środa, 11 grudnia 2013

od Lenki

W ten miły wiosenny poranek obudziłam się w świeżo zasłanym boksie, pogoda na dworze była cudowna. Mały źrebaczek - Adelajda - jeszcze słodko spał. Postanowiłam poczekać. Patrzyłam na piękną klaczkę, która spała tuląc się do mnie. W tym samym momencie z sąsiedniego boksu głos Sarry. Cichutko wstałam i zarżałam do Sarry.
- Cześć, idziecie z nami na łąki? Zaraz będą wypuszczać! - zapytała przyjaciółka.
- Nie mogę, Adel jeszcze śpi - odparłam zrezygnowanym głosem i w tym samy czasie usłyszałam rżenie za mną.
- Hej, mamo ja wcale nie śpię!!!! - Powiedział źrebaczek.
W tym momencie obie z Sarrą wybuchłyśmy śmiechem. Potem jednak spoważniałyśmy.
- Hej Adel, nieładnie się tak wtrącać. Na pewno nie jesteś śpiąca? Musisz jeszcze wypić trochę mleka i zjeść sianko, wiesz, że boję się o Ciebie! - powiedziałam zatroskana.
- Ale mama...... - Adel zrobiła słodką minę - zjem w kilka minut! - zaprotestowała.
- Kochanie! Przecież dołączymy do nich trochę później. Zjesz, odpoczniesz i będzie jeszcze dużo czasu! Dzień jest teraz długi!!! - przytuliłam czule Adelajdę, a ona mnie.
- Hej jak chcecie mogę zostać z wami!!!! - zaproponowała Sarra.- Nie musisz, bawcie się dobrze!!! - krzyknęłam na pożegnanie.
 *********************************************************************************
Razem z Adel  pogalopowałyśmy w stronę naszej paczki.
- Mamo, mogę iść się pobawić? -  zapytała z nadzieją w głosie.
- Tak, tylko wróć punktualnie za godzinę do zagajnika - krzyknęłam, Adel już nie było widać...
- Hej, co tam? - spytała Sarra.
- Ok - rzuciłam i pogalopowałam tam, gdzie poznałam Elka, a więc do tajemniczej polany leśnej jakoś kilometr od pastwisk. Wymknęłam się niezauważalnie i pomknęłam dzikim galopem.
Gdy dotarłam na miejsce położyłam się w cieniu i zaczęłam rozmyślać. Teraz Elektor jest w nowej stajni... Wydzierżawiono go i pojechał do jakiejś wsi 100km ztąd!!! Czy kiedykolwiek go zobaczę? W tym momencie popłynęła mi łza z oczu.
Myślałam tak dosyć długo, aż w końcu dostrzegłam słońce zmierzające w stronę zachodu i smętnie poszłam do stajni.
Gdy potajemnie weszłam na padok dostrzegłam wielkie zamieszanie, konie galopowały nerwowo po cały padoku, a ludzie krzątali się z pośpiechem, w tej samej chwili dostrzegłam całe stado galopujące z entuzjazmem i ulgą w moją stronę.
- Gdzie byłaś?
- Gdzie ty się podziewałaś?
- Ludzie już tracili głowę..
- Wysłano ludzi żeby Cię szukali w lesie!
- Mała się martwiła!
- Martwiliśmy się - wykrzykiwali jeden przez drugiego, w tym samym momencie zauważyłam zegar, a wskazywał on 17.00!!! Nie mogłam uwierzyć, że tak się zagapiłam!
- Kochani, przepraszam! Jaaaa.... zagapiłam się, byłam na polanie, a gdzie Adel - zapytałam z przejęciem.
- Mamusiu!!! Wróciłaś, tak się bałam - powiedział przez łzy źrebaczek.
- Kochanie, przepraszam!! Już nigdy Cię tak nie zostawię, obiecuję! - przytuliłyśmy się.
- Gdzie byłaś mamo? - zapytała.
- Ja..... w no na polach wyścigowych, kochanie tak bardzo przepraszam, chodź musimy pokazać się ludziom - uniknęłam patowej sytuacji.
*********************************************************************************Gdy już wszystko było wyjaśnione wróciłam na padok, Adel bawiła się z inni źrebakami.
- Hej Lena dlaczego powiedziałaś, że byłaś na torze wyścigowym Adel?? - zapytała Sarra.
- No wiesz, nie chcę by mała później też uciekała. Ty akurat wiesz o co chodzi, nie chcę by powiedziała to innym, nie wiesz co może sobie zrobić to małe niewiniątko! - wytłumaczyłam się.
W tym samym momencie stajennie założyli kantar mi i Adel i poprowadzili do stajni,
- Fajnie, że ten ogier Elektor wróci, Lena z nim tak pięknie wygląda - powiedział ze śmiechem jeden do
drugiego.
Nie mogłam się nacieszyć, nie mogłam w to uwierzyć to jak spełnienie marzeń.
- Hej, hej młoda - powiedział do mnie drugi - widzisz, tak jakby rozumiała, od razu się ucieszyła. Dobrze dla niej zrobi Elek. Ostatnio przygnębiona jakaś jest..........
Stajenny wprowadził mnie do boksu i zamknął drzwi. Gdy tylko odszedł zaczęłam radośnie rżeć. Bardzo się cieszyłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz