Byłem na treningu,kiedy pani Agate ktoś zawołał,siadła ze mnie i podeszliśmy,powiedział męższyzna:
-To gdzie są?
-A dla curek czy dla pana?
-Curki,jest w ałcie zawołać?
-Tak jak dlaniej to zawołać.
-Chodź cureczko!
-Już ide tato.-odpowiedziała 10-letnia dziewczynka z uśmiechem na buzi.
Weszliśmy do stajni,weszłem do boksu,siostra zapytała:
-Po co oni?
-Chyba bo konia,dla tej małej,a co?
-Tylko po nie wasze bo Amalia,będzie zła.
-Nie przesadziaj.
-Nie przeszadzam,wchodzi.
Wtedy weszedła Amalia,wesza do swojego boksu,który był obok czarnej,pani Agata zapytała:
-To który konik?
-Ten czarny.-pokazała na Amalię
-Nie,to nie muj nie moge go sprzedać,a po za tym nie jest do jazdy konej,mugłby zrobić coś pana curce!-poiwiedziała Agata szybko i odciągając curke pana
-Ale chce tamtego konika tato.
-Sama słyszałaś ,on nie jest do jazdy,może mniejszego takiego samego.
-To klacz Czarna,to ją chcecie?
Amalia popatrzyła na Czarną,a potem na kupców,zaczeła rrzeć,a mała dziewczynka zaczeła płakać i powiedziała:
-Ja tylko chce konika.
Amalia się uspokoiła i dotkneła małej,zarżała,a kupcy kupili Czarną.Została w Stajni Championów bo nie chcieli jej rozdzielać z matką oraz nie mieli gdzie jej trzymać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz