niedziela, 1 września 2013

od Rozalii

Była przerwa,dla innych koni,ale nie dla mnie,po tym jak pobiła mnie Harvey,byłam na siebie wściekła,że zdobyłam mniej niż 9!,a z Harvey dumna i jej życzyłam,tylko jednego w duchu,aby wygrała i została czempionem tutaj.Zaczęłam trenować od 6:00,więc byłam nie wyspana,ale moja wściekłość była silniejsza i dawała mi dużo energii.Kasia usłyszała o tym że warjuje od rana,to przyjechała,chciała mnie dać da pastwisko,ale wzięłam ją do siodlarni i dopiera się zrozumiała o co mi chodzi,więc dopiero poszłam trenować o 7!Zaczęłyśmy od skoków,które mi szły nie najlepiej,połowę rzucałam belek,więc było by 4 lub 5 punktów,byłam na siebie wściekła,a Kasia nie,jak mogła być spokojna,ja tego nie rozumiałam.Po jakiś 2 godzinach rzuciłam tylko 3,tylko 3!Teraz dopiero byłam dumna z siebie,Kasia wzięła mnie do poidła,zaczęłam pić,ale usłyszałam samochód,stanął obok Kasi.Drzwi otworzyły się,wyszedł tata Kasi i zapytał Kasię:
-Czemu przyszłaś tu o 6?
-Rozalia szalała,bo ...-tata jej przerwał
-Widzisz?On szalał pewnie o jakieś głupie marchewki!-powiedział tata Kasi
-Nie,bo chciała trenować od rana.-powiedziała Kasia
-Trenować mówisz,to zobaczę wasze treningi tak samo jak zawody w ujeżdżeniu.
On mnie widział?Kasia na mnie wsiadła i powiedziała do ucha:
-Dasz radę,tata ciebie pochwalił po zawodach.To ruszajmy.
Po tych słowach ruszyłam,a przeszkody wydawały mi się niczym wielkim,a prost prostymi kłodami takimi jak na treningu  Kiary i Kasi.Ruszyłam przed siebie i tylko jedną rzuciłam belkę,kiedy dobiegłyśmy do końca.Kasia krzyknęła z radości,a ja zarżałam jak prawdziwy mustang podnosząc przednie kopyta i rżąc jak najgłośniej umiałam.Tata Kasi poklaskał nam i mnie pochwalił oraz kasię.Kasia mnie wzieła na siłe do wodopoju i przywiązała,żebym od poczęła,ale i tak nie piłam bo wolałam trenować,niż od poczywać.Zaczeła rozmawiać z tatą,nagle przeszła Kiara i od razu wyrwała się stajennemu przeskakując do mnie.Stajeny odszedł,a Kasia  dalej ze mną trenowała,Kiara obserwowała mój trening,ale po 10 minutach,zarżała,pokazała mi jak to zobić bez jeźdźca,topiero po piątej próbie nic nie rzuciłam,potem z jeźdźcem,a z jeźdźcem poszła godzina zanim udało mi się nic nie rzucić.Resztę dnia spędziłam z Kiarą na pastwisku oraz  o 15 na krótkim treningu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz