niedziela, 25 sierpnia 2013

od Aszery

Dzisiaj byłam strasznie podekscytowana! Miałam jechać na zawody  a na grzbiecie miałem mieć mistrza USA w skokach przez przeszkody! Ale się cieszyłam! Musiałam tylko poćwiczyć z nim na grzbiecie. Dzisiaj był umówiony na trening na mnie. W końcu nawet najlepszy musi poznać swojego konia na treningu.
W końcu przyjechało pod stajnie czerwone Porsche. Wow ale jest bogaty! Wysiadł z niego średniej wysokości mężczyzna, trochę chudawy. Miał kasztanowe włosy i zielone oczy. Podszedł do mnie pod pastwisko gdzie akurat stała Pani Zofia.
-Dzień dobry , byłem umówiony na trening na koniu Aszera - powiedział i się uśmiechnął
-Witam pana , panie Chcolass. Aszera właśnie do nas galopuje - odpowiedziała
Dogalopowałam do niech i zarżałam powitalnie.
-Też mi miło Aszera - powiedział Chcolass
Wyglądał na lat 40.
Podszedł do mnie i pogłaskał mnie po szyi.
-Miły z ciebie koń. Może za kilka lat będzie z ciebie champion. - stwierdził
-To kiedy pan wsiada? - zapytała go pani Zofia
-Już mogę ale gdzie jest siodlarnia? - zapytał
-Na górze po prawej - odpowiedziała
-Jej siodło jest podpisane. Firma ''Prestiż'' - dodała
-Dobrze. Idę po sprzęt a czy pani by go mogła już gdzieś przywiązać do siodłania? - zapytał
-Okej już lecę - odpowiedziała i poszła po mój uwiąz a Chcolass po siodło na gorę.
Po minucie przyszła z umiązem i pyszną marchewką.
-Masz - powiedziała i podała mi marchew
Przypięła na sznur i poprowadziła z pastwiska kilka metrów dalej do belki gdzie najczęściej się czyści konie.
Akurat podszedł Chcolass i zaczął mnie czyścić. Po kilku minutach już błyszczałam. Osiodłał mnie szybko i wsiadł. Poszliśmy jeździć na halę skokową. Trening minął prawie  jak zwykły trening. Rozstepowanie, rozkłusowanie , dużo galopu  ale skoki były 1,60. Potem elemęty ujeżdżenia. Chody boczne , cofanie i parę innych sztuczek. Na końcu dali mi marchew na pochwałę. Myślę że jeśli ta pojedę na zawody to wygram w kilka minut.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz