-No...dobra - powiedziałam dość cicho
Odeszłam prosto do stajni. Cały dzień siedziałam w boksie. Całe kilka dni. Na pastwisko wyszłam tylko raz dy sprzątali boksy i musieli wszystkich wygonić na dwór. Niespodziewanie podeszła do mnie Nadzieja.
-Cześć Nadzieja. Co z Appalem? Wiesz coś?- zapytałam błagalnie
-No..Siedzi na pastwisku i patrzy się na nas. Ostatnio mówił że jakaś klacz powiedziała że...że jej się podoba i teraz jakoś cały czas jest zamyślony - powiedziałam
-To pewnie twoja wina. Uważa że macie zupełnie inne charaktery - powiedziałam
-Też to zauważyłam o idzie tu! - zarżałam cicho Nadzieja
-Kto? - zapytałam
-No Appal a kto - powiedziała z uśmiechem
(Appal?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz