- Dzięki .. jeszcze nikt mi tego nie powiedział - uśmiechnęłam się ale zaraz posmutniałam - Na moją ślepotę chyba nie ma lekarstwa ..
- Na pewno jakieś jest chodźmy do weterynarza on coś poradzi .
Potem poszliśmy do weterynarza chyba .. nic nie widziałam więc nie wiedziałam gdzie idziemy. Nagle usłyszałam głos jakiegoś człowieka mówiący:
- Po co te konie tu przyszły ?! Ta jedna klacz jest ślepa może jest lekarstwo na jej ślepotę zobaczmy ...ale tego ogiera wyprowadzę z tond do boksu.
Usłyszałam kroki i dowiedziałam się że człowiek wyprowadził Wezja. Nagle poczułam ból...
Dwa dni później ...
Obudziłam się leżałam w swoim boksie nadal nie widziałam ale miałam jakąś przepaskę czy coś na oczach .. nagle usłyszałam kroki jakiś człowiek chyba ten weterynarz podszedł do mojego boksu. Powiedział:
- Za jakiś tydzień zobaczymy czy się udało .
- Mam nadzieje że tak ...
- Ja też jakby co to zacznie coś trenować i się do czegoś przyda..
- No ale teraz dajmy jej odpocząć .
Poszli sobie chyba .. nagle usłyszałam rżenie Wezja...
( Wezjo ? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz