Kiedy się urodziłam byłam pewna i wesoła.Leżałam w boksie.Nadeszła pewna rodzina.
-Kupujemy tego -powiedziała jakaś kobieta
Po kilku dniach chodziłam już z jakąś dziewczynką.Była mała.Może 10 lat.Kiedy miałam 2 lata.Wzięli mnie niespodziewanie z boksu , włożyli na mnie coś dziwnego i poszli na maneż.Usiedli na mnie i jechali.Nie wiedziałam co się dzieje.Zżuciłam jeźdźca i poleciałam na łąke.
-Wolność! - zarżałam
Złapali mnie i oddali do rzeźni.
-CO? JA nie chcę! - protestowałam
Ale mnie nie słyszeli.Wsadzili do klatki i siedziałam tak cicho aż do 3 roku życia.
Płakałam i rżałam ale to nic nie dawało.Nikt mnie ni wypuścił.Siedziałam rok i nic.
Usłyszałam głos za sobą.
-Cześć - powiedział ogier
-Cześć - odpowiedziałam
-Przypominasz mi Florka ,mojego brata - dodała
-No bo....Znaczy się...Nie jestem pewny ale przypominasz moją siostrę - powiedział
Tak się poznaliśmy i od tąd trzymali nas razem.Jednak on poszedł do innej klatki po całym w końcy szczęśliwym roku.Miałam 4 lata.
-NIE ! - krzyczałam kiedy go wyprowadzali
Co się z nim stało nie wiedziałam aż do dzisiaj.
Zamkneli mnie w stajni.Głodzili.Po miesiącu upadłam na ziemię.
Kiedy ktoś otworzył drzwi.
-Nie żyje - stwierdził
To było jedyne wyjście.Uciec.Wybiegłam resztkami sił.
Dobiagłam do drogi.Ktoś zawidomił tą stajnie i się tu znalazłam.
Najlepiej bo z moim bratem : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz