Poszłam na lekcje konne z Kasią,po 2 godzinach skończyłyśmy.Kasia mnie rozsiodłała,dała pić,jeść i dała mnie na pastwisko do innych koni.Zobaczyłam Alana,podeszłam do niego i powiedziałam:
-Cześć Alan,co u ciebie?
-Cześć Rozi,dobrze,a u ciebie i Kasi?
-Też,ale teraz mniej trenujemy.Może wiesz czemu?
-Może pani Agata dała jej jakąś prace,dlaczego może niemieć tak dużo czasu jak wcześniej.
-Może.
Zaczęliśmy jeść trawę,ale po chwili musiałam coś powiedzieć i to od dawna musiałam powiedzieć Alanowi,ale nie było okazi,krzyknęłam:
-Alan muszę ci powiedzieć coś!
-A co?
-Pani Agata dostała propozycję w innej stajni.
-I co?
-Jeśli przyjmie to ...
-To odjadę do tamtej stajni,tak?
-Tak,a ja tego nie chcę.
-Ja też i skąd o tym wiesz?
-Tydzień temu,kiedy byłam na pastwisku to słyszałam rozmowę.
-Będę ciebie odwiedzał,i moje dzieci oraz Amalię.
-A jak?
-Będę od czasu do czasu uciekał na kilka minut,a potem wracał.
-Amalia wie o tym?-dodał Alan
-Nie,nie chciałam jej denerwować.Jak myślisz przyjmie?
-Mam nadzieje,że nie.
-Jeśli ciebie wezmą to już nie będę tą samą klaczą. -powiedziałam smutna
-Nie zmieniaj się tylko dlatego,że odejdę.
-Dobrze,ale jeśli mnie nie odwiedzisz to ja ciebie odwiedzę.
-Dobra,ja muszę iść na trening z panią Agatą,pa.
-Pa.
Resztę dnia spędziłam na rozmawianiu z Amalią oraz zabawą z Mają i Czarną.Potem poszłam spać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz