Szłam lasem.Byłam w terenie z człowiekiem na grzbiecie.Musiałam ćwiczyć.Za nie długo zawody!
Każdy koń ćwiczy.Każdy oprócz Sonata który jest za dziki nawet na western.Jechał na nie pan Kuba Nowacki. Często tu przyjeżdża,ćwiczy konie ,oporządza konie,porządkuje stajnie i tym podobne.A teraz na mnie jechał.Po 15 minutach wreszcie za kłusowaliśmy.Jechaliśmy przez łąki i pola.Kiedy zagalopowaliśmy Kuba o mało co nie spadł.Miał 30 lat to jakoś się utrzymał.mknęłam przez łąki aż w końcu po godzinie byłam tak spocona że Kuba mnie zatrzymał.
-Bardzo dobrze Pearl -pochwalił mnie i poklepał po szyj.
Po 2 godzinach byliśmy już w stadninie.Kuba mnie wyczyścił,rozsiodłał i wypuścił na pastwisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz