Jak co dzień byłam na pastwisku.Nie za długo po tym jak stajenny wyprowadził mnie Duch biegnąc do mnie bardzo dziwnie się zachowywał, rżał a potem jeszcze stanął dęba . Zdawało mi się to być bardzo dziwne. Zaraz potem zauważyłam biegnącego za nim konia, okazało się że to była Lauren.
- Był pożar! Ale już ugasili! To było u źrebaków na pastwisku ! - krzyknął Duch
- O rany! Nic im się nie stało ? Co z Jaśminą ?
- Nic nikomu nie jest . Trochę są zestresowane ale naszczęście tylko tyle - powiedział Duch uspokajając mnie
- Chodźmy szybko na pastwisko! - zawołałam
- Dobrze
Pobiegliśmy na pastwiska gdzie tam na mnie czekała Jaśmina .
Dotarliśmy na miejsce .
- Mamo! - zawołała moja córka
- Duch! Powiadomimy inne klucze że już koniec pożaru ? - zapytałam
(Duch?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz