niedziela, 4 sierpnia 2013

od Mohylew - CD Level'a

Zatkało mnie kompletnie. On powiedział mi że mu się podobam? Nie.. To tylko głupi sen. Nagle poczułam mocnego kopniaka, ze zdziwienia stanęłam dęba i już miałam oddać, ale zobaczyłam że to Faint i Secretariat, nowe konie Tiffany. Byłam trochę zazdrosna, bo teraz Tiffany poświęca im znacznie więcej czasu niż mnie. Szkoda. Odwróciłam się do śmiejących koni zadem i spojrzałam na Levela. Stał nabuzowany jak by zaraz miał rozwalić co najmniej całą stajnię.
- Level..
Nie zdążyłam dokończyć, a Level sprawnym ruchem ominą mnie pobiegł prosto na Secretariata. Wiedząc że szę im pomóc ruszyłam i zwinnie wyprzedziłam Level'a i stanęłam tuż przed nim.
- Level nie!
Machnął głową i pospiesznie zahamował.
- Ale Moh! On cię kopnął!
- Już do tego przywykłam..
- Co?! Już ja mu pokażę!
- Proszę cię.. Daj spokój. Nie interweniuj bo źle na tym wyjdziesz.
- Nie rozumiem..
- Pastwisko jest monitorowane. Kiedy na nagraniu zobaczą że mnie kopie, skontaktują się z Tiffany, a może Nawet będą trzymani na innym pastwisku.
- No dobra... Ale tak nie może być!
- Wiem, ale lepiej będzie jak dasz im spokój.
- Okej..
Level nieco zdruzgotany poszedł jeść trawę, a ja w tym czasie dostrzegłam wjeżdżający przed stajnie samochód mamy Tiffany, pani SooYoung. Nie pomyliłam się. Po chwili z samochodu wysiadła Tif i jej mama. Podeszły do płotu i nie zważając na wszystko pobiegłam do nich. Trąciłam delikatnie mamę nosem a ta zapytała swoją córkę:
- Tiffany, co to za koń?
- To Mohylew! Tata mi ją kupił!
- Ach no tak.. Zupełnie o niej zapomniałam..
Jak można zapomnieć o koniu?! O mnie? Zdruzgotana machnęłam głową i stwierdziłam że odmawiam posłuszeństwa. Tif nie mogła jeszcze jeździć na Faint, ani na Secretariacie, bo byli za młodzi. Jednak za to jak mnie potraktowała strajkuję. Od teraz nie jestem już milusim konikiem Tiffany, jestem wpół dziką klaczą. Jedynie tata Tif i część obsługi stajni więcej się mną interesuje, dlatego tylko ich będę akceptować. Dzikim galopem przebiegłam całe pastwisko, a gdy Tiffany weszła za ogrodzenia ganiając za mną stawałam dęba i wierzgałam. Level, Faint, Secretariat i inne konie patrzyły na mnie z niedowierzaniem. Nietrudno było mnie odróżnić w stadzie, ale wszystkie konie wiedziały że jestem raczej spokojna. Po kilku nieudanych próbach Tif wyszła z pastwiska i poszła do mamy.
- Mamo, nie wiem co się z nią dzieje. To bardzo spokojna klacz.
- Na starość jej odbiło. Trzeba ją sprzedać!
Na starość?! A co ja stara jestem?! Byłam bardzo zdenerwowana! Miałam ochotę tak ją kopnąć, że już miałam to zrobić, ale powstrzymał mnie Level.

 <Level?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz