- Już nic... - zawiesiłem się słowem. Tamtego ogiera zaprowadzili do stajni. Richa wpatrywała się w niego jak w obrazek. Głupie! O wiele lepsze są takie konie jak ja.
- Ale coś chciałeś! - upierała się.
- Kto to? - zapytałem i wskazałem na dzikusa.
- Nie wiem - wzruszyła ramionami. - Ale jest boski - uśmiechnęła się pod nosem.
- Fajnie - prychnąłem, odwróciłem się i odbiegłem.
Następnego dnia obudziły mnie ludzkie głosy. Jeden stajenny zaprowadził mnie do jakiejś przyczepy. Zrozumiałem to dopiero po chwili. Sprzedali mnie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz