środa, 10 kwietnia 2013

od Wezja

Stałem ja zwykle w mojej kochanej stajni ''las pod koniem'' i od razu nie mogłem się doczekać wyjścia na pastwisko.Nie było ono duże ,ale na takiego konia jak ja zupełnie wystarczyło.Mam siostrę Hatalię która mi pomaga we wszystkim  z czym sobie nie radzę.Pewnego słonecznego dni kiedy na niebi zabłysło słońce wyszedłem na pastwisko i od razu zacząłem skubać trawę.Jednak po godzinie przyszła pani Kalina,moje właścicielka i zaczęła do mnie mówić.
-Spokojnie Waszynktoniuś ja ty i Hatalia dzisiaj wyjeżdżamy na zawsze do innej stadniny ponieważ tu nie jest odpowiednio dla pszyszłego championa.A ty za niegługo na zawody! Koniec z lenistwem!
Kiedy do mnie to dotarło stanałem dęba ale na szczęście nie ze złości ale ze szczęścia!

Jutro.........

Przyjechaliśmy (moja pani autem ja i Hatalia w przyczepie) na miejsce.Weszliśmy do stajni jak byśmy byli na wystawie.Tacy dumni i pełni wdzięku.Dotarliśmy pod boks.Niestety nie mielismy jednego ale na szczęście obok siebie .Tu było pięknie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz