sobota, 28 września 2013

od Ducha-Cd Lauren

Pasłem się na jakimś pastwisku dla mnie to nie robi różnicy na jakim po prostu żarłem trawę. Nagle usłyszałem rżenie jakiejś klaczy, potem ujrzałem ją. *O co jej chodzi*- pomyślałem. Nagle podbiegła do mnie i powiedziała.....

(Lauren ?)

od Ducha-Cd Pearl

Myślałem tak dosyć długi czas nagle z tego wyrwała mnie Riszka.
-Śpisz!!!- krzyknęła mi prosto do ucha.
-Nie a co?- zapytałem nie rozumiejąc.
-Yyyy! Nie słuchałeś!?- powiedziała Richa.
-Ale co!? O co chodzi też chce być w temacie!
-To nie zasypiaj okej?- powiedziała Pearyl śmiejąc się.
-Ok spróbuję- śmiałem się. -A co?!- dodałem z ciekawością w tonie.

(Richa?)

od Czarnej- CD Maji

 Poszłam z Armando na wielką polanę,a maja z Duchem gdzieś chodzili,Armando po chwili zapytał mnie:
-Jak jest w stajni?
-No...dobrze jest..Masz właściciela,zawody i rodzinne możesz stworzyć oraz jesteś bezpieczny.-zadziwiło mnie pytanie Armanda
-To wychodzi,że życie stajni nie jest złe.
Przez chwile była drętwa cisza.Zapytałam go:
-A jak żyć dziko?
-Moim zdaniem świetnie.Jesteś wolny,robisz co chcesz,należysz do stada no i wiele innych wspaniałych rzeczy.-powiedział
-Wiesz ja chciałabym być w stadzie,ale mam właścicielkę i rodzinę w stajni.
-A kto to właściciel?-zapytał mnie
Widocznie nic nie wiedział o życiu w stajni,odpowiedziałam:
-Człowiek który zajmuje się tobą i jest z tobą do końca.A mi chodzi o koniec twój lub w tedy kiedy właściciel nie ma już czasu na ciebie i musi ciebie o dać,ale to rzadko zdarza się u nas.
-Człowiek jest stworzeniem złym,które nie zna litości.
-A z kąt to wiesz?Moja właścicielka taka nie jest!
-Sam się przekonałem,a każdy człowiek jest taki sam.-odwrucił się obużony
-A co oni niby takiego ci zrobili?
-Musisz wiedzieć?
-Nie.
-Odpowiem ci w nocy,jak gwiazdy będą nam świecić.
-Dobra.
Chodziłam jeszcze z nim i pokazywał mi tereny oraz poznawał z końmi z stada.A w ty czasie u Maji i Ducha:
                                     (Maja?Duch?)

od Ducha-CD Cassablanki

Pobiegliśmy nad rzekę, wtedy powiedziałem:
-Ok, to najpierw zapoznamy się z trasą- wytłumaczyłem wszystko Cassablance i już zaczynaliśmy. Ustawiliśmy się na linij startu i start! Wystartowaliśmy, na początku biegłem z tyłu ale zacząłem wyprzedzać Cassablanke, nie szło mi to tak jak zwykle- łatwo. Cassablanka miała potencjał i to było widać na pierwszy rzut oka ale w końcu ją wyprzedziłem, biegłem jeszcze szybciej ona też dodała prędkości, więc musiałem biec jeszcze szybciej i jeszcze i jeszcze, potem skok, i znów bieg jeszcze szybszy i jeszcze, potem jeszcze szybciej i przewróciłem się na skoku coś dziwnie mi strzyknęło w przedniej nodze, po chwili od zdarzenia
poczułem potworny ból. Leżałem jak długi na ziemi, nagle usłyszałem tętent *Casablanka biegnie*-pomyślałem szybko. Noga nie ustawała z bólu próbowałem nie rżeć ale potem już mnie to nie obchodziło no
noga tak polała że nie wytrzymywałem. Po chwili zjawiła się Cassablanka i zatrzyma się.
-Co ty tu tak leżysz meta jeszcze nie tu.
-Odpoczywam wierz!- mruknąłem stresowany już tą sprawą.
-Ale co się stało.
-Nie wiem przewróciłem się na przeszkodzie.
-No, biegłeś tak szybko że to jest możliwe
-No ale teraz sprowadzisz kogoś może weterynarza?
-Po co wstawaj!
Spróbowałem, noga była nie naturalnie wykrzywiona. Stanąłem jakoś ale po chwili upadłem.
-Chyba coś masz z nogą
-Ta co ty nie powiesz!- powiedziałem ironicznie  -Ale na twoje oko to nie złamanie!- dodałem szybko.
-No nie wiem, może jednak zwichnięcie.
-Czyli wygląda jak złamanie
-A usłyszałeś coś typu łamanie się grubiej gałęzi?
-Czy ja wiem czy grubej, to tylko takie strzyknięcie
-Pocieszę cię to nie zwichnięcie.
-Czyli złamanie! Wielkie mi to pocieszenie.
-Nie no nie wiem ale jak tam to...-nie dokończyła tego.
-To!?-zapytałem szybko i nerwowo.
-To.. będą musieli cię usypać albo nie będziesz się już nadawał do niczego innego jak i tylko do nauki jazdy dla słabych osób, które nie galopują i nie będziesz mógł za szybko galopować na wybiegu.
-Co!
-No tak słyszałam
-Oby to nie było złamanie, biegnij po kogoś! Szybko!
-Ok, już lecę
Casablanka pobiegła a ja pogrążyłem się w myślach *Ale jak to jednak złamanie, t-t-t-to po mnie! Sprzedadzą mnie za marną forsę lub uśpią, ale jest nadzieja że to zwichnięcie, jest prawda? T-t-t-tak jest* Gadałem do siebie ale to nie ważne *To nie złamanie! Nie, nie, nie, nie!!! Wstałem, to już dobry znak nie? Nie! To i tak może być to głupie złamanie!!! Ah żeby Cassablanka się pośpieszyła, tylko żeby sobie nic nie złamała przy tym biegu. Teraz już będę uważał, tak tylko proszę żeby nie złamanie!* majaczyłem do siebie w myślach było to dziwne ale zawsze tak mam jak jestem czymś zestresowany albo boję się o swoje życie! Nagle usłyszałem tętent koni albo konia, chyba dwóch albo trzech. Nagle nadbiegła Cassablanka na niej jakiś ludź, nadbiegły też inne konie czyli Jaskier a na nim weterynarz i  Alfa a na niej pani Zofia. Bałem się jak nie wiem co ale zapomniałem o bólu potem obie przypomniałem i znowu zaczęło mnie boleć. Weterynarz podszedł do mnie i powiedział:
-Macie szczęście, nic się takiego bardzo poważnego nie stało, kość nie jest złamana tylko zwichnięta ale jeszcze nie wiadomo okaże się po prześwietleniu czy nie jest gdzieś pęknięta, ale wyjdzie z tego, tak uważam.
-Aha- powiedziała pani Zofia.
-Tylko że nie może chodzić, hym co by tu z nim zrobić tu nie może zostać trzeba go jakoś przetransportować tylko czym? A może wstanie spróbujmy.
Kazali mi wstać jakoś to zrobiłem ale jedną tą "złamaną" wziąłem do góry.
-Chodzić raczej nie może ale może wejdzie do przyczepy. Tżeba przywieść przyczepę.
Jeździec na Cassablance pojechał w stronę stajni. Po piętnastu minutach byli z samochodem i przyczepą na konie. Kazali mi tam wejść, jakoś się "doczłapałem" ale było ciężko potem pojechaliśmy i tam weterynarz obejrzał mnie i zrobił prześwietlenie. Wyszło pozytywnie nawet, noga była trochę pęknięta tak troszeńkę ale nie szkodziło to niczemu, była jeszcze zwichnięta i po obijana. *Mogło być gorzej*- pomyślałem w duchu i zaprowadzono mnie do boksu nagle przyszła Caassablanka.
-Z nogą już dobrze?- zapytała
-Tak, tylko nie mogę biegać przez dwa tygodnie!! Co najmniej! To gorsze niż śmierć!!
-Serio?
-Nie, tak serio to nie

(Cassablanka ?)

poniedziałek, 23 września 2013

od Lauren

Stępowałam po pastwisku i rozmyślałam co jeszcze mnie może spotkać. Straciłam przyjaciela a do tego nie mogłam się pozbierać po opuszczeniu poprzedniej stajni. Stałam sama na pastwisku bo bawiąc się z innymi końmi wyglądem przypominało kopnie więc mnie umieścili w osobności. Czasem tylko do mnie przyjeżdża moja pani Ewa i czyści mnie. Nie należę do koni grzecznych pod siodłem a moja pani nie ma środków żeby mnie ujeździć oraz żeby kupić sprzęt odpowiedni. Była zajęta pracą i miała jeszcze na utrzymaniu 20 innych koni. Nie przejmuję się tym i tyle. Nagle zobaczyłam dzikiego ogiera na moim pastwisku. Dziwiłam się bo przecież jestem sama.

(Duch?)

sobota, 21 września 2013

od Lajli

Poszłam na łąkę do innych źrebaków i wtedy spotkałam Pewniaka i Lockiego.
-Hejka , widzieliście Jezza? - zapytałam
-No...Jest na treningu.. - odpowiedział niepewnie Locki
-Tak ch,yba tam jest ,albo skończył - potwierdził Pewniak
-Idziecie ze mną? Locki? - zapytałam


(Locky?)

od Maji - CD Czarnej

 -No nie wiem.-powiedziałam
Maja!-Czarna  powiedziała błagalnym głosem i patrząc na mnie,czego za bardzo nie lubiłam
-Zgadzam się na to,a ty Duch?-powiedziałam,a Czarna przestała się na mnie patrzeć,ale zaczęła na Ducha
Duch nic nie powiedział,ale czułam,że wolał iść niż zostać w nie znanym i nam obcym stadzie.
-To wspaniale,jutro na pewno wyruszycie do domu.-powiedział Armando- Jesteście głodni?-zapytał po chwili
Spojrzałam na Ducha,on nie ufał im jak ja,powiedziałam:
-Ja z Duchem nie jesteśmy głodni.Pochodzimy sobie.
-Trochę jestem,macie gdzieś dobre jedzenie?-zapytała Czarna
-Mamy,chodź to sama zobaczysz.-powiedział Armando
Czarna miała odpowiedzieć,ale wzięłam ją na bok,powiedziałam:
-Co ty robisz?
-Nic,po prostu jestem głodna.
-Ja też jestem,ale nie mam zamiaru iść z nim,a Duch też nie ma zamiaru,a ty?
-Też mu nie ufam,ale umrę z głodu.-powiedziała Czarna swoim głosem,który umiał mnie zmusić do prawie  wszystkiego
-Jak chcesz to idź,ale uważaj.
-Dobra,dobra,a pójdziesz z nami?
-Nie,wole zostać z Duchem,a ty jesteś dość waleczna i silna,żeby go pokonać sama,a przynajmniej mu uciec,a ja nie dałabym rady.

                                                               (Czarna dokończysz?)

od Lenki - CD Harvey

Aha, oprowadzisz nas po nowym padoku?? Nie znamy tu żadnego konia...- zapytałam nowopoznaną klaczkę.
- Tak, jasne- odpowiedziała.
I pogalopowaliśmy w czwórkę w nieznanym kierunku.(...)
- To jest tak jakby miejsce dla źrebaczków, bawi się tu Pewniak i inne małe koniki- wyjaśniła.
- Dziękujemy, Elektor zostań tutaj z Adelą- powiedziałam  i spojrzałam w jego stronę.(...)
- Moją przyjaciółką jest Sarra, znasz ją?- zapytałam Harvey.
- Tak była tu parę razy, wydawała się na miłą- odpowiedziała- Ona chodzi z Blackiem prawda?- zapytała
- Tak, dobrze im się układa i chyba postarają się o źrebaka!
I tak spędziłyśmy cały dzień, Harvey pokazała mi poidła, zagajniki i przedstawiła mnie innym koniom. Doskonale się dogadywałyśmy, a nasi właściciele zaplanowali nawet wspólny teren!!!(...)
- Do zobaczenia jutro!- porzegnałam się z nią przy stajni.
- Pa pa- odpowiedziała.

od Sarry

Wyruszyłam na trening do lasu. Nie wiele się działo. Tylko parę galopów i skoki przez kłody. (...)
Przy ostatnim galopie galopowałam dość szybko i wyprzedziłam resztę koni. Mój jeździec-pan Wiktor- hamował mnie ale ja nie zwalniałam. Bardzo chciałam potrenować jeszcze bardziej on innych koni. Po kilku minutach ostrego galopu zwolniłam i przeszłam do kłusa. Potem jeszcze trochę zagalopowałam i przeskoczyłam metrowe zwalone drzewo. Było to bardzo proste gdyż na treningu na hali skaczę około 1,60.
Po kłusie przeszłam do stępa i zarżałam radośnie patrząc za siebie. Konie były bardzo daleko i przygalopują tu za jakieś kilka minut. Do stajni zostało pół godziny drogi. Postanowiłam ten odcinek przebyć samym stępem. (...)
Po pół godzinie stępa zachciało mi się znowu galopować ale teraz Wiktor spiął wodze i nie pozwolił mi na wybryki. Musiałam dostępować. po minucie byliśmy w stajni i od razu poszłam pod myjkę. Pan założył mi owijki nawilżone wodą i dał marchew. Byłam mało zmęczona ale właściciel tego nie zauważył i dał do boksu.

od Harvey

Galopowałam na padoku gdy nagle przyprowadzili do mnie dwa konie i źrebaka. Jeden to był duży , kary , silny ogier a drugi to kasztanowata , drobna arabka.  A źrebak był bardzo fajny i miał piękną maść.
-Cześć jestem Harvey a wy? - zapytałam uprzejmie
-Ja Elektor a to Lena i Adela - przedstawił się ogier
-Miło was poznać. Czemu jesteście na tym pastwisku? Nigdy tu nie byliście - stwierdziłam
-Tak ale przestawili nas tu na pastwiska przy stajni bo padoki tam dalej są daleko i w razie kłopotów
będzie nie bezpieczniej - wyjaśniła Lena
-A wy to jesteście rodziną?- zapytałam
-I od jakiego właściciela? - dodałam
-Jesteśmy rodziną. A my mamy właściciela panią Karolinę i pana Wojtka. - odpowiedział Elektor
-Aha. Ja jestem od takiej dziewczyny Weroniki a jej koleżanka Julia  ma tu  Galaxy i Krezusa.


(Elektor ? Lena? Adela? Dokończycie?)

od Elekrtora

Był ranek. Nerwowo kręciłem się w boksie i nie mogłem się doczekać kiedy Lenka przyjedzie z naszym źrebakiem, nie wiedziałem też jak Lenka się czuje! W końcu ktoś wyjął mnie z boksu i wyprowadził przed stajnię.
-Zaraz będą, podobno ten źrebak to klacz.-Zawołał do stajennego Tomek, który mnie trzymał.
Czyli to klaczka, ale się cieszę, pewnie Lena też.-pomyślałem. Nadjechała w końcu duża przyczepa, Gdy ludzie  otworzyli przyczepę wbiegła piękna i szczęśliwa Lena, a za nią śliczny mały, kasztanowaty z mlecznym zadem źrebaczek! Był przepiękny i taki czarujący już zamierzałem puścić się biegiem do Leny, ale w porę zorientowałem się że jestem na uwiązie a z panem Tomkiem nie ma żartów...
                                                        Po południu
Razem z Leną i Adelą biegaliśmy już sobie na padoku, byliśmy tacy szczęśliwi!
- Uważaj pod nogi Ptysiu, to nie jest takie proste, poruszać się z gracją.- Lena mówiła czule do małego konika.
- Mamusiu, ale ja tak bym chciała już brać udział w tych wszystkich zawodach i pokazach. Być Championem  itp.- skarżyła się Doni.
- Kochanie wiesz przecież że to nie takie proste jak myślisz, trzeba mieć odpowiedniego właściciela,  pieniążki no i talent! Oczywiście możesz mieć talent, ale na razie ciesz się dzieciństwem i szaleństwami po łące. Ciekawe czy jesteś równie szybki jak ja, może się zmierzymy?- Zapytałem.
- Oki, da tamtego drzewa, trzy cztery!!!!- krzyknęła rozradowana Donna, już mieliśmy ruszać, ale Lena zagrodziła małej drogę i spojrzała na mnie srogim spojrzeniem.
- ELEKTOR, czy ja mówię niewyraźnie?! Bez szaleństw! Chcesz żeby złamała nogę?! - wykrzyknęła rozzłoszczona.
Zobaczyłem że  Lana ledwo się trzyma na nogach i ma przymknięte oczy.
- Kochanie, wszystko w porządku? - nie usłyszałem odpowiedzi, po chwili Lena leżała nieprzytomna na ziemi, a Adel płakała. Spanikowałem i pobiegłem cwałem po pomoc, niestety córeczka rzuciła się za mną dzikim pędem, ale nie było czasu na pouczenia. Przeskoczyłem ogrodzenie i tylko krzyknąłem żeby Mała tego nie robiła. Zobaczyłem  moją właścicielkę i panicznie zarżałem, ale ona tylko krzyknęła:
 - No nie znowu ten koń!! Schować do boksu i niech siedzi jak nie potrafi się uspokoić! No i jeszcze źrebak za nim wyskoczył, dobrze że nic mu się nie stało.- Gdy zrozumiałem że oni nie zorientowali się że coś nie tak wpadłem w depresję, przecież liczą się sekundy!!!!! No i jeszcze Adel mogło coś się stać!
- Odprowadzę Donnę, a ty schowaj konia.- odezwała się moja właścicielka, a drugi człowiek nerwowo krzycząc odprowadził mnie do boksu, a na koniec dostało mi się uwiązem!! To bolało, ale co to było w stosunku do Leny!!!!!! Miałem nadzieję że zauważą ją. Gdy tak myślałem nagle do stajni wbiegł weterynarz, a jacyś ludzie krzyczeli żeby lekarz udał się na padok, zrozumiałem,  że chodzi o Lenę. Miałem tylko obawy czy uda się ją uratować!  Tak gorąco rozmyślałem przez dwie godziny, aż końcu zobaczyłem Lenę z e źrebakiem. Bardzo mi ulżyło widząc całą i zdrową rodzinę.
- KOCHANIE, tak bardzo przepraszam, chciałem wezwać pomoc, a tylko pogorszyłem sprawę, do tego Adela przeskoczyła za mną, mogło się coś stać, naprawdę przepraszam. Nawet nie wiesz jak się cieszę! No bo ja- nie dokończyłem, bo przerwała mi.
- Ale kotku postąpiłeś dobrze, zaryzykowałeś, chociaż wiedziałeś że będą na Ciebie źli. Nie tłumacz się, gdyby nie ty to leżałabym w grobie. To dzięki Tobie nadal żyję, a ja porozmawiałam już sobie z Adelą. KOCHAM CIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!- powiedziała
- Ja Ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo!!!! - zarżałem radośnie.



piątek, 20 września 2013

Uwaga!

Zaczynają się zawody WKKW!
Jednocześnie pokazy naturala!
Życzę powodzenia!

od Pearl

Kiedy skończyły się skoki pora była na WKKW . Nie mogłam się doczekać. Nagle do mnie podeszła Riszka i Duch.
-Hej co tam u was? Boicie się przez zawodami?- zapytałam
-Bardzo - odpowiedziała Richa 
-Ja tam tylko trochę ale trema przed zawodami to nic złego - powiedział Duch
-No..A jesteś dobry w krosie i WKKW? - zapytałam odwracając się w stronę Ducha
-Mój pradziad startował w krosie i wygrał 50 na 57 zawodów
-Łał a jak miał na imię? - zapytała Richa ze zdumieniem
-Korel IV - odpowiedział 
-Znam go! A właściwie to moja babcia znała go! - zawołałam pełna entuzjazmu
-Jak to? - zdziwiła się Richa
-Byli razem w stajni - odpowiedziałam
-Fajnie a jak miała na imię twoja babcia? - zapytał Duch
-Leyara V - powiedziałam  
-A..teraz rozumiem - powiedział w zamyśleniu Duch


(Duch?)

środa, 18 września 2013

od Czarnej - CD Maji

Maja poszła jeszcze spać,a ja w lasek ,który rusł nie daleko.Znalazłam tak krzaczki borówek i dzikich malin,dużo zielonej,soczystej,wysokiej trawy,była inna niż na pastwisku.Znalazłam też dzikie jabułka,które Maja lubiła,dzikie gruszki,które ja uwielbiałam(czasami podbierałam Mlice i jadłam),ale nadal byłam głodna chodź zjadłam dużo.Po kilku minutach natrafiłam na jakieś stado koni,nie mogłam w to uwierzyć,zawsze marzyłam o tej chwili od małego,kiedy pierwszy raz mama mi opowiedziała o swoim dzikim życiu przed złapaniem.Podeszłam do nich powoli,nie uciekały ,ale do mnie podbiegły,jeden ogier do mnie podszedł,był cały biały z plamkami o koloże brązowym.Powiedział:
-Miło nam ciebie poznać,kim jesteś?
-Mi też,jestem Czarna,zagubiłam się z przyjacielem i siostrą,pomożecie nam?
-Oczywiście,że tak,a z kąd pochodzisz?
-Z Stajni Championów.Wiecie gdzie to jest?
-Tak,a mogę wiedzieć jak nazywają się twoi rodzice?
-Mama Amalia i tata Alan,a co?
-Amalia?Na pewno Amalia?
-Tak,a co?-zapytalam podejrzliwie
-Jest siostrą przywudczyni.Gdzie są twoi przyjaciele?
-Nie daleko z tąd,kilka minut,pójść po nich?
-Tak.
Polecialam do nich szybkim cwałem,Duch już obudził się,a Maja jadła trawę,krzyknełam:
-Maja,Duch do mnie!
Podbiegli do mnie zdziwieni tym że krzyczę,Duch zapytał:
-Czemu krzyczysz?
-Spotkałam stado,pomogą nam,chodzcie,szybko!
Ruszyliśmy galopem,stado nadal było i na mnie czekało.Podeszliśmy do nich,ogier do nas podbiegł,powiedział:
-Miło mi was poznać,jestem Armando,to jak przyjmujecie moją propozycie pomocy?
-Tak!-prawie krzykneła Czarna,a ja p[opatrzylam na Ducha
-A jaka była by droga i ile by zajeła?-zapytał Duch,patrząc wzrokiem na Czarną,który mówił"Nie jesteś sama!"
-Jest bepieczna,ale długa.-powiedział Armando
-Ile zajmuje?-zapytała Maja
-Zależy,od 5 do tygodnia.-powiedział Armando-Ale przed podróżą,musi być jeden dzień u nas,gdyż zanim wybiorę wam przewodnika,trasę oraz inne rzeczy to zejdzie to co wy o tym sądzicie?-zapytał Armando
-Mi pasuje,a wam?To jest jedyny sposób na powrót do domu,może długi,ale pewny,a sami możemy nie trafić.-powiedziałam patrząc na maję błagalnym wzrokiem

                                         (Maja?Duch?Któreś z was?)

wtorek, 17 września 2013

od Maji - CD Czarnej

 Była moja warta,chodziłam tu i tam,patrzyła wszędzie dokładnie,a najmniejszy odgłos sprawdzałam i upewniałam się,że to nic groźnego.Po 2 godzinach zaczęło mnie to nudzić,a do ranka zostało godzina,nawet mało.Kiedy zastał nas świt od razu Czarna się obudziła,ponieważ była rannym ptaszkiem,popatrzyła na mnie i zapytała:
-Maja w ogóle spałaś?
-Aaaa...nie do końca byłam na warcie.
-Wyglądasz jak trup,idź sapać.
-Dobra,ale gdzie ty pójdziesz?-zapytałam sennym głosem,ale wiedziałam ,że Czarna może pójść w świat
-Coś zjeść,jestem głodna.-powiedziała
-Aha.

                             (Czarna dokończysz?)

od Cassablanki - CD Ducha

-Ja przyjechałam tu by zostać zajeżdżona i startować w zawodach  - powiedziałam
-O to znaczy że będziesz championką? - zapytał
-No..Znaczy się..Nie wiem bo wszystko albo ty wygrywasz albo Leval - wyjaśniłam
-Aha. A może nauczę cię jak wygrywać? - zaproponował
-No..Tak! - powiedziałam szybko
-No to chodź nad rzekę tak zrobimy sobie kros - powiedział i pocwałowaliśmy nad rzekę


(Duch?)

od Skandynawi

Poszłam się bawić razem z Rozalią , Pewniakiem i Lockim.
-Hej Loc , Pewniak i Rozi! - zawołałam gdy ich zobaczyłam
-No hejka a ty co tu robisz? - zapytali
Byłam trochę zdziwiona bo mama mówi że jestem super ważna i nikt o mnie nigdy nie zapomni i nie powie na mnie nic złego. Ale to przecież jest zabawne że ktoś mnie nie poznał!
-Loc przecież miałam być tu i coś da was zrobić! - powiedziałam szybko i przymrużyłam oczy
-Pewniak słyszałeś coś takiego? - zapytał odwracając się do Pewa
-Nie , nic - powiedziała zdziwiony Pew
-A więc ci się przesłyszało! Znikaj stąd Skan ! - powiedział i odwrócił się do mnie tyłem mówiąc coś do Rozi
-Rozi! Toć! Poćwiczymy top model w ogrodzie!
-Tam mamy kwiatki i tak dalej - powiedziała dumna i podeszłam bliżej
-Mała , zmykaj . Jestem za dorosła na takie zabawy - powiedziała smutna
-Roz! Ja chcę się bawić! - powiedziałam i się rozpłakałam
Było mi smutno bo przecież małe źreby (bo tak tata określa źrebaki)  muszą się bawić!
Rozi podeszła do mnie i dotknęła nosem a ja zaczęłam uciekać a ona mnie gonić i tam bawiliśmy się w berka. Po pięciu minutach mama mnie zawołała bo Paris i Lajla bardzo chciały się ze mną pobawić.
A teraz doszedł jeszcze jakiś źrebak. Pobiegłam do nich nie interesując się tymi tam z tyłu.

od Ducha - CD Cassablanki

-No tak, ale to jeszcze za nim przyjechałem tu, było ta jakiś rok temu czy coś.- powiedziałem.
-Aha
-A ty?- zapytałem po chwili zastanowienia się.

(Cassablanka ?)

od Justusa - CD Nivess

-No to jesteśmy- powiedziałem z uśmiechem.
-Tak- przyznała Nivess.
-Ale tu spokojnie i cicho-spostrzegłem
-Tak, masz racje jest bardzo spokojnie- powiedziała Nivess.
Atmosfera była tak trochę dziwna (w końcu dziś miałem zamiar wyznać Nivess że się w niej zakochałem).
-To co robimy?- zapytałem.
-Nie wiem a co chcesz?
-Możemy porozmawiać bo mam ci coś powiedzieć
-Co?!
-Yyyy... no bo wiesz ty... mi... to znaczy ja... się... w tobie... z-z-z-zakochałem...-wyjąkałem.

(Nivess :D)

Od Ducha - CD Odessy

-Dzięki, tobie też dzisiaj bardzo dobrze poszło- pogratulowałem Odessie z uśmiechem.
-No może, było chyba całkiem nie źle.
-Nie źle! Ty świetnie skaczesz!
-Dzięki

(Odessa?)

Noty

Zawody na oklep w skokach wygrał Duch!
Drugie miejsce Ice Horse!
Trzecie miejsce Mohylew!

GRATULACJE ona nas wszystkich.

Noty :

Duch Pustyni: 10 pkt
Level: 5 pkt
Pogrom: 2 pkt
Mohylew: 2 pkt
Ice Horse: 2 pkt
Rozalia: 1 pkt

Gratulacje!

Teraz pokazy naturala i WKKW



od Juraty - CD Wezja

 -Mi? No nie wiem ładne jest na przykład Juturna, Jetta, Jolene albo Jantra, a dla chłopca Wotum, Wiwat, Wassi czy coś w tym stylu..  myślałam Adad tym żeby chłopiec miał imię na W tak jak ty a dziewczynka na J tak jak ja... a ty co o tym myślisz?

(Wezjo ?)

poniedziałek, 16 września 2013

od Czarnej - CD Maji

 Maja i Duch spali,a ja byłam na warcie.Słyszałam różne odgłosy,ale najbardziej bałam się odgłosu kuny,a gwiazdy oświecały mi kawałek łąki.Po 3 godzinach warty byłam zmęczona,a oczy kleiły mi się.Druga miała być Maja,obudziłam ją,zapytała się jeszcze nie obudzona:
-Co jest?
-Teraz jest twoja warta,a ja idę spać.
-Dobra.
Maja poszła na wartę,a ja spać,od razu usnęłam.

                                         (Maja dokończysz?Co działo się?)

niedziela, 15 września 2013

Wydarzenia

Lista ogłoszeń:
-Pani Zofia informuje że niestety występy naturala odbędą się jutro lub pojutrze.
-Pan Marek który został niedawno hodowcą koni dzisiaj urodził mu się pierwszy źrebak. Dołączy do stajni 
jutro.
-Pani Helena (Właścicielka Mistrala) chcę zorganizować wyścigi championów. Proszę zgłaszać się do Natalia i Grazia.
-Galaxy i Krezus obchodzą dzisiaj urodziny.
Życzę wam dużo zdrowia i szczęścia w końskim życiu oraz 
dużo marchewek , jabłek i smakołyków. Dobrych właścicieli i oczywiście wygranych w zawodach ; )
Oto kwiaty dla was:

-Stajnia Championów a właściwie pani Zofia i pan Marek kupili nowe tereny:

POLE KWIATOWE

LAS I ŁĄKI NA WZGÓRZU "CARLIK"


od Rozalii

Znowu przegrałam,byłam bardziej wkurzona niż za pierwszą  przegraną.Kasia przyjechała,przyszła do mnie.Otworzyła boks i dała mi marchewkę,zarżałam na powitanie,Kasia powiedziała trochę smutna:
-Cześć Rozi,mamy już dwie przegrane,a zero wygranych na koncie.Martwi mnie to.
Przytuliłam Kasię,nagle ktoś zawołał ją,szybko wyszła zapominając o zamknięciu boksu.Poszła dyskretnie za Kasią,Kasia stanęła przy aucie.Przez chwile rozmawiała z kimś.Potem samochód odjechał,a Kasia miała teraz ze sobą jakąś torebkę.Szybko wróciłam do boksu,Kasia też wróciła i osiodłała mnie.Po jechałyśmy w głąb lasu,Kasia mnie przywiązała,a sama usiadła na trawie i wyjęła z torby jakąś książkę,zaczęła czytać,a ja patrzyłam na otaczające mnie rośliny i zwierzęta.Po godzinie znudziło mnie to,odwiązałam uzdę od gałązki,a Kasia nawet tego nie zauważyła.Położyłam się obok jej i dopiero mnie zauważyła.Czytała chyba z 2 godziny,wstała schowała książkę  do torby i na reszcie na mnie wsiadła.Biegałyśmy po całym lasie  z 3 godziny,potem od poczęłyśmy i znowu trenowałyśmy.Wróciłyśmy popołudniu  do stajni  a ja poszłam na pastwisko,a Kasia wróciła do domu z tatą.

od Cassablanki

Galopowanie to jedna wielka rzecz. Szczególnie że termin zawodów WKKW przesunęli na dzisiaj.
Teraz nie wiadomo kto wygra bo większość stajni Championów ma specjalizację skokową , wyścigową czasem ujeżdżeniową. Ja byłam ''świeżo'' zajeżdżona więc nie byłam taka dobra w zawodach. Ale myślę że chociaż w WKKW będę lepsza. Mój poprzedni właściciel powiedział że jestem stworzona do WKKW.
Kros też jest według mnie super ale moja mama która startowała w krosie złamała nogę. Na szczęście jej właściciel miał dobre serce i zatrzymał ją jako klacz rozrodową. I urodziła mnie. Nagle podszedł do mnie Duch , przerywając moje rozmyślania.
-O czym tak myślisz? - zapytał
-O zawodach. A o czym niby? - odpowiedziałam dość szorstko
-No...Nie wiem. Można myśleć o wielu rzeczach. - powiedział Duch
-A na kiedy przesunęli te zawody? - dopytał się
-Na dzisiaj! - powiedziałam trochę zaskoczona bo Duch zawsze wie kiedy ma zawody i czy musi ćwiczyć
-Spoko. Przecież o ile się ni mylę to jest WKKW. Zawsze byłem w tym dobry ale teraz mam przeciwnika Manifika który może wszystkich pokonać - potwierdził
-Taa...A ty kiedyś wygrałeś WKKW? - zapytałam zaciekawiona

(Duch?)

od Maji - CD Ducha

 Szliśmy przez 5 godzin,powiedziałam:
-Jest już późno,może znajdziemy gdzieś miejsce do spania.
Czarna spojrzała na niebo i powiedziała:
-Masz rację,jest już noc.
-A może to miejsce?-powiedział Duch
Popatrzyłyśmy w to miejsce,moim zadaniem było idealne,w sam raz pomieści jednego konia i jest bezpieczne od drapieżników.Zapytałam:
-Moim zdaniem dobre miejsce,a twoim Czarna?
-Może być.
Weszliśmy,ale musiały być warty na zmiany,pierwsza warta była Czarnej,sama się zgłosiła,a nawet nalegała.Poszłam spać z Duchem.

                      (Czarna dokończysz?Co działo się na warcie?)

czwartek, 12 września 2013

od Dizla

 Od samego rana trenowaliśmy a wieczorem zabierała mnie na basen i potem w ciepłej derce do przytulnego boksu. Rano dała mi paszę energetyczną i lizawkę tak się skupiłem na nowym posiłku że zapomniałem o karuzeli i treningu skoków, moja pani nie wie że umiem otwierać boks i że sam chodzę trenować, niby wypuszcza mnie na polanę a ja idę trenować. skakałem przez mur i biegałem przez cały tor, wieczorem poszedłem spać.

środa, 11 września 2013

od Nivess - CD Justusa

-To gdzie?- spytał Justus
-Może na łąkę?- zaproponowałam Jurata mówiła mi, że niedawno wyrosły na niej przecudne kwiaty i teraz wygląda jeszcze ładniej niż zazwyczaj.- uśmiechnęłam się
-Okej- On też się uśmiechnął
Nasza Stajnia jest otoczona wysokim murem więc nasi opiekunowie i trenerzy wypuszczają nas na godzinę, może półtorej i możemy biegać gdzie chcemy, i nawet to tej godzinie nie mają problemu z odnalezieniem nas bo mamy wszczepione czipy, więc gdy nie mogą nas znaleźć namierzają nas.
To trochę jak namierzanie, ale nie przeszkadza mi to, bo w tej Stajni Championów znalazłam swoje miejsce, poznałam Azję i jej źrebaki, i... Justusa, w którym (co muszę ze zdziwieniem przyznać) się zakochałam. Justus jest cudowny, to jedyny ogier, który mi się spodobał... Jeszcze z nikim nie byłam w tak dobrych stosunkach, i jeszcze Jurata... ona też zawsze mi pomoże...

Poszliśmy na łąkę i zaczęliśmy szukać na niej innych koni... ale nikogo nie było, więc było spokojnie i cicho.

 < Justus? :) >

niedziela, 8 września 2013

od Odessy

Po przegranych zawodach zostałam rozsiodłana i włożona do mojego boksu. Byłam jednocześnie na siebie zła, ale i zadowolona. Bo z jednej strony przegrałam swoje pierwsze zawody w skokach, ale z drugiej JA JESTEM JUŻ CHEMPIONEM, więc co mi szkodziło przegrać. Każdy champion nigdy nie będzie najlepszy, zawsze znajdzie się lepszy i silniejszy.
Obok mnie właśnie przechodził Duch:
-Gratuluje zwycięstwa.-pogratulowałam z uśmiechem.

 (Duch??)

od Wezja - CD Juraty

-Co? - szepnąłem
Jurata popatrzyła na nie i sam jej wzrok pytał:
Zdenerwowałeś się czy ucieszyłeś?
Po chwili namysłu i walki samego z sobą powiedziałem:
-Cieszę się Jurata!
-Ale czy ty się cieszysz? - zapytałem niepewnie
-No jasne! Jak można się nie cieszyć? - odpowiedziała
-Nie wiem. Może pójdziemy gdzieś się przejść ? - zapytałem z uśmiechem
-Okej, gdzie?
-No nie wiem. Może nad staw? - zaproponowałem
-Dobra , chodźmy
Poszliśmy nad staw. Było już późno ale nadal tam siedzieliśmy i paśliśmy się.
W końcu Jurata zapytała:
-A jakie ci się podobają imiona ?
-No nie wiem. Muszę pomyśleć. A tobie?


(Jurata?)

od Ducha - Wygrana

 Czekałem na moją kolej byłem po Pearl. Nie wiedziałem czy mi dobrze wyjdzie. Pearl skończyła i miałem zaczynać.
-Powodzenia!- powiedziała zachodząc z toru.
-Dzięki- szepnąłem.
Wyjechaliśmy bardzo szybkim galopem na tor. Szybko przeskakiwałem każdą z przeszkód, te były łatwe, ale jedna budziła we mnie strach, była to przeszkoda z największą ilością belek. Byłem już dwie przeszkody za nią, jedna i przeskoczyłem! Byłem tak szczęśliwy że nawet stanąłem dęba. Potem szybko zszedłem z toru i po kilku minutach wszyscy mieli wyjść i jurorzy ogłosili zwycięzce. Nie mogłem się doczekać kto to będzie, nie spodziewałem się że to będę ja ale jednak cuda się zdarzają!

Noty

Level: 5 pkt
Duch: 5 pkt
Pogrom: 2 pkt
Mohylew: 1 pkt

Teraz zaczynamy konkurencję WYŚCIGI

Uwaga!

Zawody na oklep w skokach wygrał Duch Pustyni!
Gratulacje!

od Mohylew

W Champion Horse dużo się ostatnio dzieje. Przez zawody. Ale było fajnie! Niestety Tiffany coraz rzadziej przyjeżdża do stajni i do mnie. Głupia szkoła, po co ona właściwie jest?! Przyrody może uczyć się ze mną.. Szkoda.. Faint i Secretariat są tym załamani. W tygodniu może jest tylko raz a czasem w ogule jej nie ma. Nadrabia to w weekendy i siedzi z nami cały czas.. Tęsknię za niąt. Nagle ktoś mnie szturchnął.
- Cześć Moh!
- O! Przestraszyłeś mnie Secretariat!
- Przepraszam. Ale czy tamten samochód to nie jest przypadkiem samochód taty Tiffany? Stoi tam od rana..
- Tak.. To chyba jego, ale co jej tata tu robi? Przecież po rozwodzie z jej mamą mieszka w Kanadzie!
- Właśnie wiem.. Martwi mnie to trochę.. W dodatku nigdzie nie ma Faint!
- Zostań tu. Ja to sprawdzę!
- Ale uważaj na siebie!
Odbiegłam kawałeczek od płotu wzięłam mały rozbieg i przeskoczyłam ogrodzenie. Ostatnio je podwyższyli, no ale co tam.. Nagle usłyszałam przeraźliwe rżenie. Faint jst raczej odważna, ale boi się batów i przyczep oraz innych transportów.
- Faaint!
Nie usłyszałam odpowiedzi, za to jej przeraźliwe rżenie pozwoliło mi namierzyć jej położenie. Jest w okolicach stajni! Ruszyłam galopem pod stajnię i faktycznie była w stajni. Otaczało ją pięciu mężczyzn i w dodatku mieli baty! Biedna Faint. Drzwi stajni z jednej strony zamknięte żeby nie mogła uciec i wpychali ją do przyczepy. Ona tego nie zniesie! Zeświruje!
- Faint!
- Moh! Pomóż mi! O.. Oni... Mają baty!
- Spokojnie! Spróbuj im pokazać że to ty jesteś silniejsza!
- No.. N...n... No dobra..
Faint w jednym momencie zabrała się w sobie i mocno kopnęła jakiegoś mężczyznę. Drugiego ugryzła. Nagle  drzwiami przy których stałam wszedł do stajni tata Tiffany. Secretariat miał rację!
- Co państwo robią z tym koniem?! To mój koń!
Co prawda Faint należy do Tiffany, ale ona jest niepełnoletnia i na papierach ja, Sec i Faint należymy do jej ojca. Jednak przyrzekł że nie zabierze koni nigdzie bez jej zgody, chyba że będzie jechał do weterynarza ratując nam życie.
- Dostaliśmy nakaz zabrania tego konia ze stajni. Pani Chao powiedziała że napadła na nią.
- Moja była żona? To koń mojej córki, jej zresztą też. Na papierach są moje. Moja córka ma jeszcze dwa inne konie, a arab który tam stoi to drugi jej koń. - wskazał na mnie
- Mamy nakaz i musimy go wypełnić!
- Nie wyrażam zgody na to by mój koń opuścił tą stajnię. Po za tym źle ją traktujecie. Panicznie boi się batów i przyczep. Została tu przywieziona pod narkozą, inaczej się nie dało.
- Zabieramy konia i już.
- Nie! - wrzasnęła Tiffany. Skąd ona się tu wzięła? Chyba powinna mieć teraz lekcję polskiego..
- Skarbie co ty tu robisz?
 - Później ci powiem. Wy! Zostawcie moją klacz! Albo zadzwonię na policję zgłosić kradzież konia!
Tiffany nabuzowana podeszła do Faint. Ta momentalnie się uspokoił. Uwiąz który trzymała w ręce podpięła pod jej kantar i wyprowadziła ją ze stajni. Prowadziła ją na pastwisko. Faint szła po jej prawej stronie a ja po lewej. Mimo że nie byłam uwiązana to szłam jakbym była. Bardzo lubię Tif.
- Już dobrze Faint. Nikt mi cię nie zabierze..
Tif także już ochłonęła. Wpóściła nas na pastwisko i pierwszy podbiegł Sec i zaczął o wszystko wypytywać. Opowiedziałyśmy mu całą historię. Faint spokojna już jak zawsze skubałą trawę a do mnie podszedł Level.
- Hej Level!
- Cześć Moh!

<Level?>

od Dizla

 Nadal się nie zaprzyjaźniłem ze stadem,  stałem w boksie lub na polu, trochę uciekaem na tor wyścigowy aby pobiegać z 16 dni moja pani nie przychodziła do mni myślałem że mnie już nie chcę ale 17 dnia przyszła przeprosiła mnie i powiedziała że musiała się uczyć. Cały dzień spędziliśmy n treningach. :)  a wieczorem poszliśmy na łąkę i razem tam odpoczywaliśmy:).

od Ducha - CD Be lucky

-Niestety przesunęli!!!- powiedziałem ponownie.
-A miałem taką  ochotę popatrzeć jak biegacie.
-Serio interesujesz się wyścigami?!-zaapytałem.

(Be lucky ?)

od Jezz'a

Poszedłem oglądać zawody. Kiedy przyszedłem akurat występowała Live.
Przeskoczyła na czysto cały parkur.
-Brawo Live! - zawołałem
Nagle podeszła do mnie Lajla razem z Paris i Turynem.
-Hejka Jezz! Idziemy gdzieś? - zapytał Turyn
-No właśnie. Chodźmy gdzieś. - dodała Paris
Nagle zza widowni dobiegły krzyki:
-Chodźcie szybciej! Mama i tata występują!
Od razu wiedziałem kto to jest. Trojaczki.
Podbiegły do nas i nie witając się pobiegły do pierwszego rzędu.
W końcu dali puntacje! 9 pkt dla Live i 8,9 dla Karuza!

od Ducha - CD Maji

-No nie wiem- powiedziałem -Mi tam obojętnie- dodałem po chwili zastanowienia się.
-To gdzie idziemy w końcu?- zapytała Czarna.
-Okej to idźmy gdzie na nogi poniosą czy wybieramy dany cel? -zapytała nagle Maja.
-Okej to idźmy gdzie nas nogi poniosą- powiedziałem nagle.

od Juraty

Wstałam dziś i zobaczyłam że weterynarz wchodzi do mojego boksu przestraszyłam się trochę i zaczęłam niespokojnie tupać. Weterynarz najpierw sprawdził mi oczy czy choroba nie powraca dali mi jakieś krople, weterynarz chyba zaniepokoiła moja nadwaga, nie wiem skąd się wzięła jadłam tyle ile zwykle. Zaczął sprawdzać mnie i po chwili powiedział:
-No ta klacz jest w ciąży! Gratulacje!
Zdziwiłam się. Potem wyprowadzili  mnie na pastwisko Wezjo też był. Pogalopowałam do niego i powiedziałam:
-Wezjo... ja-ja jestem w ciąży- wyjąkałam.

(Wezjo?)

niedziela, 1 września 2013

od Rozalii - CD Kiary

 ...z lasu Kasia,powiedziała:
-Co wy tu robicie?
Spojrzałam na Kiarę,ruszyła,a ja za nią,wolno,a na końcu byłam za nią,stanęłyśmy przed Kasią,Kasia zaśmiała się i powiedziała:
-Rozumiem,wyścigi,kto wygrywa?
Kiara zarżała.Kasia usiadła na miękkiej trawie i patrzyła na nasze wyścigi powoli doganiałam Kiarę,po godzinie jedynie nas dzieliło 5 metrów. Kiara zaprowadziła nas do małego źródełka,a w tym źródełku była czysta woda,Kasia podeszła do strumyka zobaczyć czy nie ma jakiś rybek.Po napojeniu się,Kasia na mnie wsiadła,przed wyścigiem Kiara powiedziała:
-Słuchaj jeźdźca i pamiętaj o tym co ci mówiłam.
-Start!-krzyknęla Kasia
Kasia mnie poopędzała,a ja zwalniałam,do piero pod koniec ruszyłam szybciej,ale 9 metrów nas dzieliło,jak dobiegłam do końca to Kiara mnie zapytała zdziwiona:
-Co się stało?Szło ci tak dobrze.
-Kasia na początku chciała ruszyć szybko,a ja wolno i nie mogłam się skupić na wyścigu i tym aby oszczędzać siyły,pod koniec ruszyłam i dopiero wtedy przestała poopędzać.-powiedziałam
-Musisz jakość powiedzieć swojej Kasi o tym,że początek jest zły.-powiedziała Kiara
Znowu był wyścig tym razem Kiara wystartowała,a ja stałam,po chwili Kiara też stanęła,Kasia próbowała mnie ruszyć,ale nic,po 10 minutach powiedziała:
-Co jest nie tak Rozalio?
Ruszyłam wolno i kiwnęłam
-A początek wolny,a koniec szybki,tak?
Ruszyłam,kiedy byłam obok Kiary .Kiara dopiero ruszyła.Nie wygrałam,ale nas dzieliło 4 metry,tyle mi starczyło.Powiedziałam:
-Może teraz skoki?
-A wyścigi to nie chcesz już?
-4 metry mi starczą,a te skoki?
-Jasne,chodźmy do lasu.
W lesie było dużo przeszkód,poszłyśmy,tam gdzie było ich najwięcej. Kiara wszystkie przeszkoczyła,a ja połowę z kasią,po 2 godzinach wszystko przeskoczyłam,a potem były belki,a tam ćwiczyłam 3 godziny,ale tylko zrzuciłam jedną więc było dobrze,resztę dnia spędziłam z Kiarą i trenowaniu skoków oraz wyścigów.

od Artemidy

Byłam na pastwisku myśląc kto wygra zawody w ujeżdżaniu.Może Harvey lub Rozalia albo Gapalagos,na pewno ktoś wygra,a to będzie najlepszy.Rozmyślanie przerwała mi Live powiedziałam:
-Cześć Live,co u was ?
-Cześć Artemida,dobrze,a u ciebie?
-Też,a jak myślisz kto wygra?


                   (Live dokończysz?)

Uwaga!

Są wyniki z konkurencji ujeżdżeniowej (na oklep)

Pierwsze miejsce :  LEVEL - otrzymuje 5 pkt
Drugie miejsce: POGROM - otrzymuje 2 pkt
Trzecie miejsce: MOHYLEW - otrzymuje 1 pkt

Teraz zawody na oklep w skokach i pokaz naturala!

od Rozalii

Była przerwa,dla innych koni,ale nie dla mnie,po tym jak pobiła mnie Harvey,byłam na siebie wściekła,że zdobyłam mniej niż 9!,a z Harvey dumna i jej życzyłam,tylko jednego w duchu,aby wygrała i została czempionem tutaj.Zaczęłam trenować od 6:00,więc byłam nie wyspana,ale moja wściekłość była silniejsza i dawała mi dużo energii.Kasia usłyszała o tym że warjuje od rana,to przyjechała,chciała mnie dać da pastwisko,ale wzięłam ją do siodlarni i dopiera się zrozumiała o co mi chodzi,więc dopiero poszłam trenować o 7!Zaczęłyśmy od skoków,które mi szły nie najlepiej,połowę rzucałam belek,więc było by 4 lub 5 punktów,byłam na siebie wściekła,a Kasia nie,jak mogła być spokojna,ja tego nie rozumiałam.Po jakiś 2 godzinach rzuciłam tylko 3,tylko 3!Teraz dopiero byłam dumna z siebie,Kasia wzięła mnie do poidła,zaczęłam pić,ale usłyszałam samochód,stanął obok Kasi.Drzwi otworzyły się,wyszedł tata Kasi i zapytał Kasię:
-Czemu przyszłaś tu o 6?
-Rozalia szalała,bo ...-tata jej przerwał
-Widzisz?On szalał pewnie o jakieś głupie marchewki!-powiedział tata Kasi
-Nie,bo chciała trenować od rana.-powiedziała Kasia
-Trenować mówisz,to zobaczę wasze treningi tak samo jak zawody w ujeżdżeniu.
On mnie widział?Kasia na mnie wsiadła i powiedziała do ucha:
-Dasz radę,tata ciebie pochwalił po zawodach.To ruszajmy.
Po tych słowach ruszyłam,a przeszkody wydawały mi się niczym wielkim,a prost prostymi kłodami takimi jak na treningu  Kiary i Kasi.Ruszyłam przed siebie i tylko jedną rzuciłam belkę,kiedy dobiegłyśmy do końca.Kasia krzyknęła z radości,a ja zarżałam jak prawdziwy mustang podnosząc przednie kopyta i rżąc jak najgłośniej umiałam.Tata Kasi poklaskał nam i mnie pochwalił oraz kasię.Kasia mnie wzieła na siłe do wodopoju i przywiązała,żebym od poczęła,ale i tak nie piłam bo wolałam trenować,niż od poczywać.Zaczeła rozmawiać z tatą,nagle przeszła Kiara i od razu wyrwała się stajennemu przeskakując do mnie.Stajeny odszedł,a Kasia  dalej ze mną trenowała,Kiara obserwowała mój trening,ale po 10 minutach,zarżała,pokazała mi jak to zobić bez jeźdźca,topiero po piątej próbie nic nie rzuciłam,potem z jeźdźcem,a z jeźdźcem poszła godzina zanim udało mi się nic nie rzucić.Resztę dnia spędziłam z Kiarą na pastwisku oraz  o 15 na krótkim treningu