sobota, 21 września 2013

od Elekrtora

Był ranek. Nerwowo kręciłem się w boksie i nie mogłem się doczekać kiedy Lenka przyjedzie z naszym źrebakiem, nie wiedziałem też jak Lenka się czuje! W końcu ktoś wyjął mnie z boksu i wyprowadził przed stajnię.
-Zaraz będą, podobno ten źrebak to klacz.-Zawołał do stajennego Tomek, który mnie trzymał.
Czyli to klaczka, ale się cieszę, pewnie Lena też.-pomyślałem. Nadjechała w końcu duża przyczepa, Gdy ludzie  otworzyli przyczepę wbiegła piękna i szczęśliwa Lena, a za nią śliczny mały, kasztanowaty z mlecznym zadem źrebaczek! Był przepiękny i taki czarujący już zamierzałem puścić się biegiem do Leny, ale w porę zorientowałem się że jestem na uwiązie a z panem Tomkiem nie ma żartów...
                                                        Po południu
Razem z Leną i Adelą biegaliśmy już sobie na padoku, byliśmy tacy szczęśliwi!
- Uważaj pod nogi Ptysiu, to nie jest takie proste, poruszać się z gracją.- Lena mówiła czule do małego konika.
- Mamusiu, ale ja tak bym chciała już brać udział w tych wszystkich zawodach i pokazach. Być Championem  itp.- skarżyła się Doni.
- Kochanie wiesz przecież że to nie takie proste jak myślisz, trzeba mieć odpowiedniego właściciela,  pieniążki no i talent! Oczywiście możesz mieć talent, ale na razie ciesz się dzieciństwem i szaleństwami po łące. Ciekawe czy jesteś równie szybki jak ja, może się zmierzymy?- Zapytałem.
- Oki, da tamtego drzewa, trzy cztery!!!!- krzyknęła rozradowana Donna, już mieliśmy ruszać, ale Lena zagrodziła małej drogę i spojrzała na mnie srogim spojrzeniem.
- ELEKTOR, czy ja mówię niewyraźnie?! Bez szaleństw! Chcesz żeby złamała nogę?! - wykrzyknęła rozzłoszczona.
Zobaczyłem że  Lana ledwo się trzyma na nogach i ma przymknięte oczy.
- Kochanie, wszystko w porządku? - nie usłyszałem odpowiedzi, po chwili Lena leżała nieprzytomna na ziemi, a Adel płakała. Spanikowałem i pobiegłem cwałem po pomoc, niestety córeczka rzuciła się za mną dzikim pędem, ale nie było czasu na pouczenia. Przeskoczyłem ogrodzenie i tylko krzyknąłem żeby Mała tego nie robiła. Zobaczyłem  moją właścicielkę i panicznie zarżałem, ale ona tylko krzyknęła:
 - No nie znowu ten koń!! Schować do boksu i niech siedzi jak nie potrafi się uspokoić! No i jeszcze źrebak za nim wyskoczył, dobrze że nic mu się nie stało.- Gdy zrozumiałem że oni nie zorientowali się że coś nie tak wpadłem w depresję, przecież liczą się sekundy!!!!! No i jeszcze Adel mogło coś się stać!
- Odprowadzę Donnę, a ty schowaj konia.- odezwała się moja właścicielka, a drugi człowiek nerwowo krzycząc odprowadził mnie do boksu, a na koniec dostało mi się uwiązem!! To bolało, ale co to było w stosunku do Leny!!!!!! Miałem nadzieję że zauważą ją. Gdy tak myślałem nagle do stajni wbiegł weterynarz, a jacyś ludzie krzyczeli żeby lekarz udał się na padok, zrozumiałem,  że chodzi o Lenę. Miałem tylko obawy czy uda się ją uratować!  Tak gorąco rozmyślałem przez dwie godziny, aż końcu zobaczyłem Lenę z e źrebakiem. Bardzo mi ulżyło widząc całą i zdrową rodzinę.
- KOCHANIE, tak bardzo przepraszam, chciałem wezwać pomoc, a tylko pogorszyłem sprawę, do tego Adela przeskoczyła za mną, mogło się coś stać, naprawdę przepraszam. Nawet nie wiesz jak się cieszę! No bo ja- nie dokończyłem, bo przerwała mi.
- Ale kotku postąpiłeś dobrze, zaryzykowałeś, chociaż wiedziałeś że będą na Ciebie źli. Nie tłumacz się, gdyby nie ty to leżałabym w grobie. To dzięki Tobie nadal żyję, a ja porozmawiałam już sobie z Adelą. KOCHAM CIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!- powiedziała
- Ja Ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo!!!! - zarżałem radośnie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz