I kolejna stadnina, do której jadę. Czuję się jak rękawiczka, którą zmieniają.
Jechałam w przyczepie 4 godziny. Nie mogłam znieść tej całej nudy. Ale po tych godzinach przyczepa stanęła, a ja usłyszałam odgłosy. Mężczyzny i kobiety.
-Ma pani tutaj nową championkę.-rzekł mężczyzna.
-Proszę mi ją pokazać.-usłyszałam. Zobaczyłam światłość, która mnie raziła w oczy.
-Choć Odesso.-usłyszałam i zostałam wyprowadzona z przyczepy. Zobaczyłam wielki budynek, przed sobą. Zapewne był stadniną. Duże pastwiska go otaczały, oraz konie które na nich przebywały. Wyglądały na szczęśliwe, więc może ja też będę.
-To twój nowy dom.-rzekła kobieta, która mnie prowadziła. Mam nadzieję, że będzie on też stały. Zostałam przeniesiona na pastwisko z innymi końmi. Zaczęłam poruszać się po nim kłusem zebranym. Robiłam tak, aż przyciągnęłam tym kilka koni.
(Pearl, Karuzo, Havana, Kryształ? Któreś z was?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz