Obudziłem się o 6,Rozalia jeszcze spała.Zacząłem jeść siano,potem napiłem się wody.Znowu wyjrzałem z boksu,nikogo nie było widać,a Rozalia nadal spała,a raczej każdy spał,nie licząc kilku koni które przygotowywały się na zawody.Było tak cicho,za cicho dla mnie.Czekałem godzinę za nim stajenny przyszedł,a ta Rozalia dalej spała.Co ona robiła w nocy?Zauważyłem,że to był nowy stajenny,więc musiałem mu pokazać kto tu rządzi.Chciał otwierać boks,ale Kasia powstrzymała go i wyjaśniła mu pewne sprawy.Otworzyła boks Rozali,nie budziła jej,ale zostawiła kilka marchewek na słomie.Zamknęła po cichu boks.Podeszła do mojego i wyprowadziła mnie,wyczyściła,dała marchewki dwie,uczesała i wyczyściła kopyta.Poszła ze mną na maneż.Po godzinie dała mnie do boksu,wróciła do samochodu i odjechała.Było widać,że nie jest wyspana.Rozalia zapytała mnie jeszcze nie wybudzona:
-Była Kasia Spirit?
-Tak.Jakaś nie wyspana,jak ty.Co wy robiłyście?
(Rozalia?)
poniedziałek, 23 grudnia 2013
od Artemidy
Wstałam dzisiaj dość późno.Od razu pani Paulina wzięła mnie na przejaszczkę 2 godziny,a potem trening w terenie.Tak do wieczora byłam zajęta treningami.Pani Paulina dała mnie na pastwisko,zobaczyłam Richę i Pearl.Podeszłam do nich i powiedziałam:
-Cześć dziewczyny.
-Cześć Artemida.-powiedziały obie
-Co u was słychać?-zapytałam
-Dobrze.-powiedziała Pearl
-U mnie też,a u ciebie Artemida?-powiedziała Richa
-Może być.-odpowiedzialam
(Richa?Pearl?)
-Cześć dziewczyny.
-Cześć Artemida.-powiedziały obie
-Co u was słychać?-zapytałam
-Dobrze.-powiedziała Pearl
-U mnie też,a u ciebie Artemida?-powiedziała Richa
-Może być.-odpowiedzialam
(Richa?Pearl?)
niedziela, 15 grudnia 2013
od Galaxy
Chodziłam bezczynnie po ogrodzie i rozmyślałam o zajęciach jakie jeszcze mnie dzisiaj czekały. Co by bylo jak bym mogła się wymknąć z tej stajni? Chyba by mnie złapali. A raczej napewno. Poza tym po co uciekać?
Tu jest wszystko. Jedzenie , padoki , woda, ruch i stado....Ciepło , itp.
Poszłam na spacer po stajni i dopiero teraz zauważyłam że zza ściany słychać jakiś nieznajmoy głos.
Jeden Selmy a drugi....
Przygalopowałam szybko na halę ze słomą i pobiegłam tam skąd pochodziły głosy. Zauważyłam Selmę jak wpatruje się w ziemię i do niej mówi! Podeszłam bliżej i znieruchmiałam... Na piachu pod słomą leżał ukryty źrebak.
-Selma? Kto to jest? - zapytałam
-To Luna , jest nowa- wyjaśniła Selma
-Ale skąd się to wzięła?! - zdziwiłam się
-Uciekła od zlego traktowania tak jak większość z nas, przybyła tu niedawno , jest zmęczona - powiedziała Selma
-Dobrze , zabieżmy ją do mojego boksu - rzekłam
Selma zrobiła urażoną minę.
-Do mojego - powiedziała
-Luna? Możesz wstać? - zapytałam zbliżając się do źrebaka
-Nie , jestem zmęczona - odrzekła
-Zabieramy ją na mój grzbiet - powiedziała Selma
(Selma?)
Tu jest wszystko. Jedzenie , padoki , woda, ruch i stado....Ciepło , itp.
Poszłam na spacer po stajni i dopiero teraz zauważyłam że zza ściany słychać jakiś nieznajmoy głos.
Jeden Selmy a drugi....
Przygalopowałam szybko na halę ze słomą i pobiegłam tam skąd pochodziły głosy. Zauważyłam Selmę jak wpatruje się w ziemię i do niej mówi! Podeszłam bliżej i znieruchmiałam... Na piachu pod słomą leżał ukryty źrebak.
-Selma? Kto to jest? - zapytałam
-To Luna , jest nowa- wyjaśniła Selma
-Ale skąd się to wzięła?! - zdziwiłam się
-Uciekła od zlego traktowania tak jak większość z nas, przybyła tu niedawno , jest zmęczona - powiedziała Selma
-Dobrze , zabieżmy ją do mojego boksu - rzekłam
Selma zrobiła urażoną minę.
-Do mojego - powiedziała
-Luna? Możesz wstać? - zapytałam zbliżając się do źrebaka
-Nie , jestem zmęczona - odrzekła
-Zabieramy ją na mój grzbiet - powiedziała Selma
(Selma?)
Uwaga!
Masza Stajnia Championów ma nowy banner! Każdy członek bloga może dzięki niemu promować naszą
stajnię!
stajnię!
sobota, 14 grudnia 2013
od Black'a
Bardzo długo czekałem aż ten stajenny po mnie przyjdzie więc kiedy otwarł boks musiałem mu pokazać kto tu rządzi .Popchnąłem go tak mocno że się przewrócił . I ruszyłem galopem w stronę pastwiska .Kiedy byłem już na miejscu szukałem Sary . Podszedłem do Leny i Adeli.
Black –Leno gdzie jest Sara?
Lenka –Pobiegła nad strumyk ale nie wraca już prawie dwie godziny .
Black –Sama pojechała . Przecież przeszkody zostały podniesione !
Adel –Kto to mamo ?
Lenka –To dobry przyjaciel Sary.
Black –Idę jej poszukać !
Lenka –Uważaj na siebie !
Przeskoczyłem przez płot i pogalopowałem w stronę jeziora . Ta ostatnia przeszkoda faktycznie była wysoka ale co to dla mnie . Jednym zgrabnym skokiem ją pokonałem . Byłem bardzo z siebie dumny . Kiedy dojechałem ujrzałem Sarę ,leżała z nogą zanurzoną w wodzie.
Sara –Black jak dobrze że jesteś .
Black –Oszalałaś ! Jak mogłaś sama pojechać w las!
Sara –Chciałam tu przyjechać a Juli niema więc niemiał kto zemną pojechać !
Black –I ty mi mówisz że mam nie sprawiać Julce problemu ,a ty co ? Zobacz ,masz przeciętą nogę !
Sara –Ja przepraszam ! Nie chciałam! – z jej pięknych oczu popłynęły łzy.
Black –Dobrze już . Chodźmy .
Sara się tak jakby uśmiechnęła. Była dziwnie zadowolona .Coś mi tu nie pasowało.
Sara –Martwiłeś się o mnie ?-dumnie uniosła głowę .
Black –O takiego Palomino Pinto , przecież takich jak ty jest pełno .
Sara –Doprawdy?
Black –Oczywiście że się martwiłem . Nie mógłbym cię stracić .
Sara –To znaczy że chcesz być zemną ? Jeśli tak to się zgadzam.
Black –Ale..
Sara –Zmieńmy temat , skoro ty tez jesteś Palomino to czemu nie jesteś srokaty ?
Black –Przecież mam gwiazdkę na czole .
Sara –No dobra niech ci będzie . Jeśli niechżesz to nie musimy rozmawiać.
Nie rozumiałem tej klaczy . Naprawdę. Szczerze mówiąc kochałem ją ale jak to powiedzieć. Nie wiem. Po godzinie drogi doszliśmy do stajni . Nie spodziewanie przyjechała Julka . Zauważyła nas szybko wezwała weterynarza . Zaprowadziła mnie do boksu . Usłyszałem jej rozmowę.
Weterynarz –To tylko małe draśnięcie , szybko się zagoi ale koń musi odpoczywać przez przynajmniej dwa tygodnie. Później może normalnie skakać .
Julia –Oh… to dobrze jeszcze jakieś wskazówki ?
Weterynarz –Niech stanie w boksie z jakimś spokojnym koniem . Będzie jej milej.
Julia –Dobrze bardzo dziękuję ,dowidzenia .
Weterynarz poszedł ,a ja niepokojąco wyglądałem z boksu . Niech ją wstawią do mnie !
Julia –Michał, otwórz boks Blacka!
Michał – Chcesz ją postawić z tym dzikusem ?!
Julia –To nie żaden dzikus tylko Black. Tak Worgule muszę się nim zająć .Przywiozę jutro jego siodło i ogłowie ,popatrzysz i jak coś pomożesz?
Michał –Dobra niech ci będzie.
Sara weszła do mojego boksu i zaczęła mnie iskać ,a ci dalej gadali .
Julia – Widzisz to tylko mój koń ma powodzenie .
Michał –Za to jego pani ma jeszcze większe.
Julia –Ta jasne .
Nareszcie sobie poszli mogłem pogadać z Sarą.
Black –Saro chciałem ci coś wyznać .
Sara –No mów. –położyła się na sianie.
Black –Ja ,ja cię k…
Wtedy konie wbiegły do stajni .Zrobił się taki wielki szum . Poddałem się .Kiedy było w miarę cicho to mimo wszystko głupio mi było przy wszystkich to powiedzieć .
Sara –Co chciałeś powiedzieć ?
Black – Nic ,już nic. Śpij.
Black –Leno gdzie jest Sara?
Lenka –Pobiegła nad strumyk ale nie wraca już prawie dwie godziny .
Black –Sama pojechała . Przecież przeszkody zostały podniesione !
Adel –Kto to mamo ?
Lenka –To dobry przyjaciel Sary.
Black –Idę jej poszukać !
Lenka –Uważaj na siebie !
Przeskoczyłem przez płot i pogalopowałem w stronę jeziora . Ta ostatnia przeszkoda faktycznie była wysoka ale co to dla mnie . Jednym zgrabnym skokiem ją pokonałem . Byłem bardzo z siebie dumny . Kiedy dojechałem ujrzałem Sarę ,leżała z nogą zanurzoną w wodzie.
Sara –Black jak dobrze że jesteś .
Black –Oszalałaś ! Jak mogłaś sama pojechać w las!
Sara –Chciałam tu przyjechać a Juli niema więc niemiał kto zemną pojechać !
Black –I ty mi mówisz że mam nie sprawiać Julce problemu ,a ty co ? Zobacz ,masz przeciętą nogę !
Sara –Ja przepraszam ! Nie chciałam! – z jej pięknych oczu popłynęły łzy.
Black –Dobrze już . Chodźmy .
Sara się tak jakby uśmiechnęła. Była dziwnie zadowolona .Coś mi tu nie pasowało.
Sara –Martwiłeś się o mnie ?-dumnie uniosła głowę .
Black –O takiego Palomino Pinto , przecież takich jak ty jest pełno .
Sara –Doprawdy?
Black –Oczywiście że się martwiłem . Nie mógłbym cię stracić .
Sara –To znaczy że chcesz być zemną ? Jeśli tak to się zgadzam.
Black –Ale..
Sara –Zmieńmy temat , skoro ty tez jesteś Palomino to czemu nie jesteś srokaty ?
Black –Przecież mam gwiazdkę na czole .
Sara –No dobra niech ci będzie . Jeśli niechżesz to nie musimy rozmawiać.
Nie rozumiałem tej klaczy . Naprawdę. Szczerze mówiąc kochałem ją ale jak to powiedzieć. Nie wiem. Po godzinie drogi doszliśmy do stajni . Nie spodziewanie przyjechała Julka . Zauważyła nas szybko wezwała weterynarza . Zaprowadziła mnie do boksu . Usłyszałem jej rozmowę.
Weterynarz –To tylko małe draśnięcie , szybko się zagoi ale koń musi odpoczywać przez przynajmniej dwa tygodnie. Później może normalnie skakać .
Julia –Oh… to dobrze jeszcze jakieś wskazówki ?
Weterynarz –Niech stanie w boksie z jakimś spokojnym koniem . Będzie jej milej.
Julia –Dobrze bardzo dziękuję ,dowidzenia .
Weterynarz poszedł ,a ja niepokojąco wyglądałem z boksu . Niech ją wstawią do mnie !
Julia –Michał, otwórz boks Blacka!
Michał – Chcesz ją postawić z tym dzikusem ?!
Julia –To nie żaden dzikus tylko Black. Tak Worgule muszę się nim zająć .Przywiozę jutro jego siodło i ogłowie ,popatrzysz i jak coś pomożesz?
Michał –Dobra niech ci będzie.
Sara weszła do mojego boksu i zaczęła mnie iskać ,a ci dalej gadali .
Julia – Widzisz to tylko mój koń ma powodzenie .
Michał –Za to jego pani ma jeszcze większe.
Julia –Ta jasne .
Nareszcie sobie poszli mogłem pogadać z Sarą.
Black –Saro chciałem ci coś wyznać .
Sara –No mów. –położyła się na sianie.
Black –Ja ,ja cię k…
Wtedy konie wbiegły do stajni .Zrobił się taki wielki szum . Poddałem się .Kiedy było w miarę cicho to mimo wszystko głupio mi było przy wszystkich to powiedzieć .
Sara –Co chciałeś powiedzieć ?
Black – Nic ,już nic. Śpij.
od Rozi - CD Karmeli
Ruszyłyśmy.Każda z nas wygrywała.Nagle przyszły moja właścicielka i wzieła mnie na treining.Był trochę nudny,ale da się wytrzymać.Potem w las,a potem w nasze miejsce.Znowu czytała coś,a teraz musiałam siedzieć w boksie.Czemu?No tak moje kopyto.
(A u dzieczyn?)
(A u dzieczyn?)
od Czarnej - CD Preri
-Może sad?-zaproponowałam
-No może być.-powiedziała Preria
Poszliśmy do sadu.Zrywali jabłka,chwila czy tam była Malika z Sabriną?Malika pomachała mi,podeszliśmy do niej,powiedziała:
-Czarna,co tu robisz?
Zarżałam.
-Pomagam w sadzie.Chciecie jabłuszka?
Zarżali w tym samym czasie.Wyniosła pełen kosz jabłek i powiedziała:
-Macie,to dla was.
-Malika!Gdzie jesteś?!
-Już wracam!Popołudniu będziemy mieć trening Czarna.
Pobiegła do sadu,a my siedliśmy jabuszka,były pyszne.Zapytałam:
-To co chcecie robić teraz?
(Preria?Florian?)
-No może być.-powiedziała Preria
Poszliśmy do sadu.Zrywali jabłka,chwila czy tam była Malika z Sabriną?Malika pomachała mi,podeszliśmy do niej,powiedziała:
-Czarna,co tu robisz?
Zarżałam.
-Pomagam w sadzie.Chciecie jabłuszka?
Zarżali w tym samym czasie.Wyniosła pełen kosz jabłek i powiedziała:
-Macie,to dla was.
-Malika!Gdzie jesteś?!
-Już wracam!Popołudniu będziemy mieć trening Czarna.
Pobiegła do sadu,a my siedliśmy jabuszka,były pyszne.Zapytałam:
-To co chcecie robić teraz?
(Preria?Florian?)
od Kiary - CD Juraty
Szło mi chyba dobrze.Prawie żadnej nie sronciłam,tylko dwa.Podeszłam do Juraty i chciałam ją zapytać,ale nagle weszedł"mój właściciel" i zapytał:
-Co wy tu robicie?
Zarżałam w gotowości do ataku,a Jurata spokojna.Spojrzałam na nią i sbrubowałam siebie wyciszyć.Podszedł z długim batem i uzdą.Dałam mu założyć,tylko dlatego że była Jurata,tak by stracił ręke,a przynajmniej by miał bliznę i to sporawą.Chciał usiąść na mnie.NIE DAM!Zaczęłam wieżgać dla ożczerzenia.Ale nic sobie z tego nie robił tylko dostałam z tym batem.Wtedy zauważyłam że ma małe trójkąci,które zrobiły mi ślat nawet głęboki.To był on,muszę...muszę...uciec z tej stajni.Teraz puściłam węwnetrznego mustanga i dałam mu z kopyta prosto w twarz.Upadł,a ja uciekałam w kierunku wyjścia,ale szybko wstał i batem złapał uzdę.O nie!Czemu on?Jurata nie ogarniała co działo się..Wyciągnął drugi i znowu zadał mi ból,ale w kopyta.Zginę z jego ręki!Zaczęłam szarpać się chaotycznie.Jurata wreszcie ruszyła i przerwóciła go.Powiedział udeżając mnie batem robiąc ranę na kopycie,która krwawiła:
-Teraz osiodłam ciebie Kiara!Będziesz moja!A ty spadaj stąd głupi koniu!
Teraz albo nigdy.Ugryzłam go w ręke,krew mu poleciała,póścił mnie i poszedł.Wyjaśniłam Juracie,że to ten z których próbował mnie osiodłać ale nic.Teraz wrócił i nie zawacha się mnie osiodłać za wszelką cenę.
(Jurata?)
-Co wy tu robicie?
Zarżałam w gotowości do ataku,a Jurata spokojna.Spojrzałam na nią i sbrubowałam siebie wyciszyć.Podszedł z długim batem i uzdą.Dałam mu założyć,tylko dlatego że była Jurata,tak by stracił ręke,a przynajmniej by miał bliznę i to sporawą.Chciał usiąść na mnie.NIE DAM!Zaczęłam wieżgać dla ożczerzenia.Ale nic sobie z tego nie robił tylko dostałam z tym batem.Wtedy zauważyłam że ma małe trójkąci,które zrobiły mi ślat nawet głęboki.To był on,muszę...muszę...uciec z tej stajni.Teraz puściłam węwnetrznego mustanga i dałam mu z kopyta prosto w twarz.Upadł,a ja uciekałam w kierunku wyjścia,ale szybko wstał i batem złapał uzdę.O nie!Czemu on?Jurata nie ogarniała co działo się..Wyciągnął drugi i znowu zadał mi ból,ale w kopyta.Zginę z jego ręki!Zaczęłam szarpać się chaotycznie.Jurata wreszcie ruszyła i przerwóciła go.Powiedział udeżając mnie batem robiąc ranę na kopycie,która krwawiła:
-Teraz osiodłam ciebie Kiara!Będziesz moja!A ty spadaj stąd głupi koniu!
Teraz albo nigdy.Ugryzłam go w ręke,krew mu poleciała,póścił mnie i poszedł.Wyjaśniłam Juracie,że to ten z których próbował mnie osiodłać ale nic.Teraz wrócił i nie zawacha się mnie osiodłać za wszelką cenę.
(Jurata?)
piątek, 13 grudnia 2013
od Czarnej - CD Floriana
Nagle doszła do nas Maja z Hidalgo.Ostatnio byli ze sobą często,może będą razem?Maja zapytała:
-Hej Czarna i Florian.Co jest grane Czarna?
-Ja i Florian jesteśmy razem.-powiedziałam z lekkim rumieńcem
-To wspaniale siostrzyczko!-prawie krzyknęła Maja wesoła
-Życzę wam szczęścia i radości w tym wiązku.
-Dzięki Hidalgo,ale tak będziemy szczęśliwi i weseli.-powiedział Florian
-Zostawimy was samych.-powiedział Hidalgo
-Nie!Ja zostaje z Czarną i z nią pogadam,a ty z Florianem.
-Ale..-chciałam coś powiedzieć,ale Maja wcieła się
-Hidalgooooooooo.
-No dobra,tylko tak się na mnie nie patrz Maja.-powiedział Hitalgo biorąc Floriana
-Maja!Co ty robisz!-krzyknęłam zła
-Mam niusa,a raczej przypuszczenie o Rozi i Spiricie.
-Jakiego?-zapytałam zaciekawiona
-Może będą razem,bo chodzą często razem.
-Chyba nie.Ostatnio gadałam z Rozi i wydaje mi się że nie.
-A ja że tak.
-A ja spadam do Floriana,bo wcieliście się z Hitolgo,a głównie ty Maja.
-Jak tam chcesz ja mam lepsze rzeczy do roboty.-powiedziała Maja znikając.
(Florian?A jak towarzystwo Hidalgo?)
-Hej Czarna i Florian.Co jest grane Czarna?
-Ja i Florian jesteśmy razem.-powiedziałam z lekkim rumieńcem
-To wspaniale siostrzyczko!-prawie krzyknęła Maja wesoła
-Życzę wam szczęścia i radości w tym wiązku.
-Dzięki Hidalgo,ale tak będziemy szczęśliwi i weseli.-powiedział Florian
-Zostawimy was samych.-powiedział Hidalgo
-Nie!Ja zostaje z Czarną i z nią pogadam,a ty z Florianem.
-Ale..-chciałam coś powiedzieć,ale Maja wcieła się
-Hidalgooooooooo.
-No dobra,tylko tak się na mnie nie patrz Maja.-powiedział Hitalgo biorąc Floriana
-Maja!Co ty robisz!-krzyknęłam zła
-Mam niusa,a raczej przypuszczenie o Rozi i Spiricie.
-Jakiego?-zapytałam zaciekawiona
-Może będą razem,bo chodzą często razem.
-Chyba nie.Ostatnio gadałam z Rozi i wydaje mi się że nie.
-A ja że tak.
-A ja spadam do Floriana,bo wcieliście się z Hitolgo,a głównie ty Maja.
-Jak tam chcesz ja mam lepsze rzeczy do roboty.-powiedziała Maja znikając.
(Florian?A jak towarzystwo Hidalgo?)
od Maji - CD Spirita
Po kilku minutach byliśmu na nie znanej dróce,a po 10 minutach przed manażem,który był w zaskokująco dobrym stanie a w nim Rozi,która leżała.Lekarz podeszedł do niej,a Kasia chodziła tu i tam.Ale była nerwowa,gdyby mogła to by wybuchła z tych nerwów.Po 3 godzinach powoli z Rozi wracaliśmy,pytałam ją czy jest dobrze,mówiła że tak,ale jak tylko pytałam co się stało,to milczała i szła trochę dalej.Po 2 godzinach byłyśmy na miejscu,wszyscy na nas patrzyli.Rozi spojrzała w stronę Spirita,a potem przed siebie.Czyżby to była sprawka Spirita?Gadał z Richą.Co jest grane?Czy Rozi i Spirit...Nie.Rozi miała nawet powarzną ranę.Musiała siedzieć w boksie ptrzez tydzień,a potem mogła mieć lekkie treningi.
od Maji - CD Hidalgo
-Dobra.
Wyścigi były długie,ale fajne.A jak właściciele zobaczyli nas to zaczeli też się ścigać z nami,ale tak była fajna zabawa.Potem poszliśmy do stajni,gdzie była straszna nuda.Potem sad,a na koniec dnia spotkałam Czarną z Duchem.Gadałam z nimi trochę a potem poszłam spać,bo była noc.
Wyścigi były długie,ale fajne.A jak właściciele zobaczyli nas to zaczeli też się ścigać z nami,ale tak była fajna zabawa.Potem poszliśmy do stajni,gdzie była straszna nuda.Potem sad,a na koniec dnia spotkałam Czarną z Duchem.Gadałam z nimi trochę a potem poszłam spać,bo była noc.
od Asari - CD Secretariata
- Dziękuję... I naprawdę przepraszam. To na pewno moja wina. Nic Ci nie jest? - nachyliłam się nad ogierem. Byłam ciekawa osobowości samca, zwłaszcza, że był ślicznym koniem.
- Nie, nic mi się nie stało. - odpowiedział i wstał. - Myślałem, że jesteś drzewem. - zaczęliśmy się śmiać. Wesoło zapytałam:
- Ty to Secretariat tak?! Dalej, pokażę Ci coś! - zawołałam i ruszyliśmy biegiem przed siebie. Stanęłam przed wodospadem:

- To moje ulubione miejsce. Uwielbiam wodę... ty też lubisz? - zapytałam cicho odwracając się do konia.
(Secretariat?)
- Nie, nic mi się nie stało. - odpowiedział i wstał. - Myślałem, że jesteś drzewem. - zaczęliśmy się śmiać. Wesoło zapytałam:
- Ty to Secretariat tak?! Dalej, pokażę Ci coś! - zawołałam i ruszyliśmy biegiem przed siebie. Stanęłam przed wodospadem:

- To moje ulubione miejsce. Uwielbiam wodę... ty też lubisz? - zapytałam cicho odwracając się do konia.
(Secretariat?)
od Selmy
Dzisiejszy dzień zaczął się bardzo nerwowo. Kolejni ludzie chciali mnie ujeździć ale ja oczywiście tolerowałam tych najdelikatniejszych. Niektóry ciągneli i szarpali ale to im nic nie da poza efektem negatywnym. Byłam już tak zdezorientowana że wpadłam na słup. Pani Zofia przybiegła szybko i tak nawrzeszczała na tych ludzi że nie jeden facet by już dawno był po za granicami tej stajni. Niektórzy zaczęli się tlumaczyć że to z winy konia a jeszcze inni śedzieli cicho i tylko czekami na okazję aby dać nogę.
Ja korzystając z zamieszania wymknęłam się i wybieglam poza granice maneżu w którym bylam uwięziona.
Pobiegłam tam gdzie nikt by mnie nie szukał czyli do hali na siano. Pogalopował jeszcze do końca aby trzeba bylo przebyć długi labirynt po przez słomę i siano. Duże bale poustawiane na siebie sięgały aż do sufitu i dawały niezły kamuflarz. To dawało mi przewagę. Nagle z końca hali ktoś wpadł w bale siana. To chyba
jeden z tych ludzi. Chcial mnie odszukać i unicestwić. Ale oczywiście się nie dalam. Pobiegłam jeszcze dalej i polożyłam się. Teraz już nikt mnie nie znajdzie. Nagle zza pobliskiej kupi siana wydobył się dziwny dźwięk.
To chyba człowiek pomyślałam. Nagle zza kupi siana wyjżał źrebak.
-Kim jesteś? - zapytałam małego źrebaka leżącego pod sianem
-Jestem Luna , mam dosyć dziwną historię - odpowiedziała cieniutkim głosikiem
-Gdzie twoja mama lub ktoś inny? - zadałam pytanie
-Opowiaem ci moją historię ale proszę zrozum mnie- odpowiedziała mała
-No więc tak. Jestem klaczką z najlepszej hodowli koni sportowych. Kiedy się urodziłam
od razu nie mogłam chodzić. Uważali mnie za najsłabsze źrebię. Dwali mi dodatkowe mleko z butelki
a pani Anna mieszanki energetyczne dla źrebaków bo chociaż mogłam w każdej chwili umżeć musiałam ćwiczyć. W końcu byłam ich ''Championem'' tylko trochę młodym i słabym jak oni to określali. Moja mama
chociaż mnie kochała nie znosiła tego że zaraz mogę umrzeć. Kiedy jednak pojechałam do weterynarza lekarz powiedział że wszystko w porządku tylko moja lewa przednia noga urodziła się dosyć delikatna więc o sporcie nie ma mowy. Miałam wtedy miesiąc . Teraz już nie byli tak mili i serdeczni. Czasem potrafili uderzyć. Już nie byłam ''Wschodzącą gwiazdą'' ale zwykłym koniem nie sportowym. Podsłuchałam rozmowę pani Anny z właścicielem stadniny i on powiedział że ta moja mama i tata to tylko się zmarnowali bo mogli mieć super zdrowe źrebię. Pan chciał uśpienia ale pani Anna broniła mnie do ostatniej chwili. Nie mogłam znieść swojego losu ale nad czym się tu użalać. Jestem nikim. I wtedy przyszedł ten dzień. Pani Anna za nic nie chciała się zgodzić o uśpieniu więc pan powiedział że może byśmy mogli mnie przechować w borze a kiedy będę miała kilka lat ujeżdżą mnie i sprzedadzą do pobliskiej szkółki. Przyprowadzili mnie do obory. Było tam brudno i ciasno. Zamknęli drzwi a ja płakałam. Nie nawidziłam się za to jaka jestem. Miałam wtedy 4 miesiące. Karmili mnie sztucznym mlekiem. Jednak po tygodniu spędzonym w tej oborze chciałam uciec. Jednak nawet się nie obejrzałam a przyszła pani Anna i poszła mnie przywiązać do drzewa w lesie. Wylała coś czrwonego na ścieżce leśnej. Było to w nocy. A potem Oddała strzał karabinem w górę.
Podeszła do mnie powiedziała że to jedyne sposób żebym mogła uciec , żebym udawała że umarłam.
Rano wszyscy myśleli że nie żyję. Była przywiązana do drzewa i nie mogłam się ruszyć. Wpadłam na pomysł żeby przegryść linę. Gryzłam ją cały dzień i wycięczona w końcu uciekłam. Wskoczyłam do pobliskiej ciężarówki w ktorej okazało się były paczki z mlekiem. Pojadałm i znowu pełna życia uciakłam po kilku dniach jazdy. Jadłam mleko a później gdy ciężarówka stanęła wyskoczyłam i po kilku godzinach galopu dotarłam tu. Schowłam się pod sianem i płakałam ze szczęścia ale także ze smutku że nie zobaczę mojej mamy.
Po usłyszeniu histori źrebaka byłam wręcz na skraju płaczu. Taka zła sprawa , taki zły los. Postanowiłam że przygarnę ją. Ale najpierw pójdę do pani Zofii. Teraz Luna będzie miała spokojne , radosne życie....
Ja korzystając z zamieszania wymknęłam się i wybieglam poza granice maneżu w którym bylam uwięziona.
Pobiegłam tam gdzie nikt by mnie nie szukał czyli do hali na siano. Pogalopował jeszcze do końca aby trzeba bylo przebyć długi labirynt po przez słomę i siano. Duże bale poustawiane na siebie sięgały aż do sufitu i dawały niezły kamuflarz. To dawało mi przewagę. Nagle z końca hali ktoś wpadł w bale siana. To chyba
jeden z tych ludzi. Chcial mnie odszukać i unicestwić. Ale oczywiście się nie dalam. Pobiegłam jeszcze dalej i polożyłam się. Teraz już nikt mnie nie znajdzie. Nagle zza pobliskiej kupi siana wydobył się dziwny dźwięk.
To chyba człowiek pomyślałam. Nagle zza kupi siana wyjżał źrebak.
-Kim jesteś? - zapytałam małego źrebaka leżącego pod sianem
-Jestem Luna , mam dosyć dziwną historię - odpowiedziała cieniutkim głosikiem
-Gdzie twoja mama lub ktoś inny? - zadałam pytanie
-Opowiaem ci moją historię ale proszę zrozum mnie- odpowiedziała mała
-No więc tak. Jestem klaczką z najlepszej hodowli koni sportowych. Kiedy się urodziłam
od razu nie mogłam chodzić. Uważali mnie za najsłabsze źrebię. Dwali mi dodatkowe mleko z butelki
a pani Anna mieszanki energetyczne dla źrebaków bo chociaż mogłam w każdej chwili umżeć musiałam ćwiczyć. W końcu byłam ich ''Championem'' tylko trochę młodym i słabym jak oni to określali. Moja mama
chociaż mnie kochała nie znosiła tego że zaraz mogę umrzeć. Kiedy jednak pojechałam do weterynarza lekarz powiedział że wszystko w porządku tylko moja lewa przednia noga urodziła się dosyć delikatna więc o sporcie nie ma mowy. Miałam wtedy miesiąc . Teraz już nie byli tak mili i serdeczni. Czasem potrafili uderzyć. Już nie byłam ''Wschodzącą gwiazdą'' ale zwykłym koniem nie sportowym. Podsłuchałam rozmowę pani Anny z właścicielem stadniny i on powiedział że ta moja mama i tata to tylko się zmarnowali bo mogli mieć super zdrowe źrebię. Pan chciał uśpienia ale pani Anna broniła mnie do ostatniej chwili. Nie mogłam znieść swojego losu ale nad czym się tu użalać. Jestem nikim. I wtedy przyszedł ten dzień. Pani Anna za nic nie chciała się zgodzić o uśpieniu więc pan powiedział że może byśmy mogli mnie przechować w borze a kiedy będę miała kilka lat ujeżdżą mnie i sprzedadzą do pobliskiej szkółki. Przyprowadzili mnie do obory. Było tam brudno i ciasno. Zamknęli drzwi a ja płakałam. Nie nawidziłam się za to jaka jestem. Miałam wtedy 4 miesiące. Karmili mnie sztucznym mlekiem. Jednak po tygodniu spędzonym w tej oborze chciałam uciec. Jednak nawet się nie obejrzałam a przyszła pani Anna i poszła mnie przywiązać do drzewa w lesie. Wylała coś czrwonego na ścieżce leśnej. Było to w nocy. A potem Oddała strzał karabinem w górę.
Podeszła do mnie powiedziała że to jedyne sposób żebym mogła uciec , żebym udawała że umarłam.
Rano wszyscy myśleli że nie żyję. Była przywiązana do drzewa i nie mogłam się ruszyć. Wpadłam na pomysł żeby przegryść linę. Gryzłam ją cały dzień i wycięczona w końcu uciekłam. Wskoczyłam do pobliskiej ciężarówki w ktorej okazało się były paczki z mlekiem. Pojadałm i znowu pełna życia uciakłam po kilku dniach jazdy. Jadłam mleko a później gdy ciężarówka stanęła wyskoczyłam i po kilku godzinach galopu dotarłam tu. Schowłam się pod sianem i płakałam ze szczęścia ale także ze smutku że nie zobaczę mojej mamy.
Po usłyszeniu histori źrebaka byłam wręcz na skraju płaczu. Taka zła sprawa , taki zły los. Postanowiłam że przygarnę ją. Ale najpierw pójdę do pani Zofii. Teraz Luna będzie miała spokojne , radosne życie....
od Donny Adeli
Tego ranka obudziłam się w świeżo posłanym sianie. Mama kręciła się nerwowo po boksie.
- Mamusiu, o co chodzi? - spytałam się.
- Ależ nic, nic. Po prostu mam dla Ciebie bardzo dużą niespodziankę i nie mogę się doczekać!!!- mama wykrzyknęła z entuzjazmem.
- Oj mama a co to będzie??? - próbowałam wyciągnąć jakiekolwiek informacje.
- Ale kotku, to niespodzianka. Zobaczysz ucieszysz się, ale teraz już jedz, pij, odpocznij i idziemy na łąki! - powiedziała czule, ale było widać tryskającą z niej radość.
- Ale mamo............. - nie mogłam doczekać się niespodzianki.
- Nie ma o czym mówić Adel, po za tym już niedługo się dowiesz - postanowiła.
Potem odpuściłam i zajęłam się jedzeniem, ale ciągle myślałam o tej niespodziane. To musi być coś bardzo wyjątkowego, skoro mama się tak cieszy. Odkąd tatuś wyjechał nie widziałam jej tak szczęśliwej!
- Dobrze, chodźmy na padok! - powiedziała z entuzjazmem i pogalopowała na łąki, a ja za nią.
- Ok, to w co chcesz się bawić??? Może w berka albo chowanego? - wykrzyknęła, a w jej oczach widoczny był błysk szczęścia.
- Berek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - dotknęłam mamy i pogalopowałam do zagajnika
Tak bawiłyśmy się jakąś godzinę.
- Kochanie powinnaś troszkę odpocząć, zaraz wracam - rzuciła.
- Mamo, poczekaj, a co z niespodzianką???/ - zapytałam.
- Odpocznij kochanie, a ja pójdę i się dowiem. - powiedziała i pobiegła do stajni. W jej oczach widoczne było zaniepokojenie.
Czekała około godzinę, aż zobaczyłam idącą i lekko rozczarowaną mamę.
- Mamo co się stało??? - wykrzyknęłam.
- Nic, nic kochanie, chodźmy już do stajni, bez dyskusji. - powiedziała, była bardzo smutna, szła z opuszczoną głową.
Gdy byliśmy w stajni mama rozmawiała z Sarrą, więc postanowiłam podsłuchać.
- Hej co się stało, co z Elkiem??? - spytała mamę klacz.
- No bo widzisz, on chyba nie przyjedzie!!! - rzekła zrozpaczona mama.
- Ej, nie martw się! Jestem pewna, że przyjedzie, może coś się opóźniło i tyle. - pocieszała Sarra.
Wtedy zrozumiałam, że ta niespodzianka to miał być przyjazd taty, ale okazało się, że nie..... Nagle poczułam tęsknotę i rozczarowanie. Tak się zamyśliłam, że mama mnie zauważyła.
- Hej, Adel!! Bardzo nieładnie. Masz natychmiast wracać do boksu i nawet mi się nie wasz odzywać!!! - krzyknęła na mnie rozzłoszczona, a jednocześnie smutna mama.
Wróciłam do swojego boksu i rozpłakałam się. Czułam w sercu coś czego nigdy wcześniej nie poczułam. Było mi okropnie.
- Hej Adel. Przepraszam. Nie płacz. Mi też jest Smutno, ale jestem pewna, że tatuś przyjedzie, tylko nie wiem kiedy. Nie płacz!! - pocieszyła mnie i przytuliła mocno.
- Mamo, ale przecież sama mówiłaś, że on nie przyjedzie! - powiedziałam przez łzy - przepraszam, że podsłuchiwałam!
- Nie ma za co, ale więcej tego nie rób. Kochanie nadzieja umiera ostatnia. Wiesz o tym. Sarra ma pewnie rację i tatę przywiozą. Jestem tego pewna. - mocno się przytuliłyśmy i Zasnęłyśmy
- Hej, Adel, Lenka! - obudził nas jakiś głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam tatę stojącego na progu!!!!
- Mamusiu, o co chodzi? - spytałam się.
- Ależ nic, nic. Po prostu mam dla Ciebie bardzo dużą niespodziankę i nie mogę się doczekać!!!- mama wykrzyknęła z entuzjazmem.
- Oj mama a co to będzie??? - próbowałam wyciągnąć jakiekolwiek informacje.
- Ale kotku, to niespodzianka. Zobaczysz ucieszysz się, ale teraz już jedz, pij, odpocznij i idziemy na łąki! - powiedziała czule, ale było widać tryskającą z niej radość.
- Ale mamo............. - nie mogłam doczekać się niespodzianki.
- Nie ma o czym mówić Adel, po za tym już niedługo się dowiesz - postanowiła.
Potem odpuściłam i zajęłam się jedzeniem, ale ciągle myślałam o tej niespodziane. To musi być coś bardzo wyjątkowego, skoro mama się tak cieszy. Odkąd tatuś wyjechał nie widziałam jej tak szczęśliwej!
- Dobrze, chodźmy na padok! - powiedziała z entuzjazmem i pogalopowała na łąki, a ja za nią.
- Ok, to w co chcesz się bawić??? Może w berka albo chowanego? - wykrzyknęła, a w jej oczach widoczny był błysk szczęścia.
- Berek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - dotknęłam mamy i pogalopowałam do zagajnika
Tak bawiłyśmy się jakąś godzinę.
- Kochanie powinnaś troszkę odpocząć, zaraz wracam - rzuciła.
- Mamo, poczekaj, a co z niespodzianką???/ - zapytałam.
- Odpocznij kochanie, a ja pójdę i się dowiem. - powiedziała i pobiegła do stajni. W jej oczach widoczne było zaniepokojenie.
Czekała około godzinę, aż zobaczyłam idącą i lekko rozczarowaną mamę.
- Mamo co się stało??? - wykrzyknęłam.
- Nic, nic kochanie, chodźmy już do stajni, bez dyskusji. - powiedziała, była bardzo smutna, szła z opuszczoną głową.
Gdy byliśmy w stajni mama rozmawiała z Sarrą, więc postanowiłam podsłuchać.
- Hej co się stało, co z Elkiem??? - spytała mamę klacz.
- No bo widzisz, on chyba nie przyjedzie!!! - rzekła zrozpaczona mama.
- Ej, nie martw się! Jestem pewna, że przyjedzie, może coś się opóźniło i tyle. - pocieszała Sarra.
Wtedy zrozumiałam, że ta niespodzianka to miał być przyjazd taty, ale okazało się, że nie..... Nagle poczułam tęsknotę i rozczarowanie. Tak się zamyśliłam, że mama mnie zauważyła.
- Hej, Adel!! Bardzo nieładnie. Masz natychmiast wracać do boksu i nawet mi się nie wasz odzywać!!! - krzyknęła na mnie rozzłoszczona, a jednocześnie smutna mama.
Wróciłam do swojego boksu i rozpłakałam się. Czułam w sercu coś czego nigdy wcześniej nie poczułam. Było mi okropnie.
- Hej Adel. Przepraszam. Nie płacz. Mi też jest Smutno, ale jestem pewna, że tatuś przyjedzie, tylko nie wiem kiedy. Nie płacz!! - pocieszyła mnie i przytuliła mocno.
- Mamo, ale przecież sama mówiłaś, że on nie przyjedzie! - powiedziałam przez łzy - przepraszam, że podsłuchiwałam!
- Nie ma za co, ale więcej tego nie rób. Kochanie nadzieja umiera ostatnia. Wiesz o tym. Sarra ma pewnie rację i tatę przywiozą. Jestem tego pewna. - mocno się przytuliłyśmy i Zasnęłyśmy
- Hej, Adel, Lenka! - obudził nas jakiś głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam tatę stojącego na progu!!!!
czwartek, 12 grudnia 2013
od Ducha - CD Czarnej
-Nie wiem... a co chcesz porobić?- zapytałem zdyszanym głosem po wyścigach.
-Hm.... Może jeszcze jeden wyścig.. czuję że będzie mój!
-Ok....
Wygrała Czarna.
(Czarna ?)
-Hm.... Może jeszcze jeden wyścig.. czuję że będzie mój!
-Ok....
Wygrała Czarna.
(Czarna ?)
Uwaga!
Zawody rozpoczęte!
Każy koń który bierze udział może dać filmik ze swoim koniem!
1. Dzisiaj 12 grudzień
Wyścigi
Kończą się 16 grudnia
2. 18 grudzień
Zawody ujeżdżeniowe , pokazy koni
Kończą się 22 grudnia
3.17 grudnia
Zawody skokowe
Kończą się 20 grudnia
2. 18 grudzień
Zawody ujeżdżeniowe , pokazy koni
Kończą się 22 grudnia
4. 27 grudnia
Zawody WKKW i pokazy naturala
Dziękuje i zapraszam do udziału !
od Karmeli - CD Rozi
Poszliśmy na tor wyścigowy.
-Wyścig? - zapytałam
-Oki , tylko ja jeszcze nie trenowałam - powiedziała Rozi
-Trudno , rozprostujesz nogi - rzekła Jurata
-A co z panią Zofią? Nie okrzyczy nas? - zapytała Jurata
-Nie , oczywiście że nie - powiedziałam pewnie
Potem się ścigaliśmy.....
(Rozi?)
-Wyścig? - zapytałam
-Oki , tylko ja jeszcze nie trenowałam - powiedziała Rozi
-Trudno , rozprostujesz nogi - rzekła Jurata
-A co z panią Zofią? Nie okrzyczy nas? - zapytała Jurata
-Nie , oczywiście że nie - powiedziałam pewnie
Potem się ścigaliśmy.....
(Rozi?)
od Juraty - CD Kiary
-To nawet fajnie. Masz kogoś kto cię kocha , głaszcze i chodzi do ciebię bardzo często choćby nawet
popatrzeć - powiedziałam
-Aha, a ty jak masz? - zapytała
-Dobrze , moja pani jest bardzo miła i jeździ ze mną za zawody - odpowiedziałam
-Też bym chciała nawet pojechać na takie - rzekła Kiara
-No to chodź , zobaczymy jak się sprawdzisz w skakaniu - powiedziałam
I poszliśmy na halę.....
(Kiara?)
popatrzeć - powiedziałam
-Aha, a ty jak masz? - zapytała
-Dobrze , moja pani jest bardzo miła i jeździ ze mną za zawody - odpowiedziałam
-Też bym chciała nawet pojechać na takie - rzekła Kiara
-No to chodź , zobaczymy jak się sprawdzisz w skakaniu - powiedziałam
I poszliśmy na halę.....
(Kiara?)
od Preri
Galopowałam po pastwisku. Dzisiaj chumor mi nie dopisywał. Myślałam że może dziś będę miała trening ale Daga-14-letnia dziwczyna która na mnie jeździ zawody- nie mogła dzisiaj przyjechać. Postanowiłam pobiec coś porobić. Nawet skakanie przez płot mnie ucieszy. Nuda....
Nagle nie spodziewając się przyszła Dagmara ze szczotkami w ręce.
-Preria , dzisiaj cię tylko wyczyszczę bo jadę kupić sobie wreszcie sprzęt do ciebię - powiedziała
Nie wiedziałam co jest grane. Przecierz ona była tylko dziewczyną ze szkółki pani Zofii. A ja koniem pani
Zofii.
-Będę cię dzierżawić!- zawołała wesoło
Ucieszyłam się! Nareszcie ktoś kto mnie pokocha , pogłaszcze lub przyjdzie sam z siebie bez żdnych ograniczeń.
-Spokojnie Preria , teraz cię wyczyszczę - rzekła i zabrała się do czyszczenia
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po wyczyśczeniu zaprowadziła mnie na pastwisko i pojechała. Dziwne....
Dała mnie na pstwisko do Florka i .....nie to niemożliwe....do Czarnej!
Podbiegłam do nich i spojrzałam na Frorka tak że już wiedział o co chodzi.
-A tak, zapomniałem ci powiedzieć , to moja partnerka Czarna - powiedział
Zdziwiłam się Florek i Czarna?
-No to zjazd rodzinny, fajnie. A teraz może gdzieś chodźmy bo to usnę - rzekałam
(Czarna? Gdzie idziemy?)
Nagle nie spodziewając się przyszła Dagmara ze szczotkami w ręce.
-Preria , dzisiaj cię tylko wyczyszczę bo jadę kupić sobie wreszcie sprzęt do ciebię - powiedziała
Nie wiedziałam co jest grane. Przecierz ona była tylko dziewczyną ze szkółki pani Zofii. A ja koniem pani
Zofii.
-Będę cię dzierżawić!- zawołała wesoło
Ucieszyłam się! Nareszcie ktoś kto mnie pokocha , pogłaszcze lub przyjdzie sam z siebie bez żdnych ograniczeń.
-Spokojnie Preria , teraz cię wyczyszczę - rzekła i zabrała się do czyszczenia
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Po wyczyśczeniu zaprowadziła mnie na pastwisko i pojechała. Dziwne....
Dała mnie na pstwisko do Florka i .....nie to niemożliwe....do Czarnej!
Podbiegłam do nich i spojrzałam na Frorka tak że już wiedział o co chodzi.
-A tak, zapomniałem ci powiedzieć , to moja partnerka Czarna - powiedział
Zdziwiłam się Florek i Czarna?
-No to zjazd rodzinny, fajnie. A teraz może gdzieś chodźmy bo to usnę - rzekałam
(Czarna? Gdzie idziemy?)
od Floriana - CD Czarnej
Zdziwiła mnie tym pytaniem. Co prawda podoabała mi się, ale nie miałem odwagi jej o to zapytać. Myślałem że podoba jej się Level.
-Tak - odpowiedziałem
Uśmiechnęła się. Ja też.
-Podobałaś mi się już wcześniej - wyznałem
-Wiem , jak na mnie patrzyłeś....można było się domyślić - odpowiedziała
-A tobie nie podobał się Level? - zapytałem
-Podobał.....Kiedyś....-odpowiedziała jakaś taka zrezygnowana
-A co? Zdenerwowaliście się na siębię? - dopytywałem
-Tak...On miał Mohylew - odpowiedziała
-Ale ty jesteś teraz moim partnerem więc....teraz tylko ciebię kocham - dodała
-Ja też - powiedziałem cicho
(Czarna?)
-Tak - odpowiedziałem
Uśmiechnęła się. Ja też.
-Podobałaś mi się już wcześniej - wyznałem
-Wiem , jak na mnie patrzyłeś....można było się domyślić - odpowiedziała
-A tobie nie podobał się Level? - zapytałem
-Podobał.....Kiedyś....-odpowiedziała jakaś taka zrezygnowana
-A co? Zdenerwowaliście się na siębię? - dopytywałem
-Tak...On miał Mohylew - odpowiedziała
-Ale ty jesteś teraz moim partnerem więc....teraz tylko ciebię kocham - dodała
-Ja też - powiedziałem cicho
(Czarna?)
od Elektora
Tego dnia wstał pogodny wiosenny poranek. Jednak nie byłem w najlepszym chumorze, bo przecież jestem w zupełnie obcej stajni! Daleko od Adel i Lenki. Bardzo mi ich brakowało. Obok mnie stał jakiś rozjuszony ogier, który kopał w drzwi boksy i głośno rżał.
- Hej, co się stało, że jesteś taki zdenerwowany? - zapytałem oszołomionego ogira.
- Zabrali mi rodzinę! Melan i Lusję!!!! - rozpaczliwie zarżeł. - A dlaczego ty jesteś taki smutny? - zapytał.
- Widzisz, też zabrali mi rodzinę.......To straszne!! - wykrzyknąłem.
- Zgadzam się, to okrucieństwo. Musimy się stąd wydostać!!! - mówił zdesperowany ogier.
- Tak!!! Ucieknijmy!!!! - wykrzyknęliśmy jednocześnie.
****************************************************************************
Przez cały dzień rozmawialiśmy i biegaliśmy po łąkach. W desperacji wymyśliliśmy nierealny plan wydostania się i ucieczki.....
Plan rozpoczął się rano.
Gdy wypóścili nas na padok, poszliśmy w najmniej widoczne miejsce i zaczęliśmy myśleć nad wyskoczeniem. Wkrótce - gdy nikt nas nie widział - wyskoczyliśmy i pobiegliśmy do lasu.
- Co dale, ja biegnę na południe, a ty? - zapytałem.
- Ja też! - wykrzyknął.
Szliśmy przez las jakieś kilkanaście godzin. Byliśmy głodni i zmęczni. Postanowiliśmy zatrzymać się na małą drzemkę. Szybko coś zjedliśmy i usnęliśmy.
****************************************************************************
Nagle przez sen usłyszałem krzyki i począłem na mojej szyi coś jakby sznór. Gwałtownie wstałem i panicznie zarżałem. Było za późno, ludzie zchwytali nas i już dzwonili do właściciela stadniny. Próbowaliśmy się wyrwać, ale na nic. W końcu przyjechał właściciel i wpakował nas do przyczepy.
****************************************************************************
Kilka dni później pewien człowiek mnie oprowadzał po łąkach. Był chyba właścicielem stajni. Nagle zadzwonił telefon, a on odebrał.
- Tak, tak Elektor wraca so poprzedniej stajnie - mówił do kogoś.
- Mhmm, tak przyczepa będzie u nas jutro rano! Wszystko jest już załatwione - mówił.
- Dziękuję, do widzienia! - krzyknął entuzjastycznie i schował telefon do kieszeni.
- Noo Elek wracasz do rodziny - pogłaskał mnie.
Nie prawdopodobnie się wtedy cieszyłem! Poczółem radość w sercu i niemogłem się doczekać poranka!!!!!!
- Hej, co się stało, że jesteś taki zdenerwowany? - zapytałem oszołomionego ogira.
- Zabrali mi rodzinę! Melan i Lusję!!!! - rozpaczliwie zarżeł. - A dlaczego ty jesteś taki smutny? - zapytał.
- Widzisz, też zabrali mi rodzinę.......To straszne!! - wykrzyknąłem.
- Zgadzam się, to okrucieństwo. Musimy się stąd wydostać!!! - mówił zdesperowany ogier.
- Tak!!! Ucieknijmy!!!! - wykrzyknęliśmy jednocześnie.
****************************************************************************
Przez cały dzień rozmawialiśmy i biegaliśmy po łąkach. W desperacji wymyśliliśmy nierealny plan wydostania się i ucieczki.....
Plan rozpoczął się rano.
Gdy wypóścili nas na padok, poszliśmy w najmniej widoczne miejsce i zaczęliśmy myśleć nad wyskoczeniem. Wkrótce - gdy nikt nas nie widział - wyskoczyliśmy i pobiegliśmy do lasu.
- Co dale, ja biegnę na południe, a ty? - zapytałem.
- Ja też! - wykrzyknął.
Szliśmy przez las jakieś kilkanaście godzin. Byliśmy głodni i zmęczni. Postanowiliśmy zatrzymać się na małą drzemkę. Szybko coś zjedliśmy i usnęliśmy.
****************************************************************************
Nagle przez sen usłyszałem krzyki i począłem na mojej szyi coś jakby sznór. Gwałtownie wstałem i panicznie zarżałem. Było za późno, ludzie zchwytali nas i już dzwonili do właściciela stadniny. Próbowaliśmy się wyrwać, ale na nic. W końcu przyjechał właściciel i wpakował nas do przyczepy.
****************************************************************************
Kilka dni później pewien człowiek mnie oprowadzał po łąkach. Był chyba właścicielem stajni. Nagle zadzwonił telefon, a on odebrał.
- Tak, tak Elektor wraca so poprzedniej stajnie - mówił do kogoś.
- Mhmm, tak przyczepa będzie u nas jutro rano! Wszystko jest już załatwione - mówił.
- Dziękuję, do widzienia! - krzyknął entuzjastycznie i schował telefon do kieszeni.
- Noo Elek wracasz do rodziny - pogłaskał mnie.
Nie prawdopodobnie się wtedy cieszyłem! Poczółem radość w sercu i niemogłem się doczekać poranka!!!!!!
środa, 11 grudnia 2013
od Hidalgo - CD Maji
-Hitalgo,a ty?
-Maja
-Miło mi.Co tu robisz?
-Jestem z swoją panią,a ty?
-Z swoim panem.
-Tooooooo?
-To może małe wyścigi,a potem zawody z właścicielami?
(Maja?)
-Maja
-Miło mi.Co tu robisz?
-Jestem z swoją panią,a ty?
-Z swoim panem.
-Tooooooo?
-To może małe wyścigi,a potem zawody z właścicielami?
(Maja?)
od Spirita - CD Rozali
Jechała na mnie jakaś dziewczyna.Było to dla mnie upokorzenie.Po chwili Kasia krzyknęła:
-Spirit wolniej,bo spadnę z ciebie!
Trochę zwolniłem,bo nie chciałem mieć jej na karku dłużej niż musiałem.Po godzinie dla mnie wolnej jazdy,a dla Kasi szybkiej byliśmy w stajni.Wszyscy na nas się gapii.Kasia siadła szybko o mało co nie spadając i poleciała do stajni zapominając o mnie ,pomyślałem"Musi być związana z Rozalią,że tak pędzi.Może nie jest jam innni?"Stajenny przybiegł i wziął mnie na pastwisko,a Kasia pojechała na jakieś mlecznej klaczy z 3 ludzmi i lekarzem.Ja pasłem się jak zwykle,ale myślami myślałem o Rozali,byle żeby nic jej nie było.
(Maja?)
-Spirit wolniej,bo spadnę z ciebie!
Trochę zwolniłem,bo nie chciałem mieć jej na karku dłużej niż musiałem.Po godzinie dla mnie wolnej jazdy,a dla Kasi szybkiej byliśmy w stajni.Wszyscy na nas się gapii.Kasia siadła szybko o mało co nie spadając i poleciała do stajni zapominając o mnie ,pomyślałem"Musi być związana z Rozalią,że tak pędzi.Może nie jest jam innni?"Stajenny przybiegł i wziął mnie na pastwisko,a Kasia pojechała na jakieś mlecznej klaczy z 3 ludzmi i lekarzem.Ja pasłem się jak zwykle,ale myślami myślałem o Rozali,byle żeby nic jej nie było.
(Maja?)
od Lenki
W ten miły wiosenny poranek obudziłam się w świeżo zasłanym boksie, pogoda na dworze była cudowna. Mały źrebaczek - Adelajda - jeszcze słodko spał. Postanowiłam poczekać. Patrzyłam na piękną klaczkę, która spała tuląc się do mnie. W tym samym momencie z sąsiedniego boksu głos Sarry. Cichutko wstałam i zarżałam do Sarry.
- Cześć, idziecie z nami na łąki? Zaraz będą wypuszczać! - zapytała przyjaciółka.
- Nie mogę, Adel jeszcze śpi - odparłam zrezygnowanym głosem i w tym samy czasie usłyszałam rżenie za mną.
- Hej, mamo ja wcale nie śpię!!!! - Powiedział źrebaczek.
W tym momencie obie z Sarrą wybuchłyśmy śmiechem. Potem jednak spoważniałyśmy.
- Hej Adel, nieładnie się tak wtrącać. Na pewno nie jesteś śpiąca? Musisz jeszcze wypić trochę mleka i zjeść sianko, wiesz, że boję się o Ciebie! - powiedziałam zatroskana.
- Ale mama...... - Adel zrobiła słodką minę - zjem w kilka minut! - zaprotestowała.
- Kochanie! Przecież dołączymy do nich trochę później. Zjesz, odpoczniesz i będzie jeszcze dużo czasu! Dzień jest teraz długi!!! - przytuliłam czule Adelajdę, a ona mnie.
- Hej jak chcecie mogę zostać z wami!!!! - zaproponowała Sarra.- Nie musisz, bawcie się dobrze!!! - krzyknęłam na pożegnanie.
*********************************************************************************
Razem z Adel pogalopowałyśmy w stronę naszej paczki.
- Mamo, mogę iść się pobawić? - zapytała z nadzieją w głosie.
- Tak, tylko wróć punktualnie za godzinę do zagajnika - krzyknęłam, Adel już nie było widać...
- Hej, co tam? - spytała Sarra.
- Ok - rzuciłam i pogalopowałam tam, gdzie poznałam Elka, a więc do tajemniczej polany leśnej jakoś kilometr od pastwisk. Wymknęłam się niezauważalnie i pomknęłam dzikim galopem.
Gdy dotarłam na miejsce położyłam się w cieniu i zaczęłam rozmyślać. Teraz Elektor jest w nowej stajni... Wydzierżawiono go i pojechał do jakiejś wsi 100km ztąd!!! Czy kiedykolwiek go zobaczę? W tym momencie popłynęła mi łza z oczu.
Myślałam tak dosyć długo, aż w końcu dostrzegłam słońce zmierzające w stronę zachodu i smętnie poszłam do stajni.
Gdy potajemnie weszłam na padok dostrzegłam wielkie zamieszanie, konie galopowały nerwowo po cały padoku, a ludzie krzątali się z pośpiechem, w tej samej chwili dostrzegłam całe stado galopujące z entuzjazmem i ulgą w moją stronę.
- Gdzie byłaś?
- Gdzie ty się podziewałaś?
- Ludzie już tracili głowę..
- Wysłano ludzi żeby Cię szukali w lesie!
- Mała się martwiła!
- Martwiliśmy się - wykrzykiwali jeden przez drugiego, w tym samym momencie zauważyłam zegar, a wskazywał on 17.00!!! Nie mogłam uwierzyć, że tak się zagapiłam!
- Kochani, przepraszam! Jaaaa.... zagapiłam się, byłam na polanie, a gdzie Adel - zapytałam z przejęciem.
- Mamusiu!!! Wróciłaś, tak się bałam - powiedział przez łzy źrebaczek.
- Kochanie, przepraszam!! Już nigdy Cię tak nie zostawię, obiecuję! - przytuliłyśmy się.
- Gdzie byłaś mamo? - zapytała.
- Ja..... w no na polach wyścigowych, kochanie tak bardzo przepraszam, chodź musimy pokazać się ludziom - uniknęłam patowej sytuacji.
*********************************************************************************Gdy już wszystko było wyjaśnione wróciłam na padok, Adel bawiła się z inni źrebakami.
- Hej Lena dlaczego powiedziałaś, że byłaś na torze wyścigowym Adel?? - zapytała Sarra.
- No wiesz, nie chcę by mała później też uciekała. Ty akurat wiesz o co chodzi, nie chcę by powiedziała to innym, nie wiesz co może sobie zrobić to małe niewiniątko! - wytłumaczyłam się.
W tym samym momencie stajennie założyli kantar mi i Adel i poprowadzili do stajni,
- Fajnie, że ten ogier Elektor wróci, Lena z nim tak pięknie wygląda - powiedział ze śmiechem jeden do
drugiego.
Nie mogłam się nacieszyć, nie mogłam w to uwierzyć to jak spełnienie marzeń.
- Hej, hej młoda - powiedział do mnie drugi - widzisz, tak jakby rozumiała, od razu się ucieszyła. Dobrze dla niej zrobi Elek. Ostatnio przygnębiona jakaś jest..........
Stajenny wprowadził mnie do boksu i zamknął drzwi. Gdy tylko odszedł zaczęłam radośnie rżeć. Bardzo się cieszyłam.
- Cześć, idziecie z nami na łąki? Zaraz będą wypuszczać! - zapytała przyjaciółka.
- Nie mogę, Adel jeszcze śpi - odparłam zrezygnowanym głosem i w tym samy czasie usłyszałam rżenie za mną.
- Hej, mamo ja wcale nie śpię!!!! - Powiedział źrebaczek.
W tym momencie obie z Sarrą wybuchłyśmy śmiechem. Potem jednak spoważniałyśmy.
- Hej Adel, nieładnie się tak wtrącać. Na pewno nie jesteś śpiąca? Musisz jeszcze wypić trochę mleka i zjeść sianko, wiesz, że boję się o Ciebie! - powiedziałam zatroskana.
- Ale mama...... - Adel zrobiła słodką minę - zjem w kilka minut! - zaprotestowała.
- Kochanie! Przecież dołączymy do nich trochę później. Zjesz, odpoczniesz i będzie jeszcze dużo czasu! Dzień jest teraz długi!!! - przytuliłam czule Adelajdę, a ona mnie.
- Hej jak chcecie mogę zostać z wami!!!! - zaproponowała Sarra.- Nie musisz, bawcie się dobrze!!! - krzyknęłam na pożegnanie.
*********************************************************************************
Razem z Adel pogalopowałyśmy w stronę naszej paczki.
- Mamo, mogę iść się pobawić? - zapytała z nadzieją w głosie.
- Tak, tylko wróć punktualnie za godzinę do zagajnika - krzyknęłam, Adel już nie było widać...
- Hej, co tam? - spytała Sarra.
- Ok - rzuciłam i pogalopowałam tam, gdzie poznałam Elka, a więc do tajemniczej polany leśnej jakoś kilometr od pastwisk. Wymknęłam się niezauważalnie i pomknęłam dzikim galopem.
Gdy dotarłam na miejsce położyłam się w cieniu i zaczęłam rozmyślać. Teraz Elektor jest w nowej stajni... Wydzierżawiono go i pojechał do jakiejś wsi 100km ztąd!!! Czy kiedykolwiek go zobaczę? W tym momencie popłynęła mi łza z oczu.
Myślałam tak dosyć długo, aż w końcu dostrzegłam słońce zmierzające w stronę zachodu i smętnie poszłam do stajni.
Gdy potajemnie weszłam na padok dostrzegłam wielkie zamieszanie, konie galopowały nerwowo po cały padoku, a ludzie krzątali się z pośpiechem, w tej samej chwili dostrzegłam całe stado galopujące z entuzjazmem i ulgą w moją stronę.
- Gdzie byłaś?
- Gdzie ty się podziewałaś?
- Ludzie już tracili głowę..
- Wysłano ludzi żeby Cię szukali w lesie!
- Mała się martwiła!
- Martwiliśmy się - wykrzykiwali jeden przez drugiego, w tym samym momencie zauważyłam zegar, a wskazywał on 17.00!!! Nie mogłam uwierzyć, że tak się zagapiłam!
- Kochani, przepraszam! Jaaaa.... zagapiłam się, byłam na polanie, a gdzie Adel - zapytałam z przejęciem.
- Mamusiu!!! Wróciłaś, tak się bałam - powiedział przez łzy źrebaczek.
- Kochanie, przepraszam!! Już nigdy Cię tak nie zostawię, obiecuję! - przytuliłyśmy się.
- Gdzie byłaś mamo? - zapytała.
- Ja..... w no na polach wyścigowych, kochanie tak bardzo przepraszam, chodź musimy pokazać się ludziom - uniknęłam patowej sytuacji.
*********************************************************************************Gdy już wszystko było wyjaśnione wróciłam na padok, Adel bawiła się z inni źrebakami.
- Hej Lena dlaczego powiedziałaś, że byłaś na torze wyścigowym Adel?? - zapytała Sarra.
- No wiesz, nie chcę by mała później też uciekała. Ty akurat wiesz o co chodzi, nie chcę by powiedziała to innym, nie wiesz co może sobie zrobić to małe niewiniątko! - wytłumaczyłam się.
W tym samym momencie stajennie założyli kantar mi i Adel i poprowadzili do stajni,
- Fajnie, że ten ogier Elektor wróci, Lena z nim tak pięknie wygląda - powiedział ze śmiechem jeden do
drugiego.
Nie mogłam się nacieszyć, nie mogłam w to uwierzyć to jak spełnienie marzeń.
- Hej, hej młoda - powiedział do mnie drugi - widzisz, tak jakby rozumiała, od razu się ucieszyła. Dobrze dla niej zrobi Elek. Ostatnio przygnębiona jakaś jest..........
Stajenny wprowadził mnie do boksu i zamknął drzwi. Gdy tylko odszedł zaczęłam radośnie rżeć. Bardzo się cieszyłam.
wtorek, 10 grudnia 2013
od Czarnej
Chodziłam tak w kółko.Szukałam pewnego ogiera.Nagle przyszedła Malika i wzięla mnie na trening,potem w las,chala skokowa,tor.Wróciłam na pastwisko,po chwili doszedł ten ogier.Czekałam chwilę,kiedy powiedział:
-Cześć Czarna,co u ciebie?
-Hej,dobrze,a u ciebie?
-Też.
-Muszę ci coś powiedzieć Florian.
-Co?-zdziwił się Florian
-Ja no podobasz mi się Florian i chciałabym żebyśmy byli razem.
(Florian?To będziesz moim partnerem?)
-Cześć Czarna,co u ciebie?
-Hej,dobrze,a u ciebie?
-Też.
-Muszę ci coś powiedzieć Florian.
-Co?-zdziwił się Florian
-Ja no podobasz mi się Florian i chciałabym żebyśmy byli razem.
(Florian?To będziesz moim partnerem?)
od Maji
Chodziłam po pastwisku szukając nie jakieś Ani,ale nic.A jak pytałam to słyszałam"Nie wiem gdzie jest Maja".Nareszcie po długich godzinach Ania wysiadła z czerwonego porsze.Była ubrana w czerwoną kurtkę,czepkę i rękawiczki,a buty miała niebieskie.Podeszła do stajennego,który pokazał na mnie.Podeszła do mnie i wzieła do wyczyszczenia.Potem pojechałyśmy ostrożnie w las,a następnie do jakiegoś zakątku w lesie.Ta był jakiś ogier,podeszłam do niego i zapytałam:
-Kim jesteś?
(Hidalgo?)
-Kim jesteś?
(Hidalgo?)
od Justusa
Poszedłem na tor aby poćwiczyć. Szło mi bardzo dobrze do puki nie zjawił się Secretariat ze swoim najlepszym przyjacielem Waszynktonem.
-Hej , Justus! Ćwiczysz?- zapytał Secretariat
-No...Na zawody , są wyścigi no nie? - wytlumaczyłem im
-Wiemy ale chyba nie wystartujemy - odpowiedział Wezjo
-Czemu? - zapytałem
(Wezjo? Secretariat? Czemu?)
od Kiary - CD Juraty
-Hej Jurata.
-Co u ciebie?
-Nie dobrze.
-Czemu?-zapytała zdziwiona i zmartwiona Jurata
-Mam właściciela,a ten chce mnie ujeździć.-powiedziałam zła
-To chyba dobrze.-powiedziała zmieszana Jurata
-Może dla innych,ale ja chce być dzikim koniem,a nie zwykłym,bez urazy Jurata.-powiedziałam-A jak mieć właściciela?-zapytałam z ciekawości
(Jurata?)
-Co u ciebie?
-Nie dobrze.
-Czemu?-zapytała zdziwiona i zmartwiona Jurata
-Mam właściciela,a ten chce mnie ujeździć.-powiedziałam zła
-To chyba dobrze.-powiedziała zmieszana Jurata
-Może dla innych,ale ja chce być dzikim koniem,a nie zwykłym,bez urazy Jurata.-powiedziałam-A jak mieć właściciela?-zapytałam z ciekawości
(Jurata?)
od Czarnej - CD Ducha
-A jak z Pearl?
-Dobrze,a ty masz kogoś?
-Jeszcze nie,ale mam na oku kogoś Duch.
-Aha.Wyścigi?
-Jeszcze pytasz?Pewnie!
-Na torze?
-Dobra.
Poszliśmy na tor,nikogo tam nie było.Ryszyliśmy,zostały 2 okrężenia,jedno i wygrał Duch,znowu Duch.A na koniec ja!O tak.zapytałam:
-To co teraz Duch?
(Duch?)
-Dobrze,a ty masz kogoś?
-Jeszcze nie,ale mam na oku kogoś Duch.
-Aha.Wyścigi?
-Jeszcze pytasz?Pewnie!
-Na torze?
-Dobra.
Poszliśmy na tor,nikogo tam nie było.Ryszyliśmy,zostały 2 okrężenia,jedno i wygrał Duch,znowu Duch.A na koniec ja!O tak.zapytałam:
-To co teraz Duch?
(Duch?)
od Rozali-CD Juraty
-Idziemy do sadu na jabłka?
-Tak.
Poszłyśmy do sadu,jabuszka były pyszne,takie słodzkie.Potem małe wyścigi,które wygrałam,potem Jurata ,a potem ja ........Doszła do nas Karmela.Rozmowa i....
(Karmela?Jurata?)
-Tak.
Poszłyśmy do sadu,jabuszka były pyszne,takie słodzkie.Potem małe wyścigi,które wygrałam,potem Jurata ,a potem ja ........Doszła do nas Karmela.Rozmowa i....
(Karmela?Jurata?)
od Rozi
Jeździłam z Kasią po lesie i tym Spiritem.Trochę mnie denerwował,tym że tata Kasi wolał go niż mnie.Co on ma czego ja nie mam?Dzikości?Niebezpieczeństwa przy dosiadaniu?Czemu tata Kasi mnie nie lubi?Stanęłyśmy przy rozdziażdże dróżek.Wolałam prawą stronę,bo znałam tą ścieżke,a Spirit jak zwykle na odwrót i chciał lewą.Kasia wybrała prawą,bo mi ufała.Zauważyłam że Spirit wkurzył się,ale nie pokazał tego.Potem przeszłyśmy w dość starą i zarośniętą ścieżkę.Po 2 godzinach zobaczyłam nowy maneż na polanie,która była ukruta pod naszym nosem.Kasia ze mnie zeszła,a Spirita wzięła do maneżu,powiedziała zamykając:
-Tu będę ciebie oswajać po swojemu Spirit.
Spirit się opierał ale Kasia wzięła go za uzdę po kilku godzinach.Po miesiącu już pozwalał jej podchodzić.A to mi dziki koń.Spirit to chyba zauważył i stał się agresywny co do Kasi.Kiedy minął miesiąc i 2 tygodnie tak jak zwykle Kasia była na maneży,ale teraz Spirit wydał mi się dziwny i byłam go towa skoczyć na maneż i bronić Kasię.Miałam rację,Spirit szykował się do ataku na Kasię.Chciałam przeszkodzić Spiritowi,ale zawadziłam o maneż i upadłam.Nie mogłam wstać.A moja noga zaczeła trochę krwawić.Już Spirit nie był taki do przodu,Kasia powiedziała przerażona:
-Spirit musisz mi pozwolić na siebie wsiąść,nie mam zasięgu.Innaczej nie wiem co może stać się z nogą Rozi,Spirit.
Chwilę był nie pewny,ale pozwolił Kasi wsiąść.
(Spirit?Jak droga?)
-Tu będę ciebie oswajać po swojemu Spirit.
Spirit się opierał ale Kasia wzięła go za uzdę po kilku godzinach.Po miesiącu już pozwalał jej podchodzić.A to mi dziki koń.Spirit to chyba zauważył i stał się agresywny co do Kasi.Kiedy minął miesiąc i 2 tygodnie tak jak zwykle Kasia była na maneży,ale teraz Spirit wydał mi się dziwny i byłam go towa skoczyć na maneż i bronić Kasię.Miałam rację,Spirit szykował się do ataku na Kasię.Chciałam przeszkodzić Spiritowi,ale zawadziłam o maneż i upadłam.Nie mogłam wstać.A moja noga zaczeła trochę krwawić.Już Spirit nie był taki do przodu,Kasia powiedziała przerażona:
-Spirit musisz mi pozwolić na siebie wsiąść,nie mam zasięgu.Innaczej nie wiem co może stać się z nogą Rozi,Spirit.
Chwilę był nie pewny,ale pozwolił Kasi wsiąść.
(Spirit?Jak droga?)
od Kiary
Wyszłam na pastwisko,ktoś przyjechał i podeszli do mnie.Gadali o czymś z godzinę,a potem facet krzyknął:
-To targ mamy ubity!
-Zapakować ją do przyczepy?
-Nie.Jak tu jest to niech będzie.-powiedział facet
Kiedy odszedł zarżałam,stajenny powiedział:
-To twój nowy właściciel Kiara.
CO?!Nie chce właściciela.Tak właśnie upadają dzikie konie,przez właścicieli.Ja nie chce stać się zwykłym koniem,chce być mustangiem z dziczy!Nie dam się,szybciej pójdzie do szpitala niż ja mu dam się dosiąść!Przez resztę dnia byłam nie miła dla innych koni i ludzi.
~~Wieczorem:
Znowu ten facet,wziął mnie siłą do manażu,kilka ludzi mnie trzymało za liny,wsiadł na mnie.Wsiadł na mnie!Teraz tego pożałuje jeden głupek!Zaczęłam wieżgać,podskakiwać wypręrzając plecy i wariować.Po kilku minutach póścili liny i zwiali z maneżu.Co za tchurze.Rzuciłam faceta i pognałam za nim,ale zwiał.Miał fart.Dalej już nie próbował,tylko do boksu poszłam,o tak do boksu,a jak jeszcze raz spróbuje to będzie w szpitalu.O tak,w szpitalu.Poszłam spać.
-To targ mamy ubity!
-Zapakować ją do przyczepy?
-Nie.Jak tu jest to niech będzie.-powiedział facet
Kiedy odszedł zarżałam,stajenny powiedział:
-To twój nowy właściciel Kiara.
CO?!Nie chce właściciela.Tak właśnie upadają dzikie konie,przez właścicieli.Ja nie chce stać się zwykłym koniem,chce być mustangiem z dziczy!Nie dam się,szybciej pójdzie do szpitala niż ja mu dam się dosiąść!Przez resztę dnia byłam nie miła dla innych koni i ludzi.
~~Wieczorem:
Znowu ten facet,wziął mnie siłą do manażu,kilka ludzi mnie trzymało za liny,wsiadł na mnie.Wsiadł na mnie!Teraz tego pożałuje jeden głupek!Zaczęłam wieżgać,podskakiwać wypręrzając plecy i wariować.Po kilku minutach póścili liny i zwiali z maneżu.Co za tchurze.Rzuciłam faceta i pognałam za nim,ale zwiał.Miał fart.Dalej już nie próbował,tylko do boksu poszłam,o tak do boksu,a jak jeszcze raz spróbuje to będzie w szpitalu.O tak,w szpitalu.Poszłam spać.
od Alana
Miałem dzisiaj mnieć trening,a potem małe zawody w wyścigach.Zaczołem trenować w lesie.Przeskakiwać,omijać i biec przez las.Tak przez kilka godzin.Wróciliśmy do stajni,tam zobaczyłem Amalię i Rozi.Gadałem z nimi.Potem pojachałem na wyścigi.Zająłem tam 2 miejsce,wracałem długo w przyczepie,kiedy wróciłem Rozi przybiegła do mnie pytając dzie byłem prze 4 czy 5 godzin.Odpowiedziałem jej że na zawodach,a potem opowiedziałem jej wszystko.Poszliśmy do sadu,gdzie była Sara.
(Sara?)
(Sara?)
od Amali
Byłam jak zwykle na pastwisku,kiedy doszedł do mnie Alan,Aszera i Zefira.Podeszłam do nich,przywitałam się,Zafira powiedziała:
-To co robimy?
-Może....-przerwano Aszery krzyk Agaty
-Alan!
-No biegni Alan,a my zostaniemy.-powiedziałam
Pobiegł do Agaty,a ja zapytałam:
-To co robimy dziewczyny?
-Wyścigi w sadzie?-zapytała Aszera
-Dobra.-powiedziałam
(Zefira?)
-To co robimy?
-Może....-przerwano Aszery krzyk Agaty
-Alan!
-No biegni Alan,a my zostaniemy.-powiedziałam
Pobiegł do Agaty,a ja zapytałam:
-To co robimy dziewczyny?
-Wyścigi w sadzie?-zapytała Aszera
-Dobra.-powiedziałam
(Zefira?)
od Nigta
Kiedy przechodziłem obok stajni dostrzegłem duży plakat wiszący na drzwiach.
''Uwaga! Wyścig!
Odbędzie się 16 grudnia 2013r.
Zaczyna się o 16.00 a kończy o 20.30.
Impreza, zabawa w cenie biletu.
Startują najlepsze konie ze stajni Championów.
Dojazdowe konie to między innymi:
-Largur po Lagunie
-Mefisto po Margaret
-Cera-Ł po Carmen
Dziękujemy!''
(Uwaga konie!Trwają zapisy!)
''Uwaga! Wyścig!
Odbędzie się 16 grudnia 2013r.
Zaczyna się o 16.00 a kończy o 20.30.
Impreza, zabawa w cenie biletu.
Startują najlepsze konie ze stajni Championów.
Dojazdowe konie to między innymi:
-Largur po Lagunie
-Mefisto po Margaret
-Cera-Ł po Carmen
Dziękujemy!''
(Uwaga konie!Trwają zapisy!)
od Sarry
Jestem w tej stadninie osiem miesięcy i bardzo podobają mi się tutejsze konie . ‘’Uwielbiam tereny a szczególnie trasę prowadzącą do jeziora . Chętnie bym się tam wybrała . Może Julia dziś mnie tam zabierze. ,, Kiedy tak sobie rozmyślałam nowy stajenny wyprowadzając mnie na padok odebrał telefon. Klikał coś . Usłyszałam moją panią.
Michał –Halo z tej strony Michał nowy stajenny.
Julia –Tu Julia właścicielka Sary .Dziś mnie nie będzie więc niech Sarra zostanie na padoku cały dzień.
Michał –Dobrze . Jutro też ?
Julia –Nie ,nie . Tylko dziś . Dziękuję.
Stajenny puścił mnie na padok . Pierwsze co zrobiłam to poszłam pogadać z Lenką .
Sara –Hej ,Juli dziś nie będzie !
Lenka –Spokojnie Julka z moją właścicielką pojechała do sklepu kupić nowy sprzęt jeździecki.
Sara –Skąd wiesz?
Lenka –Rozmawiały przy mnie o derkach na zimę .
Sara –To dlatego nas mierzyły .
Lenka –Tak ,a co? Coś się stało?
Sara –Posłuchaj ja idę się przejść nad jezioro tylko nikomu niem…
Lenka –Nie przeskoczysz ogrodzenia! –przerwała mi.
Sara –Pa ,pa za niedługo wracam !
Wzięłam rozpęd i jednym zgrabnym susem przeskoczyłam nad ogrodzeniem . Pogalopowałam aż do dróżki , którą chodziłam z Julią . Później trochę kłusa żeby odpocząć. No i dojechałam do fragmętu z przeszkodami . Tak świetnie mi szło aż tu ktoś podwyższył ostatnią . Rozpędziłam się i zapomniałam że przed przeszkodą trzeba skrócić chód . Skaleczyłam się w nogę mimo to dobiegłam aż do jeziora i tam czekałam na kogoś kto mi pomoże.
(Ciąg dalszy Black.)
Michał –Halo z tej strony Michał nowy stajenny.
Julia –Tu Julia właścicielka Sary .Dziś mnie nie będzie więc niech Sarra zostanie na padoku cały dzień.
Michał –Dobrze . Jutro też ?
Julia –Nie ,nie . Tylko dziś . Dziękuję.
Stajenny puścił mnie na padok . Pierwsze co zrobiłam to poszłam pogadać z Lenką .
Sara –Hej ,Juli dziś nie będzie !
Lenka –Spokojnie Julka z moją właścicielką pojechała do sklepu kupić nowy sprzęt jeździecki.
Sara –Skąd wiesz?
Lenka –Rozmawiały przy mnie o derkach na zimę .
Sara –To dlatego nas mierzyły .
Lenka –Tak ,a co? Coś się stało?
Sara –Posłuchaj ja idę się przejść nad jezioro tylko nikomu niem…
Lenka –Nie przeskoczysz ogrodzenia! –przerwała mi.
Sara –Pa ,pa za niedługo wracam !
Wzięłam rozpęd i jednym zgrabnym susem przeskoczyłam nad ogrodzeniem . Pogalopowałam aż do dróżki , którą chodziłam z Julią . Później trochę kłusa żeby odpocząć. No i dojechałam do fragmętu z przeszkodami . Tak świetnie mi szło aż tu ktoś podwyższył ostatnią . Rozpędziłam się i zapomniałam że przed przeszkodą trzeba skrócić chód . Skaleczyłam się w nogę mimo to dobiegłam aż do jeziora i tam czekałam na kogoś kto mi pomoże.
(Ciąg dalszy Black.)
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Uwaga!
Niestety na naszym blogu niektórzy wcale nie piszą opowiadań. Niektórzy nawet tu nie wchodzą a są jeszcze dwie osoby które odpisały że nie mają z tym blogiem nic wspólnego i mówią że te konie nie śa ich.
Przykro mi z tego powodu ale jak tak dalej pójdzie trzeba zamknąć bloga. Sytułacja z opowiadaniami prezętuje się katastrofalnie! Nie które osoby napisały opowiadanie tylko jeden jedyny ras przez ten rok!
Jest jeszcze taka osoba która uważa że myślała że napisze opowiadanie raz w dodatku na osiem linijek i koniec! Przykro mi ale osoby które nie napiszą opowiadania przez najbliższe dwa tygodnie zostają usunięte.
Dziękuje za zrozumienie,
właścicielka bloga
Przykro mi z tego powodu ale jak tak dalej pójdzie trzeba zamknąć bloga. Sytułacja z opowiadaniami prezętuje się katastrofalnie! Nie które osoby napisały opowiadanie tylko jeden jedyny ras przez ten rok!
Jest jeszcze taka osoba która uważa że myślała że napisze opowiadanie raz w dodatku na osiem linijek i koniec! Przykro mi ale osoby które nie napiszą opowiadania przez najbliższe dwa tygodnie zostają usunięte.
Dziękuje za zrozumienie,
właścicielka bloga
od Be lucky
Postanowiłem pojechać na przejaszczkę ale po drodze czekała mnie niespodzianka.
Stał tam pan Jerry i jego kolega Jarek.
-To Be lucky - powiedział Jerry
-Wow, super koń , ile za niego chcesz? - zapytał pan Jarek
-Pięćdziesiąt kół i stoi - odpowiedział
Podali sobie ręca a pan Jerry wypisał umowę.
-Jedzesz do nowej stajni Be lucky - powiedział pan Jarek
Cieszyłem się.
~Jutro~
Przyjechała przyczepa...
Ja wyszłem ze stajennym z boksu wypatrując mojej jedynej przyjaciółki Galaxy.
Nagle przybiegła.
-Be lucky! Ty wyjeżdżasz? - zapytała
-Tak...Tam będę miał nowe życie...lepsze życie konia światowego....-odpowiedziałem
-Ale tu też możesz! - upierała się przy swoim
-Tak , ale już mnie kupili a tam też mogę - odpowiedziałem ale zrozumiałem że wyjeżdżając złamę jej serce
-Nie musisz....-odpowiedziała cicho a na ziemię kapały łzy
Dużo łez. Cicho i ostrożnie jakbym miał ich nie zauważyć. Popatrzałem w zapłakane , złote oczy Galaxy.
-Zobaczysz mnie jeszczę. Nie ważne gdzie....W telewizji , komputerze czy po prostu zdjęcie ale zawsze
będę duchem przy tobie - powiedziałem zciszonym głosem
Uniosła wzrok i popatrzała na mnie.
-Masz rację.... - powiedziała i odeszła
Potem weszłem do przyczepy. Samochód ruszył. Ostatni raz popatrzałem na moją stajnię , na pokachaną stajnię , na padoki , na hale , na maneż , na bawiące się źrebaki , na miejsce gdzie moje nogi dotknęły tego terenu , na ....Galaxy , na boksy .....Na stajnię Championów.
Stał tam pan Jerry i jego kolega Jarek.
-To Be lucky - powiedział Jerry
-Wow, super koń , ile za niego chcesz? - zapytał pan Jarek
-Pięćdziesiąt kół i stoi - odpowiedział
Podali sobie ręca a pan Jerry wypisał umowę.
-Jedzesz do nowej stajni Be lucky - powiedział pan Jarek
Cieszyłem się.
~Jutro~
Przyjechała przyczepa...
Ja wyszłem ze stajennym z boksu wypatrując mojej jedynej przyjaciółki Galaxy.
Nagle przybiegła.
-Be lucky! Ty wyjeżdżasz? - zapytała
-Tak...Tam będę miał nowe życie...lepsze życie konia światowego....-odpowiedziałem
-Ale tu też możesz! - upierała się przy swoim
-Tak , ale już mnie kupili a tam też mogę - odpowiedziałem ale zrozumiałem że wyjeżdżając złamę jej serce
-Nie musisz....-odpowiedziała cicho a na ziemię kapały łzy
Dużo łez. Cicho i ostrożnie jakbym miał ich nie zauważyć. Popatrzałem w zapłakane , złote oczy Galaxy.
-Zobaczysz mnie jeszczę. Nie ważne gdzie....W telewizji , komputerze czy po prostu zdjęcie ale zawsze
będę duchem przy tobie - powiedziałem zciszonym głosem
Uniosła wzrok i popatrzała na mnie.
-Masz rację.... - powiedziała i odeszła
Potem weszłem do przyczepy. Samochód ruszył. Ostatni raz popatrzałem na moją stajnię , na pokachaną stajnię , na padoki , na hale , na maneż , na bawiące się źrebaki , na miejsce gdzie moje nogi dotknęły tego terenu , na ....Galaxy , na boksy .....Na stajnię Championów.
niedziela, 8 grudnia 2013
od Secretariata - CD Asari
Patrząc na rozbrykaną Pearl, jakoś tak mnie wzięło na spacer. Ukradkiem wymknąłem się z pastwiska i ruszyłem galopem byle szybciej w las, a później już spokojnym kłusem. Nagle poczułem uderzenie i leżałem na ziemi... ,,Wpadłem w drzewo?!"
- Kim jesteś?
Milczałem... Drzewo które gada?
- Jestem Asari. A ty?
- Jestem Secretariat.. Przepraszam..
- Nie, to ja przepraszam.. Niezdara ze mnie..
- Nawet jeżeli niezdara, to bardzo ładna...
<Asari?>
- Kim jesteś?
Milczałem... Drzewo które gada?
- Jestem Asari. A ty?
- Jestem Secretariat.. Przepraszam..
- Nie, to ja przepraszam.. Niezdara ze mnie..
- Nawet jeżeli niezdara, to bardzo ładna...
<Asari?>
od Juraty
Dziś na pastwisku spotkałam Nivess. Rozmawiałyśmy trochę i potem poszłam do stajni. Gadałam jeszcze trochę z Wezjem i poszłam na trening ujeżdżania. Następnie udałam się do boksu. Na przejściu spotkałam jeszcze Kiarę.
-Hej- powiedziałam.
(Kiara?)
-Hej- powiedziałam.
(Kiara?)
od Aszery
Dzisiaj miałab być przewoźniczką po mieście bryczką! Zaprzęgli mnie ale ja oczywiście jak opętana brykałam z radości. W końcu jeden pan wszedł do bryszki i udeżył lejcami. Ruszyłam. Potem kiedy wyjechaliśmy na drogę parę osób wsiadło do bryszki. Chcieli pojechać na dworzec. Koń na dworcu?!
-Jak ma na imię ten konik?- zapytała mała dziweczynka
-Aszera - odpowiedział powoźny
-Jest piękna - potwierdziła jej mama
-Tak , jest sportowa ale bardziej od sportu woli bryyczkę - wyjaśnił pan
-No...Jest dobra w bryczce
Po tej krótkiej rozmowie dojechaliśmy na miejsce.
-Jak ma na imię ten konik?- zapytała mała dziweczynka
-Aszera - odpowiedział powoźny
-Jest piękna - potwierdziła jej mama
-Tak , jest sportowa ale bardziej od sportu woli bryyczkę - wyjaśnił pan
-No...Jest dobra w bryczce
Po tej krótkiej rozmowie dojechaliśmy na miejsce.
od Ducha
Dziś miałem dzień treningu. Wyprowadzili mnie na parkur, żeby poćwiczyć skoki. Zwaliłem tylko jedną belkę.... to znaczy aż jedną! Miałem nadzieje że wyjdzie mi bez błędnie. Potem poszedłem na pastwisko tam zobaczyłem Czarną.
-Cześć Czarna!
-O! Hej Duch!
-Jak u cb?
-Dobrze a u cb?
-Dobrze też
(Czarna ?)
-Cześć Czarna!
-O! Hej Duch!
-Jak u cb?
-Dobrze a u cb?
-Dobrze też
(Czarna ?)
od Tarivy
Biegałam razem z moją mamą na łące. Była piękna pogoda. Choć był śnieg ja byłam szczęśliwa.
Moja mama też polubiła tą puszystą masę. Pobrykaliśmy trochę a potem ja wygrzebywałam ze śniegu
źdźbła trawy. Mniam. Były trochę inne niż wiąsną czy latem ale smakowały podobnie. Jak by ktoś je właśnie wyjął z zimnej wody w której leżały kilka lat.
Potem po tej zabawie poszłam na padok do Lajli , Jezz'a , Turyna i Paris aby się z nimi pobawić.
Była tam też Azja z Quilem i Marry. Ucieszyłam się że nas tak dużo i pokazałam im moją zabawę.
Bawiliśmy się tak jakieś kilka godzin a potem niestety pora do stajni.
Moja mama też polubiła tą puszystą masę. Pobrykaliśmy trochę a potem ja wygrzebywałam ze śniegu
źdźbła trawy. Mniam. Były trochę inne niż wiąsną czy latem ale smakowały podobnie. Jak by ktoś je właśnie wyjął z zimnej wody w której leżały kilka lat.
Potem po tej zabawie poszłam na padok do Lajli , Jezz'a , Turyna i Paris aby się z nimi pobawić.
Była tam też Azja z Quilem i Marry. Ucieszyłam się że nas tak dużo i pokazałam im moją zabawę.
Bawiliśmy się tak jakieś kilka godzin a potem niestety pora do stajni.
od Justusa
Dziś był piękny słoneczny dzień, wstałem i wzięli mnie na pastwisko. Tam zobaczyłem Odesse.
-Hej Odessa!
-Hej!
-Jak tam u ciebie?
-Dobrze a u cb?
-Też dobrze
(Odessa?)
-Hej Odessa!
-Hej!
-Jak tam u ciebie?
-Dobrze a u cb?
-Też dobrze
(Odessa?)
od Juraty - CD Rozali
-O! Hej Rozi- powiedziałam.
-Jak tam u ciebie?
-Dobrze a u ciebie?
-Wspaniale!
-Słyszałam że Kasia będzie mieć nowego konia... widziałaś go?
-Nie a ty?
-Też nie...ale ma to być jakiś dzikus
-Wiem.
(Rozalia ?)
-Jak tam u ciebie?
-Dobrze a u ciebie?
-Wspaniale!
-Słyszałam że Kasia będzie mieć nowego konia... widziałaś go?
-Nie a ty?
-Też nie...ale ma to być jakiś dzikus
-Wiem.
(Rozalia ?)
od Ducha - CD Pearl
-Jasne chodźmy!- zawołałem i pobiegliśmy do każdej po kolei. Potem udaliśmy się na pastwisko razem z Jaśminą i jedliśmy zieloną trawę, od czasu do czasu popijając wodę ze stawu. Dzień minął bardzo szybko. Potem poszliśmy odpocząć do boksów.
od Kiary
Wyszłam na pastwisko,ktoś przyjechał i podeszli do mnie.Gadali o czymś z godzinę,a potem facet krzyknął:
-To targ mamy ubity!
-Zapakować ją do przyczepy?
-Nie.Jak tu jest to niech będzie.-powiedział facet
Kiedy odszedł zarżałam,stajenny powiedział:
-To twój nowy właściciel Kiara.
CO?!Nie chce właściciela.Tak właśnie upadają dzikie konie,przez właścicieli.Ja nie chce stać się zwykłym koniem,chce być mustangiem z dziczy!Nie dam się,szybciej pójdzie do szpitala niż ja mu dam się dosiąść!Przez resztę dnia byłam nie miła dla innych koni i ludzi.
-To targ mamy ubity!
-Zapakować ją do przyczepy?
-Nie.Jak tu jest to niech będzie.-powiedział facet
Kiedy odszedł zarżałam,stajenny powiedział:
-To twój nowy właściciel Kiara.
CO?!Nie chce właściciela.Tak właśnie upadają dzikie konie,przez właścicieli.Ja nie chce stać się zwykłym koniem,chce być mustangiem z dziczy!Nie dam się,szybciej pójdzie do szpitala niż ja mu dam się dosiąść!Przez resztę dnia byłam nie miła dla innych koni i ludzi.
sobota, 7 grudnia 2013
od Karuzo
Dzisiaj postanowiłem wybrać się z moją rodziną na wycieczkę.
-Poezja! Grass! Rosa! Idziemy! - zawołałem
Live stała już gotowa przy bramce na pastwisku.
-Tato? - odezwała się Rosa
-Tak kochanie? - powiedziałem
-A co będzie jeśli nas ktoś złapie? - zapytała dość przestraszona
-Nikt nas nie złapie - zapewniłem ją
Grass przysłuchiwał się tej rozmowie i podszedł bliżej.
-Tato! Mam pomysł! Pościgamy się?!- zapytał z entuzjazmem
-Oj! Skarbie....Przecierz wiesz że to ma być wycieczka a nie ciężki kros pięciu cwałujących koni - odpowiedziałem
-Tato....Tylko do początku lasu! - zachęcił mnie
-No dobrze - odpowiedziałem
I pobiegliśmy na wycieczkę.....
(Live? Co było dalej?)
-Poezja! Grass! Rosa! Idziemy! - zawołałem
Live stała już gotowa przy bramce na pastwisku.
-Tato? - odezwała się Rosa
-Tak kochanie? - powiedziałem
-A co będzie jeśli nas ktoś złapie? - zapytała dość przestraszona
-Nikt nas nie złapie - zapewniłem ją
Grass przysłuchiwał się tej rozmowie i podszedł bliżej.
-Tato! Mam pomysł! Pościgamy się?!- zapytał z entuzjazmem
-Oj! Skarbie....Przecierz wiesz że to ma być wycieczka a nie ciężki kros pięciu cwałujących koni - odpowiedziałem
-Tato....Tylko do początku lasu! - zachęcił mnie
-No dobrze - odpowiedziałem
I pobiegliśmy na wycieczkę.....
(Live? Co było dalej?)
od Asari
Szłam sobie lasem, bardzo szybkim krokiem. Wpadłam na jakiegoś ogiera. Nie znałam go.
- Kim jesteś? - zapytałam. Koń milczał.
- Ja jestem Asari a ty? - próbowałam zapytać. Wreszcie odezwał się:
- jestem...
(Jakiś ogier dokończy?)
- Kim jesteś? - zapytałam. Koń milczał.
- Ja jestem Asari a ty? - próbowałam zapytać. Wreszcie odezwał się:
- jestem...
(Jakiś ogier dokończy?)
od Pearl
Dzisiaj czekał mnie wielki dzień. Miałam jechać do Warszawy na coroczny wyścig koni arabskich. Cieszyłam się z tego bardzo. Nagle zza drzwi wyszła pani Zofia z jakąś dziewczyną. Wyglądała na 14 lat i miała długie blond włosy.
-To jest Pearl - powiedziała podchodząc do mojego boksu
Zarżałam łagodnie podchodząc do drzwi boksu.
-Pearl. To Roxana - powiedziała pani Zofia patrząc się na ową Roxanę
-Roxano, Pearl jest dość spokojnym koniem....jak na araba - dodała
-Poradzę sobie , jeżdżę 8 lat - odrzekła
Ha! A więc ona miała na mnie jeździć na zawodach! A co będzie jak mnie kupi?! O nie!
Zaczęłam się rzucać po boksie rżąc i stając dęba. Koń stojący obok-a była to Richa- spojrzał na mnie
-Pearl? Gorzej ci? - zapytała
-Tak!!!! Ona może mnie kupić! - pożaliłam się
-Och, ale czemu? - dopytywała Richa
-No bo będzie na mnie startować w zawodach! - odkrzyknęłam
-Aha , no i co teraz? - zapytała
-Nie wiem! Ucieknijmy! - zawołałam i skoczyłam ponad bramą boksu. Roxana odsunęła się jak oparzona a pani Zofia nie mogła uwierzyć co jest z jej ''grzeczniutkim konikiem''. Pobiegłam do lasu jednak stajenny zobaczył co jest grane i rzucił we mnie uwiązem który zaczepił mi się o nogę. Upadłam ale kiedy próbowałam się pozbierać stajenny wziął mnie na uwiąz i już prowadził rozbrykaną do stajni. Nie chciałam tam iść. Nie chciałam też stąd odejść. Kiedy doprowadził mnie do boksu pani Zofia popatrzyła na mnie krzywo a Roxana podeszła do mnie jakby nigdy nic i .....POGŁASKAŁA MNIE. O rany!
Potem osiodłała mnie a kiedy dałam się dosiąść poszłam na halę ujeżdżeniową.
-Roxi! Uważaj z nią! - ostrzegła pani Zofia
-Ona jest bardzo grzeczna - odpowiedziała Roxana
~~Dwie godziny później~~
Po długiem treningu (gdzie oczywiście chodziłam bez zarzutów) Roxi dała mi marchewkę i głaskała mnie jakieś 10 minut.
-Ona jest super! - zawołała
-Tak....Mówiłam ci - odpowiedziała pani Zofia
-To jest Pearl - powiedziała podchodząc do mojego boksu
Zarżałam łagodnie podchodząc do drzwi boksu.
-Pearl. To Roxana - powiedziała pani Zofia patrząc się na ową Roxanę
-Roxano, Pearl jest dość spokojnym koniem....jak na araba - dodała
-Poradzę sobie , jeżdżę 8 lat - odrzekła
Ha! A więc ona miała na mnie jeździć na zawodach! A co będzie jak mnie kupi?! O nie!
Zaczęłam się rzucać po boksie rżąc i stając dęba. Koń stojący obok-a była to Richa- spojrzał na mnie
-Pearl? Gorzej ci? - zapytała
-Tak!!!! Ona może mnie kupić! - pożaliłam się
-Och, ale czemu? - dopytywała Richa
-No bo będzie na mnie startować w zawodach! - odkrzyknęłam
-Aha , no i co teraz? - zapytała
-Nie wiem! Ucieknijmy! - zawołałam i skoczyłam ponad bramą boksu. Roxana odsunęła się jak oparzona a pani Zofia nie mogła uwierzyć co jest z jej ''grzeczniutkim konikiem''. Pobiegłam do lasu jednak stajenny zobaczył co jest grane i rzucił we mnie uwiązem który zaczepił mi się o nogę. Upadłam ale kiedy próbowałam się pozbierać stajenny wziął mnie na uwiąz i już prowadził rozbrykaną do stajni. Nie chciałam tam iść. Nie chciałam też stąd odejść. Kiedy doprowadził mnie do boksu pani Zofia popatrzyła na mnie krzywo a Roxana podeszła do mnie jakby nigdy nic i .....POGŁASKAŁA MNIE. O rany!
Potem osiodłała mnie a kiedy dałam się dosiąść poszłam na halę ujeżdżeniową.
-Roxi! Uważaj z nią! - ostrzegła pani Zofia
-Ona jest bardzo grzeczna - odpowiedziała Roxana
~~Dwie godziny później~~
Po długiem treningu (gdzie oczywiście chodziłam bez zarzutów) Roxi dała mi marchewkę i głaskała mnie jakieś 10 minut.
-Ona jest super! - zawołała
-Tak....Mówiłam ci - odpowiedziała pani Zofia
piątek, 6 grudnia 2013
od Maji - CD Czarnej
Chodziliśmy nie daleko stada Armanda,nie podobał mi się ten ogier,ale Czarnej chyba tak.W nocy poszliśmy spać.Rano Armando,Rosa(klacz z jego stada) i my ruszyliśmy w podróż do stajni.Po 3 dniach zauważyłam,że Czarna nie jest sobą,w nocy kiedy wszyscy spali,podeszłam do czarnej i zapytałam ją:
-Czarna co jest grane?Możesz mi powiedzieć.
-Ja chyba kocham...Armanda.
-To wspaniale!
-Ale wtedy muszę zostawić was,stajnię,Malikę i wszystko co kocham,ale czuję się taka wolna,wesoła i...no nie wiem jak to opisać.
-Czarna wiem,że dobrze wybierzesz.
Poszłam spać zostawiając Czarną i jej przemyślenia.
(Czarna?Armando czy stajnia?)
-Czarna co jest grane?Możesz mi powiedzieć.
-Ja chyba kocham...Armanda.
-To wspaniale!
-Ale wtedy muszę zostawić was,stajnię,Malikę i wszystko co kocham,ale czuję się taka wolna,wesoła i...no nie wiem jak to opisać.
-Czarna wiem,że dobrze wybierzesz.
Poszłam spać zostawiając Czarną i jej przemyślenia.
(Czarna?Armando czy stajnia?)
od Lajli
Na łące było bardzo wesoło. Spadł nareszcie pierwszy śnieg! Cieszę się z tego a jeszcze bardziej inne źrebaki! Bawiłam się dzisiaj cały dzień z Jezz'em. A potem pobiegłam z Paris szukać jagód i innych owoców leśnych. Potem z Turynem i Jezz'em bawiliśmy się piłką którą ktoś zostawił obok pastwiska. Dzisiaj było tak wesoło!
od Rozalii - CD Havany
Spróbowałyśmy jakość delikatnie wypchnąć kopyto Kryształa pomiędzy kratami,ale nic.Powiedziałam:
-Lece po kogoś,a ty zostań przy Krysztale.
Havana kiwnęła głową,a ja ruszyłam szukając kogoś,ale nikogo nie było.Czemu dzisiaj musiała stajnia być niczym pustynia.Nagle przypomniałam radę Amali"Jeśli chcesz uwagi to zrób zamieszanie i sporo hałasu"Zaczęłam przewracać,walić i rżeć ile można,ale nadal za mało.Co muszę jeszcze zrobić,żeby mnie zauważyli?Nagle ktoś powiedział:
-Amatorka.
To był Spirit patrzący z boksu,zapytałam:
-A czy ty umiesz lepiej?
-Wypuść mnie to zobaczysz.
-A zwiejesz?
-Nie.
Wypuściłam go,mniej niż pięć minut wszystko w stajni leżało,a nawet wisiało.Stajenny przybiegł patrząc co dzieje się,kiedy to zobaczył był szoku,że jeden koń umiał zrobić taki huragan w stajni.Nie czekając co powie złapałam go ubranie i ciągnęłam do Harvey i Kryształa.Zawołał innych i razem próbowali uwolnić nogę Kryształa,Spirit patrzył na ich misję ratunkową.
(Kryształ?Harvey?I wyjęli nogę pomiędzy krat?)
-Lece po kogoś,a ty zostań przy Krysztale.
Havana kiwnęła głową,a ja ruszyłam szukając kogoś,ale nikogo nie było.Czemu dzisiaj musiała stajnia być niczym pustynia.Nagle przypomniałam radę Amali"Jeśli chcesz uwagi to zrób zamieszanie i sporo hałasu"Zaczęłam przewracać,walić i rżeć ile można,ale nadal za mało.Co muszę jeszcze zrobić,żeby mnie zauważyli?Nagle ktoś powiedział:
-Amatorka.
To był Spirit patrzący z boksu,zapytałam:
-A czy ty umiesz lepiej?
-Wypuść mnie to zobaczysz.
-A zwiejesz?
-Nie.
Wypuściłam go,mniej niż pięć minut wszystko w stajni leżało,a nawet wisiało.Stajenny przybiegł patrząc co dzieje się,kiedy to zobaczył był szoku,że jeden koń umiał zrobić taki huragan w stajni.Nie czekając co powie złapałam go ubranie i ciągnęłam do Harvey i Kryształa.Zawołał innych i razem próbowali uwolnić nogę Kryształa,Spirit patrzył na ich misję ratunkową.
(Kryształ?Harvey?I wyjęli nogę pomiędzy krat?)
od Dark Rubine
Dzisiaj czekał mnie ważny trening. Stałam w boksie i czekałam na Zofię. W końcu przyszła.
-Cześć Live , i jak przed treningiem? - zapytała i pogłaskała mnie
Zarżałam. Pani Zofia wyczyściła mnie i osiodłała. Potem wsiadła i pojechaliśmy na halę.
PO dojechaniu zaczęłam stępować...Wydawało mi się że jeżdżę już 5 godzin ale to było tylko 15 minut.
W końcu pani Zofia przycisnęła łydki i ruszyłam kłusem. Przejechałam 2 razy przez długie drążki a potem przez kawaletki. Po 20 minutach takiej jazdy zaczął się galop. Po 2 kółkach galopu robiliśmy wolty , zmiany kierunku różnymi sposobami i zatrzymania. Niedługo potem na halę skokową weszła Pearl na grzbiecie z 14-letnią dziewczyną ze szkółki jeździeckiej. Miała na imię Delfina.
-O Delfina! Jeździj stępem , ja tylko poskaczę i już będziemy trenować - powiedziała pani Zofia
Ruszyliśmy na dużą przeszkodę. Może 1,50cm. Przeskoczyłam ją bez trudu a potem jeszcze kilka razy.
A na koniec przejechałam trudny parkur z przeszkodami 1,62 cm. To bardzo dużo. Potem pani Zofia mnię występowała.
-Delfina! Kłusuj! - wydała polecenie pani Zofia
Po kilku minutach wyszliśmy z hali do stajni.....
-Cześć Live , i jak przed treningiem? - zapytała i pogłaskała mnie
Zarżałam. Pani Zofia wyczyściła mnie i osiodłała. Potem wsiadła i pojechaliśmy na halę.
PO dojechaniu zaczęłam stępować...Wydawało mi się że jeżdżę już 5 godzin ale to było tylko 15 minut.
W końcu pani Zofia przycisnęła łydki i ruszyłam kłusem. Przejechałam 2 razy przez długie drążki a potem przez kawaletki. Po 20 minutach takiej jazdy zaczął się galop. Po 2 kółkach galopu robiliśmy wolty , zmiany kierunku różnymi sposobami i zatrzymania. Niedługo potem na halę skokową weszła Pearl na grzbiecie z 14-letnią dziewczyną ze szkółki jeździeckiej. Miała na imię Delfina.
-O Delfina! Jeździj stępem , ja tylko poskaczę i już będziemy trenować - powiedziała pani Zofia
Ruszyliśmy na dużą przeszkodę. Może 1,50cm. Przeskoczyłam ją bez trudu a potem jeszcze kilka razy.
A na koniec przejechałam trudny parkur z przeszkodami 1,62 cm. To bardzo dużo. Potem pani Zofia mnię występowała.
-Delfina! Kłusuj! - wydała polecenie pani Zofia
Po kilku minutach wyszliśmy z hali do stajni.....
od Charliego
Poszedłem na łąkę. Nie zdążyłem popaść się w spokoju nawet 5 minut gdy przygalopowała do mnie Mirable ze swoją wierną przyjaciółką Mohylew.
-Cześć wam! - powiedziałem
-No cześć Charlie! Gdzie Selma i Skandynawia? - zapytała Mirable
-Selma na treningu a Skani na pierwszej lonży - odpowiedziałem i zabrałem się do pasienia
-To fajnie! Moh? Idziesz ze mną zobaczyć Skani na lonży? - zapytała Mirable
-No... Oczywiście! - chodźmy
Poszły sobie. Odetchnąłem. Nareszcie spokój. Zjadłem , poszedłem do poidła , wytarzałem się , pogalopowałem i rozprostowałem nareszcie nogi , pochodziłem bezczynnie.....No i tak minął cały dzień.
Jak zwykle przyszedł stajenny i zabrał mnie z pastwiska.
-No , no Charlie, coś za spokojny jesteś - powiedział stajenny widząc moją nudę
Poruszałem tylko głową ale stajenny tego nie zauważył. Zarżałem bo zobaczyłem Selmę wychodzącą z Anią na grzbiecie.
-I jak Charlie? Nudziło ci się samemu? - zapytała
-No..Tak bardzo - odpowiedziałem
W tej chwili wyszła z hali Skandynawia ale na lonży! Wow! Ale ona grzeczna. Zawsze uważałem ją za chodzącą kulę energii a ona taka spokojna!
Resztę drogi do stajni rozmyślałem co będę robić jutro jeśli Selma i Skani pójdą znowu na swoje ''zajęcia''.
Nuda...nuda....Wreszcie przyszła mi do głowy zaskakująca myśl! Pójdę na wybieg dla źrebiąt! Dziecinne ale skuteczne. Po wejściu do boksu poczułem zmęczenie. Położyłem się i lekko przymknąłem oczy. Potem już tylko marzenia i myśli....
-Cześć wam! - powiedziałem
-No cześć Charlie! Gdzie Selma i Skandynawia? - zapytała Mirable
-Selma na treningu a Skani na pierwszej lonży - odpowiedziałem i zabrałem się do pasienia
-To fajnie! Moh? Idziesz ze mną zobaczyć Skani na lonży? - zapytała Mirable
-No... Oczywiście! - chodźmy
Poszły sobie. Odetchnąłem. Nareszcie spokój. Zjadłem , poszedłem do poidła , wytarzałem się , pogalopowałem i rozprostowałem nareszcie nogi , pochodziłem bezczynnie.....No i tak minął cały dzień.
Jak zwykle przyszedł stajenny i zabrał mnie z pastwiska.
-No , no Charlie, coś za spokojny jesteś - powiedział stajenny widząc moją nudę
Poruszałem tylko głową ale stajenny tego nie zauważył. Zarżałem bo zobaczyłem Selmę wychodzącą z Anią na grzbiecie.
-I jak Charlie? Nudziło ci się samemu? - zapytała
-No..Tak bardzo - odpowiedziałem
W tej chwili wyszła z hali Skandynawia ale na lonży! Wow! Ale ona grzeczna. Zawsze uważałem ją za chodzącą kulę energii a ona taka spokojna!
Resztę drogi do stajni rozmyślałem co będę robić jutro jeśli Selma i Skani pójdą znowu na swoje ''zajęcia''.
Nuda...nuda....Wreszcie przyszła mi do głowy zaskakująca myśl! Pójdę na wybieg dla źrebiąt! Dziecinne ale skuteczne. Po wejściu do boksu poczułem zmęczenie. Położyłem się i lekko przymknąłem oczy. Potem już tylko marzenia i myśli....
od Spirita -CD Richy
Pokazała mi hale,potem sad,zobaczyłem na jabłoniach czerwone błyszczące jabułka,podbiegłem i ziadłem z dwa,po chwili Richa była ze mną ,też ziadła jabuszka.Po skończeniu naszej małej uczty,pokazała mi resztę terenów.Wróciliśmy o 15,Kasia czekała z Rozalią przy stajni,kiedy zobaczyła nas to podbiegły na nas i Kasia powiedziała:
-Spirit gdzie byłeś?Teraz muszę zwami jechać na przejaszczke o 2 godziny krócej,no ale trudno.
Rozalia spojrzała na mnie zła,Richa wróciła do stajni,a ja galopem z Rozalią i Kasią pojechaliśmy w las.Jeździliśmy z 3 godziny,a potem przyjechaliśmy nad jakieś jeziorko,zostałem przywiązany do drzewa,a Rozalia chodziła wolno?To nie było fer!Kasia czytała coś,Rozalia podeszła do mnie,zapytałem:
-Czemu nie jesteś przywiązana jak ja?!
-Kasia mi ufa,a ja jej.Kocham ją i bym jej nie uciekła,a ty uciekłbyś.
-A jak ze chce mi się pić?Co wtedy mondralo?
-Patrz.
Położyła się,zaczeła rżeć cicho,ale słyszalnie,wyglądoła to jakby była spragniona.Kasia spojrzała i szybkim ruchem nabrała wody do swojego kasku,miała jej podstawić,ale Rozalia wylała tą wode na nią,Kasia zaczeła ją gonić,goniły się tak aż Rozalia przewróciła się na ziemię a Kasia za nią.Napiłem się i wróciliśmy w nocy.Poszłem spać,Rozalia też.Może Rozalia była spoko jak na oswojonego mustanga?Poszłem spać.
-Spirit gdzie byłeś?Teraz muszę zwami jechać na przejaszczke o 2 godziny krócej,no ale trudno.
Rozalia spojrzała na mnie zła,Richa wróciła do stajni,a ja galopem z Rozalią i Kasią pojechaliśmy w las.Jeździliśmy z 3 godziny,a potem przyjechaliśmy nad jakieś jeziorko,zostałem przywiązany do drzewa,a Rozalia chodziła wolno?To nie było fer!Kasia czytała coś,Rozalia podeszła do mnie,zapytałem:
-Czemu nie jesteś przywiązana jak ja?!
-Kasia mi ufa,a ja jej.Kocham ją i bym jej nie uciekła,a ty uciekłbyś.
-A jak ze chce mi się pić?Co wtedy mondralo?
-Patrz.
Położyła się,zaczeła rżeć cicho,ale słyszalnie,wyglądoła to jakby była spragniona.Kasia spojrzała i szybkim ruchem nabrała wody do swojego kasku,miała jej podstawić,ale Rozalia wylała tą wode na nią,Kasia zaczeła ją gonić,goniły się tak aż Rozalia przewróciła się na ziemię a Kasia za nią.Napiłem się i wróciliśmy w nocy.Poszłem spać,Rozalia też.Może Rozalia była spoko jak na oswojonego mustanga?Poszłem spać.
od Havany
Stałam w boksie bezczynnie. Nagle usłyszałam dziwny dźwięk. To był krzyk bulu.
Wystraszyłam się. To był jakiś koń. Pobiegłam do miejsca skąd dochodziło rżenie.
Kiedy doszłam na miejsce ogarnął mnie szok. To był Kryszta. Noga zaklinowała mu się w kratach. Leżał na ziemi i rżał.Zawołałam pomocy . Przybiegła Rozalia.
(Rozi?)
Wystraszyłam się. To był jakiś koń. Pobiegłam do miejsca skąd dochodziło rżenie.
Kiedy doszłam na miejsce ogarnął mnie szok. To był Kryszta. Noga zaklinowała mu się w kratach. Leżał na ziemi i rżał.Zawołałam pomocy . Przybiegła Rozalia.
(Rozi?)
od Rozali - CD Heliosa
Trenowałam z godzinę z Kasią,a potem czytała na głos jakąś książkę o przygodach robinchuda.Czytała kilka minut i poszła do samochodu,a ja wróciłam do boksu i poszłam spać.
od Caspra
D zisiaj niespodziewanie wyszedł mi bardzo ważny trening. Nie miałem czasu na różne rzeczy typu pastwisko lub jazda na zwykłym pastwisku.Dzisiaj trzeba było mi czegoś więcej , będzie na mnie terenwać sama pani Zofia, jeśli ten trening nie wypali będę już skończony. No więc tak jak zgodnie z planem poszedłem na pastwisko i odrazu pani Zofia zaczęła mnie siodłać , minęły może dwie godzinki jazdy a później już poszedłem do boksu nie myśląc o tym co na treningu się wydarzyło. Spotkałem Havane rozmawiającą o zawodach które mają nadejść nazajutrz.
od Alana - CD Datargan
Byłem na pastwisku kiedy spotkałem Datargen,podeszłem do niej i powiedziałem:
-Hej Datargan,co tu robisz?
-Hej Alan,tak tu jestem,a ty?
-Czekam na trening,ale zanim przyjdzie pani Agata to zejdzie godzina albo dwie.To co robimy?
(Datargan?)
-Hej Datargan,co tu robisz?
-Hej Alan,tak tu jestem,a ty?
-Czekam na trening,ale zanim przyjdzie pani Agata to zejdzie godzina albo dwie.To co robimy?
(Datargan?)
czwartek, 5 grudnia 2013
od Fazesa - CD Rozali
-Tak , to dobry pomysł - potwierdziłem
-No dobrze! To za godzinę w sadzie ! - zawołała i odbiegła
-Cześć - pożegnałem się
Godzinę później byłem gotowy w sadzie. Rozi też przyszła.
-No to wyścig! - zawołała wesoło
(Rozi ?)
-No dobrze! To za godzinę w sadzie ! - zawołała i odbiegła
-Cześć - pożegnałem się
Godzinę później byłem gotowy w sadzie. Rozi też przyszła.
-No to wyścig! - zawołała wesoło
(Rozi ?)
od Richy - CD Spirita
- No....Dobrze - Powiedziałam wesoło
Spirit też się uśmiechnął.
Zaraz potem przyszła po mnie pani Zofia rady przejechać na mnie parkur na treningu.
Po treningu poszłam na pastwisko , miałam go obok Spirita.
Po godzinie pasienia poszłam z powrotem do stajni ze stajennym drodze do stajni ominęłam Sonato i Spirita którzy razem wariowali na pastwisku kopiąc się i stając dęba. Och te chłopaki , zawsze muszą się o coś pokłócić. Przypomniało mi się że muszę jeszcze dzisiaj oprowadzić Spirita po stajni. Poszłam więc do jego boksu ale zobaczyłam że nie ma go w środku. Ciekawe gdzie on może być? Wyszłam na dwór aby zobaczyć czy nie ma go na żadenym maneżu , a potem na halę , ale nigdzie go nie było. Nagle zauważyłam jakiegoś ogiera podobnego do Spirita biegnącego po polach.Pobiegłam prosto do niego przeskakując 4 płody. Kiedy go dogoniłam zapytałam go:
- Co tu robisz ? Przecież miałam cię oprowadzać
-Tak...Czekałem na ciebie na łące
- No no chodźmy . Najpierw hala
(Spirit?)
Spirit też się uśmiechnął.
Zaraz potem przyszła po mnie pani Zofia rady przejechać na mnie parkur na treningu.
Po treningu poszłam na pastwisko , miałam go obok Spirita.
Po godzinie pasienia poszłam z powrotem do stajni ze stajennym drodze do stajni ominęłam Sonato i Spirita którzy razem wariowali na pastwisku kopiąc się i stając dęba. Och te chłopaki , zawsze muszą się o coś pokłócić. Przypomniało mi się że muszę jeszcze dzisiaj oprowadzić Spirita po stajni. Poszłam więc do jego boksu ale zobaczyłam że nie ma go w środku. Ciekawe gdzie on może być? Wyszłam na dwór aby zobaczyć czy nie ma go na żadenym maneżu , a potem na halę , ale nigdzie go nie było. Nagle zauważyłam jakiegoś ogiera podobnego do Spirita biegnącego po polach.Pobiegłam prosto do niego przeskakując 4 płody. Kiedy go dogoniłam zapytałam go:
- Co tu robisz ? Przecież miałam cię oprowadzać
-Tak...Czekałem na ciebie na łące
- No no chodźmy . Najpierw hala
(Spirit?)
od Blue Sea
Dzisiaj poszłam do sadu. Podsłuchałam od Galaxy że tam rosną świeże jabłka. Mniam. Ruszyłam do sadu. Kiedy doszłam już tylko tam, zauważyłam 2 inne konie.
To były Galaxy i Lauren.
-Cześć -powiedziałam wesoło
-Hejka Blue! Jesz z nami? - zaproponowały
- No...Ok - odpowiedziałam i zaraz zabrałam się do jedzenia
(Galaxy? Lauren ?)
To były Galaxy i Lauren.
-Cześć -powiedziałam wesoło
-Hejka Blue! Jesz z nami? - zaproponowały
- No...Ok - odpowiedziałam i zaraz zabrałam się do jedzenia
(Galaxy? Lauren ?)
od Spirita - CD Richy
-Jesteś nowy?
-Tak.-odpowiedziałem krótko i zacząłem patrzeć czy nie idzie stajenny czasem czy Kaśka.Nie szli,zapytałem:
-Jutro mogłabyś mnie oprowadzić?
Spojrzała na mnie dziwnie Rozalia(była obok) i spytała:
-Czy czujesz się dobrze Spirit?
-Jasne że tak.-powiedziałem obrażonym tonem
-A wracając to mnie oprowadzisz jutro Richa?-zapytałem uprzejmie
(Richa?)
-Tak.-odpowiedziałem krótko i zacząłem patrzeć czy nie idzie stajenny czasem czy Kaśka.Nie szli,zapytałem:
-Jutro mogłabyś mnie oprowadzić?
Spojrzała na mnie dziwnie Rozalia(była obok) i spytała:
-Czy czujesz się dobrze Spirit?
-Jasne że tak.-powiedziałem obrażonym tonem
-A wracając to mnie oprowadzisz jutro Richa?-zapytałem uprzejmie
(Richa?)
wtorek, 3 grudnia 2013
od Heliosa - CD Harvey
-Chodźcie!-krzyknąłem do reszty
Po chwili byliśmy na łace,zaczeły się wyścigi.Harvey była pierwsza,ja drugi z Rozalią,a mama trzecia.Ścigaliśmy się tak do wieczoru,kiedy nagle poczułem zmęczenie i powiedziałem zmęczonym głosem:
-Ja spadam spać.
-Może zostaniesz?Jeszcze noc młoda.-powiedziała Rozalia
-Nie,ja pójdę spać.Zaraz padnę.-powiedziałem czując straszne zmęczenie
-Dobra,może wszyscy wrócimy do stajni.-powiedziała Harvey
-Tak,mam jeszcze trening z Kasią.-powiedziała Rozalia
Wróciliśmy do stajni sam raz przed ciemną nocą,poszłem spać,a reszta też,oprócz Rozali,bo ona poszła na trening.
(Rozalia?Jak tam trening?)
Po chwili byliśmy na łace,zaczeły się wyścigi.Harvey była pierwsza,ja drugi z Rozalią,a mama trzecia.Ścigaliśmy się tak do wieczoru,kiedy nagle poczułem zmęczenie i powiedziałem zmęczonym głosem:
-Ja spadam spać.
-Może zostaniesz?Jeszcze noc młoda.-powiedziała Rozalia
-Nie,ja pójdę spać.Zaraz padnę.-powiedziałem czując straszne zmęczenie
-Dobra,może wszyscy wrócimy do stajni.-powiedziała Harvey
-Tak,mam jeszcze trening z Kasią.-powiedziała Rozalia
Wróciliśmy do stajni sam raz przed ciemną nocą,poszłem spać,a reszta też,oprócz Rozali,bo ona poszła na trening.
(Rozalia?Jak tam trening?)
od Datargan
Dzisiaj miałam mieć bardzo ważny trening . Czekałam cierpliwie w boksie aż przyjdzie do mnie Julia. Nagle się pojawiła. Wychodziła z siodlarni. Niosła mój sprzęt. Podeszła do mnie i zaczęła czyścić. Potem wyczyściła mi kopyta i osiodłała .
Przyprowadziła mnie na halę skokową i tam mnie wsiadła. Po kilku minutach ruszyliśmy kłusem. Za następne kilka minut galopem.Potem już tylko skoki.....
Po treningu poszłam do boksu. Julia rozsiodłała mnie i dała marchew.
Mniam. Stajenny po jakiejś godzinie dał mnie na paswisko. Tam spotkałam Alana.
(Alan?)
Przyprowadziła mnie na halę skokową i tam mnie wsiadła. Po kilku minutach ruszyliśmy kłusem. Za następne kilka minut galopem.Potem już tylko skoki.....
Po treningu poszłam do boksu. Julia rozsiodłała mnie i dała marchew.
Mniam. Stajenny po jakiejś godzinie dał mnie na paswisko. Tam spotkałam Alana.
(Alan?)
od Rozali - CD Fazesa
-Dobra.-odpowiedziałam wesoła
Poszliśmy do stajni,był wprowadzany Spirit,spojrzał na mnie,poszłam dalej z Fazesem,zapytał mnie:
-Kto to był?
-Spirit,jest nowy.
-A skąd go znasz?
-Jest to dziki koń z umowy Kasi i jej taty.A po za tym Kasia mi pokazała jego dzięcie i stąd go znam,a on mnie nie.
-Chodź tu koniu.-powiedział jeden z stajennych ciognących liny
Nagle przyszła Kasia i powiedziała biorąc liny:
-Spirit chodź do boksu,to ja Kasia.
Uspokoił się i weszedł do boksu,miał obok mnie,Kasia dała na po marchewce i powiedziała:
-Spirit to Rozalia,Rozalia to Spirit.Jutro wyprowadze was,a dziś poznajcie się.
Zarżałam,Kasia wyszła z stajni,powiedziałam wesoła:
-Witaj w Stajni Championów,jutro oprowadzę ciebie po terenach i poznam z resztą.
-Jesteś mustangiem?-zapytał mnie
-Tak,a co?-zapytałam zdziwiona
-Tylko pytam,sam poznam tereny i reszte koni.
-Na pewno?-zapytałam dla pewności
-Tak!
-Ale nerwus.-powiedziałam pod nosem-To może jak odpoczniemy zrobimy wyścigi w sadzie Fazes?
(Fazes?Może być?)
Poszliśmy do stajni,był wprowadzany Spirit,spojrzał na mnie,poszłam dalej z Fazesem,zapytał mnie:
-Kto to był?
-Spirit,jest nowy.
-A skąd go znasz?
-Jest to dziki koń z umowy Kasi i jej taty.A po za tym Kasia mi pokazała jego dzięcie i stąd go znam,a on mnie nie.
-Chodź tu koniu.-powiedział jeden z stajennych ciognących liny
Nagle przyszła Kasia i powiedziała biorąc liny:
-Spirit chodź do boksu,to ja Kasia.
Uspokoił się i weszedł do boksu,miał obok mnie,Kasia dała na po marchewce i powiedziała:
-Spirit to Rozalia,Rozalia to Spirit.Jutro wyprowadze was,a dziś poznajcie się.
Zarżałam,Kasia wyszła z stajni,powiedziałam wesoła:
-Witaj w Stajni Championów,jutro oprowadzę ciebie po terenach i poznam z resztą.
-Jesteś mustangiem?-zapytał mnie
-Tak,a co?-zapytałam zdziwiona
-Tylko pytam,sam poznam tereny i reszte koni.
-Na pewno?-zapytałam dla pewności
-Tak!
-Ale nerwus.-powiedziałam pod nosem-To może jak odpoczniemy zrobimy wyścigi w sadzie Fazes?
(Fazes?Może być?)
od Richy
Tak jak zawsze byłam rano na pastwisku. Jestem na pastwisku razem z Karuzo , Dark Rubine i ich dziećmi. Pomyślałam że zaopiekuje się dzisiaj nimi bo oni mają dzisiaj bardzo ważny trening przed zawodami ogulnoświatowymi. Kiedy przechodziłam obok płotu zauważyłam nowego konia. Był maści karej. Wyglądał na nie oswojonego.
Szarpał się na uwiązie i rżał głośno. Podszedł do mnie Karuzo.
- Znasz go?- zapytał
- Nie, jest nowy. Dopiero wyjęli go z przyczepy - wyjaśniłam
-Dziki, widać że mustang. - powiedział Duch cicho Karuzo
-Nieujażmiony - szepnęłam
-Co?- zapytał
- Nic, nic, tylko tak myślę - odpowiedziałam
**Wieczorem**
Nadchodziła ciemność. Poszliśmy do stajni. Dziwny mustang którego windziałam pastwisku stał naprzeciwko mnie.
- Część jestem Richa, a ty? - zapytałam
-Spirit - odpowiedział
(Spirit ?)
Szarpał się na uwiązie i rżał głośno. Podszedł do mnie Karuzo.
- Znasz go?- zapytał
- Nie, jest nowy. Dopiero wyjęli go z przyczepy - wyjaśniłam
-Dziki, widać że mustang. - powiedział Duch cicho Karuzo
-Nieujażmiony - szepnęłam
-Co?- zapytał
- Nic, nic, tylko tak myślę - odpowiedziałam
**Wieczorem**
Nadchodziła ciemność. Poszliśmy do stajni. Dziwny mustang którego windziałam pastwisku stał naprzeciwko mnie.
- Część jestem Richa, a ty? - zapytałam
-Spirit - odpowiedział
(Spirit ?)
poniedziałek, 2 grudnia 2013
od Pearl
Jak co dzień byłam na pastwisku.Nie za długo po tym jak stajenny wyprowadził mnie Duch biegnąc do mnie bardzo dziwnie się zachowywał, rżał a potem jeszcze stanął dęba . Zdawało mi się to być bardzo dziwne. Zaraz potem zauważyłam biegnącego za nim konia, okazało się że to była Lauren.
- Był pożar! Ale już ugasili! To było u źrebaków na pastwisku ! - krzyknął Duch
- O rany! Nic im się nie stało ? Co z Jaśminą ?
- Nic nikomu nie jest . Trochę są zestresowane ale naszczęście tylko tyle - powiedział Duch uspokajając mnie
- Chodźmy szybko na pastwisko! - zawołałam
- Dobrze
Pobiegliśmy na pastwiska gdzie tam na mnie czekała Jaśmina .
Dotarliśmy na miejsce .
- Mamo! - zawołała moja córka
- Duch! Powiadomimy inne klucze że już koniec pożaru ? - zapytałam
(Duch?)
- Był pożar! Ale już ugasili! To było u źrebaków na pastwisku ! - krzyknął Duch
- O rany! Nic im się nie stało ? Co z Jaśminą ?
- Nic nikomu nie jest . Trochę są zestresowane ale naszczęście tylko tyle - powiedział Duch uspokajając mnie
- Chodźmy szybko na pastwisko! - zawołałam
- Dobrze
Pobiegliśmy na pastwiska gdzie tam na mnie czekała Jaśmina .
Dotarliśmy na miejsce .
- Mamo! - zawołała moja córka
- Duch! Powiadomimy inne klucze że już koniec pożaru ? - zapytałam
(Duch?)
od Harvey - CD Rozali
- Oo cześć właśnie miałam do was i iść . Fajnie że przyszliście ale chyba nie teraz bo idę na trening , kończę dopiero za godzinę ale jeśli chcecie mogę jakoś to zrobić żeby może Daga przełożyła trening . Co wy na to?
- Dobrze ale pamiętaj szybko bo jeszcze może się pobawimy to by było bardzo dobrym pomysłem.Rozalia wspominała że jesteś bardzo zabawna i lubisz gry.
- A właśnie zapomniałam, poznaj Heliosa i Selene
-Hej Selene , hej Helios , co tam u was ? Jesteście nowi ? Nigdy was nie widziałam.
- Tak. Idziemy na łąkę? Może ściganie poprawi nam humor ? - zaproponowała Selene
- No to chodźmy zanim jeszcze się ściemni, chyba że chcecie wpaść na jakieś drzewo- zaśmiałam się
(Selene ? Helios ? )
- Dobrze ale pamiętaj szybko bo jeszcze może się pobawimy to by było bardzo dobrym pomysłem.Rozalia wspominała że jesteś bardzo zabawna i lubisz gry.
- A właśnie zapomniałam, poznaj Heliosa i Selene
-Hej Selene , hej Helios , co tam u was ? Jesteście nowi ? Nigdy was nie widziałam.
- Tak. Idziemy na łąkę? Może ściganie poprawi nam humor ? - zaproponowała Selene
- No to chodźmy zanim jeszcze się ściemni, chyba że chcecie wpaść na jakieś drzewo- zaśmiałam się
(Selene ? Helios ? )
od Fazesa
Byłem dzisiaj na łące z Rozalią. Po 20 minutach nasienia zrobiło się trochę nudno.
- Pościgamy się trochę? - zapytałem
-Tak. Z chęcią - odpowiedziała
-Fajnie. Narysuję tu start - zaproponowałem
-Lubisz się ścigać? - zapytałem
-Jasne! A ty ?
-Też. Ale nawet takie ściganie na łące nie zapewni takiego czegoś jak tor wyścigowy - powiedziałem pewnie
- Noo - zgodziła się
Ustawiliśmy się na starcie.
- Start ! - zawołałem
Ruszyliśmy pełnym pędem po krawędzi pastwiska.
-Szybko biegasz - powiedziała
Biegliśmy tak 4 okrążenia Rozalia oczywiście musiała mnie wyprzedzić zanim ja dobiegam do połowy ale się tak nie dałem i pobiegłem jeszcze szybciej jak się najbardziej dało.
Nawet nie wiedziałem że potrafi tak szybko biegać. Rozalia wyprzedzając uśmiechnęła się złośliwie. Po kilku minutach zmęczenie dało się we znaki , moje nogi tak jakby były z marmuru. Rozalia biegła coraz szybciej , ja rzecz jasna nie dałem się wyprzedzić. Kiedy wreszcie zacząłem wyprzedzać o całą długość zaczęła się na mnie denerwować i pobiegła jeszcze szybciej. W złości wyglądała tak pięknie. Kiedy jednak przyspieszyłem aby dać jej rade nie dało się po prostu wytrzymać , moje nogi odmawiają posłuszeństwa,jest chyba jeszcze szybciej niż na torze . Wyścig był jak z nut kiedy wreszcie dobiegłem tam gdzie trzeba czyli do linii mety po prostu nie wiedziałem kto wygrał . Rozalia rzecz jasna uśmiechając się oznajmiła że ona jest liderką. Pobiegłem bardzo szybko do płotu i oznajmiłem że może zrobimy dogrywkę. Nie byłem skłonny do tego żeby jeszcze raz dać się wyścignąć. Rozalia jednak nie dała się namówić, poprosiłem ją raz jeszcze ale chyba nic z tego.
- Idziemy już do stajni ? - zapytałem
(Rozalia ?)
- Pościgamy się trochę? - zapytałem
-Tak. Z chęcią - odpowiedziała
-Fajnie. Narysuję tu start - zaproponowałem
-Lubisz się ścigać? - zapytałem
-Jasne! A ty ?
-Też. Ale nawet takie ściganie na łące nie zapewni takiego czegoś jak tor wyścigowy - powiedziałem pewnie
- Noo - zgodziła się
Ustawiliśmy się na starcie.
- Start ! - zawołałem
Ruszyliśmy pełnym pędem po krawędzi pastwiska.
-Szybko biegasz - powiedziała
Biegliśmy tak 4 okrążenia Rozalia oczywiście musiała mnie wyprzedzić zanim ja dobiegam do połowy ale się tak nie dałem i pobiegłem jeszcze szybciej jak się najbardziej dało.
Nawet nie wiedziałem że potrafi tak szybko biegać. Rozalia wyprzedzając uśmiechnęła się złośliwie. Po kilku minutach zmęczenie dało się we znaki , moje nogi tak jakby były z marmuru. Rozalia biegła coraz szybciej , ja rzecz jasna nie dałem się wyprzedzić. Kiedy wreszcie zacząłem wyprzedzać o całą długość zaczęła się na mnie denerwować i pobiegła jeszcze szybciej. W złości wyglądała tak pięknie. Kiedy jednak przyspieszyłem aby dać jej rade nie dało się po prostu wytrzymać , moje nogi odmawiają posłuszeństwa,jest chyba jeszcze szybciej niż na torze . Wyścig był jak z nut kiedy wreszcie dobiegłem tam gdzie trzeba czyli do linii mety po prostu nie wiedziałem kto wygrał . Rozalia rzecz jasna uśmiechając się oznajmiła że ona jest liderką. Pobiegłem bardzo szybko do płotu i oznajmiłem że może zrobimy dogrywkę. Nie byłem skłonny do tego żeby jeszcze raz dać się wyścignąć. Rozalia jednak nie dała się namówić, poprosiłem ją raz jeszcze ale chyba nic z tego.
- Idziemy już do stajni ? - zapytałem
(Rozalia ?)
od Hidalgo
Znudziły mi się i zmęczyły 3 lata w podróży bez stałego "domu",więc zbudtowałem się na ostatnich zawodach i dopiero miałem zostać w jakieś stajni,chyba w Stajni Championów.Wsiadłem do przyczepy i jechałem z 6 godzin,nagle przyczepa staneła,a drzwi otworzyły się.Nie patrzyłem w górę,ale w dół tak aby słońce mnie nie raziło.Kamil wyprowadził mnie na pastwisko do innych koni,ale tak nie rozmawiałem z nimi,chodź podchodziło kilka koni i chciało mnie poznać.Wieczorem wzieli nas do stajni i poszłem spać.
od Selene - CD Rozali
Mnie nie musisz,oprowadziła mnie Pearl.-powiedział Helios
-Mnie jeszcze nikt,jeśli możesz to oprowadzisz mnie?-zapytałam Rozi
-Pewnie.-odpowiedziała
-Potem do was dołącze.-powiedział Helios
-Dobra.-powiedzialam
Pokazała mi piękne łąki,sad,lasek i inne tereny stajni.Poznałam jeszcze reszte człąnków stada.Wróciłyśmy pod wieczór do stajni,zobaczyłam jakieś czarnego konia na pastwisku,zapytałam Rozi:
-Rozi kto to?
-Sonato,dziki i niebezpieczny ogier,raczej nie ma znajomych.
-Taki niebezpieczny?
-Tak,więc uważaj co mówisz przy nim.
Nagle do nas doszła Harvey,powiedziała Rozi:
-Hej Harvey,co u ciebie?
(Harvey?)
-Mnie jeszcze nikt,jeśli możesz to oprowadzisz mnie?-zapytałam Rozi
-Pewnie.-odpowiedziała
-Potem do was dołącze.-powiedział Helios
-Dobra.-powiedzialam
Pokazała mi piękne łąki,sad,lasek i inne tereny stajni.Poznałam jeszcze reszte człąnków stada.Wróciłyśmy pod wieczór do stajni,zobaczyłam jakieś czarnego konia na pastwisku,zapytałam Rozi:
-Rozi kto to?
-Sonato,dziki i niebezpieczny ogier,raczej nie ma znajomych.
-Taki niebezpieczny?
-Tak,więc uważaj co mówisz przy nim.
Nagle do nas doszła Harvey,powiedziała Rozi:
-Hej Harvey,co u ciebie?
(Harvey?)
Subskrybuj:
Posty (Atom)