poniedziałek, 2 grudnia 2013

od Pearl

Jak co dzień byłam na pastwisku.Nie za długo po tym jak stajenny wyprowadził mnie  Duch biegnąc do mnie  bardzo dziwnie się zachowywał, rżał  a potem jeszcze stanął dęba . Zdawało mi się to być bardzo dziwne. Zaraz potem zauważyłam biegnącego za nim konia, okazało się że to była Lauren.
- Był pożar! Ale już ugasili! To było  u źrebaków na pastwisku ! - krzyknął Duch
- O rany!  Nic im się nie stało  ? Co z Jaśminą  ?
- Nic nikomu  nie jest . Trochę są zestresowane  ale naszczęście tylko tyle - powiedział Duch uspokajając mnie
- Chodźmy szybko  na pastwisko! - zawołałam
- Dobrze
Pobiegliśmy na pastwiska gdzie tam na mnie czekała Jaśmina .
Dotarliśmy na miejsce .
- Mamo! - zawołała moja córka
- Duch! Powiadomimy  inne klucze że już koniec pożaru ? - zapytałam




(Duch?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz