sobota, 14 grudnia 2013

od Kiary - CD Juraty

Szło mi chyba dobrze.Prawie żadnej nie sronciłam,tylko dwa.Podeszłam do Juraty i chciałam ją zapytać,ale nagle weszedł"mój właściciel" i zapytał:
-Co wy tu robicie?
Zarżałam w gotowości do ataku,a Jurata spokojna.Spojrzałam na nią i sbrubowałam siebie wyciszyć.Podszedł z długim batem i uzdą.Dałam mu założyć,tylko dlatego że była Jurata,tak by stracił ręke,a przynajmniej by miał bliznę i to sporawą.Chciał usiąść na mnie.NIE DAM!Zaczęłam wieżgać dla ożczerzenia.Ale nic sobie z tego nie robił tylko dostałam z tym batem.Wtedy zauważyłam że ma małe trójkąci,które zrobiły mi ślat nawet głęboki.To był on,muszę...muszę...uciec z tej stajni.Teraz puściłam węwnetrznego mustanga i dałam mu z kopyta prosto w twarz.Upadł,a ja uciekałam w kierunku wyjścia,ale szybko wstał i batem złapał uzdę.O nie!Czemu on?Jurata nie ogarniała co działo się..Wyciągnął drugi i znowu zadał mi ból,ale w kopyta.Zginę z jego ręki!Zaczęłam szarpać się chaotycznie.Jurata wreszcie ruszyła i przerwóciła go.Powiedział udeżając mnie batem robiąc ranę na kopycie,która krwawiła:
-Teraz osiodłam ciebie Kiara!Będziesz moja!A ty spadaj stąd głupi koniu!
Teraz albo nigdy.Ugryzłam go w ręke,krew mu poleciała,póścił mnie i poszedł.Wyjaśniłam Juracie,że to ten z których próbował mnie osiodłać ale nic.Teraz wrócił i nie zawacha się mnie osiodłać za wszelką cenę.

      (Jurata?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz