środa, 17 lipca 2013

od Artemidy

Opowiem wam jak tu trafiłam... Po wczorajszych wyścigach zostałam zabrana od mojego byłego pana , kupił mnie bardzo bogaty koleś , jakiś książe , dał za mnie grubo ponad milion złotych . Tak więc dziś musieli mnie gdzieś zakwaterować , przywieźli mnie tu... Gdy przyczepa stanęła , jeszcze mnie nie wypuścili , gadali... Słyszałam ich rozmowę...
-Kolejny konik
-Tak tym razem to prawdziwy champion , książe dał za niego grubo po nad milion.
-Wow... Tak drogo ? To musi być niebywale champion...
-Tak , bo jest...
-A tak w ogóle...champion czy championka ?
-Championka...
-No no no... Pokazuj!
Nagle drzwi się otworzyły , podszedł do mnie ten facet co mnie przywiózł , a pani z ośrodka... gapiła się jakby nigdy nie widziała takiej klaczy... Chyba była to jakaś pani Zofia
-Piękna ! Jaki to chód... Taka dostojna
Właścicielka ośrodka wychwalała mnie ponad chmury... Normalnie zamurowało mnie , tak na chwilę. Gdy już skończyła , wzięła mnie za uzdę  i zaprowadziła do pięknego boksu , nie do tej przegrody co były inne konie , do innej... Było na wejściu napisane : Nowo narodzone Cuda .
Na wejściu do boksu , było nawet moje imię - Artemida... Później zostałam oporządzona , nie przez głupiego stajennego , ale przez właścicielkę. Przy tym , znów zaczęła mnie wychwalać...
Następnego dnia spotkałam na pastwisku inne konie. Nie rozmawiałam z nimi. Po prostu jadłam trawę. Po powrocie moja nowa właścicielka pani Paulina zaczęła mnie trenować.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz