Obudziłam się,poszłam na pastwiskl,ale nie bawiłam się z innymi źrebakami,tylko czekałam na tą dziewczynke z wczorajsza.Nagle podeszła do mnie mama i zapytała:
-Na kogo czekasz?
-Na tą dziewczynke z wczorajsza.
Przyjechał jakiś zamochud,wysiadła dziewczynka,podeszła i powiedziała:
-Pojeździmy!
Wsiadła na mnie i jeździłam powoli ,żeby ją nie żucić.Po godzinie siadła i pojechała,a ja wruciłam na pastwisko do mamy,zapytałam:
-Mamo czemu nie masz jeźdzca?
-Ja jestem koniem co jest i będzie bez jeźdzca skarbie,jak Sonato czy Kiara.
-Aha,a jeźdzcy są dobrzy?
-Raczej tak,ale są wyjątki.
-A muj to wyjątek?
-Zobaczymy.
-Mamo?
-Tak?
-Czy znajde sobie partnera?
-Na pewno,a teraz idź do inych źrebiąt.
Reszte dnia spędziłam na zabawie z Mają i Lakim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz