czwartek, 1 sierpnia 2013

od Mistrala

Rozejrzałem się po padoku. Weszli właśnie na niego ludzie. W jednej ręce trzymali pare ziaren owsa a drugą erkę chowali za plecami. Coś się świeci! - pomyślałem nerwowo
-No chodź , Mistral - zawołał jakiś chłopak
''Co to , to nie. Sam sobie idź'' - pomyślałem przekornie patrząc się na niego
-No chodź koniku , popracujesz trochę a potem jeszcze pobiegasz - zawołał inny podsuwając mi pod pysk pare ziarenek owsa.
Aha! Szykowała się praca! To dlatego byli tacy mili! Mam w nosie ten jego owies , niech sobie idzie. Stanąłem dęba rozsypując owies i prawie trafiając kopytem w jednego z ludzi. Hah , to było zabawne.
Nie poddali się rzecz jasna. Nie wiem jak to się stało że założyli mi kantar na głowę. Zniecierpliwieni pociągnęli mnie za uwiąz i niechętnie ruszyłem  za nimi. Zaprowadzili mnie do płotu i przywiązali. Ale wredni! Poszli i zostawili mnie uwiązanego! Nie do pomyślenia! A potem przyszli i piękną czarną uzdą i również czarnym siodłem. Spojrzałem się i wiedziałem co się święci. Ale oni zostawili to i znowu pobiegli. Wreszcie się im przypomniało że jestem brudny...
Przynieśli szczotkę i szybko mnie wyczyścili. Siodło założyli tak szybko że nie zauważyłem. Podobnie z ogłowiem. Byłem gotowy do jazdy. Dopiero teraz zacząłem być ciekawy cóż to będzie za lekcja. Okazało się że skoki. Przepadałem za tą dyscypliną. Wsiadła na mnie niewielka , chuda dziewczyna bardzo blada na twarzy. Może widziała cóż wyczyniałem na padoku? Jeśli tak to teraz pokażę jej jaki jestem grzeczny. Bez oporów na jej sygnał ruszyłem stępem. Potem szybciej kłusem gdy chciała i po 2 okrążeniach kłusu przeszliśmy w galop. Nakierowała mnie na niewielkiego (tak gdzieś z 1.40 m) krzyżaka i skoczyłem. Poklepała mnie po szyi po czym skupiła się na następnej przeszkodzie. Był to murek ale jaki wysoki! Miał z jakiś 160 cm! Przez taki murek w życiu nie skakałem. Jednak spokojnie ruszyłem na niego i w odpowiednim momencie odbiłem się tylnymi nogami od ziemi. Przeleciałem nad przeszkodą niczym ptak! Gdy wylądowałem po drugiej stronie dziewczyna siedząca na mnie zaczęła mnie klepać po szyi coraz mocniej i wołać że jestem wspaniały. Może i jestem ale na razie chce mieć tą lekcje z głowy i wrócić na pastwisko!
Następne przeszkody czyli szereg a później dwie stacjonaty przeskoczyłem równie gładko. Po lekcji dziewczyna zsiadła ze mnie i wyszeptała:
-Jesteś cudowny - przytuliła się do mojej szyi szepcząc jeszcze raz te słowa
Poczułem się że jestem w domu. Prawdziwym domu. Zostałem rozsiodłany i wyprowadzony na padok. Natknąłem się całą karą klacz. Była wysoka i zgrabna wyglądała na miłą. Wpatrywałem się w nią jak zaczarowany. Była piękna i miała w sobie to coś co sprawiło że zakochałem sie w niej bez pamięci od pierwszego wejrzenia.
-Cześć - powiedziała widząc jak się jej przypatruje
-C.z.e.ś.ć - wyjąkałem z trudem
-Kim jesteś? - spytała
-Nazywam się Mistral - powiedziałem pewniej już - A ty?
-KIara - odparła - Jesteś nowy , tak?
-Tak - odpowiedziałem - Dopiero przyjechałem. A ty?

(Kiara , dokończysz?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz