sobota, 3 sierpnia 2013

od Secretariata

 Skubałem sobie spokojnie trawę na pastwisku z innymi końmi. Nagle podeszła do mnie Faint:
- Cześć Sec.
- Hejka Faint, masz do mnie jakąś sprawę?
- Nie, po prostu chciałam poskubać najlepszą trawę na pastwisku.
- Proszę bardzo.. I tak właśnie chciałem iść gdzie indziej..
- Dzięki!
Pogalopowałem na sam środek pastwiska poszukać Moh. Zobaczyłem ją w samym rogu. Podbiegłem do niej wolnym kłusem.
- Moh?
- Tak Sec?
- Mam sprawę..
- Jaką?
- Podoba mi się taka jedna klacz..
- Jaka?
- Lauren..
- Idź do Faint, ona ją całkiem nieźle zna.. Ja znam tutaj z widzenia wszystkie konie, ale większości osobowości nie znam..
- Dzięki, już do niej idę.
Pogalopowałem w moje ulubione miejsce do skubania trawy. Faint wciąż tam była.
- Faint! Faint!
- Co się stało?
- Muszę z tobą porozmawiać!
- O czym?
- Znasz dobrze Lauren?
- No.. W sumie tak, a co?
- Bo ona.. Mi się podoba..
- To jej to powiedz!
- Ale jak?
- Po prostu.. Daj jej kwiatka i wyznaj miłość.
- A skąd ja wezmę ładnego kwiatka?
- Mogę ci pokazać miejsce gdzie jest ich pełno i są śliczne.
- Super! Prowadź!
Faint ruszyła spokojnym kłusem. Po chwili ruszyliśmy galopem. Przeskoczyliśmy płot i galopowaliśmy dalej. Ludzie zaczęli za nami ganiać i była świetna zabawa. Nagle Faint gwałtownie zawróciła i pobiegła w stronę łąk i polan. Czym prędzej ruszyłem za nią i biegłem ile sił. Była naprawdę szybka. Przegalopowaliśmy przez polanę do hubertusa i teraz już dokładnie wiedziałam gdzie mnie prowadzi. Do ogrodów. Przyspieszyłem dając jej do zrozumienia że wiem gdzie mam iść, ale ona nie dała za wygraną i skutecznie mnie wyprzedzała. Gdy dotarliśmy do ogrodów z zachwytu stanąłem dęba, a Faint tylko kiwała głową.
- Zrywaj kwiatka prędko bo nas zaraz złapią!
- Dobra!
Rozejrzałem się i znalazłem piękny kwiat. Zerwałem go w pośpiechu i ruszyłem znów w stronę pastwiska. Biegłem szybciej niż kiedykolwiek i było to bardzo przyjemne. Przyspieszyłem i w jednym momencie wyskoczyłem w górę nad ogrodzeniem. Wylądowałem, potrzebowałem chwili by ochłonąć, w końcu nie często skaczę. Odszukałem wzrokiem Lauren, jak zwykle piękną. Podbiegłem do niej zgrabnym kłusem i kątem oka dostrzegłem, że Faint mnie obserwuje. Podszedłem pewnie do klaczy i odezwałem się:
- Cześć Lauren..
- Cześć Sec!
- Ten kwiat.. Jest dla ciebie.
- Dziękuję!
- Bo.. Wiesz.. Bardzo mi się podobasz i czy zechciałabyś zostać drugą częścią mojego zagubionego serca?

 <Lauren?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz