niedziela, 9 czerwca 2013

od Richy

Obudziłam się.Było już jasno.Spojżałam na zegarek wiszący na końcu stajni.
O rany! już 9 ! pomyślałam
Akurat zjawił się stajenny,wziął mnie i Pearl na pastwisko.
Trawa była mokra az nieba sączył się lekki deszcz.Po kliku godzinach przestało.
-Och Karuzo,nie zauważyłam cię! - zarżałam do niego
Stał po drugiej stronie płotu zamyślony.
-O cześć Richa ,hej Pearl - powiedział ,spoglądając na nas
Wzięłam duży rozbeg i pszeskoczyłam płot.
-Pearl! skocz! Nie bój się!- zarżałam do siostry
-Ja....ja chyba tu zostanę - odpowiedziała mi nieśmiało
-No dobra ,jak chcesz - odpowiedziałam jej oschle
Pobiegłam wprost do Karuza
-Hej,co robimy?- zapytałam go
-Richa.......-urwał bo akurat przybiegł bardzo dziki koń
Był piękny.I te jego oczy.Ta dzikość! Spojżał na mnię i wyrwał się stajennemu.
Odwruciłam się zpowrotem do Karuza.
-Co chciałeś mi powiedziać?-zapytałam

(Karuzo dokończysz?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz