-Jestem Hatalia - odpowiedziałam mu
-A ten to kto?-zapytał szybko wskazując łbem na inne pastwisko
-To mój brat Wezjo - odpowiedziałam szybko
-Na błyszczyk by się nadawał! - zaśmiał się El-vis
-Ja na szczęście mam trochę inne umaszczenie-odpowiedziałam cicho
Waszynkton podbiegł do płotu bo właśnie nieśli nam dużą porcję marchwi.
-My też biegnijmy ! - zawołałam i ruszyłam szybkim galopem w stronę płotu.
Po chwili już jedliśmy pyszną marchew.
Uniosłam głowę i powiedziałam do El-vis'a :
-Przejdziemy się gdzieś?
(El - vis?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz