piątek, 28 czerwca 2013

od Azjanny

Urodziłam się w bardzo dobrej hodowli koni.Jednak mieli już pełne boksy koni które zostały championami i nie chcieli tego zmieniać.Najpierw myśleli o wypuszczeniu mnie na wolność ale pan Marek właściciel stajni dał za mnie chyba coś około stu tysięcy.Każdy by chciał chyba zarobić więc zostałam sprzedana.Postępowałam do przyczepy.Nudziło mi się bo jechaliśmy około 2 godziny.Ale zamiast wysiąść w stajni championów dotarliśmy do jakiejś fajnej ,dużej stajni.
-Tutaj będzie mieszkać przez klika lat.Nie mamy miejsca ale przez ten rok zrobimy.-powiedział pan Marek
Nie wiedziałam co mam robić.Miałam zostać tutaj?! To było dość dziwne miejsce.Jako źrebak miałąm mało siły więc im się nie wyrwałam.Wtedy jeden wziął mnie za kantar i wprowadził do boksu.

~~pięć lat później~~

Wyprowadzili mnie z boksu.

-Będzie miała źrebaki prawda?-zapytał pan Marek
-Tak,tak jak pan sobie życzył jeden ojciec to Zorro a drugi to Zeus - powiedział właściciel innej stajni
-Ach to dobrze - rzekła Zofia
Chyba przyjechały z nimi dzieci.
-Tatusiu? Mogę zobaczyć tego nowego konika?- zapytała ta młodsza
-Tak,nazywa się Azja a za miesiąc będzie miała dwa źrebaczki.
Kasia ucieszyła się i powiedziała:
-A jak będzie ogierek to nazwiemy go Quil a jak klaczka to Marry dobrze? 
-Tak córeczko - powiedziała pani Zofia


Miesiąc później byłam już w stajni Championów.Wczoraj urodziłam dwóję.Bliźniaki.Tak jak mówiła Kasia nazwaliśmy je Marry i Quil.Tak się cieszyłam!

od Justusa - Cd Nivess

- Hej jesteś nowa ??- zapytałem.
- Tak
Potem rozmawialiśmy jeszcze gdy postanowiliśmy pogalopować ...

 (Nivess? )

Uwaga!

1.Ogłaszam konkurs pt ''Pojedynek Championów''. To bardzo trudne wyścigi i wygrany dostanie nagrodę !
Tak jak w howrse będzie to dziki kuc lub coś innego. (Pomysł z kucem to pomysł gracza ZofZaj)

                                                                                                       podpisała ZofZaj


2.Ogłaszam konkurs na nazwę waluty na naszym blogu ponieważ przeważająca część głosów była na ''tak''.
Kto ma jakąś fajną nazwe waluty niech napisze do gracza Natalia i Grazia lub Arab2 .
Po kilku zebranych pomysłach będzie jak zawsze głosowanie.Kogo pomysł wygra ten już na początek dostanie 100 ......Więc proszę o ciekawe pomysły ; )

                                                                                                 podpisała Natalia i Grazia

czwartek, 27 czerwca 2013

Uwaga!

Zakończyły się zawody w skokach !
Naszym wygranym został Level !
Gratulacje!
Brawo!
Teraz zaczną się zawody w ujeżdżeniu i WKKW

od Lauren

Wsadzili mnie do przyczepy.Głośno zarżałam.Chyba mnie sprzedali - cały czas myślałam
-Heart ! - zarżałam głośniej
Heart to był mój najlepszy przyjaciel który był dla mnie jak brat.Kopnęłam w drzwi od przyczepy. Wyważyłam je i wybiegłam na zewnątrz.
-Heart ! - zawołałam i pobiegłam do jego boksu
-Och Lauren ! - zarżał
-Sprzedali cię ! Usłyszałem rozmowę ! - powiedział i zaczął płakać
Ja też. Znaliśmy się 4 lata. Kiedy się urodziłam on był przy mnie. Zawsze trzymaliśmy się razem. On biegł ja też , ja skakałam on też. Właściwie to rozstawaliśmy się tylko przy spaniu , bo byliśmy w innych boksach. Ale zawsze mi się śnił.
Rozpłakałam się na samą myśl że mamy się rozstać.
Weszłam do jego boksu.
-Cześć- powiedziałam cicho
-Cześć.Baw się dobrze w nowej stajni.Obyś wygrywała - powiedział smutno
-Tak......Ale bez ciebie to nie to samo - odpowiedziałam
-Nie martw się.Wszystko się jakoś ułoży. Jakoś postaram się aby moja pani mnie do ciebie zabrała - powiedział pocieszając mnie
-No dobrze bo zaraz ludzie po mnie przyjdą , cześć - powiedziałam i od galopowałam płacząc
Ludzie znowu dali mnie do przyczepy i ruszyliśmy.Ostatni raz zarżałam żegnając moją ukochaną stajnię.

~~Rano~~

Wstałam w moim nowym boksie.Wszystko tu było mi obce.Znalazłam jakiegoś konia.
-Cześć jestem Lauren - powiedziałam
-Ja Datargan


(Datargan dokończysz?)

środa, 26 czerwca 2013

od Preri

Kiedy się urodziłam byłam pewna i wesoła.Leżałam w boksie.Nadeszła pewna rodzina.
-Kupujemy tego -powiedziała jakaś kobieta
Po kilku dniach chodziłam już z jakąś dziewczynką.Była mała.Może 10 lat.Kiedy miałam 2 lata.Wzięli mnie niespodziewanie z boksu , włożyli na mnie coś dziwnego i poszli na maneż.Usiedli na mnie i jechali.Nie wiedziałam co się dzieje.Zżuciłam jeźdźca i poleciałam na łąke.
-Wolność! - zarżałam
Złapali mnie i oddali do rzeźni.
-CO? JA nie chcę! - protestowałam
Ale mnie nie słyszeli.Wsadzili do klatki i siedziałam tak cicho aż do 3 roku życia.
Płakałam i rżałam ale to nic nie dawało.Nikt mnie ni wypuścił.Siedziałam rok i nic.
Usłyszałam głos za sobą.
-Cześć - powiedział ogier
-Cześć - odpowiedziałam
-Przypominasz mi Florka ,mojego brata - dodała
-No bo....Znaczy się...Nie jestem pewny ale przypominasz moją siostrę - powiedział
Tak się poznaliśmy i od tąd trzymali nas razem.Jednak on poszedł do innej klatki po całym w końcy szczęśliwym roku.Miałam 4 lata.
-NIE ! - krzyczałam kiedy go wyprowadzali
Co się z nim  stało nie wiedziałam aż do dzisiaj.
Zamkneli mnie w stajni.Głodzili.Po miesiącu upadłam na ziemię.
Kiedy ktoś otworzył drzwi.
-Nie żyje - stwierdził
To było jedyne wyjście.Uciec.Wybiegłam resztkami sił.
Dobiagłam do drogi.Ktoś zawidomił tą stajnie i się tu znalazłam.
Najlepiej bo z moim bratem : )

wtorek, 25 czerwca 2013

od Mohylew

Od dawna podoba mi się Level. Chciałabym mu to jakoś powiedzieć. Zauważyłam go kilka metrów dalej na pastwisku i podeszłam.
- Level.. Chcę ci coś powiedzieć...

<Level, dokończysz?>

od Czarnej - CD Amali

-Mam skręcone kopyto,to dobrze mamo?
- Nie skarbie,ale dobrze,że nie złamaną.Jak się czujesz?
- Dobrze.Coś się działo jak mnie nie było?
- Nie nic ciekawego jak zwykle tylko zamartwialiśmy się o ciebie.
- Mogę biegać po pastwisku?
- Nie,puki ci nie zdejmą gips.
- A ile jeszcze będę go na siła?
- Nie wiem kochanie.
Później wyprowadzili mnie,mamę i siostrę na pastwisko.Maja biegała,a ja z mamą rozmawiałyśmy o różnych rzeczach.

niedziela, 23 czerwca 2013

od Nivess

Może w tej stadninie zostanę na dłużej? Chciałabym. Przez całe życie przewożono mnie z jednego miejsca w drugie. A czemu? Nie, nie dlatego, że jestem dobra w skokach. Dlatego, że jestem piękna. Przynajmniej tak mówili ludzie. Tylko ludzie, żaden ogier, żadna klacz nie powiedziała mi, że jestem piękna, czy choćby ładna.
I nagle przerwałam swoje rozmyślania, ponieważ stajenni wyprowadzili mnie na pastwisko. Znalazłam się przy jakimś ogierze i klaczy. Chciałam tu kogoś znać, więc postanowiłam coś powiedzieć.
-Cześć. Jestem Nivess, a wy?
Odwrócili się.
-Jestem Jurata, a to mój starszy brat, Justus- powiedziała prze szczęśliwa klacz

 < Jurata? Justus? >

od Pearl

Kiedy biegałam po pastwisku zauważyłam że Karuza nie ma.
-Karuzo ! - zarżałam głośno ale bez efektu
-Wyjechał - odpowiedział mi głos z tyłu
To był Night.
-O cześć - powiedziałam
- Hej.Karuzo wyjechał.Sprzedali go. - odpowiedział smutno
-Szkoda - powiedziałam spuszczając głowę a z mojego oka poleciała łza
Night podszedł do mnie.
-Nie musisz płakać.Przyjaźniłaś się z nim? - zapytał szybko
-Tak.Byliśmy przyjaciółmi  - wyjaśniłam
-Bardzo mi przykro - powiedział
-Riszka chyba go kochała - powiedział i obróciłam  się
-Chyba? - zaciekawił się
-Raczej tak - odpowiedziałam pewnie


(Night?)

od Juraty

Dziś mijał tydzień od leczenia moich oczu, miało się okazać .... czy się udało. Rano weterynarz zdjął mi przepaskę z oczu i kazał jeszcze nie otwierać oczu. Dał mi jakieś krople i kazał otworzyć oczy. Otworzyłam i! ....... cały czas nie widziałam.. *nie udało się - pomyślałam ze smutkiem ale usłyszałam głos weterynarza mówiący:
- Na razie nic nie widzi ale potem oczy przyzwyczają się i może odzyska wzrok.
- To dobrze- powiedział jakiś inny głos.
Wyprowadzili mnie na pastwisko. Czekała jedząc trawę na tę chwile aż nagle ujrzałam białe światło, słońce mnie raziło. Była szczęśliwa !! Po jakiś 20 minutach widziałam już wszystko. Brykałam się, cwałowałam, skakałam i różne takie. Nagle przyszedł Wezjo ..

( Wezjo ?)

od Amali - CD Alana

-Chcę sprowadzić człowieka do pomocy.-powiedziałam
Oddaliłam się trochę od  płotu i skoczyłam.Zaczęłam szaleć by zwrócić na siebie uwagę.Po 5 minutach usłyszałam jak jakiś człowiek woła innych,a po jakieś chwili chcieli mi za rzucić pętle na szyje,miałam ochotę ich zaatakować,ale wiedziałam ,że muszę pomóc mojej córce,więc kiedy jedną pętle złapałam i ciągnęłam do bramki od pastwiska,gdzie jest Czarna,otworzyłam je kopytem,ciągnęłam dalej linię,kiedy dociągnęłam do Czarnej,człowiek popatrzył na nią i jej opuchniętą kopyto.Wziął ją do przyczepy i pojechali do weterynarza.Kiedy wróciła zapytałam:
-Kochanie co powiedział weterynarz?

                 (Czarna dokończ)

sobota, 22 czerwca 2013

od Alana - CD Amali

-Pewnie pani Agata lub Kasia,a co?
-Pytałam tak.Przecież mogą je sprzedać.
-Nie pozwolę na to,a ty?
-Ja na pewno.
Nagle przyszła Rozalia zdenerwowana i powiedziała szybko:
-Pomóżcie!
-Co się stało?Zaprowadź nas.-powiedziała zmartwiona Amalia
Zaprowadziła nas do Maji i Czarnej.Czarna leżała,powiedziałem:
-Nic ci nie jest?Co się stało?
-Nie chyba nic mi nie jest,ale nie mogę wstać,biegaliśmy i przewruciłam się,a Rozalia poleciała po was.-powiedziała Czarna
-Amalia co robisz?-zauważyłem jak Amalia chciała przeszkodzić przez płot,ale nie byłem pewny czy  na pewno
            (Amalia dokończ)

od Justusa - CD Jully Bell

- Tak.. bardzo mi się podoba w tej stajni i moją dobrych trenerów.
- Może się tu zadomowię.
- Na pewno się  zadomowisz - uśmiechnąłem się ale nagle przyszedł jakiś człowiek i na mnie usiadł  okazało się że jechałam w teren. Jechałem przez bardzo ładny las nagle ujrzałem że Jully też jest w terenie. Więc pokłusowałem do niej i zaczęła się rozmowa..

( Jully Bell ? )

od Juraty - CD Wezja

Gdy szliśmy rozmawialiśmy o różnych rzeczach, nagle poczułam piękny zapach kwiatów. Pokłusowałam chyba do ogrodu i wąchałam niesamowity zapach kwiatów.
- Ładnie tu? - zapytałam.
- Tak jak odzyskasz wzrok sama zobaczysz to cudowne miejsce.
- O ile odzyskam..
- Spokojnie odzyskasz
Rozmawialiśmy tak przez długi czas aż chyba zapadła noc bo usłyszałam głosy ludzi mówiące że trzeba zaprowadzić nas do boksów więc tam się udaliśmy. Potem poszłam spać...

od Amali

Właśnie rodziłam,a inne konie czekały na zewnątrz,po godzinie,powiedziałam wychodząc:
Urodziłam dwie klaczki,Maję i Czarną.-w tedy wyszły za mnie dwie klacze
-Są cudne.-powiedział Alan
-To wasz ojciec i ciocia.-powiedziałam
-To możemy iść na pastwisko?-zapytała Maja
-Tak chodźmy.-powiedziałam
Poszliśmy na pastwisko,powiedziałam:
-Alan jak sądzisz czy nasze dzieci będą czempionami?
-Na pewno.
-A jak sądzisz kto będzie ich właścicielem?


                      (Alan dokończ)

piątek, 21 czerwca 2013

od Karuza - CD Richy

- Już nic... - zawiesiłem się słowem. Tamtego ogiera zaprowadzili do stajni. Richa wpatrywała się w niego jak w obrazek. Głupie! O wiele lepsze są takie konie jak ja.
- Ale coś chciałeś! - upierała się.
- Kto to? - zapytałem i wskazałem na dzikusa.
- Nie wiem - wzruszyła ramionami. - Ale jest boski - uśmiechnęła się pod nosem.
- Fajnie - prychnąłem, odwróciłem się i odbiegłem.
Następnego dnia obudziły mnie ludzkie głosy. Jeden stajenny zaprowadził mnie do jakiejś przyczepy. Zrozumiałem to dopiero po chwili. Sprzedali mnie!


od Wezja - moja wygrana!

Ustawili może 20 koni w bramkach startowych.I nagle..... START !- krzyknął sędzia a bramki otworzyły się
Ruszyłem.Po chwili galop przerodził się w dziki cwał.Biegłem ile sił w nogach.Na początku byłem ostatni.Kilka koni nawet się nie powstrzymała od złośliwych komentarzy kiedy mnie mijali i zostawali w tyle.
Po dwóch okrążeniach  już zacząłem szybciej biec.Mijałem jednego konia po drugim.
-OCH CO ZA EMOCJE ! - dobiegł mnie głos  z mikrofonu
- WEZJO WYPRZEDZA RWESZTĘ I.....WYSÓWA SIĘ NA PROZADZENIE - usłyszałem z megafonu
Ruszyłem jeszcze szybciej omojając ostatniego konia.Karuza.Ale tego się nie spodziewałem! Na przodzie może dwie długości ode mnie pędził Night! Ruszyłem dzikim galopem.Przyznam.Nie tak łatwo prześcignąć zebrę.Biegłem ile sił.W końcu byliśmy obok siebie.Dodałem szybko i zacwałowałem.Byłem już bardzo zmęczony.W końcu prześcignąłęm tą zebrę ! I......linia mety! - zarżałem
Była już niedaleko.Po chwili przekroczyłem ją pierwszy.Ludzie zbiegli się aby mi robić zdjęcia a sędzia założył mi wieniec na szyję.Mojemu dżokejowi wręczył puchar a mi przypiął jeszcze rozetę.Och to takie niesamowite zawody!

Uwaga!

Koniec wyścigów!
Wygrał Waszynkton!
Gratulacje!

Proszę aby wygrany o tym napisał w opowiadaniu.
Zaczynają się zawody w skokach.

Uwaga!

Doszła nowa zakładka!
''Pracownicy stajni''
Zapraszam do oglądania!

od Selmy

Och te zawody ! rżałam.Nie mogłam się doczekać.Stajenny wziął mnie ze stajni i pomaszerowaliśmy na duże pastwisko.Nie było tak ani jednego konia.Wpuścił mnie tak ale nie wolno.Zapiął lonżę i kazał biegać w kółko.Kilka razy uderzył  batem w ziemię.Bałam się i kiedy on mnie niechcący uderzył  batem , stanęłam dęba.Użyłam całej siły i wyrwałm mu lążę.Poleciał po pastwisku i natknęłam się na innego konia o pięknym umaszczeniu.
-Level ratuj! - zarżałam

(Level?)

czwartek, 20 czerwca 2013

od Alana - CD Amali

-To wspaniale.-ucieszyłem się
-Super,będę ciocią,a kiedy urodzisz?- spytała Rozalia
-W tym tygodniu,dokładnie nie wiem.-odpowiedziała Amalia
-Aha.
Potem Amalia odpoczywała,a my rozmawialiśmy.

od Karej

Stałam na środku pastwiska. Usłyszałam gwizdek i konie biegnące po torze, znajdującym się obok Stadniny. Postanowiłam zobaczyć jak biegną, więc szybko pobiegłam do płotu. Miałam bardzo dobry widok. Widziałam, jak Waszynkton i Night ścigali się łeb w łeb. Będzie chyba trudno wyłonić zwycięsce. Tuż za nimi biegła reszta.
Coś się we mnie budziło, miałam ochotę z nimi biec. Nagle moje marzenie o bieganiu na torze zakłucił tupot kopyt. Odwróciłam głowę. W moim kierunku szedł Casper. Z powrotem zwróciłam głowę w stronę toru. Usłyszałam pytanie:
-Co ty taka smutna?-spytał Casper.
-Nie jestem smutna.-stwierdziłam.
-Widać, że jesteś.-spojrzał na biegnące konie i kontynuował rozmowe.-Są szybkie.
-Kto?
-One.-wskazał na biegnące konie.-Założe się, że też byś chciała tam biec.-rzekł.
-A ja tam nie wiem.
-To jaką masz specjalizację?-popatrzył na mnie i spytał zaciekawiony.
-Nie wiem.-odpowiedziałam smutna.

(Casper?)

od Hatali

Biegłam przez łąkę.Byłam pełna energii. Zawody! Musiałam ćwiczyć i ćwiczyć.
Auć! A niech to ! -zarżałam głośno
-Co się stało? zapytał  El-vis
-Auć! Nic....nic takiego.....-odpowiedziałam mu szybko jąkając się
-Musi cię coś boleć Hatalia! - zarżał
Odeszłam do niego.Zmiana na stroju.Z jednej strony chciałam przyznać się do bólu a z drugiej wiedziałam jak El-vis zaraguje.Powiedział by i zmuszał do pojścia do lekarza:
-Ej nie spokojnie , będzie dobrze!
-Idziemy do lekarza natychmias! Jak ci się coś stanie.......
-Ach no,idziemy......
Coś takiego.NIe mogłam w końcu udawać.W końcu powiedziałam:


(El-vis? Co powiedziałam?)

od Amali

Wstałam,poczułam ból w brzucha.Zaczęłam rżeć,podszedł do człowiek i zapytał:
-Czy coś ciebie boli?
Zarżałam głośniej,tak głośno,że konie co były o bok mnie patrzyły na mnie.Człowiek poszedł po przyczepę do przewozu koni.Po chwili zabrał
mnie do przyczepy i jechaliśmy przez 2 godziny,a przez całą drogę rżałam i leżałam czując ból brzucha.Zatrzymaliśmy się,wyciągnęli mnie,bo nie chciałam się ruszyć,ponieważ z każdym krokiem czułam ból.Weterynarz zbadał mnie i powiedział:
-Ta klacz jest w ciąży i urodzi w tym tygodniu.
-Aha.
Zjadłam jakieś tabletki.Wróciliśmy,wyprowadził mnie na pastwisko.Podszedł do mnie  Alan z Rozalią,powiedziałam:
-Alan jestem w ciąży.


                  (Alan dokończ)

od Jully Bell - CD Justusa

-Cześć co się stało kto cię tak urządził ??
-Ktoś mnie ukradł ze stajni, w której ćwiczyłam do zawodów...
-Jakich zawodów
-Do galopu jestem koniem pełnej Krwi Angielskiej i jestem stworzona do wyścigów w galopie uwielbiałam galopować miałam...ukradziono mnie przed pierwszymi moimi wyścigami...Ale to nieważne teraz jestem tutaj-uśmiechnęłam się blado

(Justus ??)

od Pearl

-Wyścigi za niedługo - myślałam o tym cały czas
Biegałam po łąkach , ćwiczyłam a długie wyprawy do lasu były teraz normalne.Galop już nie sprawiał mi problemów.(Chodź od zawsze coś we mnie było).Nie miałam teraz siły na zabawę, teraz liczyła się inna siła.Siłą zawodów i rywalizacji.Richa też miała wystartować.Podczas biegu zawsze zamieniałyśmy się w rywalizacje i nawet właściciel nie chciał uwierzyć że biegną właśnie dwie siostry.Ja galopowałam trochę szybciej od Riszki ale ona pokazywała na torze szybkość i gracje.Czasem jej mówiłam że powinna iść na ujeżdżanie,ale ona nie.W końcu wyprawy do lasu  to  była moja i Richy ulubiona metoda na ćwiczenie nóg.
Całe rozmyślania stanowiły prawie konkurencja. Karuzo.....Karuzo nawet nie był taki szybki.Wygrał zawody co prawda ale może mu się nie poszczęści.Gorzej z Nightem.Night był szybki ale taktowny.Był zebrą ale na wyścigi takie kucyki też miały szansę.Ach te wyścigi.........

środa, 19 czerwca 2013

od Wezja - CD Juraty

-Och to super! Nareszcie ktoś zajmie się wygranymi w ujeżdżaniu-zaśmiałem się
-Ha ha bardzo śmieszne.Nie pamiętam niektórych rzeczy i nie wiem czy po tak długim czasie nie trzeba zacząć ze mną trenować dobrych parę lat - powiedziała trochę z urazom w głosie
-Nie martw się. Nasza stajnia ma najlepszego trenera ujeżdżania który wygrał niejedne zawody.Ostatnio startował na Belli - odpowiedziałem z uśmiechem i lekką nadzieją w głosie
-Może i tak.....Ale.....ale to tylko 90 procent i jeszcze nie wiem......- zaczęła jąkając się
-Przewrażliwiona - szepnąłem po cichu
-Ej! - zawołała i dla zabawy kopnęła mnie w bok
Potem już goniliśmy się po pastwisku, poszliśmy do sadu oraz do ogrodu mieszczącego się nieopodal stajni.
W końcu skończyliśmy na berku.Ona miała bardzo dobry słuch i z łatwością mogła by wygrać gdyby nie moje skakanie przez płot.Była szybka i czasem zdarzało jej się chodzić z taką gracą że mnie zatkało.Galopowała zawsze równym rytmem a kłus umiarkowany.Chodziła tak pięknie że żadna konkuręcja nie była w stanie jej wyprzedzić.Gracja to gracja.Ja tak nie umiałem.Ja byłem stworzony do ścigania.Nogi mi się plątały kiedy robiłem jakieś ujeżdżeniowe tricki,a o gracji to już nawet nie wspomnę.O nie!
Nagle moje rozmyślenia przerwała galopująca w naszą stronę para.A właściwie to moja siostra i jej kary.
O nie! Dostałem impuls pod tytułem '' zmywać się i zabrać ze sobą Jurente''.Do czego ten kary był zdolny to nie wiem. Takiego świecidełka nie chce widzieć - wyczytałem z jego oczu.Na szczęście  okazało się że uczy Hatalie skakać prze zwysoki płot .To cóż,tylko on ma tak wysoki ranking i umie takie przeszkody.To da się czarnemu przyznać.Niestety!
-Choć stąd.Pójdziemy do ogrodu.Tam jest tak fajnie.-dobiegł mnie głos z tyłu
A niech to zapomniałem o Juracie.

-Ach tak.Idźmy.



(Jurata?)

od Justusa

Gdy szedłem sobie zobaczyłem jakąś klacz podszedłem do niej i zapytałem z zaciekawieniem:
- Co tu robisz i kim jesteś ??
- Jully Bell - wydukała.
- Chce ci się pić ??
- Tak ...
- Spokojnie sprowadzę pomoc..
Pobiegłem jak najszybszym cwałem i gdy zobaczyłem jakiegoś człowieka zarżałem na niego i stanąłem dęba. Potem z wielkim hukiem tupnąłem o beton. Człowiek chciał mnie odprowadzić do boksu ale pociągnęłam go za bluzę do wyjścia potem wsiadł na mnie i zacząłem galopować do miejsca gdzie spotkałem Jullly .. Gdy tam dotarliśmy człowiek stanął nad nią i ją rozwiązał zaprowadził do beczki z wodą. Jully piła jak najęta. Nagle przyszedł jeszcze jakiś człowiek i zaczęła się rozmowa. Nagle ktoś wziął Jully do jakiegoś boksu. Dowiedziałem się że ona zostanie w stajni. Poszedłem do niej ...

 ( Jully Bell ? )

od Juraty - CD Wezja

- Naprawdę ! - zdziwiłam się. - Wiesz weterynarz powiedział że może za tydzień będę widzieć!!! - dodałam wesoło.
-To wspaniale ! - zarżał Wezjo
- Wiem nareszcie sobie pobiegam i poćwiczę ujeżdżanie.

( Waszynkton ? )

wtorek, 18 czerwca 2013

od Amali - CD Sonato

Pomyślałam z strachem"Jeśli jest taki to nie mam zamiaru z nim zaprzyjaźnić chyba,że się zmieni to wtedy tak.Co mam powiedzieć?"
-No jak nie będziesz myślał o tych rzeczach to tak,ale nie wcześniej.-powiedziałam jeszcze przestraszona tym co wcześniej usłyszałam-Jakbyś mnie szukał to powiedz Rozali,a ona powie mi i tu przyjdę.To pa Sonato.


(Sonato dokończ)

od Sonato - Cd Amali

Westchnąłem. Czy naprawdę tego chciałem? Przyjaciół? Sam nie wiem. Ale nic nie zaszkodzi nawiązać jakiś kontakt.
- Cóż... Może i tak... może i nie... - odparłem obojętnie patrząc na nią uważnie. - Serio chciałabyś się ze mną zaprzyjaźnić? Z szaleńcem, któremu tylko bijatyki, klacze i mordowanie w głowie? - zapytałem nieco kpiąco. Pobladła
- Ale... Nie, chyba nie jesteś taki, co? - powiedziała drżącym głosem, ale i tak cofnęła się o krok. Westchnąłem. Spojrzałem na inne konie, ale one natychmiast spuściły wzrok.

 <Amalia?>

od Rozali

Minął tydzień od kiedy Kasia jest mają właścicielką i jeszcze na mnie nie siadła.Byłam na pastwisku kiedy zobaczyłam jak Kasia rozmawia z panią Agatą,podeszłam i usłyszałam jak pani Agata powiedziała:
-Kasiu,a dasz sobie rade sama z Rozalią?
-Chyba tak,a co dzieje się?
-Dostałam propozycję pracy,w innej stajni.
-I co z tego?
-Alan będzie musiał jechać ze mną jeśli przyjmę ofertę.
-A Rozalia i Alan zgodzą się na to?
-Pewnie,nie ale nie jestem pewna tej oferty.Więc dzisiaj -zobaczę,boksy,wypłatę oraz inne rzeczy co są ważne.Jakbyś nie dała --sobie radę lub miałaś problem to idź do pani Zofi.
-Dobrze.Pa babciu,zajmę się Rozalią.
-Pa Kasiu.
Kasia podeszła do mnie,wzięła mnie i zarżałam zła,wszystkie konie co były ze mną na pastwisku spojrzały na mnie i Kasie,chyba zdziwiły się moim zarżeniem i to złym.Po 10 minutach wyciągnęła mnie z pastwiska,ale uciekłam jej,byłam zbyt zła,żeby siedzieć w boksie,więc postanowiłam pójść w głąb lasu.Szłam tak,żeby Kasia mnie nie zgubiła,a ja ją.Kiedy byłam w środku lasu zatrzymałam się,a Kasia mnie dogoniła,mineła mi złość więc nie wyrywałam jej się,powiedziała zmęczona:
-Więcej mi tak nie uciekaj.
Spojrzała na zegarek i krzyknęła:
-Już jest 18:00,nie zdążę na piechotę na czas,a mam przyjść o 19:00!
Wracałyśmy przez 2 godziny,kiedy wróciliśmy Kasia wzieła mnie wyszczotkowała,dała pić i miała mnie dać do boksu kiedy pani Agata zapytała:
-Kasiu gdzie byłaś tak długo z Rozalią,uciekła ci?
-Nie babciu,byłam na spacerze z Rozalią.Przepraszam.
Dziwiłam się,że Kasia mnie nie wydała pani Agacie.Wziełam łeb na jej ramie i zarżałam.Kasia mnie siodłała i wzieła mnie na naszą pierwszą lekcje konnej.Zaczeła się lekcja,pani Agata powiedziała:
-Kasiu spróbuj usiąść na Rozali.
Kasia zaczeła na mnie wsiadać,a ja tym razem dałam jej wsiąść na siebie.Kasia powiedziała wesoła:
-Wreszcie mi zaufałaś Rozalio i co dalej?
-Powoli jeźdźcie w kółko,a jutro będziemy dalej trenować.
Po 1h lekcji konnej Kasia rozsiodłała mnie i zaprowadziła do boksu.Powiedziała z uśmiechem:
Pa koniki,cieszę się,że mi zaufałaś Rozalio i pa.
Tylko zarżałam.Alan już spał więc go nie chciała budzić.Pomyślałam"Mam nadzieję,że pani Agata nie przyjmie tej oferty i byłam ciekawa jaką mam specjalizację oraz za ile Amalia będzie w ciąży,ale głównie o tym,że Alan może odejść"Poszłam spać.

Uwaga!

Witam.Mam kilka spraw o których chcę poinformować stajnię.

1.Zawody wyścigi kończą się w najbliższy piątek,dlatego proszę o jak najszybsze wybranie zwycięzców.
2.Za niedługo jest dzień ojca,z tego powodu przewiduję konkurs na jak najciekawsze prezenty od źrebaków
3.Wchodzi nowa zakładka ''Quizy''
4.Życzę miłej zabawy i wygranych zawodów.


                                                                                      Właścicielka bloga

poniedziałek, 17 czerwca 2013

od Waszynktona - CD Juraty

Spojrzałem na jej boks.Miała na oczach opaskę.
-Och nie bój się już - powiedziałem do niej cicho i sciągnołem  jej  z oczu opaskę
-Czemu cię wzieli? -zapytała
-Nie mogłem tam być,oni jakoś mi nie pozwolili tylko od razu poszłem trenować,nie szło mi zadobrze do mnie dali na pastwisko no i uciekłem. - odpowiedziałem
-Och - zdziwiła się Jurata
-Aj  -zarżałem z bólu
-Co ci zrobili ? - zapytała
-Ach nic.Tylko batem dostałem.I ten nowy partner Hatali ''niechcący mnie kopnął''-zacytowałem
-Nie musisz się tak poświęcać - stwierdziła
-Nie poświęcam się.To normalne że jestem dzikim ,nieusłuchanym koniem , mam siostrę która ma nieznośnego partnera który '' nie chcący mnie kopie'' i tak dalej......-odpowiedziałem
-A jaką masz sierść?-zapytała znienacka
-Szkoda że nie mogę cię zobaczyć - dodała
-Mam izabelowatą błyszczącą sierść i jestem Achał-tekinem -odpowiedziałem


(Jurata?)

od Aszery

Galopowałam przed siebie .Nic nie mogłam zobaczyć.Dosiadł mnie nijaki Stave Morgan.Był baz litosny.Bił batem jak najmocniej , a kiedy go się nie posłuchało dociskał ostrogi które kupił specjalnie na mnie.Byłam taka grzeczna.Pilnowałam się i nie stawałam dęba.A on nadal.Normalnie załamanie z tymi ludźmi.....Z kroku na krok robiłam się coraz słabsza.Nie miałam siły już galopować.Naszęście przestał i zsiadł ze mnie.Jaka ulga.Spojrzałam na bok.Przeraziłąm się! Miałam cały zdarty bok.Auć!
Naszczęście już za pare dni wyjeżdżam i nie będe tu ćwiczyć! Spojrzałm w bok.To ten piękny Level!


(Level?)

od Juraty

- Dzięki .. jeszcze nikt mi tego nie powiedział - uśmiechnęłam się ale zaraz posmutniałam - Na moją ślepotę chyba nie ma lekarstwa ..
- Na pewno jakieś jest chodźmy do weterynarza on coś poradzi .
Potem poszliśmy do weterynarza chyba .. nic nie widziałam więc nie wiedziałam gdzie idziemy. Nagle usłyszałam głos jakiegoś człowieka mówiący:
- Po co te konie tu przyszły ?! Ta jedna klacz jest ślepa  może jest lekarstwo na jej ślepotę zobaczmy ...ale tego ogiera wyprowadzę z tond do boksu.
Usłyszałam kroki i dowiedziałam się że człowiek wyprowadził Wezja. Nagle poczułam ból...

Dwa dni później ...

Obudziłam się leżałam w swoim boksie nadal nie widziałam ale miałam jakąś przepaskę czy coś na oczach .. nagle usłyszałam kroki jakiś człowiek chyba ten weterynarz podszedł do mojego boksu. Powiedział:
 - Za jakiś tydzień zobaczymy czy się udało .
 - Mam nadzieje że tak ...
 - Ja też jakby co to zacznie coś trenować i się do czegoś przyda..
 - No ale teraz dajmy jej odpocząć .
Poszli sobie chyba .. nagle usłyszałam rżenie Wezja...

( Wezjo ? )

od Jully Bell

Wywieziono mnie na jakieś pustkowie i przywiązano do jakiegoś pręta wbitego w ziemię....Kiedy odjechali zacząłam rżeć i kopać z irytacją belkę..Nie poskutkowało...Siedziałam tam parę dni...Wiedziałam,że jak się nie napiję to w końcu umrę...Wtedy  zobaczyłam kasztanowatego ogiera

(Justus ??)

sobota, 15 czerwca 2013

od Wezja - CD Juraty

-Ja najbardziej lubię biegać,skakać , szalony galop i tak dalej. . . . . . -odpowiedziałem
-Aha.A ja nie mogę. Szkoda....- odpowiedziała ze smutkiem
-Nie martw się.Może....-zacząłem
-No co? No co? - szybko zaczęła nalegać Jurata żebym dokończył to zdanie
-No dobrze. Może jest jakiś sposób na twoją ślepotę.-dokończyłem ale bez entuzjazmu w głosie
-Ale mówiłeś że macie tu dobrych weterynarzy....a z resztą -powiedziała
-Ale może cię wyleczą! - krzyknąłem i stanąłem dęba
-Jesteś bardzo ładną klaczą- powiedziałem do niej


(Jurata?)

od Juraty - CD Wezja

- Okej tylko co chciałbyś wiedzieć ? - zapytałam.
- Nie wiem może co najbardziej lubisz robić ?
- Gdy tak się zastanowić to lubię słuchać różnych odgłosów.
- Aha
- Lubie też paść się na słońcu
- Aha.
- A ty co najbardziej lubisz robić ?

( Waszynkton ?)

od Amalii - CD Sonato

Pomyślałam"Trzeba spróbować porozmawiać z Sonato,przecież jest dla nas jak nowy,chodź jest od dawna.Jak zacząć rozmowę?Może od przedstawienia się i powiedzenia o najnowszych wiadomościach lub zapytać go o coś?"Powoli podeszłam do Sonato,a inne konie co były z nami patrzyły na mnie zdziwieniem i strachem,że próbuje podejść  do Sonato oraz z nim zacząć rozmowę.kiedy doszłam pod starego dęba Sonato chyba był zdziwiony,że podeszłam,powiedziałam wesoło i nie czując ani trochę strachu:
-Sonato jestem Amalia,ale pewnie wiesz,wiem co czujesz.
-Tak,a niby z kąt.-powiedział Sonato nadal w cieniu starego dęba
- W każdej stajni zachowywałam się podobnie jak ty i nie miałam ni kogo,ale tu zaczęłam z nowym startem,więc postanowiłam tego nie zmarnować.No nie całkiem się zmieniłam,ale w większości.Jak chcesz być tu znany jako dziki i nie bezpieczny koń to zachowuj się tak jak teraz,a jeśli chcesz być znany z czego innego i to dobre to się zmień i jakbyś szukał przyjaciół to ja ciebie przyjmę.To jak Sonato?

           (Sonato dokończ)

od Rozali

Byłam w boksie,a obok Alan.Podeszła pani Agata i powiedziała:
Rozalia masz nową właścicielkę.Moją wnuczkę Kasię,ma lat piętnaście.
Zarżałam wesoło,a Alan spojrzał na mnie i panią Agatę.Potem pani Agata zawołała Kasię,weszła i zapytała:
-Cześć koniki,babciu który to mój?
-Ta klacz,ma na imię Rozalia.
-Aha,a ten ogier to twój?
-Tak Alan,są rodzeństwem.
-To mogę już na niej jeździć?
-Nie,najpierw niech ci zaufa,a potem stopniowo będziemy uczyć się jazdy konnej.Dobrze Kasiu?
-Tak,a mogę iść z nią na spacer lub wyprowadzić na pastwisko do innych koni?
-Tak,tylko uważaj,żeby ci nie uciekła.
-Dobrze.
Pani Agata,Alana przygotowała na trening,a mnie na spacer z Kasią.Po 30 minutach byłam gotowa na spacer,a Alan na trening.Alan poszedł trenować a ja na spacer z Kasią.Po 2 godzinnym marszu po lesie,Kasia popatrzyła czy nikt nie idzie i próbowała na mnie usiąść,ale ja się nie dałam.Po nie udanej próbach przestała.Szłyśmy do stajni,kiedy,Kasia powiedziała:
-Ciekawe co muszę zrobić,żebyś mi zaufała?
-Z czasem ci zaufam.-zarżałam wesoło
Wróciłyśmy po 1 godzinie.Pani Agata czekała,przed wejściem.Stanęłyśmy przed nią i Kasia zapytała się:
-Coś się stało babciu?
-Nie,ale czekają,już twoi rodzice 2 godziny i miałam ciebie szukać.
-Przepraszam,ale chciałam jak najdłużej pochodzić z Rozalią.
-Nic się nie stało,ale następnym razem mów mi,że możesz wrócić później.
-Dobrze,tylko od prowadzę Rozalię do boksu.
Odprowadziła mnie do boksu,zdjęła mi uzdę i pożegnała ze mną oraz z panią Agatą.Alan zapytał:
-Nic ci nie jest?
-Nie,a jeśli by było to znowu nie jestem źrebakiem.
-Wiem,ale martwiłem się o ciebie.Jak myślisz,może być dobrą właścicielką?
-Tak,przynajmniej mi się wydaje.
-Aha,to dobranoc.
-Dobranoc.
Poszliśmy spać.
Następnego dnia:
Kasia przyszła z panią Agatą i poszliśmy na krótki spacer.po powrocie,zapytała Kasia:
-Kiedy mogę dosiąść Rozalię?
-Nie wiem,musi ci zaufać.
-Ufasz jej?-zapytał Alan
-Nie za bardo,jeszcze dwa lub trzy dni.
-To jeszcze poczeka.
-A kiedy zaufałeś pani Agacie?
-No po tygodniu,a co?
-Nic,tylko tak pytam.
-Aha,to ja idę na trening.Jeśli wrócisz później niż 20:00 to pójdę ciebie poszukać.Rozumiesz?
-Tak,spokojnie nie wrócimy później niż 20:00.
Alan poszedł na trening,a Kasia,mnie wyprowadziła na pastwisko do innych koni.Nagle podeszła Praga i powiedziałam:                      
-Cześć Praga,co tam u ciebie?

                  (Praga dokończ)

od Amali - Cd Alana

Posłuchajcie,ja i Alan jesteśmy parą.
To fajnie.-powiedziała Carlie
Rozmawialiśmy z innymi końmi jeszcze przez 2 godziny,potem chodziliśmy razem.

od Appala - CD Nadzieji

Zrywałem trawkę z kwiatkami, na pastwisku z innymi końmi i co chwilę patrzyłem jak mój synek Locky bawi się z innymi źrebakami.
Zastanawiałem się już od dłuższego czasu, czy Nadzieja jest kimś z kim chcę spędzić reszte życia. Przestaje mi już na niej zależeć. Wręcz przeciwnie, oddalam się od niej z każdym dniem.
Nadzieja została przed chwilą wyprowadzona z boksu i zaprowadzona na to samo pastwisko co ja i Locky. Zauważyłem właśnie, że idzie w moim kierunku:
-Cześć Appal!-przywitała się.
-Cześć.-wymamrotałem.
-Co ty taki dzisiaj ponury?-spytała lekko oburzona.
-Zastanawiam się, czy powinniśmy być dalej parą.-powiedziałem wprost, bez zacięcia się.


 (Nadzieja??Niestety)

od Justusa - CD Majki

Gips był biały. Potem zapytałem się :
- A kiedy wyzdrowiejesz ??
- Nie wiem
- Aha
- Wiem szkoda przynajmniej wiedziałabym kiedy będę mogła znowu pogalopować sobie po lesie.
- Ale chyba nie aż tak że ludzie spadają - zaśmiałem się.
- No może
- Sorry Majka ale ja muszę już iść . Pa !
- Pa !!
Poszedłem na tor nikogo tam nie było więc ćwiczyłem trochę. Nagle jakiś człowiek wyczyścił mnie i dał mi picie. Potem przyszedł jakiś drugi człowiek i wsiadł na mnie miałem jeździć z nim w teren chyba. Poprowadził mnie do lasu i kazał galopować. Od razu szybkim galopem pognałem w las, przeskakując wszystkie pieńki, przewalone drzewa, skały itp. Po tym cudownym biegu poszedłem do boksu tam zjadłem coś i napiłem się wody. Jakiś koń też był w boksie więc przywitałem się:
- Hej jestem Justus ! A ty ??
- ja to Level

 ( Level ? )

piątek, 14 czerwca 2013

Zawody!

Zawody w wyścigach rozpoczęte!
Można teraz głosować kto będzie zwycięzcą !

od Wezja - CD Juraty

-Może się przejdziemy?- zapytałem Juratę
Klacz w końcu się odwróciła.
-No dobrze-odpowiedziała z uśmiechem
-Wiem że jesteś ślepa.Może Ci w czymś pomóc?-zapytałem
-Nie nie trzeba - odpowiedziała  i jeszcze raz się uśmiechnęła
Poszliśmy do lasu.
-Opowiedz mi coś o sobie-zapytałem ją



(Jurata?)

od Juraty

 Moje pierwsze dni był dość ciekawe przynajmniej dla mnie ponieważ musiałam poznać tereny i boksy .. jakiej wielkości jest mój gdzie jest jedzenie a gdzie picie, w którą stronę jest pastwisko i takie tam różne. Poznawanie nowych rzeczy jest super. Gdy obudziłam się rano w moim boksie sprawdzałam gdzie to jest. Gdy już znalazłam zbiornik z piciem napiłam się potem znalazłam jakieś szorstkie z jednej strony coś była to szczotka do mycia konia. Nagle usłyszałam kroki jakiegoś człowieka ktoś do mnie podszedł i wyprowadził mnie z boksu na łąkę. Tam jadłam sobie trawę i próbowałam kłusować lecz ostrożnie żeby w coś nie wbiec. Gdy znalazłam słupek zaczęłam go gryźć .. zawsze tak robiłam nagle przyszedł jakiś koń i powiedział :
- Hej jestem Waszynkton a ty ??
- Ja jestem Jurata nie wiedziałam czy jestem odwrócona tyłem czy bokiem czy przodem do niego więc wolałam się nie ruszać.

( Waszynkton ?? )

od Majki - CD Justusa

-Och dzięki -zarżałam do niego
Człowiek który miał na imię Karol i był stajennym zpojżał na moją nogę i stwierdził że jest złamana.
Wykręcił numer i powiedział:
-Halo? Przyślijcie nam weterynarza.Mamy ranną klacz.Tak ,tak .Dziewczyna która na niej siedziała jest cała.
Nie , nie nic jej się nie stało ale koń złamał nogę.Wiem że to się stało kilka godzin temu ale jest żywy.Okej okej czekam.
Wyłączył suchawkę.

Godzinę później . . . . . .

Byłam już w swoim boksie.Podszedł do mnie Justus.
-Och dzięki za ratunek -powiedział do niego
-Przejdziemy się? -zapytałam
-Przecież nie możesz chodzić -przypomniał mi
No tak zapomniałam o mojej nodze! Auć!
Spojrzałam do tyłu.Miałam gips.


(Justus? Jaki CD?)

od Justusa - CD Majki

- Jasne !... tylko nie za bardzo wiem jak - powiedziałem. - Ale spokojnie coś wykombinuję... może sprowadzę pomoc ?
 - Okej idź i sprowadź.
 Pobiegłem szybkim cwałem do stajni tam zobaczyłem  jakiegoś ogiera więc zapytałem:
- Hej jestem Justus a ty ??
 - Casper .
 - Aha a pomożesz mi bo moja znajoma .. co prawda poznałem ją parę minut temu ale dobra ... właśnie utknęła w lesie bo .. zkręciła kostkę czy coś takiego.
 - Aha okej to chodźmy.
 Potem pobiegliśmy w to miejsce gdzie była Majka i Casper powiedział:
 - nie za bardzo wiem jak ją z tond zabrać.
 - Właśnie ja też nie ... może któryś z nas pójdzie po ludzia ??
 - Żarty jakieś mogłeś od razu sprowadzić człowieka !
 - Wiem ale ... jakoś nie przyszło mi to do głowy.
 - Dobra okej więc pobiegnij po człowieka.
 - Ale po jakiego ??
 - Jakiegokolwiek !
 - Okej, okej biegnę !
Pobiegłem prędko znowu do stajni i tam zobaczyłem jakiegoś człowieka .. nie wiedziałem co zrobić .. jak go sprowadzić.. trzymał coś w ręce więc wyrwałem mu to i pobiegłem .. nie najszybszym galopem w las .. człowiek chyba wziął jakiegoś konia i pogalopował za mną więc przyśpieszyłem gdy dotarliśmy już na miejsce człowiek zsiadł z jakiegoś konia i wyrwał mi z pyska to coś co wydawało mi się bacikiem ale nie byłem do końca pewien. Potem zobaczył Majkę ..

( Majka ?? )

od Wezja

Zawody.Ten temat jest poruszany przy każdej rozmowie.Bo są już  za niedługo.
No to super.Dobrze mi zrobią.Mam nadzieje że wygram.Nagle zauważyłem  Hatalię.
-Hatalia STÓJ ! - wołałem za nią
Ona jednak pobiegła do El - visa.Hm coś tu było nie tak.
Podbiegłem do nich.
-Hatalia czy ty czasem.......nie.......to znaczy czy wy.....
-Tak Wezjo , jesteśmy z El-vis'em parą.-powiedziała
-Przepraszam że ci nie powiedziałam -powiedziałam cicho i schyliła głowę
-Nic się nie stało -odpowiedziałem jej i popatrzyłem na El-vis'a.
O rany ! Wyglądał jak by 24 godziny na dobę przesiadywał w siłowni !
-Umiesz skakać? - zapytał mnie ten mój nowy członek rodziny
-Nom.Trochę - powiedziałem do niego
Rozbiegłem się i przeskoczyłem płot.
-Ha ha bardzo proste -zkrytykowała mnie Hatalia
Rozbiegła się i pokonała dwa ogrodzenia naraz !
-No no umiesz skakać - pochwalił ją ten karosz.
-Ha! A ty umiesz?!-zapytałem go z lekkim uśmiechem
-No.....raczej - powiedział oburzony


(El-vis dokończysz?)

od Juraty

Urodziłam się w pewnej stajni ale był tam pożar i moja mama i tata spłonili .. tak jak większość koni mi i Justusowi udało się przeżyć ale stajnia zbankrutowała i sprzedano nas do oddzielnych stajni. Trafiłam do pięknej stajni z pięknymi pastwiskami i torami. Uczono mnie ujeżdżania.. szło mi chyba dobrze. Mój pan był dobry i dbał o mnie prawie jak moi rodzice zawsze dawał mi jakieś nagrody typu rzepy, marchewki, jabłka. Pewnego wieczoru szykowałam się już na spanie ale nagle przyszła jakaś kobieta odwróciłam się do niej i zarżałam a ona na to:
- Zamknij się ty okropne stworzenie !! Nie nawiedzę cię ! Chcesz mi zabrać mojego męża ! Chcesz żeby bardziej interesował się tobą nie mną!!
Nie kapczyłam o co jej chodzi jest zazdrosna czy co ?? Ale wiedziałam że jej nie lubię. Na drugi dzień wstałam raniutko jak zawsze i zobaczyłam że ten okropni-uch ( żona mojego pana) tu idzie. Podeszła do mojego boksu i powiedziała:
- Jak z tond nie znikniesz do jutra to cię zamorduję !!
Nie bałam się tej małej, drobnej osóbki.. byłą dla mnie nie widzialna. Poszłam na ćwiczenia. Po cały dniu roboty udałam się do mojego boksu i zasnęłam głębokim snem. Rano obudziłam się jeszcze raniej niż zawsze. Usłyszałam tupanie stup jakby ktoś tu szedł była to ta kobieta ! Z nią się nie da wytrzymać ! - pomyślałam. Podeszła do mnie i powiedziała :
- Ostrzegałam !
Rzuciła w moje oczy jakimś płynem który trzymała w ręce. Nie widziałam nic... tylko czarną otchłań .... kobieta odbiegła ze śmiechem na ustach do samochodu i odjechała... mój pan podszedł do mnie i powiedział
- Hej wychodzimy !
Próbowałam wyjść ale dopiero za ósmym razem mi się udało celnąć w wyjście, Spostrzegł się na lekcji że oślepłam i mnie wygnał i poszczuł Kudłaczem, Reksem, Azorem, Kłem i Cezarem ( jego psy). Uciekałam ile sił w nogach ale potykałam się i raniłam kopyta i nogi. Gdy już dotarłam po dwóch dniach daleko od tego miejsca usłyszałam rżenie mojego brata ! Justusa ! Ucieszyła się i opowiedziałam mu z grubsza wszystko i błąkaliśmy się bez celu przez dwa lata aż trafiliśmy tu.

od Majki

Jakiś człowiek wsiadł na mnie. Poszliśmy w las.Za bardzo nie znałam drogi więc musiałam się skupiać na tym co mi każą ludzie.W innej stajni byłam znana jako dziki koń nie do ujarzmienia.Teraz też nie wytrzymałam.Stanęłam dęba i ruszyłam dzikim cwałem.Szybciej - mówiłam do siebie.Niestety przy takiej szybkości trudno unikać przeszkód.Natknęłam się na pień.Przeskoczyłam ale z takiej szybkości to było niemożliwe.Zahaczyłam tylą nogą o drzewo.Efekt był natychmiastowy.Upadłam na ziemię z bólem.
-Auć! - zarżałam
Ale jeźdźca na moim grzbiecie nie było.Och.Czemu?! Ja teraz go potrzebowałam.Nigdy sobie nie zdawałam sobie sprawy że te ludzkie potwory mogą mnie teraz uratować.Poruszyłam bolącą nogą.Strasznie szczypała i bolała.Zarżałam z bólu! Na szczęście przybiegł do mnie  jakiś ogier.

-Pomożesz mi?!-zapytałam pokazując na nogę
-jestem Majka i jestem tu nowa-dodałam
-Jestem Justus-odpowiedział
-To pomożesz?- zapytałam

(Justus dokończysz?)

od Alana

Zatkało mnie,po chwili powiedziałem:
-Ja ciebie też.Będziemy parą?
-Tak!
-To powiedzmy reszcie o tym.
-A może najpierw twojej siostrze?
-Dobra.
Po 20 minutach zobaczyliśmy Rozalię,podeszliśmy i powiedziałem wesoły:
-Rozalia,ja i Amalia jesteśmy parą.
-To super,powiedzieliście reszcie?
-Jeszcze nie,chcieliśmy,żebyś była pierwsza.-powiedziała Amalia
-Aha,to idźcie powiedzieć reszcie,a ja pójdę do boksu.-powiedziała Rozalia
-Dobrze.To chodźmy.-powiedziałem
Wszystkie konie były w jednym miejscu.Podeszliśmy i powiedziała Amalia:


(Amalia dokończ)

od Justusa

Urodziłem się jak moja siostra w pewnej stajni wybuchł pożar i wszystkich prawie spaliło. Mnie i moją siostrę rozdzielono do innych stajni. Uczono mnie tam wyścigów. Moi właściciele chcieli na minie zarobić ... ale ćwiczenia dla nich trwały za długo i zbankrutowali . Mnie sprzedali za marne grosze do jakiejś innej stajni. Tam konturowałem lekcje. Pewnego dnia usłyszałem głos mojego dawnego pana a potem drugiego. Rozmawiali o tym że chcą mnie kupić .. dziwnym trafem mieli pieniądze !! Boks był nie domknięty więc wybiegłem z niego i pobiegłem gdzieś daleko od tego miejsca. Ósmego dnia podróży do nikąd  zobaczyłem  moją siostrę we mglę pobiegłem do niej i powiedzieliśmy sobie wszystko ... nawet to że ona była ni widoma to był dla mnie cios i to nie okropny. Chciałem jej pomóc ale nie wiedziałem jak ... potem błąkaliśmy się aż trafiliśmy tu .

czwartek, 13 czerwca 2013

od Hatali - CD El-vis'a

Zamurowało mnie.Wyobraziłam sobie mnie i El-vis'a idących zieloną łąką a wśród nas zakwitają kwiaty.
Zaraz jednak się otrząsnęłam.
-Yy Ta...k - wyksztusiłam
Byłam tak przejęta tym że teraz nawet nie  umiałam zarżeć.
El-vis stanął dęba, ja też wzięłam siły i zarżałam.
-El-vis choćmy już - powiedziałam
-Powiemy reszcie - odpowiedział
I pobiegliśmy wprost do Stajni.Skacząc bez trudu przez wszystkie przeszkody.


(El-vis?)

od El-vis'a - CD Hatali

-Jeśli chcesz-powiedziałem
-No mi nie zależy...
-Ale mi trochę
Była tak powalająco piękna
-Jutro dobrze?
-Ok

~~Rano~~
-No dobrze.Zamknij oczy.
-Ok
-A teraz otwórz
zobaczyłem to

Gdy dwa konie napiją się wody z tego jeziorka zakochają się w sobie
 -Nie potrzebuję już tego.Zakochałem się...
-Ja też...
Uklęknąłem na przednie nogi
-Czy będziesz moją Partnerką?

 <Hatala?>

od Hatali - CD El - vis'a

-Jestem Hatalia - odpowiedziałam mu
-A ten to kto?-zapytał szybko wskazując łbem na inne pastwisko
-To mój brat Wezjo - odpowiedziałam szybko
-Na błyszczyk by się nadawał! - zaśmiał się El-vis
-Ja na szczęście mam trochę inne umaszczenie-odpowiedziałam cicho
Waszynkton podbiegł do płotu bo właśnie nieśli nam dużą porcję marchwi.
-My też biegnijmy ! - zawołałam i ruszyłam szybkim galopem w stronę płotu.
Po chwili już jedliśmy pyszną marchew.
Uniosłam głowę i powiedziałam do El-vis'a :
-Przejdziemy się gdzieś?

(El - vis?)

od El-vis'a

Przyjechałem przyczepą do jakiejś stajni.Wyprowadzili mnie ja nie stawiałem oporu , ale gdy mnie prowadzili do boksu no cóż zacząłem wierzgać stawać dęba itd.
Mój boks był pomieszczeniem dla klaczy i ogiera była tylko mała przegroda między nimi
przyjechałem przyczepą do jakiejś stajni.Wyprowadzili mnie ja nie stawiałem oporu , ale gdy mnie prowadzili do boksu no cóż zacząłem wierzgać stawać dęba itd.
Mój boks był pomieszczeniem dla klaczy i ogiera była tylko mała przegroda między nimi.
Zdziwiłem się.Na szczęście nie było tam żadnej klaczy.

 ~~Rano~~

Gdy wyprowadzili mnie na ogromne pastwisko tylko dla mnie od razu zacząłem skubać pyszną trawę.Byłem ogierem strasznie agresywnym więc miałem oddzielny padok obok padoku innych koni.Po 5 minutach doszły do mnie klacze i się przedstawiły.
Były to :
-Olivia
-Lava
-Hatalia
-Angel
i jakieś źrebaki
Przeskoczyłem płot i pasłem się z nimi a gdy wieczorem wracałem do boksu ujrzałem w sąsiednim boksię klacz tak piękną jak niebo.
-To ty jesteś.....?
-El-vis.A ty?
<Klacz jakaś dokończy?>

od Amali - CD Alana

-Nie nic,a co?-odpowiedziałam zdziwiona pytaniem Alana
-Widzieliśmy jak ciebie pchają do przyczepy i pomyśleliśmy,że coś ci się stało.-powiedział Alan
-To czemu wieźli ciebie w przyczepie?-zapytała Rozalia
-Poczułam się źle,a po za tym musieli mi zmienić podkowy,a ja siebie nie daje dotknąć,więc dali mi zastrzyk uspakajający.-powiedziałam
-Tak,niby nic ci nie było.-powiedział Alan
-No było mi coś,ale to nie ważne,a po za tym nie bolał mnie tak mocno.-powiedziałam
-Musiało ciebie boleć bardzo,że jechałaś do weterynarza.-powiedziała Rozalia
-No może bolało mnie bardzo,możemy zmienić temat?-powiedziałam
-Dobrze,a o czym chcecie rozmawiać?-zapytał Alan
-Możesz gdzieś iść Rozalia,muszę porozmawiać z Alanem sam na sam..-powiedziałam
-Dobra.-powiedziała Rozalia
Kiedy Rozalia,była dość daleko,tak,żeby nas nie słyszała to powiedział Alan:
-To o czym chciałaś rozmawiać?
-Ja....ciebie.....kocham.-powiedziałam jąkając się

          (Alan dokończ)

od Fuzji

Dzisiejszego dnia było upalnie i duszno. Trenerzy wyprowadzili mnie na pastwisko, abym mogła odpocząć po treningu. Po jakimś czasie zauważyłam przepięknego ogiera znajdującego się kilka metrów ode mnie. Podbiegłam do niego.
-Cześć- przywitałam się- Jestem Fuzja
-Level- odpowiedział

 < Level? >

od Mohylew - CD Levela

- Jestem Mohylew.
- Miło mi cię poznać.
- Mi także. - zarumieniłam się lekko, Level był naprawdę ładny.
- Skąd jesteś?
- Moje miejsce na ziemi jest tu. Poprzednie dwa to miejsce, w którym się urodziłam, a później targ rzeźniczy....
- Chcieli cię oddać do rzeźni?!
- Jak widać. Jakaś fundacja mnie i moją mamę uratowali i ja potem trafiłam tutaj. Moja mama została w fundacji.
- Masz ciężką przyszłość...
- A ty?

 <Level?>

poniedziałek, 10 czerwca 2013

od Rozali


Biegałam z Amalią oraz z Alanem,ale kółko wygrywałam,po 5 wygranych zapytałam:
-Co zwami się dzieje?
-Nic,prawda Amalia?
-Tak,nic,nie cieszysz się,że wygrywasz?
-No ciesze się,ale wole wygrać uczciwie.
-To może jeszcze raz?
-Tak,tylko skupcie się.
Ścigaliśmy się raz,tylko tym razem byłam ostatnia,a Alan pierwszy.Potem rozmawialiśmy do popołudnia.

niedziela, 9 czerwca 2013

od Alana

Byłem na pastwisku i rozmawiałem z siostrą,kiedy zobaczyłem jak wyciągają Amalię z boksu do przyczepy,po 30 minutach wepchali ja.Siostra zapytała:
-Alan gdzie wiozą Amalię?
-Nie wiem.
-Po 2 godzinach przyjechała,wyszła z przyczepy i wyprowadzili ją na pastwisko.Zapytałem:
-Nic ci nie jest Amalia?

(Amalia dokończ)

od Pearl

Wyciągneli mnie z boksu i osiodłali.
-O nie, znowu ta jazda-zajęczałam
Wsiadła na mnie jakaś mnoże 19-letnia dziewczyna.
Instruktorka stojąca na środku mówiła wszystko dziewczynce.
-KŁUS - krzyknęła
Dziewczynka która później okazało się że ma na imię Ola przycisnęła łydki.Ruszyłam kłusem.Po kliku minutach galopem, a potem już tylko przeszkody.Dali mi najpierw pojedynczą potem podyjną aż skończyło się na sześciu.W końcu Ola ze mnie zsiadła i poszła do stajni.Ja zostałam rozsiodłana i zapletli mi kucuki  na grzywie.Kiedy skończyli  już ''salon piękności'' poszłam do boksu.Spotkałam po drodze Caspra.

(Casper dokończysz?)

od Richy

Obudziłam się.Było już jasno.Spojżałam na zegarek wiszący na końcu stajni.
O rany! już 9 ! pomyślałam
Akurat zjawił się stajenny,wziął mnie i Pearl na pastwisko.
Trawa była mokra az nieba sączył się lekki deszcz.Po kliku godzinach przestało.
-Och Karuzo,nie zauważyłam cię! - zarżałam do niego
Stał po drugiej stronie płotu zamyślony.
-O cześć Richa ,hej Pearl - powiedział ,spoglądając na nas
Wzięłam duży rozbeg i pszeskoczyłam płot.
-Pearl! skocz! Nie bój się!- zarżałam do siostry
-Ja....ja chyba tu zostanę - odpowiedziała mi nieśmiało
-No dobra ,jak chcesz - odpowiedziałam jej oschle
Pobiegłam wprost do Karuza
-Hej,co robimy?- zapytałam go
-Richa.......-urwał bo akurat przybiegł bardzo dziki koń
Był piękny.I te jego oczy.Ta dzikość! Spojżał na mnię i wyrwał się stajennemu.
Odwruciłam się zpowrotem do Karuza.
-Co chciałeś mi powiedziać?-zapytałam

(Karuzo dokończysz?)

od Rozali - CD Amali

-Może w chowanego?
-Dobra,to ja liczę.
-Poszłam szukać dobrej kryjówki,kiedy zobaczyłam Pewniaka,podeszłam i zapytał:
-Cześć Pewniak,co tam u ciebie?

(Pewniak dokończ)

od Amali

Wyprowadzili mnie i Rozalię na pastwisko ,zapytałam:
Cześć Rozalia,gdzie Alan?
Cześć Amalia,na treningu.
Aha,to co robimy?

(Rozalia dokończ)

od Lavy

Nieśmiało wyjrzałam z przyczepy którą przejechałam całą drogę w to piękne miejsce jakim jest stajnia Championów.
Zacznijmy od tego że nazywam się Lava. Moją pasją i specjalizacją są wyścigi. Kocham biegać.
Jestem siwą klaczą , nieśmiałą i raczej miłą. Nie umiem zawiązywać szybko nowych znajomości , potrzebuje więcej czasu aby komuś zaufać. Zawsze taka byłam. Nie to co mój brat , Level. On miał wielu przyjaciół i wszystkim ufał. Ja jestem raczej taka cicha i skryta.
Postanowiłam wyjść z przyczepy i pozwiedzać zakątki tego miejsca. Jak na razie bardzo mi się tu podoba.

od Levela

Jestem koniem skokowym. W moim życiu niewiele się działo. Urodziłem się u ludzi do 2 lat biegałem na pastwisku wraz z moją siostrą Lavą. Potem właśnie zaczęli mnie trenować w skokach. Pokochałem to zajęcie. Wygrywałem większość zawodów w jakich brałem udział. Potem sprzedali mnie.
Trafiłem tu do stajni Championów. Przechadzałem się po pastwisku. Spotkałem nagle piękną klacz. Była cała siwa , niewysoka. Przywitałem się tak jak to zawsze miałem w zwyczaju:
-Cześć.
-Cześć - odpowiedziała nieznajoma - Kim jesteś?
- Nazywam się Level i jestem koniem skokowym. A ty? - zaciekawiłem się
<Mohylew dokończysz?>

Uwaga !

Rozpoczyna się sezon zawodów!
Chętnych proszę o kontakt!
Proszę pisać na Priv na howrse.

Zapisy prowadzą:
-Natalia i Grazia
- ZofZaj
-Arab2

od Sonato



Od tygodnia byłem na wybiegu. Nie zamykali mnie do boksu na noc i nawet na deszcz. Chyba woleli narazić mnie, konia, na chorobę niż mieć ze mną znów do czynienia. Zresztą, choroba? Pff, ja tego nie znam. Może te wszystkie wysoko prestiżowe araby ze stadnin chorowały, ale dzikiego konia to się nie dotyczy. Przynajmniej nie mnie.
Rozejrzałem się. Żadnych koni w pobliżu. Niedługo północ, pewnie dlatego. Wszystkie konie są w stajni. Z okienka boksu wyjrzała jakaś kara klacz i spojrzała w niebo. Też tam spojrzałem. Bezkresne morze czerni upstrzone małymi, świecącymi kropkami, w tym jedną większą. Podobno mówią, że gdzieś tam żyje Bóg i troszczy się o nas. Na samą myśl o tym wściekłem się. Troszczy się o NAS?! Chyba o mnie już zapomniał!!! Na pewno. W końcu wszystkie konie tu są szczęśliwe, mają dach nad głową, przyjaciół. Tylko nie ja. Teraz aż buzowałem gniewem. Musiałem jakoś złą energię wyładować, inaczej zabiłbym pierwszą żywą istotę, którą napotkam. Zerwałem się cwałem. Biegłem wzdłuż ogrodzenia. Po godzinie biegania się trochę uspokoiłem. Ustałem w cieniu starego dębu. Nie było mnie prawie widać. Zrobiłem kilka kroków stępem naprzód. Nagle poczułem, że coś jest nie tak. Byłem obserwowany. Tak, zdecydowanie tak. Spojrzałem na drzwi od boksów. Kilka koni wyglądało przez okienka i patrzyła wprost na mnie. Czy rzeczywiście narobiłem tyle hałasu? Nie obchodzi mnie to. Skierowałem ostrzegawczo uszy do tyłu. Większość koni się schowała do boksów, inne po paru sekundach.
Rano wprowadzili kilka koni na mój wybieg. Spojrzałem na nie, a one na mnie. Uświadomiłem sobie, że wciąż stoję w mroku starego dębu. Zrobiłem kilka kroków w przód aż wyłoniłem się z mrocznej poświaty. Wciąż patrzyłem na konie. Kilka sprawdziło czy pracownicy stajni zamknęli bramę od ogrodzenia. Chyba żałowali, że byli tu wpuszczeni razem ze mną. Tak, teraz już na pewno nie zdobędę przyjaciół. Wciąż z uszami skierowanymi do tyłu wróciłem w mrok mojego ulubionego drzewa na tym pastwisku.

(Ktoś dokończy??)

Znowu działa!

Witam! Stajnia Championów znowu jest aktywna!
Możemy już pisać posty!
Przepraszam za trudności!


Dziękuje!