czwartek, 25 lipca 2013

od Rozali

Poszłam na trening,czas leciał dla mnie szybko.Po treningu miałam iść na pastwisko,ale Kasia wolała jechać na przejaszczke,która zajeła nam 2 godziny.Wruciłyśmy Kasia zajeła się mną i Czarną przy okazji,wreszcie wyszłam na pastwisko,rożejżałm się za Alanem lub Amalią,ale zobaczyłam samą Maje,przeskoczyłam płotek podbiegłam do Maji i zapytałam:
-Cześć Maja,czemu jesteś sama?
-Cześć ciociu,mamie zmieniają podkowy,tata ma trening,a Czarna to nie wiem.
-Na Czarnej jeździ ta dziewczynka.-powiedziałam z uśmiechem
-Ja tylko nie mam właściciela.
-Nie musisz mieć,Amalia nie ma i jest dobrze.
-Ale jest mustangiem z dziczy,a ja z stajni!
-Mustang to mustang,nie ważne czy dziki czy nie.
Maja zaczeła jeść trawę,nagle usłyszałam gwizdanie Kasi,podeszłyśmy i usłyszałyśmy rozmowę Kasi z jej tatą:
-Kasiu wracamy do domu i koniec jazdy konej.
-Tato,ja chce się uczyć,ja kocham Rozalię i nie sporzedasz jej,to mój koń!
-Jazda kona jest nie bezpieczna,możesz sobie złamać ręke lub koń ci coś zrobić.
-Rozalia mi nic nie zrobi tato,ona jest spokojnym koniem.
-Koń to koń,a koniom nie można ufać.-powiedział tata Kasi,a ja byłamzła za ten tekst o kon iach,ale nie za bardzo
-No to zobaczymy!-krzykneła zła Kasia
Wzieła mnie z pastwiska,wsiała na oklep i powiedziała:
-I co?
-Siedzisz na koniu,do ałta!
-Nie!Nie wsiąde!Nie zostawie Rozali i babci Agaty!-krzyknęła Kasia-Wio Rozalia!-ruszyłyśmy cwałem,chciałam zwolnić,ale miała ostrogi,więc każda próba kończyła się tak samo
Po 3 godzinach cwału,przewruciłam się,a Kasia siadła w ostatniej chwili,próbowałam wstać,ale nic tylko leżałam wyczęczona cwałem,zamknełam oczy.

~~Następny poranek~~
Obudziłam się w boksie,wstałam z drutem,usłyszałam końcuwke rozmowy Kasi z tatą,ona brzmiała tak:
-I widzisz?
-To moja wina!Nie Rozali!
-Konie są za słabe,psy i dzikie konie to prawdziwe wyzwanie skarbie,a koń to śmiech.
-Koń to pękne stworzenie,ale może powinam odać konia babci?
- Powinaś dla jego dobra.
-Dobrze,tylko pożegnam się.
Kasia weszła,otworzyła boks i prztytuliła mnie z łzami,powiedziała:
-To dowidzenia na zawsze Rozalio.Nie zapomni mnie.
Odchodziła,ale ja złapałam ją za kaptur i pociągnełam czując ból w nogach i szyji,Kasia dała mi na szyje naszyjnik z sercem,popatrzyłyśmy sobie w oczy,Kasia powiedziała płacząc:
-Kocham ciebie,a ty mnie,ja ciebie nie zapomne,a ty mnie,a zastąpisz mnie?Ja ciebie nie,puki mam do powiedzienia coś.
Przytuliłam Kasię.Kasia mi pomachała,a ja jej zarżałam,stajenny wyprowadził mnie na pastwisko,tam leżałam smutna z łzami,nagle do mnie podeszła Live z Karuzem.

                       (Karuzo lub Live dokończy któreś z was)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz