poniedziałek, 8 kwietnia 2013

od Apal'a



 "Myślę, że będzie fajnie w nowej Stadninie. Będę mógł rozwijać swój talent"-pomyślałem ucieszony. Przyczepa stanęła. Usłyszałem rozmowę:
 -Myślę, że się pani spodoba nowy koń. Wygrał w poprzedniej Stadninie 4 zawody, ale po śmierci brata pogorszył się jego stan.
 -Mam nadzieję, że będzie mu tu dobrze.-otworzyły się drzwi od przyczepy i zostałem wyprowadzony na zewnątrz.
 -Jaki ładny Appaloosa.-uśmiechnęła się pani Zofia i kontynuowała.-Jak ma na imię?-zaczęła mnie głaskać po chrapie co mi sprawiał przyjemność.
 -Appal, ale w poprzedniej Stadninie nazywali go Ap.-zaśmiał się.
 -To ksywka?-spytała pani Zofia, którą też zbierało do śmiechu, ale się powstrzymała.
 -Owszem.-dalej się śmiał.
 -Boks jest przygotowany, ale niech pobiega po łące. Dobrze mu to zrobi.-powiedziała.
 Zostałem zaprowadzony na łąkę. Było na niej pełno koni i źrebaków. Pani nazywana Karoliną zdjęła mi z szyi linę i odeszła. Szedłem przed siebie, aż stanąłem z otwartym pyskiem. "Jaka przepiękna klacz."-pomyślałem. Ale z nienacka ktoś ją zasłonił. Była to biała klacz.
 -Ktoś ty?-spytała a ja z powrotem wróciłem do rzeczywistości.
 -Jestem tu nowy, nazywam się Appal, ale dla przyjaciół Ap.-rzekłem.
 -No to witaj w Stadninie Championów Appal. Jestem Richa.
 -Mam pytanie?-spytałem bo musiałem.
-Jak nazywa się ta klacz?-wskazałem łbem na biegającą klacz.
 -Nadzieja.-odpowiedziała.
 -Dzięki.-podziękowałem i zacząłem skubać trawę, a Richa poszła się ścigać do podobnej do siebie klaczy.

 Koniec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz