niedziela, 28 lipca 2013

od Cassablanki

Poszłam z Pearl zwiedzać stajnię.Nie była taka zła. Kilka hali i mnóstwo pastwisk. Stajnia chyba się nigdzie nie kończyła a ja musiałam chodzić bardzo często na treningi. Lonżowali mnie i chodzili na spacery. Nie byłam ujeżdżona. Usłyszałam głosy. Podeszłam do okna boksu i zobaczyłam moją panią Karolinę rozmawiającą z panią Zofią i panem Markiem.
-Ale to chyba nie jest odpowiedni czas! - powiedziała Kari
Niestety nie wiedziałam o co chodziło bo nie usłyszałam początku rozmowy.
-Tak , na pewno - powiedziała pani Zofia
-Chce pani aby była championką? - zapytał pan Marek
Wszystko zaczynało do siebie pasować.
-Tak , oczywiście - potwierdziła Karolinka
-A więc....zaczynamy od jutra  - powiedział pan Marek
Ale co?! Nie no. Jak znowu zaczną mnie kąpać w samym środku nocy albo
lonżować kilka godzin dziennie w szczerym słońcu to chyba pobiegnę kłusikiem
swobodnym do rzeźni albo zaczynam poszukiwać linki i jakiegoś drewnianego pala.
Podeszła do mnie Karo.
-Tak , tak kochana. jutro cię zajeżdżamy - powiedziała
Poczułam mdłości. Ja?! O nie! Nie zezwalam na tą rzecz!
Lonże jeszcze jako tako przeżyje ale galopowanie z 50 kilo na grzbiecie to co innego.
Ciekawe czy najpierw mnie dadzą na tor i każą biegać czy też mam przeskoczyć z człowiekiem na
grzbiecie 1m 50 cm? Niech nawet się nie starają . Na wyścigu nie ruszę się z miejsca albo po prostu będę stepować a co d przeszkód to niech przygotują metalowe drągi. Ale jeszcze ujeżdżenie. Chody boczne. Ble....Niech nawet się ładnie nie ubiera. Pierwsza lepsza kałuża się przyda. Po raz pierwszy w życiu
dziękowałam że był wczoraj deszcz. No cóż.....Zapytam Karej o radę. Poszłam do Karej.
-Cześć - powiedziała
-Hejka
-Słuchaj Kara. Mam problem.....Ludzie mnie chcą ujeździć - powiedziała z niesmakiem

(Kara? Dokończysz?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz