Dzisiaj cały dzień bawiłem się z Pewniakiem.
-Pewniak co będziemy teraz robić? - zapytałem
-Galopować! - zawołał i ruszył galopem w dół bardzo stromej górki.
-Pewniak to jest za strome! - zawołałem
Jednak on mnie nie słuchał. Biegł dalej aż w końcu było mu widać tylko głowę.
Usłyszałem hałas więc zawołałem:
-Pewniak nic ci nie jest?
-Złamałem nogę! - dobiegł głos z dołu
-O nie!!!!!Lecę do stajni Po pana Marka - powiedziałem cicho i ruszyłem galopem
Droga do stajni była jedna długa p=bo podczas swojej zabawy zdążyliśmy daleko się oddalić.
Ale dostaniemy karę!!!!!Nawet nie chce o tym myśleć. Wreszcie dotarłem do stajni.
Zobaczyłem pana Marka. Spojrzał na mnie. Zacząłem stawać dęba i głośno rżeć. Wreszcie zobaczył o co mi chodzi i wsiadł na mnie. Pobiegliśmy do stromej górki.
Pewniak wynurzył się z ciemności i zarżał. Pan Marek już wiedział co jest grane. Wszedł do dziury i wyprowadził utykającego Pewniaka.
-Oj Pewniak! - powiedział pan Marek i poklepał go po szyi
Tak się skończyła nasza przygoda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz