Bawiłam się z Czarną,kiedy podeszła mama i powiedziała:
-Muszę na chwile odejść od was.Mam coś do załatwienia z Alanem.
-Dobrze.
Mama poszła,a ja zapytałam:
-Skaczemy przez przeszkody?
-Ja wole wyścigi.
-To najpierw wyścigi,a potem skoki.Dobra?
-Dobra.
Zaczęłyśmy wyścigi,wygrywała ciągle Czarna,ale mnie to nie obchodziło.Po godzinie Czarna powiedziała:
-Teraz kolej na skoki,ty zaczynasz.
-Dobra,ale musimy iść do lasu.
-A tu nie ma przeszkód do przeskakiwania?
-Są,ale nie takie jakie powinny być.
-Aha,ale wiesz,że nie można nam samym.
-Wiem,poprosimy Rozalię.
Poszłyśmy do Rozali ją zapytać czy będzie nas pilnować i się zgodziła,Poszłyśmy do Lasu,a tam znalazłam idealne miejsce do naszych zawodów w skokach,Rozalia sędziowała.Po godzinie,powiedziała:
-Obydwie jesteś cie w tym dobre.
-Aha.
-To dziewczyny wracamy.
Jak wróciłyśmy to była noc,poszłyśmy do swoich boksów.Poszłam spać.Obudziłam się wszystkie konie jeszcze spały,a była 2 w nocy.Wyjrzałam za okna i zobaczyłam spadającą gwiazdę,pomyślałam"
Życzę sobie bym została championem jak dorosnę"usłyszałam głos Czarnej:
-Czemu nie śpisz?
-Obudziłam się i zobaczyłam spadającą gwiazdę.
-Aha,ja idę spać,dobranoc.
-Dobranoc,ja jeszcze coś zobaczę i idę spać .
Czarna poszła spać,a ja jeszcze patrzyłam przez okno na gwiazdy i księżyc.Potem poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz