Co robisz?-spytałem mamę.
-Przez większość czasu się pasę na łąkach. A co?
-Może dla rozruchu się pościgamy? Taki ładny dzisiaj dzień.
-Niech będzie. Ale nie za dużo, bo się przegrzejemy.
-No dobra, dobra.
Więc zaczęliśmy się ścigać od jednej strony pastwiska na drugą. Aż stwierdziliśmy, że skończymy.
-I jak było? Nie wyszłam z prawy?
-Super! Nie wyszłaś, zwłaszcza że miałem z tobą zerowe szanse, bo jestem skoczkiem. To znaczy będę.
-Jak tam u Ciebie i taty?
-Ze mna dobrze. za niedługo zostanę ujeżdżony i będę skakać. A co dotaty?-mówiłem teraz niechętnie-On całymi dniami jest cichy i nic nie mówi.
-Porozmawiam z nim, gdy będziemy w boksach.-rzekła. W tej samej chwili przyszli stajenni i zabrali nas do swych boksu. Mam nadzieję, ze mama z nim porozmawia.
(Nadzieja? Jak rozpoczęłaś rozmowę?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz