Kiedy szłam szybkim krokiem przez las spotkałam Iana.
-Hej co to robisz?-zapytałam
-Chodzę.Nie mam co robić.Trening
mam dopiero za 2 godziny.
-Przejdziemy się?-zapytałam z uśmiechem
-No dobrze-odpowiedział
Poszliśmy koło toru wyścigowego.
-Jaką masz dyscyplinę?-zapytałam
-Żadną.Nie lubię mieć kogoś na grzbiecie-odpowiedział
-A ty?-zapytał
-Ja skoki -odpowiedziałam
-Jak to jest kiedy się skacze?
-Bardzo fajne uczucie-powiedział cicho
-Dobra musimy wracać no nie?-powiedziałam
-Tak za kilka minut trening.-odpowiedział
Poszliśmy w stronę stajni
-Mogę się patrzeć jak cię lonżują?-zapytałam
Ian nie odpowiedział.Po chwili drogi zapytałam
-Mogę czy nie?
Ian spojrzał na mnie i powiedział
-Nie boisz się?
-Czego niby?-zapytałam
Myślę że nie wyczytał że jestem oburzona.
-Tego że cię staranuję -powiedział po chwili
-A tam.Prędzej siebie staranujesz-powiedział i o mały
włos nie wybuchałam śmiechem.
-No dobra ale bądź ostrożna!-powiedział żatrobliwie
-A co będzie jeśli powiem nie?-zapytałam
-To cię zaraz kopnę w kopyto-powiedział Ian i się
zaśmiał
-Ha ha bardzo śmieszne!-powiedział z uśmiechem
(Ian dokończysz?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz