o tym wie?
Alan milczał,wiedziałam co to może znaczyć,ale jeszcze raz zapytałam:
-Co oni chcą Alan?Czy pani Agata,o tym wie?
(Alan dokończ)
czwartek, 11 lipca 2013
od Czarnej - CD Kiary
-Ja Czarna,a moja siostra to Maja.-powiedziałam
-Jestem nowa,więc może powiecie mi coś o tym miejscu?
-Lepiej pokażmy.-powiedziała Maja
-Nie,bo ja spróbuje uciec,to opowiecie?
-Tak,jest tu piękny sad,pastwiska,łąka,wielki tor wyścigowy i co jeszcze Maja?-powiedziałam
-Jest jeszcze Las na wyjazdy i polana,piękna wiosną jest tam wtedy kolorowa.Tak samo sad wiosną.Chodź poznasz naszą mamę,tatę i ciocię,dobra
-Tak.
Poszłyśmy do naszych rodziców i cioci.Zobaczyłyśmy ich i powiedziałam:
-Rodzice i ciociu to Kiara,jest nowa.
-Rozalia czy to ty?-zapytała Kiara
-Kiara,co tu robicie?-zapytała ciocia
-Poznaje ich rodziców i ciocię,a ty jesteś ich mamą?-zapytała Kiara
-Nie jestem ich ciocię,a to ich rodzice Amalia i Alan.-powiedziała ciocia
-Aha,to ja pójdę,pa.
-Pa.
Reszte dnia spędziłam zabawą z siostrą.
-Jestem nowa,więc może powiecie mi coś o tym miejscu?
-Lepiej pokażmy.-powiedziała Maja
-Nie,bo ja spróbuje uciec,to opowiecie?
-Tak,jest tu piękny sad,pastwiska,łąka,wielki tor wyścigowy i co jeszcze Maja?-powiedziałam
-Jest jeszcze Las na wyjazdy i polana,piękna wiosną jest tam wtedy kolorowa.Tak samo sad wiosną.Chodź poznasz naszą mamę,tatę i ciocię,dobra
-Tak.
Poszłyśmy do naszych rodziców i cioci.Zobaczyłyśmy ich i powiedziałam:
-Rodzice i ciociu to Kiara,jest nowa.
-Rozalia czy to ty?-zapytała Kiara
-Kiara,co tu robicie?-zapytała ciocia
-Poznaje ich rodziców i ciocię,a ty jesteś ich mamą?-zapytała Kiara
-Nie jestem ich ciocię,a to ich rodzice Amalia i Alan.-powiedziała ciocia
-Aha,to ja pójdę,pa.
-Pa.
Reszte dnia spędziłam zabawą z siostrą.
od Marry - CD Nivess
-Cześć jestem Marry - przywitałam się z nową klaczą
Była bardzo ładna. Miała siwą maść i falowaną grzywę. Chyba była rasy andaluzyjskiej.
-Ja jestem Nivess - odpowiedziała mi
-Miło cię poznać - odpowiedziałam i w tej samej chwili kopnęłam brata który nie miał manier się przedstawić.
-Cze..ść - zaczął niepewnie
Mój brat już od początku był nieśmiały ale ze wszystkimi źrebakami dogadywał się bardzo dobrze.
-Czy to twoje dzieci? - upewniła się Nivess
-Tak. A jaka jest twoja rodzina? - zapytała mama andaluzkę
(Nivess? Dokończysz?)
Była bardzo ładna. Miała siwą maść i falowaną grzywę. Chyba była rasy andaluzyjskiej.
-Ja jestem Nivess - odpowiedziała mi
-Miło cię poznać - odpowiedziałam i w tej samej chwili kopnęłam brata który nie miał manier się przedstawić.
-Cze..ść - zaczął niepewnie
Mój brat już od początku był nieśmiały ale ze wszystkimi źrebakami dogadywał się bardzo dobrze.
-Czy to twoje dzieci? - upewniła się Nivess
-Tak. A jaka jest twoja rodzina? - zapytała mama andaluzkę
(Nivess? Dokończysz?)
od Nivess - Nowe znajomości
Kocham zdobywać nowych przyjaciół, bo gdy w życiu coś ci się nie uda, oni cię wesprą. Dlatego też gdy stajenni po krótkim treningu wyprowadzili mnie na pastwisko niemalże natychmiast podeszłam do grupki koni. W grupce były klacze i ogiery. Sądzę, ze poszli akurat w to miejsce dlatego, że tam zawsze jest najświeższa trawa. Spytałam pierwszej klaczy, która była najbardziej z brzegu:
-Cześć, jestem Nivess, a ty?
-Azja- odpowiedziała
-Długo tu jesteś?- zapytałam
-Nie, doszłam może z miesiąc temu. A może krócej...
Rozmawialiśmy jeszcze trochę. Potem dowiedziałam się, że konie, które były w grupce to Quil, Marry- dzieci Azji, Lili, Amigo, i moi znajomi z poprzednich rozmów, czyli Justus i Jurata.
< Quil, Marry, Azja, Lili, Amigo, Justus, albo Jurata? Dokończy któreś z was? >
-Cześć, jestem Nivess, a ty?
-Azja- odpowiedziała
-Długo tu jesteś?- zapytałam
-Nie, doszłam może z miesiąc temu. A może krócej...
Rozmawialiśmy jeszcze trochę. Potem dowiedziałam się, że konie, które były w grupce to Quil, Marry- dzieci Azji, Lili, Amigo, i moi znajomi z poprzednich rozmów, czyli Justus i Jurata.
< Quil, Marry, Azja, Lili, Amigo, Justus, albo Jurata? Dokończy któreś z was? >
od Kiary
Byłam na pastwisku jadząc trawę,kiedy zobaczyłam źrebaki,a one mnie podeszłam do nich i powiedziałam:
-Jestem Kiara,a wy?
Nic nie powiedziały,więc powtórzyłam:
-Jestem Kiara,a wy?
(Czarna lub Maja dokończy któraś z was)
-Jestem Kiara,a wy?
Nic nie powiedziały,więc powtórzyłam:
-Jestem Kiara,a wy?
(Czarna lub Maja dokończy któraś z was)
od Jully Bell
Wyprowadzono mnie na łąkę na początek myślałam, że jestem sama, ale zobaczyłam w oddali Justusa...Po przygryzałam jeszcze trawę i pokłusowałam w jego stronę...Podeszłam do niego i przywitałam się zaczęłam coś trajkotać o pogodzie
(Justus ??)
(Justus ??)
środa, 10 lipca 2013
od Mohylew
Pasałam się na łące zastanawiając się co stanie się z okrutnymi handlarzami, którzy wykorzystali Karuzo i 400.. Właściwie to teraz ma imię, ale nie pamiętam jakie. Nagle podbiegła do mnie Kanada i Jaskier.
- Cześć! Nie powinniście mieć teraz treningu, z panem Markiem?
- Nie, odwołali nam.
- Czyli macie wolne..
- Co jak co, wy sobie gadajcie, jak to baby. Ja pobiegam ze szczęścia!
- Jaskier czekaj! Ja też idę!
I pobiegli. Poszłam do płotu, bo można wystawić za niego głowę i tam jest świeża trawa, nie koszona. Po jakimś czasie zauważyłam że inne konie sobie poszły i już miałam ruszyć i nagle poczułam zaciskające się coś na mojej szyi. To sznur! Nikt ze stadniny nie używa takich, a już na pewno nie do mnie. Słynę z tego że jestem spokojną klaczą,choć mam swoje granice cierpliwości. Często jeżdżą na mnie dzieci, ale jestem dla nich bardzo wyrozumiała i staram się rozumieć nawet najsłabsze i najmniej dokładne wskazówki jak mam iść. Pętla pociągnęła mnie do płotu i nagle usłyszałam wołanie Level'a:
- Nie! Uciekaj!
Spojrzałam w stronę w którą ciągnął mnie sznur i zobaczyłam dwóch ludzi kobietę i mężczyznę. Mężczyzna mocno ciągnął za sznur,a kobieta celowała z pistoletu na strzałki usypiające. Przestraszyłam się i stanęłam dęba jak najmocniej ciągnąc za sznur. Wystrzeliła dwie strzałki, jedna mnie ominęła, a druga odbiła się od mojego kopyta, które było polakierowane zaledwie dzień wcześniej. Spojrzeli na mnie z podziwem i mężczyzna znów mnie szarpnął.
- Nie umiesz celować?!
- Przepraszam no! Zestresowałam się!
Mężczyzna rozgoryczony wziął do ręki bata i zaczął okładać mnie nim po zadzie. Oddałam mu mocnym kopniakiem i ugryzłam go jak najmocniej w ramię. Jęknął z bólu, ale dalej trzymał mnie mocno.
- Strzelaj że!
Kobieta strzeliła, tym razem celnie i zrobiłam się bardzo senna, mimo to nie chciałam ich się słuchać.
- Moh! Nie!
W odpowiedzi parsknęłam cicho i nic więcej nie słyszałam. Gdy się obudziłam, byłam w przyczepie. Rozejrzałam się i po chwili zastanowienia stwierdziłam że przyczepa nie jest do końca stabilna, i jeżeli myślą że nadal jestem pod wpływem środków usypiających, to jeżeli wyważę rampę będę mogła się wydostać. Zebrałam siły i z całej siły kopnęłam w rampę, która odleciała natychmiast. W pośpiechu wyskoczyłam z przyczepy i pognałam w przeciwną stronę. Obok był las i bez zastanowienie wbiegłam do niego. Byłam daleko od stadniny, bo nie poznawałam tego miejsca, ani zapachów. Tereny w odległości jakichś 100 km od stadniny są mi bardzo dobrze znane, te jednak nie. Błądziłam chwilę i znalazłam jakąś polanę. Były na niej sarny i jelenie, więc miałam pewność że jestem bezpieczna. Powoli zbliżyłam się do stada.
- Witajcie. Jestem Mohylew. Szukam schronienie. Czy będę tu bezpieczna?
- W naszym rezerwacie? Oczywiście! Czasem jednak ludzie tędy spacerują, ale raczej dbają o środowisko, a obsługa rezerwatu często dokłada nam siano. Podzielimy się z tobą.
- Dziękuję!
- Ty jesteś Mohylew. Ta, Mohylew?
- Chyba tak...
- Ludzie często o tobie mówią!
- Wiesz dzisiaj ma tu być telewizja chcą nas sfilmować i sądzę że jeżeli ciebie nagrają wrócisz do domu.
- Kiedy będą? Za jakieś pół godziny o ile się nie mylę.
- A często się mylisz?
- Nigdy!
- Zaraz wracam.
Pobiegłam do lasu, miałam niewiele czasu. Znalazłam sporą gałązkę i wróciłam z nią na polanę.
- Nie obrazicie się jeżeli troszkę rozryję ziemię?
- Nie. Ale nie zniszcz nam całej. Bardzo lubimy trawę i dzikie jagody, które tu rosną.
- Jasna sprawa.
Zaczęłam biegać w te i we wtę z kijkiem w pysku. Robiłam mały rowek w ziemi i po chwili było skończone.
- Co to jest Mohylew?
- Wiadomość do ludzi. Znam trochę ich język.
- Wow!
- Chcę wrócić do domu.
Nadleciał śmigłowiec. Z początku trochę się go bałam,ale po chwili przyzwyczaiłam się do hałasu jaki robił. Po chwili śmigłowiec wylądował i wyłączyli silniki. Ze śmigłowca wysiadło kilka osób i podeszło do mnie. Wśród nich rozpoznałam Tiffany, nastoletnią dziewczynę, która uczy się jeździć na mnie.
- Moh!
Zarżałam jej na powitanie, a ona przytuliła się do mnie.
- Tato, trzeba ją odwieźć do stadniny, ktoś się nad nią znęcał, zobacz na te krwawe rany!
- Dobrze córeczko, już dzwonię do stadniny że jest z nami i jest bezpieczna. Na pewno si o nią martwią.
Stado saren uciekło w las, a ja byłam szczęśliwa że to właśnie Tiffany mnie odnalazła. Byłam bardzo roztargniona. Po pół godzinie przyjechał transport dla mnie. Tif weszła ze mną do przyczepy i upierała się że pojedzie tam. W końcu jej tata odpuścił i pozwolił jej jechać ze mną. Odkąd Tiffany straciła mamę,jej tata zgadzał się prawie we wszystkim co chciała. Gdy dojechaliśmy do stadniny byłam już spokojna i wypoczęta. Gdy tylko zatrzymaliśmy się Tif wyszła z przyczepy i pobiegła do taty. Po chwili dało się usłyszeć okrzyki szczęścia dziewczynki. Pobiegła do pani Zofii ,która właśnie otwierała rampę przyczepy by mnie wypuścić. Rozmawiały o czymś i usłyszałam tylko końcówkę ich rozmowy.
-Naprawdę mogę ją kupić?
-Tak
-Dziękuje pani Zofiu ! A mogę ją trzymać w tej stadninie? Ma tu przyjaciół i nie chciałabym rozdzielać jej z nimi
- Oczywiście!
Później gadały same nudy, ale przynajmniej wypuściły mnie na pastwisko i zobaczyłam na końcu połamane deski chwilowo zastąpione sznurami . Poszłam do Level'a:
-Cześć Level!
(Level? Dokończysz?)
- Cześć! Nie powinniście mieć teraz treningu, z panem Markiem?
- Nie, odwołali nam.
- Czyli macie wolne..
- Co jak co, wy sobie gadajcie, jak to baby. Ja pobiegam ze szczęścia!
- Jaskier czekaj! Ja też idę!
I pobiegli. Poszłam do płotu, bo można wystawić za niego głowę i tam jest świeża trawa, nie koszona. Po jakimś czasie zauważyłam że inne konie sobie poszły i już miałam ruszyć i nagle poczułam zaciskające się coś na mojej szyi. To sznur! Nikt ze stadniny nie używa takich, a już na pewno nie do mnie. Słynę z tego że jestem spokojną klaczą,choć mam swoje granice cierpliwości. Często jeżdżą na mnie dzieci, ale jestem dla nich bardzo wyrozumiała i staram się rozumieć nawet najsłabsze i najmniej dokładne wskazówki jak mam iść. Pętla pociągnęła mnie do płotu i nagle usłyszałam wołanie Level'a:
- Nie! Uciekaj!
Spojrzałam w stronę w którą ciągnął mnie sznur i zobaczyłam dwóch ludzi kobietę i mężczyznę. Mężczyzna mocno ciągnął za sznur,a kobieta celowała z pistoletu na strzałki usypiające. Przestraszyłam się i stanęłam dęba jak najmocniej ciągnąc za sznur. Wystrzeliła dwie strzałki, jedna mnie ominęła, a druga odbiła się od mojego kopyta, które było polakierowane zaledwie dzień wcześniej. Spojrzeli na mnie z podziwem i mężczyzna znów mnie szarpnął.
- Nie umiesz celować?!
- Przepraszam no! Zestresowałam się!
Mężczyzna rozgoryczony wziął do ręki bata i zaczął okładać mnie nim po zadzie. Oddałam mu mocnym kopniakiem i ugryzłam go jak najmocniej w ramię. Jęknął z bólu, ale dalej trzymał mnie mocno.
- Strzelaj że!
Kobieta strzeliła, tym razem celnie i zrobiłam się bardzo senna, mimo to nie chciałam ich się słuchać.
- Moh! Nie!
W odpowiedzi parsknęłam cicho i nic więcej nie słyszałam. Gdy się obudziłam, byłam w przyczepie. Rozejrzałam się i po chwili zastanowienia stwierdziłam że przyczepa nie jest do końca stabilna, i jeżeli myślą że nadal jestem pod wpływem środków usypiających, to jeżeli wyważę rampę będę mogła się wydostać. Zebrałam siły i z całej siły kopnęłam w rampę, która odleciała natychmiast. W pośpiechu wyskoczyłam z przyczepy i pognałam w przeciwną stronę. Obok był las i bez zastanowienie wbiegłam do niego. Byłam daleko od stadniny, bo nie poznawałam tego miejsca, ani zapachów. Tereny w odległości jakichś 100 km od stadniny są mi bardzo dobrze znane, te jednak nie. Błądziłam chwilę i znalazłam jakąś polanę. Były na niej sarny i jelenie, więc miałam pewność że jestem bezpieczna. Powoli zbliżyłam się do stada.
- Witajcie. Jestem Mohylew. Szukam schronienie. Czy będę tu bezpieczna?
- W naszym rezerwacie? Oczywiście! Czasem jednak ludzie tędy spacerują, ale raczej dbają o środowisko, a obsługa rezerwatu często dokłada nam siano. Podzielimy się z tobą.
- Dziękuję!
- Ty jesteś Mohylew. Ta, Mohylew?
- Chyba tak...
- Ludzie często o tobie mówią!
- Wiesz dzisiaj ma tu być telewizja chcą nas sfilmować i sądzę że jeżeli ciebie nagrają wrócisz do domu.
- Kiedy będą? Za jakieś pół godziny o ile się nie mylę.
- A często się mylisz?
- Nigdy!
- Zaraz wracam.
Pobiegłam do lasu, miałam niewiele czasu. Znalazłam sporą gałązkę i wróciłam z nią na polanę.
- Nie obrazicie się jeżeli troszkę rozryję ziemię?
- Nie. Ale nie zniszcz nam całej. Bardzo lubimy trawę i dzikie jagody, które tu rosną.
- Jasna sprawa.
Zaczęłam biegać w te i we wtę z kijkiem w pysku. Robiłam mały rowek w ziemi i po chwili było skończone.
- Co to jest Mohylew?
- Wiadomość do ludzi. Znam trochę ich język.
- Wow!
- Chcę wrócić do domu.
Nadleciał śmigłowiec. Z początku trochę się go bałam,ale po chwili przyzwyczaiłam się do hałasu jaki robił. Po chwili śmigłowiec wylądował i wyłączyli silniki. Ze śmigłowca wysiadło kilka osób i podeszło do mnie. Wśród nich rozpoznałam Tiffany, nastoletnią dziewczynę, która uczy się jeździć na mnie.
- Moh!
Zarżałam jej na powitanie, a ona przytuliła się do mnie.
- Tato, trzeba ją odwieźć do stadniny, ktoś się nad nią znęcał, zobacz na te krwawe rany!
- Dobrze córeczko, już dzwonię do stadniny że jest z nami i jest bezpieczna. Na pewno si o nią martwią.
Stado saren uciekło w las, a ja byłam szczęśliwa że to właśnie Tiffany mnie odnalazła. Byłam bardzo roztargniona. Po pół godzinie przyjechał transport dla mnie. Tif weszła ze mną do przyczepy i upierała się że pojedzie tam. W końcu jej tata odpuścił i pozwolił jej jechać ze mną. Odkąd Tiffany straciła mamę,jej tata zgadzał się prawie we wszystkim co chciała. Gdy dojechaliśmy do stadniny byłam już spokojna i wypoczęta. Gdy tylko zatrzymaliśmy się Tif wyszła z przyczepy i pobiegła do taty. Po chwili dało się usłyszeć okrzyki szczęścia dziewczynki. Pobiegła do pani Zofii ,która właśnie otwierała rampę przyczepy by mnie wypuścić. Rozmawiały o czymś i usłyszałam tylko końcówkę ich rozmowy.
-Naprawdę mogę ją kupić?
-Tak
-Dziękuje pani Zofiu ! A mogę ją trzymać w tej stadninie? Ma tu przyjaciół i nie chciałabym rozdzielać jej z nimi
- Oczywiście!
Później gadały same nudy, ale przynajmniej wypuściły mnie na pastwisko i zobaczyłam na końcu połamane deski chwilowo zastąpione sznurami . Poszłam do Level'a:
-Cześć Level!
(Level? Dokończysz?)
od Karuzo
Moja przygoda ze sprzedażą była bardzo straszna. Opowiem o tym ale mimo tego cieszę się że się skończyła. To było tak.
~~Kilka godzin po sprzedaniu~~
Jechałem przyczepą. Pod nogami leżała słoma a z rogu wystawał kolczasty drut. Przestraszyłem się. Ci ludzie byli dla mnie mili. Głaskali mnie i częstowali marchwią. Kiedy zarżałem bardzo głośno ,stanęli przyczepą. Pomyślałem że moż chcą mi coś dać na uspokojenie ale nie.Oni wzięli dużego bata i zbili mnie nim. Stanąłem dęba a oni rzucili we mnie drutem kolczastym. Na szczęście chłopak nie trafił.Zamknęli przyczepę , wsiedli do samochodu i ruszyli śmiejąc się jaki jestem głupi. Kiedy po kilku godzinach przyczepa stanęła ja dopiero przestałem się smucić bo usłyszałem rżenie koni. Chłopak otworzył przyczepę i strzelił we mnie środkiem usypiającym. Po kilku minutach już zasnąłem.
Kiedy się obudziłem byłem w boksie. Był stary i zaniedbany. Koło mnie stała jakaś piękna biała klacz.
-Cześć jestem Karuzo a ty? - przywitałem się
-Ja? Ja nie mam imienia. U nas dają numerki. Ja jestem równe 400 - uśmiechnęła się do mnie
-Gdzie my jesteśmy?- zapytałem
-W pobliskiej stajni - odpowiedziała trochę smutna
-Opowiedz mi coś o niej -poprosiłem
Nie wiedziałem nic o tej stajni. No może jedno. Była jednym, wielkim, końskim piekłem.
-No więc tak. Ta stajnia ma już po nad 50 lat. Konie nie czują się tu najlepiej. Głodują nas i biją. Jeśli jakiś koń się zbuntuje dostanie kare. Czasem tą karą jest rzeźnia. Kupują konie najczęściej silne i tanie. Moja mama była championką i ją kupili. Urodziłam się tu. Czyszczą tu nas może raz na tydzień na dzień aukcji. Tam jest aukcja koni pociągowych. My musimy ciągnąć bryczki i pracować jako koniki dla dzieci. Jedno ugryzienie lub złe zachowanie to bicie w najlepszym przypadku - powiedziała
Byłem taki zrozpaczony.
-A tobie nic nie zrobili?- zapytałem
Zamiast mi odpowiedzieć odwróciła się zadem. Miała dużo rys , cięć i ślady poobijań ale to nic w porównaniu dużej wręcz gigantycznej rany. Była bardzo głęboka. Widok nie do opisania. Miałem teraz największą ochotę się rozpłakać.
-Och. Kto ci to zrobił? - krzyknąłem
Popatrzyła się na mnie dziwnie.
-A co ci mówiłam? - spytała cicho
-Biją was i katują - powtórzyłem ją
Byłem tam kilka dni. Dzięki relacją 400 nie dostałem aż tak dużo razy z bata. Ale mnie głodzili. Kiedy byłem już tak słaby by upaść i umrzeć usłyszałem rżenie mojej przyjaciółki.
-NIE ! - krzyknąłem
Zabierali ją do rzeźni. Wstałem i szybko wyważyłem drzwi. Byłem zdziwiony swoją siłą ale nie było czasu. Pobiegłem w stronę rżenia. Kiedy dotarłem na miejsce 400 siedziała już w przyczepie a chłopak który miał z nią pojechać zagadał się z jakimś innym.
-Co zrobiłaś że cię zabierają? - zarżałem i zwiesiłem głowę
Teraz to tylko płacz. Rozpłakałem się ale piękny, zmęczony głos koleżanki dało się usłyszeć.
-Chcą mnie się pozbyć.Bo....bo...bo chyba jestem w ciąży
To mnie zamurowało.Przestałem płakać. Nie czekałem. Pogalopowałem i uderzyłem z całej siły w przyczepę. Otworzyła się. Nagle przyjechała policja i wzięła nas do innej przyczepy.
-Donieśli na tą stajnie ! - zawołała uradowana 400
Przyjechaliśmy do stajni Championów. Teraz miałem mieć dziecko. Musiałem się zajmować 400.
-A może chcesz mieć jakieś imię? - zapytałem jej się kiedy byliśmy w swoim boksie
-Chciała bym ale nie wiem jakie
-Może Live- zaproponowałem jej
-Tak - uśmiechnęła się do mnie
Teraz mieliśmy być szczęśliwi
~~Kilka godzin po sprzedaniu~~
Jechałem przyczepą. Pod nogami leżała słoma a z rogu wystawał kolczasty drut. Przestraszyłem się. Ci ludzie byli dla mnie mili. Głaskali mnie i częstowali marchwią. Kiedy zarżałem bardzo głośno ,stanęli przyczepą. Pomyślałem że moż chcą mi coś dać na uspokojenie ale nie.Oni wzięli dużego bata i zbili mnie nim. Stanąłem dęba a oni rzucili we mnie drutem kolczastym. Na szczęście chłopak nie trafił.Zamknęli przyczepę , wsiedli do samochodu i ruszyli śmiejąc się jaki jestem głupi. Kiedy po kilku godzinach przyczepa stanęła ja dopiero przestałem się smucić bo usłyszałem rżenie koni. Chłopak otworzył przyczepę i strzelił we mnie środkiem usypiającym. Po kilku minutach już zasnąłem.
Kiedy się obudziłem byłem w boksie. Był stary i zaniedbany. Koło mnie stała jakaś piękna biała klacz.
-Cześć jestem Karuzo a ty? - przywitałem się
-Ja? Ja nie mam imienia. U nas dają numerki. Ja jestem równe 400 - uśmiechnęła się do mnie
-Gdzie my jesteśmy?- zapytałem
-W pobliskiej stajni - odpowiedziała trochę smutna
-Opowiedz mi coś o niej -poprosiłem
Nie wiedziałem nic o tej stajni. No może jedno. Była jednym, wielkim, końskim piekłem.
-No więc tak. Ta stajnia ma już po nad 50 lat. Konie nie czują się tu najlepiej. Głodują nas i biją. Jeśli jakiś koń się zbuntuje dostanie kare. Czasem tą karą jest rzeźnia. Kupują konie najczęściej silne i tanie. Moja mama była championką i ją kupili. Urodziłam się tu. Czyszczą tu nas może raz na tydzień na dzień aukcji. Tam jest aukcja koni pociągowych. My musimy ciągnąć bryczki i pracować jako koniki dla dzieci. Jedno ugryzienie lub złe zachowanie to bicie w najlepszym przypadku - powiedziała
Byłem taki zrozpaczony.
-A tobie nic nie zrobili?- zapytałem
Zamiast mi odpowiedzieć odwróciła się zadem. Miała dużo rys , cięć i ślady poobijań ale to nic w porównaniu dużej wręcz gigantycznej rany. Była bardzo głęboka. Widok nie do opisania. Miałem teraz największą ochotę się rozpłakać.
-Och. Kto ci to zrobił? - krzyknąłem
Popatrzyła się na mnie dziwnie.
-A co ci mówiłam? - spytała cicho
-Biją was i katują - powtórzyłem ją
Byłem tam kilka dni. Dzięki relacją 400 nie dostałem aż tak dużo razy z bata. Ale mnie głodzili. Kiedy byłem już tak słaby by upaść i umrzeć usłyszałem rżenie mojej przyjaciółki.
-NIE ! - krzyknąłem
Zabierali ją do rzeźni. Wstałem i szybko wyważyłem drzwi. Byłem zdziwiony swoją siłą ale nie było czasu. Pobiegłem w stronę rżenia. Kiedy dotarłem na miejsce 400 siedziała już w przyczepie a chłopak który miał z nią pojechać zagadał się z jakimś innym.
-Co zrobiłaś że cię zabierają? - zarżałem i zwiesiłem głowę
Teraz to tylko płacz. Rozpłakałem się ale piękny, zmęczony głos koleżanki dało się usłyszeć.
-Chcą mnie się pozbyć.Bo....bo...bo chyba jestem w ciąży
To mnie zamurowało.Przestałem płakać. Nie czekałem. Pogalopowałem i uderzyłem z całej siły w przyczepę. Otworzyła się. Nagle przyjechała policja i wzięła nas do innej przyczepy.
-Donieśli na tą stajnie ! - zawołała uradowana 400
Przyjechaliśmy do stajni Championów. Teraz miałem mieć dziecko. Musiałem się zajmować 400.
-A może chcesz mieć jakieś imię? - zapytałem jej się kiedy byliśmy w swoim boksie
-Chciała bym ale nie wiem jakie
-Może Live- zaproponowałem jej
-Tak - uśmiechnęła się do mnie
Teraz mieliśmy być szczęśliwi
od Kiary - CD Caspra
Pomyślałam"Może tu zostanę?Jest tu na razie fajnie,zobaczymy."Nagle przyszedł po Caspera jakiś człowiek i go wziął,chyba na trening czy coś takiego.Po 10 minutach przyszedł ktoś po mnie,otworzył boks ostrożnie i powoli,zobaczyłam okazję i wybiegłam z boksu,ale przy bramie poczułam liny zaczęłam ciągnąć się i szarpać,ale po godzinie dali mnie na jakieś pastwisko,z jakimś czarnym ogierem,który był w cieniu starego dębu.Od razu poczułam,że też chce uciec i nie da się dosiąść,podeszłam bez strachu i powiedziałam:
-Cześć jestem Kiara,a ty?
(Sonato dokończ)
-Cześć jestem Kiara,a ty?
(Sonato dokończ)
od Kanari
Kiedy stałam w boksie ,przyszedł po mnie stajenny.Wziął mnie na łąkę do jakiegoś nieznajomego pana.
-To ta klacz o którą pan prosił - powiedział pan Jan do właściciela który miał stajnie Championów
-Ładna i widać że spokojna - przyznał pan Marek
-To ile dasz?-zapytał pan Jan
- 10 tysięcy -powiedział Marek
- 12 i jest twoja - stwierdził pan Jan
I tak mnie kupił. Kiedy przyjechaliśmy do Stajni Championów wyskoczyłam z przyczepy.
Wsiadła na mnie Agnieszka. Zaczęłam brykać a ona spadła i skręciła rękę.
-Niedobrze - stwierdził pan Marek i sprzedał panu Sylwkowi
Tak teraz tu stoję w stajni i jestem szczęśliwa.
wtorek, 9 lipca 2013
od Caspra - CD Kiary
-Jestem Casper - odpowiedziałem trochę zdziwiony
-Jesteś nowa?-zapytałem
Klacz przytaknęła głową.
-Możemy jutro się przejść i pokażę ci naszą stajnie - zaproponowałem jej
-Ta.....tylko że ja bardzo chcę stąd uciec - powiedziała cicho
-Ale tu jest tak fajnie, dają ci jedzenie i picie no i oczywiście możesz zostać championem ! -powiedziałem chcąc ją przekonać
-Ja nie mam specjalizacji, nie da się na mnie jeździć - wyjaśniła
-No proszę zostań -poprosiłem ją
-No nie jestem przekonana ale tu już zaczyna mi się podobać - rzekła
W tej chwili do jej boksu wszedł stajenny i dał do żłoba świeżą marchew i jabłka.
Kiara rzuciła się na nie i zaraz potem wróciliśmy do rozmowy.
-I jak? Smaczne? - zapytałem
-No...bardzo - odpowiedziała
(Kiara dokończysz?)
-Jesteś nowa?-zapytałem
Klacz przytaknęła głową.
-Możemy jutro się przejść i pokażę ci naszą stajnie - zaproponowałem jej
-Ta.....tylko że ja bardzo chcę stąd uciec - powiedziała cicho
-Ale tu jest tak fajnie, dają ci jedzenie i picie no i oczywiście możesz zostać championem ! -powiedziałem chcąc ją przekonać
-Ja nie mam specjalizacji, nie da się na mnie jeździć - wyjaśniła
-No proszę zostań -poprosiłem ją
-No nie jestem przekonana ale tu już zaczyna mi się podobać - rzekła
W tej chwili do jej boksu wszedł stajenny i dał do żłoba świeżą marchew i jabłka.
Kiara rzuciła się na nie i zaraz potem wróciliśmy do rozmowy.
-I jak? Smaczne? - zapytałem
-No...bardzo - odpowiedziała
(Kiara dokończysz?)
od Kiary
Byłam z innymi końmi na pastwisku,ale wszystkie konie były jak najdalej ode mnie jak zawsze,ponieważ wystarczyło mnie trochę wkurzyć i już ruszałam do ataku.Nagle przyszło 10 człowieków i wzięło wszystkie konie do boksów,pomyślałam"Ciekawe o co chodzi?Na pewno znowu jest próba mojego ujeżdżenia".Po 30 minutach przyszło 5 człowieków z linami,zarzucili mi na szyje,nie rzucałam się,bo wiedziałam co dzieje się,stanęłam przed zagrodą,wprowadzili mnie zdziwieni,że nie próbowałam uciec zdjęli mi z szyi liny i osiodłali mnie.Wszedł właściciel stajni z batem,popatrzyłam na niego z uśmiechem,podszedł i powiedział:
-Ja będę tym który ciebie pierwszy ujeździł.
-Szefie lepiej pan tego nie robić,bo pan skończy jak reszta.-krzyknął jakiś człowiek,widocznie wiedział co mówi
Ja tylko stanęłam,nie robiąc żadnego oporu i z uśmiechem.Chciał na mnie wsiąść,ale omijałam jego rąk jak ognia,po godzinie złapał za uzdę i wsiadł na mnie,ale zaraz go rzuciłam,kilka osób podeszło do niego i podniosło,powiedział wściekły:
-Ty głupia klaczo,pójdziesz do rzeźni!
-Szefie,a może ją sprzedamy jakieś stajni?-zapytał,ten sam co wcześniej ostrzegł człowiek
-Nie!Jesteś głupi?Ona tylko pasuje do rzeźni!-mówił kółko wciekły właściciel
Dali mnie na pastwisko,była noc i nie mogłam usnąć,pomyślałam smutno"To idę do rzeźni to mój koniec.Szkoda mogłam przeżyć tyle chwil.Ucieknę z rzeźni,albo zostanę i poczekam na mój koniec."Spojrzałam na niebo pełne gwiazd,migotały pięknie,a jedna wyjątkowo mocno.Przypomniałam sobie,że ta gwiazda była moją ulubioną i ojca,łza mi poleciała,ale uspokoiłam się i postanowiłam uciec z rzeźni,albo kiedy będą mnie pakować do przyczepy.Poszłam spać.Obudziłam się,czując liny na szyi,zaczęłam się szarpać i wierzgać,ale to nic nie dało,po godzinie mnie wepchali,teraz musiałam uciec z rzeźni to moja ostatnia szansa.Wysiadłam po 3 godzinach jazdy,jak otworzyły się drzwi wystartowałam jak z procy,przy okazji przewróciłam ludzi,którzy byli na drodze,ale mnie złapali,nastepnego dnia była moja kolej.Obudziłam się w nocy,otworzyłam boks(umiałam je otwierać,od roku),zwiałam.Rankiem zobaczyłam jeźdźca na jakimś koniu,wyszłam z kszaków i zarżałam,a koń tylko popatrzył na mnie,a jeździec powiedział:
-Jesteś głodna lub spragniona?
Taknełam głową,poszliśmy nad mały strumyk,tam się napiłam i zjadłam z tym koniem,a ta dziewczynka rozmawiała przez telefon z kimś,podeszłam i powiedziałam:
-Kto to jest?
-Kasia moja właścicielka,a ty co tu robisz i kim jesteś?
-Uciekłam z rzeźni,jestem Kiara,a ty?
-Rozalia,ja też byłam w rzeźni,zostajesz czy wiejesz?-zapytała Rozalia patrząc na Kasię
-Nie wiem,ale chyba uciekam.
Nagle podeszła Kasia i powiedziała:
-Babcia tu przyjedzie za kilka minut
Rozalia zarżała,a ja się odwruciłam,ale poczułam line,więc znowu się odwruciłam i zobaczyłam,że jestem przywiązana do drzewa,zaczełam się szarpać się i wariować,ale to nic nie podziałało,więc czekałam.Po kilku minutach przyjechała jakaś kobieta z paroma męszczyznami.Odwiązali mnie i zaprowadzili do boksu siłą,tak samo musieli mnie wpychać do boksu.Miałam na przeciw jakiegoś ogiera,zapytałam:
-Cześć jestem Kiara,a ty?
( Casper dokończ)
-Ja będę tym który ciebie pierwszy ujeździł.
-Szefie lepiej pan tego nie robić,bo pan skończy jak reszta.-krzyknął jakiś człowiek,widocznie wiedział co mówi
Ja tylko stanęłam,nie robiąc żadnego oporu i z uśmiechem.Chciał na mnie wsiąść,ale omijałam jego rąk jak ognia,po godzinie złapał za uzdę i wsiadł na mnie,ale zaraz go rzuciłam,kilka osób podeszło do niego i podniosło,powiedział wściekły:
-Ty głupia klaczo,pójdziesz do rzeźni!
-Szefie,a może ją sprzedamy jakieś stajni?-zapytał,ten sam co wcześniej ostrzegł człowiek
-Nie!Jesteś głupi?Ona tylko pasuje do rzeźni!-mówił kółko wciekły właściciel
Dali mnie na pastwisko,była noc i nie mogłam usnąć,pomyślałam smutno"To idę do rzeźni to mój koniec.Szkoda mogłam przeżyć tyle chwil.Ucieknę z rzeźni,albo zostanę i poczekam na mój koniec."Spojrzałam na niebo pełne gwiazd,migotały pięknie,a jedna wyjątkowo mocno.Przypomniałam sobie,że ta gwiazda była moją ulubioną i ojca,łza mi poleciała,ale uspokoiłam się i postanowiłam uciec z rzeźni,albo kiedy będą mnie pakować do przyczepy.Poszłam spać.Obudziłam się,czując liny na szyi,zaczęłam się szarpać i wierzgać,ale to nic nie dało,po godzinie mnie wepchali,teraz musiałam uciec z rzeźni to moja ostatnia szansa.Wysiadłam po 3 godzinach jazdy,jak otworzyły się drzwi wystartowałam jak z procy,przy okazji przewróciłam ludzi,którzy byli na drodze,ale mnie złapali,nastepnego dnia była moja kolej.Obudziłam się w nocy,otworzyłam boks(umiałam je otwierać,od roku),zwiałam.Rankiem zobaczyłam jeźdźca na jakimś koniu,wyszłam z kszaków i zarżałam,a koń tylko popatrzył na mnie,a jeździec powiedział:
-Jesteś głodna lub spragniona?
Taknełam głową,poszliśmy nad mały strumyk,tam się napiłam i zjadłam z tym koniem,a ta dziewczynka rozmawiała przez telefon z kimś,podeszłam i powiedziałam:
-Kto to jest?
-Kasia moja właścicielka,a ty co tu robisz i kim jesteś?
-Uciekłam z rzeźni,jestem Kiara,a ty?
-Rozalia,ja też byłam w rzeźni,zostajesz czy wiejesz?-zapytała Rozalia patrząc na Kasię
-Nie wiem,ale chyba uciekam.
Nagle podeszła Kasia i powiedziała:
-Babcia tu przyjedzie za kilka minut
Rozalia zarżała,a ja się odwruciłam,ale poczułam line,więc znowu się odwruciłam i zobaczyłam,że jestem przywiązana do drzewa,zaczełam się szarpać się i wariować,ale to nic nie podziałało,więc czekałam.Po kilku minutach przyjechała jakaś kobieta z paroma męszczyznami.Odwiązali mnie i zaprowadzili do boksu siłą,tak samo musieli mnie wpychać do boksu.Miałam na przeciw jakiegoś ogiera,zapytałam:
-Cześć jestem Kiara,a ty?
( Casper dokończ)
od Pearl
Stałam sobie w boksie. Nagle usłyszałam stuk kopyt. To był Karuzo.
-Karuzo! Karuzo! Och Karuzo!
-Jak.....jak tu trafiłeś? Przecież cię sprzedali! - zawołałam jąkając się i niedowieżając w to co wiedzę
-Tak wiem.Ale policja zabrała ich bo się źle mną zajmowali. - powiedział
-Karuzo ja cię kocham ! - wykrzyknęłam
-Czy zostaniesz moim partnerem? - zapytałam
(Karuzo? Dokończysz?)
-Karuzo! Karuzo! Och Karuzo!
-Jak.....jak tu trafiłeś? Przecież cię sprzedali! - zawołałam jąkając się i niedowieżając w to co wiedzę
-Tak wiem.Ale policja zabrała ich bo się źle mną zajmowali. - powiedział
-Karuzo ja cię kocham ! - wykrzyknęłam
-Czy zostaniesz moim partnerem? - zapytałam
(Karuzo? Dokończysz?)
od October'a
Po raz pierwszy poszedłem na tor wyścigowy kiedy miałem 2 lata. Byłem szybki i prawie nikt nie mógł mi dorównać.
Pamiętam z tamtych czasów tylko niewiele.Ale opowiem to co zapamiętałem.
Ustawili mnie w dziwnym pomieszczeniu.Było małe i ciasne.Było tyle hałasu ! Nagle drzwi na przeciwko mnie się otworzyły i........okrzyk sędzi ''POSZLI''
Jeździec docisnął łydki i ruszyłem galopem. Uderzył mnie mocno batem. Byłem taki bezradny. Uzda wręcz mnie kuła a ja musiałem galopować aby nie dostać batem.
-Szybciej ty......ty małolacie ! - zawołał
Ruszyłem jeszcze szybszym galopem. Wyścignąłem całą resztę i dobiegłem do mety.
Kulałem na jedną nogę.
-Potknął się ciamajda ! - zaśmiał się jeździec
Parsknąłem.Potem oddali mnie tu.
Przynajmniej nikt tu mnie nie kopie.
Dżokej który wtedy na mnie jeździł , przyjechał.
Wprowadzili mnie do dużego komfortowego boksu. Potem odjechali.
Zrozumiałem.........Zostaje tu na zawsze !
Pamiętam z tamtych czasów tylko niewiele.Ale opowiem to co zapamiętałem.
Ustawili mnie w dziwnym pomieszczeniu.Było małe i ciasne.Było tyle hałasu ! Nagle drzwi na przeciwko mnie się otworzyły i........okrzyk sędzi ''POSZLI''
Jeździec docisnął łydki i ruszyłem galopem. Uderzył mnie mocno batem. Byłem taki bezradny. Uzda wręcz mnie kuła a ja musiałem galopować aby nie dostać batem.
-Szybciej ty......ty małolacie ! - zawołał
Ruszyłem jeszcze szybszym galopem. Wyścignąłem całą resztę i dobiegłem do mety.
Kulałem na jedną nogę.
-Potknął się ciamajda ! - zaśmiał się jeździec
Parsknąłem.Potem oddali mnie tu.
Przynajmniej nikt tu mnie nie kopie.
Dżokej który wtedy na mnie jeździł , przyjechał.
Wprowadzili mnie do dużego komfortowego boksu. Potem odjechali.
Zrozumiałem.........Zostaje tu na zawsze !
Uwaga!
Mam jedno pytanie dotyczące sklepu.Wybierzcie odpowiedź i przyślijcie na priv Natalia i Grazia
a.) Aby w sklepie sprzedawało się tak jak na howrse np kantary +2 ujeżdżenie
b.) eliksiry na na przykład na odmładzanie
c.) normalne rzeczy które tylko masz
a.) Aby w sklepie sprzedawało się tak jak na howrse np kantary +2 ujeżdżenie
b.) eliksiry na na przykład na odmładzanie
c.) normalne rzeczy które tylko masz
od Azjanny
Pewnego razu wybrałam się z panią Zofią na przejażdżkę. Jechaliśmy lasem.
Po drodze dołączył do nas jakiś koń. Wyglądał znajomo. A potem usłyszałam rozmowę:
-To on?- zapytała pani Zofia
-Tak , nasz kochany Karuzo - odpowiedziała dziewczyna dosiadająca kasztanka
-Karuzo! - zarżałam głośno
-Musieliśmy go wykupić od tych złych ludzi. Mieszkał tu: zdjęcie - powiedziała pani Zofia i podała tamtej zdjęcie
-Och biedny Karuzo! - zawołała ta jadąca na Karuzie
-Przyjechałam tu nim.Wzięłam go bo był przywiązany i chcieli go zabić.Ale też zagłodzić.Ale nie wiedziałam jaka tam była stajnia !
-Wiem, już po wszystkim ,poszli do więzienia a Karuzo zostaje u nas - powiedziała pani Zofia
Pojechaliśmy z powrotem do stajni.
Wszyscy przywitali Karuza z radością.
Po drodze dołączył do nas jakiś koń. Wyglądał znajomo. A potem usłyszałam rozmowę:
-To on?- zapytała pani Zofia
-Tak , nasz kochany Karuzo - odpowiedziała dziewczyna dosiadająca kasztanka
-Karuzo! - zarżałam głośno
-Musieliśmy go wykupić od tych złych ludzi. Mieszkał tu: zdjęcie - powiedziała pani Zofia i podała tamtej zdjęcie
-Och biedny Karuzo! - zawołała ta jadąca na Karuzie
-Przyjechałam tu nim.Wzięłam go bo był przywiązany i chcieli go zabić.Ale też zagłodzić.Ale nie wiedziałam jaka tam była stajnia !
-Wiem, już po wszystkim ,poszli do więzienia a Karuzo zostaje u nas - powiedziała pani Zofia
Pojechaliśmy z powrotem do stajni.
Wszyscy przywitali Karuza z radością.
od Wezja
Wstałem dzisiaj późno. Zauważyłem że boks Juraty jest otwarty. Wyszli na pastwisko beze mnie !
Po kilku minutach ja też wyszedłem na pastwisko.
-Hej Jurata ! Jak się czujesz? - zapytałem podchodząc do niej
-Bardzo dobrze a ty? - zapytała i zaczęła jeść trawę
-Też. Tylko zaspałem. - odpowiedziałem jej
-Przejdziemy się? - zaproponowałem
-Dobrze
Poszliśmy do lasu.
-Chciałbym cię o coś zapytać - powiedziałem
-Tak? Mów -powiedziała uśmiechając się
-Czy.....
Jurata popatrzyła na mnie dziwnie.
-Czy zostaniesz moją partnerką?- zapytałem
(Jurata? Dokończysz?)
Po kilku minutach ja też wyszedłem na pastwisko.
-Hej Jurata ! Jak się czujesz? - zapytałem podchodząc do niej
-Bardzo dobrze a ty? - zapytała i zaczęła jeść trawę
-Też. Tylko zaspałem. - odpowiedziałem jej
-Przejdziemy się? - zaproponowałem
-Dobrze
Poszliśmy do lasu.
-Chciałbym cię o coś zapytać - powiedziałem
-Tak? Mów -powiedziała uśmiechając się
-Czy.....
Jurata popatrzyła na mnie dziwnie.
-Czy zostaniesz moją partnerką?- zapytałem
(Jurata? Dokończysz?)
od Nivess - CD Justusa
Potem rozmawialiśmy jeszcze, gdy postanowiliśmy pogalopować...
W końcu spytałam:
-A ty? Ile jesteś w Stajni Championów?
-Och, nie więcej niż miesiąc. Dużo miałem tych domów, ale tu czuję się najlepiej- uśmiechnął się
-Ty też? Współczuję...
Nikt nic nie dodał. Gdy stajenny wychodził, aby zabrać konie z pastwiska najpierw podbiegł do Juraty
-Pa!- pożegnałam się
Justus powiedział:
-Nie musisz się żegnać. Mamy boksy obok siebie
-Serio?
-Tak- potwierdził- Ja, ty i Jurata- uśmiechnął się
I ja to zrobiłam
-A czemu Jurata była taka szczęśliwa?- zapytałam nagle- Jeśli mogę spytać- dodałam szybko
-Ach, to. Jurata niedawno odzyskała wzrok i teraz cieszy się z każdego dnia.
-Była ślepa? Serio smutna ta Wasza historia...
-Nooo.....
Stajenny zaczął podchodzić do Justusa, gdy on powiedział...
< Justus? Co powiedziałeś? >
W końcu spytałam:
-A ty? Ile jesteś w Stajni Championów?
-Och, nie więcej niż miesiąc. Dużo miałem tych domów, ale tu czuję się najlepiej- uśmiechnął się
-Ty też? Współczuję...
Nikt nic nie dodał. Gdy stajenny wychodził, aby zabrać konie z pastwiska najpierw podbiegł do Juraty
-Pa!- pożegnałam się
Justus powiedział:
-Nie musisz się żegnać. Mamy boksy obok siebie
-Serio?
-Tak- potwierdził- Ja, ty i Jurata- uśmiechnął się
I ja to zrobiłam
-A czemu Jurata była taka szczęśliwa?- zapytałam nagle- Jeśli mogę spytać- dodałam szybko
-Ach, to. Jurata niedawno odzyskała wzrok i teraz cieszy się z każdego dnia.
-Była ślepa? Serio smutna ta Wasza historia...
-Nooo.....
Stajenny zaczął podchodzić do Justusa, gdy on powiedział...
< Justus? Co powiedziałeś? >
od Maji
Bawiłam się z Czarną,kiedy podeszła mama i powiedziała:
-Muszę na chwile odejść od was.Mam coś do załatwienia z Alanem.
-Dobrze.
Mama poszła,a ja zapytałam:
-Skaczemy przez przeszkody?
-Ja wole wyścigi.
-To najpierw wyścigi,a potem skoki.Dobra?
-Dobra.
Zaczęłyśmy wyścigi,wygrywała ciągle Czarna,ale mnie to nie obchodziło.Po godzinie Czarna powiedziała:
-Teraz kolej na skoki,ty zaczynasz.
-Dobra,ale musimy iść do lasu.
-A tu nie ma przeszkód do przeskakiwania?
-Są,ale nie takie jakie powinny być.
-Aha,ale wiesz,że nie można nam samym.
-Wiem,poprosimy Rozalię.
Poszłyśmy do Rozali ją zapytać czy będzie nas pilnować i się zgodziła,Poszłyśmy do Lasu,a tam znalazłam idealne miejsce do naszych zawodów w skokach,Rozalia sędziowała.Po godzinie,powiedziała:
-Obydwie jesteś cie w tym dobre.
-Aha.
-To dziewczyny wracamy.
Jak wróciłyśmy to była noc,poszłyśmy do swoich boksów.Poszłam spać.Obudziłam się wszystkie konie jeszcze spały,a była 2 w nocy.Wyjrzałam za okna i zobaczyłam spadającą gwiazdę,pomyślałam"
Życzę sobie bym została championem jak dorosnę"usłyszałam głos Czarnej:
-Czemu nie śpisz?
-Obudziłam się i zobaczyłam spadającą gwiazdę.
-Aha,ja idę spać,dobranoc.
-Dobranoc,ja jeszcze coś zobaczę i idę spać .
Czarna poszła spać,a ja jeszcze patrzyłam przez okno na gwiazdy i księżyc.Potem poszłam spać.
-Muszę na chwile odejść od was.Mam coś do załatwienia z Alanem.
-Dobrze.
Mama poszła,a ja zapytałam:
-Skaczemy przez przeszkody?
-Ja wole wyścigi.
-To najpierw wyścigi,a potem skoki.Dobra?
-Dobra.
Zaczęłyśmy wyścigi,wygrywała ciągle Czarna,ale mnie to nie obchodziło.Po godzinie Czarna powiedziała:
-Teraz kolej na skoki,ty zaczynasz.
-Dobra,ale musimy iść do lasu.
-A tu nie ma przeszkód do przeskakiwania?
-Są,ale nie takie jakie powinny być.
-Aha,ale wiesz,że nie można nam samym.
-Wiem,poprosimy Rozalię.
Poszłyśmy do Rozali ją zapytać czy będzie nas pilnować i się zgodziła,Poszłyśmy do Lasu,a tam znalazłam idealne miejsce do naszych zawodów w skokach,Rozalia sędziowała.Po godzinie,powiedziała:
-Obydwie jesteś cie w tym dobre.
-Aha.
-To dziewczyny wracamy.
Jak wróciłyśmy to była noc,poszłyśmy do swoich boksów.Poszłam spać.Obudziłam się wszystkie konie jeszcze spały,a była 2 w nocy.Wyjrzałam za okna i zobaczyłam spadającą gwiazdę,pomyślałam"
Życzę sobie bym została championem jak dorosnę"usłyszałam głos Czarnej:
-Czemu nie śpisz?
-Obudziłam się i zobaczyłam spadającą gwiazdę.
-Aha,ja idę spać,dobranoc.
-Dobranoc,ja jeszcze coś zobaczę i idę spać .
Czarna poszła spać,a ja jeszcze patrzyłam przez okno na gwiazdy i księżyc.Potem poszłam spać.
od Rozali
Poszłam na lekcje konne z Kasią,po 2 godzinach skończyłyśmy.Kasia mnie rozsiodłała,dała pić,jeść i dała mnie na pastwisko do innych koni.Zobaczyłam Alana,podeszłam do niego i powiedziałam:
-Cześć Alan,co u ciebie?
-Cześć Rozi,dobrze,a u ciebie i Kasi?
-Też,ale teraz mniej trenujemy.Może wiesz czemu?
-Może pani Agata dała jej jakąś prace,dlaczego może niemieć tak dużo czasu jak wcześniej.
-Może.
Zaczęliśmy jeść trawę,ale po chwili musiałam coś powiedzieć i to od dawna musiałam powiedzieć Alanowi,ale nie było okazi,krzyknęłam:
-Alan muszę ci powiedzieć coś!
-A co?
-Pani Agata dostała propozycję w innej stajni.
-I co?
-Jeśli przyjmie to ...
-To odjadę do tamtej stajni,tak?
-Tak,a ja tego nie chcę.
-Ja też i skąd o tym wiesz?
-Tydzień temu,kiedy byłam na pastwisku to słyszałam rozmowę.
-Będę ciebie odwiedzał,i moje dzieci oraz Amalię.
-A jak?
-Będę od czasu do czasu uciekał na kilka minut,a potem wracał.
-Amalia wie o tym?-dodał Alan
-Nie,nie chciałam jej denerwować.Jak myślisz przyjmie?
-Mam nadzieje,że nie.
-Jeśli ciebie wezmą to już nie będę tą samą klaczą. -powiedziałam smutna
-Nie zmieniaj się tylko dlatego,że odejdę.
-Dobrze,ale jeśli mnie nie odwiedzisz to ja ciebie odwiedzę.
-Dobra,ja muszę iść na trening z panią Agatą,pa.
-Pa.
Resztę dnia spędziłam na rozmawianiu z Amalią oraz zabawą z Mają i Czarną.Potem poszłam spać
-Cześć Alan,co u ciebie?
-Cześć Rozi,dobrze,a u ciebie i Kasi?
-Też,ale teraz mniej trenujemy.Może wiesz czemu?
-Może pani Agata dała jej jakąś prace,dlaczego może niemieć tak dużo czasu jak wcześniej.
-Może.
Zaczęliśmy jeść trawę,ale po chwili musiałam coś powiedzieć i to od dawna musiałam powiedzieć Alanowi,ale nie było okazi,krzyknęłam:
-Alan muszę ci powiedzieć coś!
-A co?
-Pani Agata dostała propozycję w innej stajni.
-I co?
-Jeśli przyjmie to ...
-To odjadę do tamtej stajni,tak?
-Tak,a ja tego nie chcę.
-Ja też i skąd o tym wiesz?
-Tydzień temu,kiedy byłam na pastwisku to słyszałam rozmowę.
-Będę ciebie odwiedzał,i moje dzieci oraz Amalię.
-A jak?
-Będę od czasu do czasu uciekał na kilka minut,a potem wracał.
-Amalia wie o tym?-dodał Alan
-Nie,nie chciałam jej denerwować.Jak myślisz przyjmie?
-Mam nadzieje,że nie.
-Jeśli ciebie wezmą to już nie będę tą samą klaczą. -powiedziałam smutna
-Nie zmieniaj się tylko dlatego,że odejdę.
-Dobrze,ale jeśli mnie nie odwiedzisz to ja ciebie odwiedzę.
-Dobra,ja muszę iść na trening z panią Agatą,pa.
-Pa.
Resztę dnia spędziłam na rozmawianiu z Amalią oraz zabawą z Mają i Czarną.Potem poszłam spać
Uwaga!
Przepraszam za moją 10-cio dniową nieobecność.Są wakacje więc wyjechałam. Jeśli ktoś chciałby wiedźeć to na obóz konny do Zbrosławic (polecam).Teraz już będę normalnie dodawać posty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)