środa, 17 kwietnia 2013

od Various'a

Kiedy się obudziłem było rano.Słańce tak świeciło że ściana na przeciwko okna wyglądała jak samo słońce.Wiatr lekko powiewał a drzewa cicho szumiały.wystawiłem łeb przez okno i zobaczyłem cztery radośnie bawiące się źrebaki.Od razu rozpoznałem w nich moje dzieci,Rozalię i Pewniaka.Bawiły się radośnie a nawet miałem wrażenie że ta zabawa to wyścigi.Wyszedłem na zewnątrz.Oczywiśnie mnie samego nie puścili,musiałem być prowadzony przez stajennego.Kiedy dotarłem na pastwisko dzieci spojrzały na mnie i podbiegły.
-Cześć tato!-zawołały moje dzieci
-Hej dzieciaki.-odpowiedziałem im
Rozalie popatrzyła na mnie i powiedziała:
-Wujku ścigamy się?
Po pierwsze byłem zaskoczony słowem ''wujek'',po drugie zaskoczony pytaniem.
-Nie dzisiaj,po ścigaj się z Pewniakiem.-powiedziałem oszołomiony
Nagle przybiegła Fuzja.
-Po ścigamy się?
Zamarłem.Z jednej strony patrzyła na mnie Fuzja a z drugiej Rozalia.
-Przykro mi ale nie mogę
-Czemu?
-No dobra po ścigamy się
Kiedy szedłem za Fuzją,Rozalia popatrzyła na mnie wściekła.
Biegliśmy szybko.Był jak zwykle remis.Nie miałem siły.Dopiero co wstałem.
Popatrzałem za siebie.Stała tam i się pasła Praga.
-O cześć myślałam że umarłeś w tym boksie-powiedziała uśmiechnięta
-No wiem.Zaspałem-odpowiedziałem

(Praga,Fuzja dokończycie?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz