Stałam sobie w boksie. Nagle usłyszałam stuk kopyt. To był Karuzo.
-Karuzo! Karuzo! Och Karuzo!
-Jak.....jak tu trafiłeś? Przecież cię sprzedali! - zawołałam jąkając się i niedowieżając w to co wiedzę
-Tak wiem.Ale policja zabrała ich bo się źle mną zajmowali. - powiedział
-Karuzo ja cię kocham ! - wykrzyknęłam
-Czy zostaniesz moim partnerem? - zapytałam
(Karuzo? Dokończysz?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz