Poszedłem na łąkę w poszukiwaniu jakiś gałązek. Obiecałem dzisiaj Skandynawi podchody.
-Może też się pobawisz? - zapytałem Selmę
-Ja....Ja nie wiem bo spieszę się na trening - powiedziała
-Odwołaj go. Podchody dla naszej córki są ważniejsze - uznałem
-No dobrze - powiedziała z uśmiechem
-Skan! - zawołałem
Skancia przybiegła do nas i zarżała.
-Mamo! Tato! Zobaczcie! - zawołała i podała nam różowe piórko
-Jakie ładne - powiedziała Selma
-Dziękuje mamusiu a tobie się podoba? - zapytała mnie
-Tak. A skąd je masz?
-Znalazłam nad rzeką kiedy bawiłam się z Paris i Poezją - zarżała
-Bardzo ładne córeczko a masz jakieś inne? - zapytałem
-Tak - odpowiedziała i przyniosła pomarańczowe , czerwona , żółte , niebieskie i fioletowe pórko
Zabrałem jej jedno i niebieskie i zaczęliśmy się bawić. To było bardzo zabawne kiedy Skan podrzucała je sobie na nosie.
-Ha ha toto ! - zawołała wesoła kiedy obrzuciłem ją pierzem
To była super zabawa ale przyszła Fuzja i Praga.
(Fuzja? Praga?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz