czwartek, 29 sierpnia 2013

od Lavy

O nie! Już te zawody! Boje się potwornie co to będzie! Jedyna pocieszająca myśl to moja wygrana. Wszystko już jest. Nagle co to? Pani Zofia rozmawia prze moim boksem z jakąś panią w czarnej jeździeckiej marynarce , butach z najnowszej i zarazem najdroższej kolekcji , białych rękawiczkach , czarnych skórzanych czapsach a za nią stał piękny koń,champion.
-A więc pani  Marleno po co pani tu przyszła? - zapytała pani Zofia
-Chciałam powiedzieć że zawody zaczną się za chwilę - powiedziała pani Marlena
-Jak to?! Przecież miały być wieczorem! - pani Zofia próbowała wyjaśnić
-Owszem ale nadeszła zmiana planów i będą musiały zacząć się dzisiaj o 10.30 - wyjaśniła Marlena
-Pani też startuje? - zapytała pani Zofia
-Tak na Galapagosie w ujeżdżeniu a potem resztę na moim Jantarze - powiedziała pani Marlena
-A Championy kiedy się zjadą? - zapytała pani Zofia
-Dzisiaj. O chyba jadą! - zawołała podekscytowana pani Marlena
Pani Zofia szybko poszła się przebrać i przyszła ubrana jak pani Marlena.
-Dzień dobry panu panie Piotrze. Przywiózł pan Konie skokowe? - zapytała pani Zofia
-Skokowe niestety spóźnią się i przyjadą za godzinę. Teraz są wystawowe i zarazem ujeżdżeniowe.- powiedział z uśmiechem pan Piotr
Był to mężczyzna w średnim wieku. Był niewysoki ale też nie gruby . Taki sobie.
Wyprowadzali konie. Oj jak ja sie cieszyłam. Nareszcie w towarzystwie championów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz