Wywieziono mnie na jakieś pustkowie i przywiązano do jakiegoś pręta wbitego w ziemię....Kiedy odjechali zacząłam rżeć i kopać z irytacją belkę..Nie poskutkowało...Siedziałam tam parę dni...Wiedziałam,że jak się nie napiję to w końcu umrę...Wtedy zobaczyłam kasztanowatego ogiera
(Justus ??)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz