Nadszedł ten wielki dzień, dzień narodzin. Kryształ niecierpliwie chodził w kółko. Wszystkie konie zgromadziły się obok mojego boksu. Przybiegła Two...i odgoniła innych. Tylko Kryształ wyglądał przez jej ramię. Jego też, po jakimś czasie, wygoniła.
Parę godzin później:
Wyszłam z boksu smutna i spojrzawszy na mojego kochanego ogiera powiedziałam:
- Nie udało się.
Wszyscy spóścili głowy, a z oka Kryształa poleciała duża łza.
- Żartuję! - Krzyknęłam i zza mnie wyszedł mały, brązowy źrebak.
- Nazywa się Pewniak.
Od tej pory w Stajni Championów jest dużo zamieszania. Ja razem z Kryształem nie możemy spać po nocach, bo Pewniak ciągle chałasuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz