niedziela, 8 września 2013

od Mohylew

W Champion Horse dużo się ostatnio dzieje. Przez zawody. Ale było fajnie! Niestety Tiffany coraz rzadziej przyjeżdża do stajni i do mnie. Głupia szkoła, po co ona właściwie jest?! Przyrody może uczyć się ze mną.. Szkoda.. Faint i Secretariat są tym załamani. W tygodniu może jest tylko raz a czasem w ogule jej nie ma. Nadrabia to w weekendy i siedzi z nami cały czas.. Tęsknię za niąt. Nagle ktoś mnie szturchnął.
- Cześć Moh!
- O! Przestraszyłeś mnie Secretariat!
- Przepraszam. Ale czy tamten samochód to nie jest przypadkiem samochód taty Tiffany? Stoi tam od rana..
- Tak.. To chyba jego, ale co jej tata tu robi? Przecież po rozwodzie z jej mamą mieszka w Kanadzie!
- Właśnie wiem.. Martwi mnie to trochę.. W dodatku nigdzie nie ma Faint!
- Zostań tu. Ja to sprawdzę!
- Ale uważaj na siebie!
Odbiegłam kawałeczek od płotu wzięłam mały rozbieg i przeskoczyłam ogrodzenie. Ostatnio je podwyższyli, no ale co tam.. Nagle usłyszałam przeraźliwe rżenie. Faint jst raczej odważna, ale boi się batów i przyczep oraz innych transportów.
- Faaint!
Nie usłyszałam odpowiedzi, za to jej przeraźliwe rżenie pozwoliło mi namierzyć jej położenie. Jest w okolicach stajni! Ruszyłam galopem pod stajnię i faktycznie była w stajni. Otaczało ją pięciu mężczyzn i w dodatku mieli baty! Biedna Faint. Drzwi stajni z jednej strony zamknięte żeby nie mogła uciec i wpychali ją do przyczepy. Ona tego nie zniesie! Zeświruje!
- Faint!
- Moh! Pomóż mi! O.. Oni... Mają baty!
- Spokojnie! Spróbuj im pokazać że to ty jesteś silniejsza!
- No.. N...n... No dobra..
Faint w jednym momencie zabrała się w sobie i mocno kopnęła jakiegoś mężczyznę. Drugiego ugryzła. Nagle  drzwiami przy których stałam wszedł do stajni tata Tiffany. Secretariat miał rację!
- Co państwo robią z tym koniem?! To mój koń!
Co prawda Faint należy do Tiffany, ale ona jest niepełnoletnia i na papierach ja, Sec i Faint należymy do jej ojca. Jednak przyrzekł że nie zabierze koni nigdzie bez jej zgody, chyba że będzie jechał do weterynarza ratując nam życie.
- Dostaliśmy nakaz zabrania tego konia ze stajni. Pani Chao powiedziała że napadła na nią.
- Moja była żona? To koń mojej córki, jej zresztą też. Na papierach są moje. Moja córka ma jeszcze dwa inne konie, a arab który tam stoi to drugi jej koń. - wskazał na mnie
- Mamy nakaz i musimy go wypełnić!
- Nie wyrażam zgody na to by mój koń opuścił tą stajnię. Po za tym źle ją traktujecie. Panicznie boi się batów i przyczep. Została tu przywieziona pod narkozą, inaczej się nie dało.
- Zabieramy konia i już.
- Nie! - wrzasnęła Tiffany. Skąd ona się tu wzięła? Chyba powinna mieć teraz lekcję polskiego..
- Skarbie co ty tu robisz?
 - Później ci powiem. Wy! Zostawcie moją klacz! Albo zadzwonię na policję zgłosić kradzież konia!
Tiffany nabuzowana podeszła do Faint. Ta momentalnie się uspokoił. Uwiąz który trzymała w ręce podpięła pod jej kantar i wyprowadziła ją ze stajni. Prowadziła ją na pastwisko. Faint szła po jej prawej stronie a ja po lewej. Mimo że nie byłam uwiązana to szłam jakbym była. Bardzo lubię Tif.
- Już dobrze Faint. Nikt mi cię nie zabierze..
Tif także już ochłonęła. Wpóściła nas na pastwisko i pierwszy podbiegł Sec i zaczął o wszystko wypytywać. Opowiedziałyśmy mu całą historię. Faint spokojna już jak zawsze skubałą trawę a do mnie podszedł Level.
- Hej Level!
- Cześć Moh!

<Level?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz