Stałam na środku pastwiska. Usłyszałam gwizdek i konie biegnące po torze, znajdującym się obok Stadniny. Postanowiłam zobaczyć jak biegną, więc szybko pobiegłam do płotu. Miałam bardzo dobry widok. Widziałam, jak Waszynkton i Night ścigali się łeb w łeb. Będzie chyba trudno wyłonić zwycięsce. Tuż za nimi biegła reszta.
Coś się we mnie budziło, miałam ochotę z nimi biec. Nagle moje marzenie o bieganiu na torze zakłucił tupot kopyt. Odwróciłam głowę. W moim kierunku szedł Casper. Z powrotem zwróciłam głowę w stronę toru. Usłyszałam pytanie:
-Co ty taka smutna?-spytał Casper.
-Nie jestem smutna.-stwierdziłam.
-Widać, że jesteś.-spojrzał na biegnące konie i kontynuował rozmowe.-Są szybkie.
-Kto?
-One.-wskazał na biegnące konie.-Założe się, że też byś chciała tam biec.-rzekł.
-A ja tam nie wiem.
-To jaką masz specjalizację?-popatrzył na mnie i spytał zaciekawiony.
-Nie wiem.-odpowiedziałam smutna.
(Casper?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz