Chodziłem po pastwisku. Nudziło mi się bo stałem sam. Rozalia i Alan z którymi jestem na łące , poszli na trening. Nagle zobaczyłem stajennego Arka. Podszedł do mnie i wziął z pastwiska. Co jest grane?! Nie miałem treningu bo zawsze mam wieczorek. Wyjazdy w teren na kulawym koniu to też nie za dobry pomysł. Postanowiłem pójść ze stajennym i zobaczyć co się stajnie.
Doszliśmy do drugiej części stajni. Było tam jasno gdyż promienie słońca wpadały przez duże okno. Zobaczyłem Lockiego i Pewniaka którzy bawili się w championy i ścigali się od płotu do płotu.
Paris i Turyn też tam byli i bawili się razem z Lajlą i Jezzem.
-Cześć źrebaki - powiedziałem głośno a wręcz krzyknąłem
-Cześć Casper - zawołał jeden czarny źrebak
To był Jezz.
-Hejka Jezz ! Co robimy?
-Gadamy? Czy idziemy do lasu? - zapytał
-Do lasu - odpowiedziałem i poszliśmy tam
Potem szukaliśmy szyszek,ganialiśmy sarny i zające i tak upłnął cały dzień
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz