piątek, 29 marca 2013

Od Ameli - jak tu dotarłam

 Jak zazwyczaj byłam sama na padoku, ponieważ byłam jak to człowiek powiedział,że jestem zbyt narwana.Padok był na prąd i nie mogłam go zerwać.Jak jakiś człowiek otworzy bramę to uciekam.Zobaczyłam,że idzie jakiś człowiek i otworzył bramkę.Wybiegłam jak strzała i staranowałam go po drodze.Po chwili poczułam uścisk na szyi.Zaczęłam się szarpać i wierzgać.Poczułam następną linę na szyi.Zobaczyłam coś znajomego.To przyczepa do przewozu koni.Zaczęłam się bardziej szarpać i wierzgać.Jednak po 2 minutach wepchali mnie do przyczepy w której było ciemno.Usłyszałam pomruk silnika samochodu i ruszyliśmy.Po 2 godzinach dojechaliśmy na miejsce i otworzyły się drzwi.Cofnęłam się do tyłu,ale zarzucili mi na szyje liny i wyciągnęli z przyczepy.Zobaczyłam przed sobą kobietę i się uśmiechnęła.Ciągnęli mnie na wybieg i mnie wypuścili na niego.Rozglądnęłam się do o koła i zobaczyłam że jest ogrodzenie drewniane,nie na prąd.Spróbuje w nocy uciec.Może mi się uda uciec w nocy?Zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz